poniedziałek, 8 października 2012

Krople mobbingu

Był sobie człowiek. Szczęśliwy mąż, ojciec, dziadek i pracownik. Janusz miał na imię... było takie łagodne i nieagresywne w wymowie.  Pewnego razu na jego drodze stanął zły człowiek, który  jak pradawny wąż – postanowił zburzyć zastany ład i porządek. A jak wąż to i niewiasta, bo zło zawsze idzie w parze. Tak w każdym razie mówią pisma.
Janusz od kilkunastu lat pracował w tej samej firmie o regionalnym zasięgu. Firma posiadała kilkanaście stacji paliw, a Janusz był na jednej z nich kierownikiem. Znakomicie rozumiał się z załogą i  bezpośrednim przełożonym. zawsze dogadywali się i wspólnie rozwiązywali pojawiające się problemy. Nic nie wskazywało, że może może to ulec zmianie. Pewnego dnia właściciele firmy zmienili menadżera, który zaczął wprowadzać nowe porządki. Nowe, to znaczy takie, jakie uznał za wygodne i służące osobistym interesom.
Pierwsze kontrole stacji zakończyły się wysokimi karami finansowymi. Kierownik jednej z nich uniósł się honorem i nie przyjął kary w wysokości tysiąca złotych. Uznał, że drobne uchybienie, jakim był kurz w kąciku na jednej z półek, jest nadmierną dolegliwością. Złożył wypowiedzenie, które zostało niezwłocznie przyjęte. Na drugi dzień zastąpiła go dobra znajoma nowego menadżera.
Kilka dni później podobną karę otrzymał Janusz. Czuł jej niewspółmierność, ale nie zrezygnował z pracy. Dla potencjalnych pracodawców był w wieku niekoniecznie... atrakcyjnym. Braki w domowym budżecie uzupełnił pożyczką u znajomych. Liczył, że odpracuje to w kolejnych miesiącach.
Był totalnie zaskoczeny, gdy w ciągu kolejnych dwóch tygodni został dwukrotnie ukarany w ten sam sposób. Łączna wysokość kar znacznie przekroczyła jego miesięczną pensję. Sytuacja wywołała u niego silny stres, ale postanowił się nie poddawać. Uznał, że już nic złego się nie przydarzy, że limit życiowych doświadczeń został wyczerpany. Wziął pożyczkę w firmie, której nazwa kojarzy się z pastą do zębów. Oprocentowanie wysokie, ale nie widział innego wyjścia. Spłacił karę i postanowił pracować dalej. Zawsze był optymistą, ale zaczynał wątpić w siebie.
W następnym miesiącu menadżer zarządził kolejną drobiazgową kontrolę.
 Panie Januszu! – mówił z fałszywą troską – Wydawało mi się, że trzy kary finansowe nauczą pana rzetelności...
 Ależ, szefie  próbował bronić się Janusz  przecież drobne kurze i nierówno spięte faktury w niczym nie szkodzą firmie. Papiery i puste opakowania wyrzucone przez klientów obok kosza na śmieci staramy się sprzątać na bieżąco. Jesteśmy tylko ludźmi...
 Jestem perfekcjonistą i nie dopuszczam sytuacji, że jakoś to będzie lub że kiedyś było inaczej.
– Nikt nie jest w stanie spełnić pańskich oczekiwań  powiedział zdesperowany Janusz
– Ależ są tacy  powiedział menadżer. – Na przykład taka pani Kasia, która niedawno zastąpiła pańskiego kolegę. On wiedział, jak się zachować i złożył wypowiedzenie.
– Czy... tego samego oczekuje pan ode mnie? – zapytał drżącym głosem Janusz.
– Liczę na pańską inteligencję.
– Ale dokąd pójdę w moim wieku? Kto przyjmie mnie do pracy?
– Jest wolny rynek, więc coś pan znajdzie stosownie do marnych kwalifikacji. Powiem szczerze: nie widzę możliwości współpracy z panem.
– Dobrze, ale proszę nie oczekiwać, że sam się zwolnię  powiedział zdesperowany Janusz.
Menadżer spojrzał na Janusza z chytrym uśmieszkiem, odchylił się w fotelu i zastukał palcami o blat biurka.
– To się jeszcze okaże. Dziś dostaje pan ode mnie karę w wysokości dwóch tysięcy złotych.
Janusz nic nie powiedział tylko pobladł. Nogi się pod nim ugięły, skurczył się w sobie jeszcze bardziej, a serce waliło mu, jak dzwon. W ustach odczuwał suchość.

