poniedziałek, 29 października 2012

Gra w feromony

Ponad trzydzieści lat temu Pan C. studiował z Jankiem Wróblewskim, przesympatyczny, uczynnym, ale lekko zakręconym studentem z niewielkiej wioski na Kujawach. Janek preferował specyficzny styl ubierania się i dbania o powierzchowność, ale z czasem wszyscy się do tej odmienności przyzwyczaili. Określony rodzaj i kolor ubrań, kroje koszul i używanej wody kolońskiej. Zwłaszcza ta ostatnia sprawiała, że z zamkniętymi oczami można było wyczuć jego obecność. Reszta kolegów używała produkowanego na licencji francuskiej brutala, a co zasobniejsi w bony towarowe PeKaO znaczyli się wodą old spice kupowaną w Pewexie.
Janek czasami wychodził do miasta w towarzystwie Mariana i Pana C. Obok akademika stał kiosk. Podeszli do niego i Janek poprosił dwie wody kolońskie o wdzięcznej nazwie przemysławka. Lubił mieć zapas tego specyfiku. Kioskarka podała, Janek postawił je na zewnętrznym parapeciku i sięgnął do portfela, by uiścić należność. W tym samym momencie wyrósł jak z podziemi nieogolony i wychudzony pracownik piątej zmiany. Chwycił jedną buteleczkę, odkręcił, przystawił do ust i w kilka sekund wyssał zawartość. Beknął donośnie, zakręcił i odstawił buteleczkę.
– Dziękuję! Tego mi było trzeba – powiedział z zadowoleniem do zaskoczonego Janka.

Powyższa historia wychynęła  z odmętów pamięci po tym, jak Marian opowiedział Panu C. o powrocie Heli ze szkolenia. Przekraczając próg domu nie nawiązała w żaden sposób do pliszek, przed którymi ostrzegała ukochanego, ale za to dostarczyła mu nowych wzruszeń.
– Stęskniłam się za tobą – wyszczebiotała radośnie. – Jak dobrze znów być w domu i blisko ciebie. Tęskniłeś za mną?
– Oczywiście – odpowiedział Marian z entuzjazmem.
– Tak czułam – skwitowała i dodała zaraz: – Mam nadzieję, że z Caddim nie wpadliście na jakieś idiotyczne pomysły.
– No coś ty! Tylko raz spotkaliśmy się na piwie.
– Ok, ok! – skwitowała i przeszła do tematu, który chciała z siebie wyrzucić jak najprędzej – A wiesz, że mam dla ciebie prezenciki?
– O! – zareagował Marian zastanawiając się jakąż tym razem niespodziankę zgotowała Hela.
Zrzuciła płaszcz i wygodnie usiadła na kanapie. Marian w tak zwanym międzyczasie przygotował kawę i podał Heli.
– Wiesz, Marian, ostatnio dużo słyszałam o feromonach...
– Sprawa feromonów jest niejasna, do końca nie przebadana u ludzi.
– Naukowo może nie do końca, ale w praktyce coś takiego istnieje – stwierdziła z charakterystycznym sobie przekonaniem – Występuje wiele feromonów, ale najciekawsze są dwa. Pierwsze to takie agregacyjne, nazywane też płciowymi. Służą do przywabiania płci przeciwnej. Drugie zaś to feromony antagonistyczne i służą do odstraszania konkurencji.
– Widzę, że nowinki to twoja specjalność. Co wyjazd to jakaś nowość – wtrącił Marian.
– Żadne nowinki, kochanie, ale praktyczne rozwiązania – perorowała Hela.
Mówiąc to otworzyła torebkę i wyjęła dwa flakony. Pierwszy zawierał wodę kolońską opisaną przez Pana C. w pierwszej scenie, drugi zaś był nieco mniejszy, subtelniejszy w wyglądzie i bez etykiety. Marian nie był w stanie zidentyfikować zawartości.
– Co to jest? – zapytał.
– Mój drogi – mówiła słodko Hela – ten mniejszy flakonik zawiera wodę, którą lubię i której będziesz używał tylko wtedy, gdy będziesz ze mną. Większy będziesz stosował wychodząc do pracy lub gdziekolwiek indziej... beze mnie. Ten właśnie zawiera taki feromon... antagonistyczny.
– A jak się nazywa ta twoja ulubiona woda?
– To moja słodka tajemnica – skwitowała Hela. – Nie chcę, by przyszło ci do głowy kupić ją  i używać  poza domem. Będę ją miała zawsze przy sobie.

