wtorek, 2 października 2012

Córeczka tatusia

Bycie ojcem córki to nie lada wyzwanie dla każdego mężczyzny. W zasłyszanej opinii, z którą Pan C. zgadza się w całej rozciągłości, wygląda to tak, że ojcowie dzielą wszystkich mężczyzn na trzy grupy. Ot taka opisowa forma triady luźno nawiązująca do Heglowskiej tezy, antytezy i syntezy. Pierwsi inkryminowani to ci, którzy (1) dybią na cnotę tatusiowej córeczki, (2) drudzy w tej sprawie w ogóle nie są brani pod uwagę i (3) wreszcie ci, którzy kłamliwie zaprzeczają...
I ci ostatni są najgorsi.

___________
Postscriptum (dopisane po komentarzu Leny o godz. 15:20)
Nieodżałowanej pamięci Boguś, bliski i serdeczny przyjaciel Pana C., sprawdzony jako ojciec syna i znacznie młodszej córki, powiedział mu przed laty taką rzecz:
 Wiesz, Caddi, gdy Tomek zaczął się spotykać z dziewczynami, a niektóre z nich przyprowadzać pod naszą nieobecność do domu, to pomyślałem sobie Moja krew! Duma mnie rozpierała, jak cholera. Natomiast, gdy po kilku latach zaczęli przychodzić do Agnieszki różni tacy młodzieniaszkowie, to serce  zabolało. Pomyślałem: W szkodę mi włażą!


41 komentarzy:

  1. A może Krzyśku z tą oceną potencjalnych "dybantów cnotowych"
    jest tak z powiedzeniem, że;
    "złodziej w każdym widzi złodzieja".
    Innymi słowy,być może to jak Ty
    oceniasz kolegów córci stanowi
    odzwierciedlenie tego
    jak sam onegdaj dybałeś na cnote pani C. :-))).

    Ta zazdrośc tatusia o córeczkę
    jest dla mnie przeuroczym zjawiskiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast odpowiedzi w komentarzu dodałem we wpisie 'Postscriptum':-)))

      Usuń
  2. Ja to ci się wcale a wcale nie dziwię.Ostatecznie córka na twojej krwi "wyhodowana".Zazdrość...to chyba zazdrość taty powoduje że chciałby poddawać "selekcji" kazdego chłopaka który chce sie zblizyć do córki:)))Spokojnie zazwyczaj córki wzorują sie na tatusiach:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz Elu już mnie to tak nie kłuje, bo moje Pierworodne Szczęście od 5 lat jest poza domem, ale gdy miała lat 14-15 to była dla mnie ogromna próba:-)

      Usuń
  3. Skąd ja to znam... mój mąż, kiedy się dowiedział, że nasza córka zamieszkała z chłopakiem, powiesił na mnie wszystkie okoliczne suki i psy. A kiedy przyjechał po długiej nieobecności poszedł z gościem na piwo. Jak gdyby nigdy nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tacy już jesteśmy... najpierw źli, że ktoś wchodzi na nasz teren, a po akceptacji idziemy z wilczkiem na piwo:-)

      Usuń
  4. a powiem Ci, Caddi, że ja bardzo chciałem mieć córeczkę. Myślałem sobie, że fajnie byłoby patrzyć wilkiem na tych wszystkich facetów, którzy by się wokół niej kręcili. Myślałem także, że interesującą odmianą byłoby promowanie taktyk defenswywnych w miejsce klasycznych, męskich rozwiązań zdobywczych. Ale mam synka... będę go zatem uczył jak przenikać przez zasieki wokół córek ustawione przez innych ojców ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zniechęcaj się Darku i dzielnie podejmuj próby spłodzenia córki. To dla ojca największy skarb i nagroda.

      Usuń
    2. Podobno córkę płodzi się punkt
      w owulację a synów ciutenieńkę przed. :-))).

      Ja tam też córki preferuję. ;-)).

      Usuń
  5. Wokół mnie sami faceci, nie zanosi się już na córkę :). Normalnie bywałym się, byłaby do mnie podobna i nie chciałabym ją ochronić przed pewnymi ważnymi sprawami w życiu. A w wielu przypadkach się nie da.. Brrrr..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zarzekaj się, bo mądrzy ludzie mówią człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi:-)))

      Usuń
  6. Ja miałam siostry i mój tato zawsze mi mówił pamiętaj naucz się zyć,potem wyjjak chcesz za mąż.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wycie jest skuteczne na zamążpójście?:-)))

      Usuń
  7. Oczywiscie bylam ukochana corka Taty..., ale nigdy nie wykorzystywalam tego wybranstwa...Chyba nie wyobrazal sobie, abym wyszla za maz... co zreszta nie doszlo do skutku. W domu bylo nas troje i na pytanie zadane Rodzicow, jak nas kochaja odpowiedzieli: kochamy, ale kazdego inaczej... no bo jak mozna kochac jednakowo? Zostalam na tym Bozym swiecie tylko z Siostra...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiście jest najistotniejszym stwierdzeniem twojego komentarza... no no jakże miałoby być inaczej:-)))

      Usuń
  8. Tak..to „oczywiście” jest najważniejsze :))))
    Powiem krótko – byłam córeczką tatusia, oczkiem w głowie… i choć jego prewencja była czasem uciążliwa, dziś wspominam ją z sentymentem…
    Caddi, bardzo trafna obserwacja!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Even, uśmiechnąłem się na określenie "uciążliwa prewencja". Z perspektywy lat bardziej rozumiemy 'zakazy' rodziców:-))))

      Usuń
  9. Bycie ojcem syna to chyba wyzwanie nie mniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale mniej stresujące:-)

      Usuń
    2. Bardziej stresujące bywa bycie matką syna
      bo przecież wszystkie dziewuchy na niego sidła zakładają.
      Znam kilka takich przypadków

      Usuń
  10. Co do wpisu i postscriptum to myślę, że każdym ojcem również kieruje trochę egoistyczny imperatyw ochrony córki, gdyż jej "kłopoty" oznaczają również spore problemy jej tatusia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rzeczy samej, choć myślę, że w sposób nieuświadomiony w większości przypadków.