Kilka godzin później zaniepokojona żona zadzwoniła do stacji paliw. Nigdy się nie spóźniał, a jeśli coś mu wypadło to uprzedzał ja telefonicznie. Dowiedziała się, że wyszedł, jak zwykle o szesnastej.
Na drugi dzień rano znaleziono go nieopodal domu. Powiesił się na gałęzi. 
Późnym popołudniem nowy menadżer przekazał kierowanie stacją pani Kasi. 
Prywatnie była jego dyskretną znajomą.



47 komentarzy:

  1. Coraz częściej się zdarza że ludzie nie wytrzymują tego co sie obecnie dzieje.Ja szczerze mówiąc wcale sie nie dziwię.Znajomości jeśli ich nie masz choćbyś sie starał najlepiej nic nie wskórasz w zatwardziałych sercach.Smutne to ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tle tego wpisu jest prawdziwa historia. Wysłuchałem i nie mogłem się oprzeć, by nie podzielić się nią.

      Usuń
    2. Znam podobne przypadki.to jest straszne .ludzie nie wytrzymują.Kiedyś sama byłam na skraju załamania.Ja wygrałam!!jednak duzo przegrywa walke z wiatrakami.

      Usuń
  2. Wybrał najgorsze rozwiązanie z możliwych. Pożyczki zamiast na spłatę durnej kary lepiej było przeznaczyć na prawnika. Być może szefowie firmy zmieniliby menagera. No, ale teraz czasy dla wielu, zwłaszcza honorowych, są za trudne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wugusiu, z boku patrząc wiemy, co należałoby zrobić... Gorzej, gdy nas to dotyczy. Janusz sobie nie poradził. Niestety.

      Usuń
    2. Właśnie,właśnie kiedy patrzy sie z boku wszystko widac zupełnie inaczej niż jak ciebie samego coś dotyka.Czym człowiek bardziej wrażliwszy tym szybciej odpada z 'gry"

      Usuń
  3. Powalasz!
    Stało się, nie odstanie, ale jednak - kilka wyjść widziałabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze są wyjścia, ale nie zawsze je dostrzegamy. Janusz nie widział furtki.

      Usuń
  4. Podobno jeśli jest problem, to jest i rozwiązanie. bo jeśli nie ma rozwiązania, to znaczy, że nie ma problemu...Podobno...

    Bardzo mną szarpią takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  5. eh, węże i inne jaszczury są pośród nas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano są i dają pożywkę różnistym miłośnikom spiskowych teorii:-)

      Usuń
  6. Menadżerom nowej szkoły bardzo nie na rękę są takie układy gdzie jest "Pan Janek i załoga", jak jest team sprawny i zgrany to wprawdzie "wszystko się kula" ale pan menedżer nie może udowodnić swej niezbędności, nie może też wszystkiego kontrolować ani rozgrywać. Tajemnicą poliszynela jest to, że w coraz wielu firmach zatrudniani są tacy "mieszacze" którzy są między innymi po to, by wzbudzić wzajemną nieufność i rywalizację między ludźmi, co pozwala sprawniej nimi grać i jeszcze efektywniej ich wyciskać.
    Mam kolegę w podobnej sytuacji, nie chciał innych za byle co karać - jak próbował wymusić to na nim menedżer, więc sam był karany. Odszedł z pracy, a kwota jaka nad nim zawisła - 7 tysięcy złotych... Smutne, bardzo smutne historie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Menadżerowie nowego typu widzą tylko słupki excela, które są ważniejsze niż człowiek. Zaharowują się od świtu do nocy, wyciskają soki z siebie i poddanych ich władzy ludzi, których traktują li tylko jako młotek, czy śrubokręt.

      Usuń
  7. Mężczyźni są słabi, bezmyślni i zupełnie nieodpowiedzialni. Ten "szczęśliwy mąż" chyba w ogóle nie myślał o swojej zonie, skoro zostawił ją wdową z długiem na karku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i sam miałby taką ocenę siebie, gdyby spojrzał z boku.

      Usuń
  8. Elatroska08.10.2012 20:33
    Właśnie,właśnie kiedy patrzy sie z boku wszystko widac zupełnie inaczej niż jak ciebie samego coś dotyka.Czym człowiek bardziej wrażliwszy tym szybciej odpada z 'gry"

    valiccoria
    Jest pokój..i brak wyjścia.Inna postać wchodzi i widzi kilka mozliwości.Nie zamykajmy się na innych ,oni nam pomogą/gają zupełnie bezinteresownie często.Tylko trzeba wpuścić i...słuchać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy powinien przećwiczyć na sucho sytuację z pokojem i drzwiami oraz ustawić sobie listę zaufanych, do których wykona telefon do przyjaciela.

