środa, 5 września 2012

Teściowa Mariana

Marian, przyjaciel Pana C.... A może lepiej i prawdziwiej będzie wyglądało, gdy napiszemy to inaczej. A zatem jeszcze raz.
Marian, którego najlepszym przyjacielem jest Pan C., znów załapał się na ciche dni w relacjach z Helą. Ktoś znający od lat tę parę żachnąłby się: A bo to pierwszy i ostatni raz?! Niby nic nowego i szczególnego, ale tym razem sprawa okazała się poważna, bo w relacje między Marianem a Helą weszła jej mama. Jak zwykle niespodziewanie i przy okazji odwiedziła dzieci i postanowiła nieco przemeblować im czas i miejsce. Po ponad trzydziestu latach można się przyzwyczaić i trzeba przyznać, że Marian w obecności teściowej impregnował emocje niczym najlepsza patelnia pokryta teflonem. Na początku małżeństwa próbował reagować, zwracać uwagę, że to on niby jest gospodarzem w swoim domu, a gdy ukochana mamusia żony próbowała przy nim i Heli wychowywać ich dzieci zdecydowanie wyjaśniał, że jest to zadanie rodziców, a nie babci, która jest... miłym, ale jednak gościem. Mówił to zawsze z naciskiem na słowo gość.
Znając z poprzednich opowieści temperament Heli możemy sobie wyobrazić jaki był skutek oporu Mariana. Miał dwie kobiety przeciwko sobie, a po wyjeździe teściowej w promocji tygodniowy nocleg na kanapie w salonie i wymowne milczenie małżonki. Te czasy minęły, Marian wiele się nauczył, sporo w tej materii zawdzięczał Panu C., z którym przegadał wiele wieczorów.

W miniony weekend mamusia Heli znów ich odwiedziła, ale Marian całkowicie się wyłączył, był nawet miły, co nie uszło uwadze Heli. Większość czasu teściowa rozmawiała z Helą, natomiast Marian rozmawiał z synem, który zjechał na weekend podrzucając ciuchy do prania i załapując się na pyszne domowe obiadki. Wszyscy czworo siedzieli w salonie, gdzie w telewizji nadawali ulubiony serial teściowej. Marian rozmawiał z synem o polityce, religii, jakimś tam procesie kamerdynera papieskiego. Tak się składa, że obydwaj regularnie czytują wpisy Caddiego, więc rozmowa zeszła na sprawy biblijne i pierwszych ludzi w raju. Hela z matką zaczęły w pewnym momencie z uwagą przysłuchiwać się dyskusji, gdy junior zapytał ojca:
- Czy na podstawie przekazów biblijnych można ustalić, jak miała na imię teściowa Adama?
- No coś ty - żachnął się Marian i dodał z naciskiem - Adam nie miał teściowej, przecież to był... raj.



28 komentarzy:

  1. :)))))A miałam już cię Krzysiu zapytac co u Mariana?No i prosze juz wiem:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marian i Hela... constans. Zbliża się jesień, więc i częściej zasięgne u Mariana języka:-)

      Usuń
  2. Marian doprowadził chyba tesciową do apopleksji, a co najmniej do czkawki;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale bardziej dostało mu się od Heli za... szczerość:-)

      Usuń
    2. Dobry wieczór :)
      Adam nie miał też pępka :)

      Usuń
    3. Ani Adam, ani Ewa... żadne z nich nie miało pępka:-)

      Usuń
    4. Ale Adam jeszcze nie miał żebra:)

      Usuń
    5. Adam w ogóle to miał pecha trafiając na Ewę:-)

      Usuń
    6. Albo Ewa,że jej się taki Adam trafił :)

      Usuń
  3. on "niby" jest gospodarzem w swoim domu
    mocarne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Caddi, rewelacja, takie opowieści są jak balsam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam od razu poczułem się znacznie lepiej, gdy tylko to usłyszałem od Mariana:-)

      Usuń
  5. Nieśmiało dodam, że i Ewa teściowej nie znała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rzeczy samej, choć to matki mężów są bardziej upierdliwe:-)

      Usuń
  6. Jakkolwiek by nie wyszło, cokolwiek by nie wynikło - wina zawsze leży po dwóch stronach: żony i teściowej...
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. -dobre,kapitalnie opsałeś w zrtobliwy ciąg zdarzen...:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krystiano, z teściową nie ma żartów.

      Usuń
  8. Jak można żyć bez pępka? No jak? Nawet nie ma gdzie kolczyka utknąć, coby się na plaży polansować /faja/...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Dlatego w tym raju musiało wszystko pierdutnąć, bo jak żyć, panie premierze bez pępka.
      Wszystkiemu winna Platforma:-))))

      Usuń
  9. Tesciowej nie mialam, ale moja Siostra Hania miala i byla dla tesciowej najlepsza, najukochansza przyszywana corka! Corki prawdziwy byly zazdrosne...ale to chyba wyjatek? I dodam: podobaja mi sie Twoje opowiesci!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu widać, że nie miałaś, bo nawet nie mogłabyś mieć, ale może to i dobrze. Wyjaśnię zaraz dlaczego.
      W polszczyźnie, która już odchodzi w zapomnienie (niestety), matka żony to teściowa, natomiast matka męża to świekra (świekrucha). Przyznam, że samo brzmienie napawa strachem, a co dopiero doświadczanie ich w żywych relacjach. To określenie oddaje w jakiś sposób upierdliwość mamusi męża, co poparte jest doświadczeniem wielu pokoleń żon:-)))

      Usuń
  10. JA - za to jestem teściową co to " do rany przyłóż "... i się nie pogorszy ;)) Tak mi się, przynajmniej, skromnie wydaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, by gangrena się nie wdała. Ale to żartobliwe i bardzo złośliwe podejście, bo przecież wszyscy wiedzą, że tak naprawdę najgorszymi teściowymi są mamy syneczków, zazdrosne o to, czy aby TA, która zawróciła jej dziecku w głowie potrafi się stosownie nim zająć i zaopiekować:-)

      Usuń
  11. Moja mama była w wielkiej komitywie
    z moim byłym małżonkiem. Jak czasem
    na piwku z kumplami chwalił teściową,
    koledzy patrzyli na niego ze zgrozą
    i powątpiewaniem i mówili:
    - Chyba się upiłeś.
    Choć my już nie jesteśmy razem, oni nadal
    utrzymują z sobą kontakt. ;-)

    Puenta znakomita!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wniosek, że relacje z teściową mogą być trwalsze niż małżeństwo:-)

      Usuń
  12. ...ale za to teścia, z którym czasem mógł się napić. ;)

    OdpowiedzUsuń