Przemysławka V.S.O.P.

Appendix (2012-10-30 godz. 10:37)
A to propozycja  Wugusia - feromon antagonistyczny zawarty w "Prastarej"


56 komentarzy:

  1. Caddi,Hela to jednak niewyczerpane źródło pomysłów,haha.
    Nie chciałabym z Marianem pracować na codzień w jednym pokoju,znając pomysły Heli co do zapachu tej wody o działaniu antagonistycznym...:P)))))
    pozdrawiam wesoło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się. Hela wiedziała jakim zapachem odstraszyć pliszki:-)

      Usuń
    2. sama osobiście...wąchała?...;p)))
      a swoja droga,to przez te szkolenia...:P))

      Usuń
    3. Niezbadane są wyroki boskie i każdy - Marian w szczególności - musi nieść swój krzyż w samotności:-)

      Usuń
    4. ale nastąpi dzień,że zdejmą krzyż i nastąpi chwila ...oddechu,przed dalszą drogą(czytaj dalszym pomysłem Heli)...:P))))
      chwilo trwaj...krzyknie Marian,ale nikt nie usłyszy...chwila też...:P
      hahaha

      Usuń
    5. Dzięki temu Pan C. ma tematy na wpisy:-)

      Usuń
    6. hahaha...tylko nie mów Marianowi jaki masz adres bloga...:P)))

      Usuń
  2. Czułam, że Hela już coś wymyśli - kobieta, stu procentowa i pies ogrodnika w jednym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że z niesamowitą ciekawością śledzę od ponad trzydziestu lat układ Marian i Hela i za każdym razem czuję się zaskoczony:-)

      Usuń
    2. fajnie tak, chyba Ci nawet zazdroszczę takich przyjaciół

      ale tak pozytywnie, nie myśl sobie

      Usuń
    3. Czuję tę pozytywną zazdrość. Widzę, że oprócz Ciebie i mnei tylko Angi lubi Helę i Mariana. We troje stanowimy to taki mały nieformalny fan club tych dwojga:-)

      Usuń
    4. Bo ja to się nawet z Helą nieco utożsamiam, to co mam jej nie lubować? Poza tym cudowną cechą jest się śmiać z siebie. A kiedy czytam Twoje opowieści, śmieję się nie tylko z opisanych sytuacji, przypominam sobie własne.

      Usuń
    5. No właśnie,ja tez jak pies ogrodnika.....ale Mój,to Mój i basta !!!!

      Usuń
  3. Przemysławka:) Sama nazwa już odstrasza;) Coś w rodzaju Czaru pegeeru;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym drugim flakoniku pewnie była "prastara"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Prastarej" nie kojarzę choć nie zaliczam się do młokosów. Jestem rocznikiem triumfu Gagarina:-)

      Usuń
    2. Zobacz, może sobie przypomnisz ;)
      http://1000fragrances.blogspot.com/2009/07/prastara-another-extra-vieille.html

      Usuń
    3. Teraz już kojarzę! Obraz więcej znaczy niż nazwy:-)

      Usuń
    4. Na "Prastarą" złego słowa powiedzieć nie dam.W obronie jej czci tak jak Zbyszko z Bogdańca z każdym do walki stanę. :)

      Mój Dziadek jej używał,dlatego sentymentem ją darzę.