      Usuń
  9. tak Caddi,to przykład mobbingu,słyszałam o takich przypadkach.Sprytny pracodawca,nie mając "haka",drobnymi kroczkami dąży do zwolnienia niewygodnego pracownika,by go zastąpic swoim znajomym,znajomą.Stara mu się udowodnic,że źle pracuje,ktos,kto ma słabą psychikę albo jest za bardzo ambitny,zaczyna powoli "kurczyc się",nie wierzyc w soją wartośc...Potem już nie ma siły walczyc,czuje się "wypalony",nic nie warty...i tak się konczy jak u Ciebie...
    Nie każdy pójdzie do Sądu Pracy,bo trudno jest czasem udowodnic mobbing...to cichy zabójca...
    Pozdrówki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krakowianko, a jak udowodnić? W tej sprawie, którą opisał Caddi, jeszcze by się dało, bo są jakieś kwity, rachunki, dowody wpłat... a ja słyszałam o szefie,który funduje pracownikom przemoc psychiczną i jest na tyle sprytny, że nikomu jeszcze nie udało się dobrać mu do skóry... a do tego na dodatek świetnie "ustosunkowany" - rączka rączkę myje - wszyscy wiedzą jaki jest, ale zwierzchnicy przymykają oko... a pracownicy? po prostu się boją...

      Usuń
    2. tak Even,przeważnie szefowie dobrze ustosunkowani stosują mobbing,bo czują się bezkarni.Dlatego piszę,że to cichy zabójca,bo...białymi rękawiczkami dusi się takiego niewygodnego pracownika,drobnymi gestami pokazuje mu się,że jest nic nie wart,wiele lat to trwa,aż pracowenik sam zaczyna wierzyc,że jest do niczego...a szef robi to tak sprytnie,że pracownicy obok też myślą,że ten człowiek źle pracuje...to sa trudne sprawy,a u Caddiego właśnie są kwity,że to duże kary pieniężne za nic...tym mógł by się chyba Sąd Pracy zając,ale...trzeba odwagi,a tej zabrakło już temu poniżanemu pracownikowi...Szef wyczuł,że ofiara jest słaba psychicznie.Bo przecież są ludzie,co to zawsze się umieją bronic,są twardzi,piszą pisma,po sądach chodzą.Takim szef raczej boi się podskoczyc,by sobie "średniej "nie zaburzac,jak na przykład znany jego zakład jest.Tacy medialnego rozgłosu nie lubią i schodzą z drogi odważnym,by sobie smrodu nie robic...:P

      Usuń
    3. Mobbing stosują nie tyle dobrze ustosunkowani co raczej miernoty, którym dano nieco władzy. Mają niską samocenę i chcą się dowartościować poniżając innych

      Usuń
    4. otóz to Caddi,bardzo trafnie to ująłeś...to miernoty,tylko tym mogą się dowartościować,w ich mniemaniu oczywiście,bo niczym innym nie potrafią.Powinny być wysokie kary...za mobbing,bo nieraz to kończy się tragicznie,co opisałeś.

      Usuń
  10. Panie Krzysztofie dziękuję za komentarz i odwiedziny ...Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny budynek. Szkoda, że tak wszystko popada w ruinę, gdyby było blisko mnie chętnie wybrałabym się zobaczyć...

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy to prawdziwa historia ?? Samo życie. Mi po 17 latach pracy na tym samym stanowisku kazano się samej zwolnić. Samotnia matka z dwójką dzieci jest bardzo niewygodna, kiedy odmówiłam przeniesiono mnie na takie stanowisko, że po roku kiedy rozsypałam się zupełnie psychicznie i fizycznie sama prosiłam szefową, żeby podpisała mi wypowiedzenie, kiedy nie chciała wjechałam jej na ambicje, tak oto pożegnałam się z tamtą pracą, z którą byłam związana od najmłodszych lat. Szczęśliwy los tylko sprawił, że zaraz znalazłam inną z mniejszymi zarobkami, ale spokojną i bezstresową, po przejściach w tamtym miejscu zatrudnienia gdzie krzyczano na mnie, poniżano i wykorzystywano na maksa czułam się jak w raju na Ziemi. Od tamtej pory minęło 5 lat, za rok kończy mi się umowa i modlę się, żeby ten dzień nie nastąpił nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia i jej finał prawdziwe... niestety. Ubrane tylko w fabułę, by uwypuklić przekaz.