      Usuń
  11. Caddi,ja mam tylko syna,ale...to szczera prawda o czym piszesz,zawsze córeczki sa tatusiowe,oni po prostu boją się o nie,znam to tez z obserwacji i wspomnień jak to bywało z moim Tatą.Faceci szczycą się synami,wypinają dumnie torsy,ale...córcie są tatusiowe...:P
    Moje serce należy do taty,śpiewała onegdaj M.Monroe...tez córeczka tatusia,dośc ładna bym rzekła...:P
    pozdrówki miłe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama widzisz, jak to jest z dziewczynkami. To moje Pierworodne Szczęście przyprawia mnie o zgrzytanie zębów, ale kocham i już. Natomiast Dziecko Płci Właściwej nie dostarcza tylu zgryzot, jest konkretne i emocjonalnie stabilniejsze. Ale, jak to mawia Hela do Mariana: Każdy ma to, na co zasłużył:-)

      Usuń
    2. a ja mawiam tak:co ma być,będzie...a synkowie są mamusine..o!
      Uważam,że teraz już trochę się to "zaciera",bo dziewczyny,te kochane córcie,zachowują się nieraz jak chłopaczyska,a tatusiowie zastanawiają się,czy to syn,czy córcia?...a tak,tak...:P)))

      Usuń
    3. Mój jest i tatusiny... choć mamusiny szczególnie:-)

      Usuń
    4. Krzysiek...podobają mi się te Twoje wywody...takie ciepełko domowe tu wyłazi.
      To widac i słychac i czuc...co powiem,to powiem..:)

      Usuń
  12. Z reguły tak bywa, że szczególnie pierworodny syn to istny "strzał w dziesiątkę" i powód do puszenia się, a potem z kolei córeczka staje się oczkiem w głowie tatusia( wniosek na przykładzie własnego małżonka ); a na własnym - to JA byłam pierworodna i mimo to absolutnie córeczka Tatusia, nawet gdy po latach pojawił się mój brat - bo on zawojował z kolei naszą wspólną Mamę. Bo matki często faworyzują synków ...i to tyle o regułach, a bywają także wyjątki - jak to ze wszystkim w życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątki tylko potwierdzają regułę:-)

      Usuń
  13. Caddi, znów dzięki Tobie myślę o napisaniu o sobie i swym Ojcu. Jednak, wbrew pozorom, temat jest tak długi i złożony, że naprawdę muszę mieć na to trochę czasu, a tego wciąż mi brakuje.
    Dziś ograniczę się tu, w komentarzu u Ciebie, do stwierdzenia, że Ojciec- MÓJ Ojciec, to Największy Przyjaciel, Miłość, Autorytet. I to POMIMO tego, że mam świadomość Jego niedoskonałości na wielu płaszczyznach przecież.
    Ojciec to Ktoś, z kim rozumiem się niemal bez słów; Ojciec to Ktoś, kto zawsze mnie wysłucha, zrozumie, nigdy, ale to nigdy nie zlekceważy moich , nawet najgłupszych ,spraw.
    Ojciec to wędrówki po górskich szlakach, pływanie w morskich falach; Ojciec to ciągła Nauka ;)
    PS.Chyba nie muszę mówić, że piszę to z perspektywy córki, a nie analizuję kwestii stosunków ojciec- córka i odwrotnie.
    Z perspektywy Najstarszej , Pierworodnej ..córeczki ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz, Angie, pisz! Pisząc o czymś ważnym dla siebie dokonasz autorefleksji i poznasz nowy wymiar tych relacji.
      Warto pisać:-)))

      Usuń
  14. Jako ojciec dwóch synów zastanawiam się, do której (których) z tych trzech grup zakwalifikują kiedyś się moje chłopaki... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twoim przypadku zachodzi okoliczność, że za każdym razem będziesz dumnie wypinał pierś ku zgryzocie ojców panienek, które będą miały styczność z Twoimi potomkami:-)

      Usuń
  15. To odwieczna walka na testosteron - dlatego nie ma szans, by od pierwszego wejrzenia tatuś córki miał pokochać jej adoratora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu testosteron... i jeszcze dodajmy atawizm? A nie można tak romantyczniej?:-)))

      Usuń
  16. To dotyczy też starszych braci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby Twoi starci bracie mieli na oku tych, którzy Cię odwiedzali?:-)

      Usuń
  17. Ja coś wiem na ten temat. Moja starsza już mieszka ze swoim narzeczonym, a młodsza właśnie wyfrunęła studiować w dalekim mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz podwójne cierpienie ojcowskiego serca. U mnie jest pół na pół. Syn daje mi nieco wytchnienia:-)

      Usuń
  18. Ja ubóstwiam swoją córkę i uważam, że udała mi się najbardziej, ze wszystkich córek na świecie. A jej chłopak? Fajny. No fajny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się, że nie masz syna. Wtedy by Cię dopiero skręcało:-)

      Usuń