      Usuń
    5. Asenato, skoro Twój dziadek stosował to my z Wugusiem z szacunku przemilczymy:-)

      Usuń
  5. Hmmm... Zupełnie nie kojarzę zapachu Przemysławki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hebiusie, tuszę, że pierwszy akapit opisuje czasy, gdy byłeś w planach rodziców, albo co najwyżej w okresie pieluchowania. Stąd brak skojarzeń:-)))

      Usuń
  6. Przemysławka, Być może - młodzi nie wiedza, co stracili;)

    Borygo jeszcze było w cenie, ale to inna parafia;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo, jak wyroby czekoladopodobne:-)

      Usuń
  7. Mam kolegę, który używa do dziś takiegoż specyfiku, chyba zgodnie z rodzinną tradycją. Działa, do dziś nie ma dziewczyny, mimo przekroczonej jakiś czas temu czterdziestki... ;)
    Moja Małżonka krótko skwitowała tę zapachową nutę - "pachnie starym facetem"... :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie facet celuje w kobiety zainteresowane starszymi facetami. Są przecież takie skłonności, ale jeszcze musi się znaleźć taka, która to lubi. Zapach i styl dla konesera... ponoć każda zmora znajdzie amatora:-)

      Usuń
  8. Też tak myślę, że Ona cały czas gdzieś tam jest, gdzieś czeka, ta jego .... Zenobia... ;)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś, czyli na początku nowej ery w latach dziewięćdziesiątych, Józefowicz reklamował zapach, który nie wiadomo czemu podbił wszystkie siłownie w Polsce - Adidas Active Bodies, ponoć z feromonami. Pomyśleć, że dziś za jedyne 4,59 zł w Biedronce możemy kupić specyfik o dokładnie tej samej nucie zapachowej... Czyżby istniała trzecia odmiana feromonów - dyskontowa? :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Biedronce kupisz nawet dżem, w którym nie znajdziesz owoców, a co dopiero feromony niezbędne Helenie. To co opisałeś kojarzy mi się z wyrobami czekoladopodobnymi, z jakimi mieliśmy do czynienia w latach 80. za rządów Jaruzelskiego:-)

      Usuń
    2. ...bo dżem jest z biedronki a nie z owoców.

      Usuń
  10. Wyroby czekoladopodobne nie były czekoladą, a ten zapach nie jest tylko Adidasem - czyli jakaś różnica jest, ale bynajmniej nie w zapachu, może w trwałości. Ale jako fero-odstraszacz spokojnie znajdę inne nawiązanie zapachowe z Biedronki, które każda żona powinna wkładać mężowi do podróżnej torby, gdy maż udaje się w delegację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na marginesie to ostrożnie z podpowiedziami dla Heli i jej fanek. Nie ma takiego pomysłu, którego nie podchwyciłaby Hela tylko po to, by mieć pewność w sprawie Mariana:-)))

      Usuń
  11. -powrót do czasu peweksu---------------teraz Hela ma wszystko do wyboru...))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wybierać i przebierać, ale drzewiej nie musiała bronić tak bardzo Mariana, bo większość specyfików zawierała sporą dawkę feromonu odstraszającego:-)

      Usuń
  12. hahahaha, tego trzeba było mi Caddi!
    Świetne te opowiadania o Heli i Marianie:))
    Nie wiem skąd znam te ,wspomniane tu wody kolońskie. Muszę chyba dokładnie przeszukać zakamarki wspomnień ;))
    Co do spożywania ich: widziałam takich, którzy czynili to. Brrr! Trzeba być bardzo niewybrednym. Lub ..spragnionym ;)
    A co do feromonów..podsuwasz mi temat opowiastki! ;)
    PS

    Nieustające pozdrowienia dla Heli oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd znasz? Pewnie natrafiłaś w życiu na tak zabezpieczonych Marianów.
      Jedne Hele stosują magie i zaklęcia, drugie zaś... feromony:-)

      Usuń
    2. Są też Hele co stosują i zaklęcia, i feromony .
      Te drugie -tak na wszelki wypadek ;)))

      Usuń
    3. Muszę spytać Mariana, czy Hela stosuje względem niego jakieś tajemne rytuały i zaklęcia. Chyba by zauważył... A może Hela robi to, gdy on śpi i otacza go magicznym pancerzem chroniącym przed pliszkami:-)