      Usuń
  13. Co za palant z tego menagera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś nad wyraz łagodna w nazwaniu tej kreatury.

      Usuń
  14. Smutne, mam nadzieję, że nie prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cóż
    była sobie kiedyś Kobita,pracowała powiedzmy przy liczeniu pieniędzy.Wywiązywała się ze swoich obowiązków dobrze-manka nie miała.Aż tu nagle dyrekcja została zmieniona.Zamiast pana P zjawił się pan J.I po jakimś czasie Kobita dowiedziała się,iż niestety następuje redukcja etatów-i albo Kobita bierze umowę zlecenie ,albo poszła won.Kobita poszła won.A po tygodniu dowiedziała się,że etat pozostał nienaruszony a na jej miejsce przez pana J została przyjęta pani L.
    I co?I nic.Jeszcze żyję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twarda sztuka z tej "Kobity" i niech tak trzyma!:-)))

      Usuń
  16. Tragedia o ludzkiej slabosci. Smutne!

    OdpowiedzUsuń
  17. Moim zdaniem ten drań (menadżer) który zabrał rodzinie ojca, męża i dziadka powinien być ukarany tak samo jak się karze morderców, za kraty go! Bo kto zabija człowieka podlega karze pozbawienia wolności. Wierzę w powiedzenie "Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy" i mam nadzieję że ten łobuz zazna tyle samo bólu w swoim życiu ile zadał innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywistość jest zespołem naczyń połączonych... stanie się według Twoich słów.

      Usuń
  18. Smutna historia,piszesz że są wyjścia.Ja zastanawiam się czy my sami mamy odwagę pomóc takiej osobie,czy nie paraliżuje nas strach o nasze miejsce pracy-----wiele spraw tu można wymienić,a zycia człowiekowi nie wrócimy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są odważni i podejmujący działania na zasadzie odczuwania powinności. Reszta się nie liczy.

      Usuń
  19. Caddi, nie mogę czytać ani słuchać spokojnie takich historii. Niesprawiedliwość, podłość ludzka, nepotyzm, kumoterstwo- na samo brzmienie tych słów wzdrygam się. Brrr! Doświadczyłam tego niemal na własnej skórze; półtora roku temu, pod pozorem redukcji stanowisk, wyrzucono z mojego zakładu pracy ,w mniej lub bardziej " wdzięczny" sposób wielu ludzi .Byłam świadkiem niejednej tragedii( choć na szczęście nigdy takiej, jaką opisałeś tu)
    Mnie jakimś cudem, " fuksem" udało się przetrwać, choć, jak wiesz,przesunięto mnie na inne stanowisko w innym miejscu.
    Niby powinnam cieszyć się.
    ehh, szkoda słów...

    OdpowiedzUsuń
  20. Zło towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Zawiść, zazdrość zatruwa serca i myśli. Pierwszy jaskrawy przykład opisuje Biblia, gdzie Kain stał się wskutek zawiści katem swojego brata Abla:
    [...]Kain składał Jahwe ofiarę z plonów ziemi. Także Abel złożył ofiarę z pierworodnych zwierząt swojego stada oraz z ich tłuszczu. Jahwe spojrzał na Abla i jego ofiarę, na Kaina i jego ofiarę nie spojrzał. Kain się bardzo rozzłościł i chodził ze spuszczoną głową (Rodzaju 4,3-6).
    Cytowany tekst jest uniwersalny, ważny w każdym czasie i miejscu, bo mówi o tym, jak zazdrość niszczy relacje i uczucia, prowadzi do zbrodni.

    OdpowiedzUsuń
  21. Praktyka często spotykana. Czasami kończy się tak jak powyższa historia. Szkoda, że Pan Janusz nie pomyślał o pomocy prawnika. Albo choćby o odwołaniu się od kary. To jednak wynika z nieświadomości i braku wiedzy o możliwościach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stres związany z nieznaną sobie dotąd sytuacją spowodował ograniczone pole widzenia. Janusz "uciekł" przed problemem w najgorszy z możliwych sposobów.