      Usuń
  13. Przemysławka... fuj!!!!
    Nie znosiłam tego zapachu.
    W moim przypadku Marian mógłby
    ją sobie stosować, nawet w nadmiarze.
    A Hela z mojej strony nie miałaby
    żadnego zagrożenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gościowi z piątej zmiany przemysławka smakowała. Podziękował Jankowi:-)

      Usuń
  14. Te wody kolońskie na pewno bardziej znane są mojemu pokoleniu - i to z autopsji, ale może wieść o nich przetrwała do dziś ... choćby w tekstach literackich. Bo np.w piosence W.Młynarskiego - " Swiatowe życie "jest taki fragment - " w południe kawka, po niej lepiej się pracuje, w krąg "Przemysławki " europejski ( sic ! ) zapach czuję " - i już młodsi wiekiem się dowiadują. To , oczywiście, męska woda kolońska, zaś panie używały wód kwiatowych o wdzięcznych nazwach - " Poemat ", " Marzenie " czy po prostu " Konawlia " ( marki Miracculum - moja ulubiona w pewnym okresie ). Do picia zdecydowanie wybierana męska kolońska, podobno... nie sprawdzałam jednakże ;))

    Zaś "Prastarej " ( charakterystyczny koszyczek - elegancja )używał mój Osobisty, co mnie nie nastrajało antagonistycznie, ale to sprawa gustu, czyli dyskusji nie podlega :-;
    Opowiadanko świetne, ze znajomością realiów i detali !

    OdpowiedzUsuń
  15. Errata: oczywiście woda "KONWALIA ", natomiast emoticon ( po dyskusji ) miał być taki " ;-) "
    - jeśli w ogóle KTOŚ zauważył te potknięcia, ale wolę poprawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To se ne vrati, ale powspominać zawsze miło:-)

      Usuń
  16. Tak mi się przypomniało, co kiedyś sama widziałam pod kioskiem ruchu... nieogolony i wychudzony pracownik piątej zmiany oprócz przemysławki gustował także w tzw. wodzie brzozowej...:)
    brrrr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć też niezła w... smaku:-)

      Usuń
    2. No... zapach pamiętam, ale nie próbowałam...:)))

      Usuń
    3. Wszystko zostaje w pamięci emcojonalnej.

      Usuń
  17. Hela miala dobry pomysl...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Judith, te serdeczności przekazuję Heli... oczywiście:-)

      Usuń
  18. Muszę przyznać, że trafiłeś w dziesiątkę, czasami czuję jak idą ulicą takie wypachnione Mariany:) jeszcze po kilku minutach unoszą się te "nieziemskie" zapachy:) Ale tak serio, to coś kurtka w tym jest. Kiedyś też poświęciłam temu wpis(http://affectueuses.wordpress.com/2012/05/12/zmysl-powonienia-moj-jedyny-kontakt-z-niebem/) , choć nie tak urokliwie dowcipny jak Twój(czego szczerze gratuluję). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej materii nasłuchuję Heli i Mariana. To bardzo ciekawe doświadczenie:-)

      Usuń
  19. stary numer trza wykonać z przelewaniem butelek... ;-)
    kumpel w liceum szarpnął się kiedyś i kupił zestaw feromonów, ale chyba tylko tych przywabiających. Chyba, bo mu nie pomogły, choć faktycznie, przejściowo śmierdział jakby bardziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem nie było może lepiej, ale za to... bardziej:-)))

      Usuń
  20. Zapachy z poprzedniej epoki mają w sobie pewien wdzięk i magnetyzm. Wracają do nich na przykład zwolennicy tradycyjnego golenia... brzytwą :-) Podlinkowuję stronkę, gdzie całkiem sporo takich zapachowych dinozaurów - niektóre, moim zdaniem, są zapachowo ponadczasowe i dziś by się mogły podobać - zwłaszcza te z nutą cytryny i bergamoty:
    http://brzytwa.org/forum/index.php?board=29.0
    :-)

    OdpowiedzUsuń