      Usuń
  22. Wstrząsający finał tego przypadku " Janusza "( jak sądzę imię po prostu umowne ),czego nie byłam pewna w ciągu całej relacji, ale domyślałam się czegoś tragicznego...np.zawału. Tymczasem... rodzaj ucieczki z bezradności bez wyjścia. Nie wątpiłam w autentyczność tej historii, bo osobiście znam ( ze słyszenia, wprawdzie ) przykłady różnych form mobbingu w miejscu pracy - zjawiska tak niedawno nazwanego, a nasilającego się szczegónie w czasach postępującego bezrobocia. Dla mężczyzny - żywiciela rodziny( choć i ta klasyczna funkcja ulega ostatnio zmianom w rodzinach) utrata pracy w pewnym wieku to na pewno wielkie i trudne wydarzenie, ogromny stres - ostatnio b.częsta przyczyna samobójstw ( właśnie słyszę przez radio o wielkich rozmiarach liczebnych depresji i samobójstw, także w naszym kraju.
    Wiadomość o czyimś samobójstwie bardzo mnie przygnębia, ale wydaje mi się, że dotyczy to pewnego typu osobowości, którym nie bardzo można pomóc...wydaje mi się, nie jestem psychologiem...:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imię jest umowne, natomiast opisane zdarzenie już nie... niestety.

      Usuń
  23. Czytałem Caddicusie ostatnio książkę "Żydowska mądrość w biznesie"-polecam. Na początku książki były opisane cztery rodzaje naszych lęków na przykładzie ucieczki ludu żydowskiego z Egiptu. Dotarli oni do brzeów Morza Trzcin a za nimi była pogoń wojsk egipskich. I wtedy ludzie podzielili się na cztery grupy, które swoim zachowaniem najlepiej zobrazowały cztery twarze naszych lęków:

    1. autosabotaż(samobójstwo) - gonią nas wojska nie mamy szans a przed nami morze - więc najlepiej popełnijmy samobójstwo bo jesteśmy bez wyjścia

    2.walka - nie poddamy się i bedziemy walczyli do samego końca

    3. odwrót , poddanie się - najlepiej zrobimy jak wrócimy do Egiptu i dalej będziemy niewolnikami

    4.wyuczona bezradność - klęknijmy i módlmy się, a Bóg nas uratuje

    ad.1 zabicie się nie daje żadnych szans na osiągnięcie czegokolwiek. Ludzie często decydują się na to, ze strachu że mogli by ponieść klęskę.
    Gdy ludzie zrozumieją, że tak naprawdę kieruje nimi tylko lęk, to wtedy wszystkie argumenty przemawiające za smaobójstwem stają nic nie warte i przestają kusić.

    ad.2 gdy naprawdę boimy się naszego przeciwnika to odpowiedzenie atakiem na atak wydaje się nam najbardziej satysfakcjonującym rozwiązaniem. Jednak walka zabiera mnóstwo energii, pochłania wiele zasobów i prowadzi do marnotrawstwa. Co więcej aby walczyć trzeba się odwrócić do tyłu i tam zwrócić całą swoją uwagę. A naszym celem jest "iść do przodu" i osiągać to co chcemy.

    ad.3 odwrót i powrócenie do niewoli wydawałoby się rozsądnym rozwiązaniem. To strach skłania nas do tego co jest nam znane, zamiast zmierzyć się z wyzwaniami i nie poddawać się w dążeniu naprzód.

    ad.4 wiele osób słyszało o cudach i w takich krytycznych sytuacjach lękowych uciekają się do modlitwy licząc na to, że wystarczy tylko modlić sie i może Bóg uczyni dla nich cud. Modlitwa, której źródłem jest lęk połaczony z brakiem działania , będzie modlitwą jałową. Bóg nie oczekuje od nas modlitwy bez działania.

    Właściwym działaniem jest mimo naszych potknięć i upadków... jest ciągłe dążenie naprzód. Wyciąganie wniosków i nie poddawanie się.
    To jest takie krótkie pobieżne streszczenie naszych lęków na postawie tej książki. Osobiście zachęcam do przeczytania jej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuję za sugestywny i bardzo bogaty komentarz. Musze przyznać, że jest dopełnieniem wpisu i każdemu pozwoli zająć jakieś stanowisko.
    Pan Janusz wybrał pierwsze i najmniej efektywne rozwiązanie, choć muszę przyznać, że praprzyczyna tego była w działaniach nowego przełożonego. Z wieści jakie do mnie dotarły w firmie podjęto jakieś kroki sprawdzające wobec tego złego człowieka.

    OdpowiedzUsuń