sobota, 21 lipca 2012

Urban legend

Ponad czterdzieści lat temu, gdy Pan C. chodził do szkoły podstawowej, wszystkich elektryzowała wieść, że po zmroku krąży czarna wołga i porywa dzieci znajdujące się  bez opieki dorosłych. Sensacja była powtarzana z takimi detalami, że przekonanie równało się pewności. Opowiadano kogo i gdzie porwano, komu udało się uciec, a podawane nazwy miejscowości i imiona dzieci bardzo uprawdopodobniały doniesienia. Jedno, co w tym wszystkim było pewne to blady strach, jaki padł na małolatów, którzy z napięciem przypatrywały się każdemu samochodowi i oddychały z ulgą, gdy okazywało się, że nie jest to czarna wołga. Podobne zdarzenia, owszem, miały miejsce dwadzieścia, trzydzieści lat wcześniej, ale w Moskwie. Sprawcą ich był  Ławrientij Beria, najbardziej zaufany człowiek Stalina i szef NKWD. Dla zaspokojenia swoich seksualnych żądz uprowadzał z ulicy młode dziewczęta, które wpadły mu w oko. 

Te smutne wspomnienia wywołało coś całkiem pozytywnego, co pan C. spotkał... przy drodze. Czasami już tak jest, że skojarzenia uruchamiają najdziwniejsze pudełka z pamięcią. Oto warszawa 223 - samochód produkowany w latach 1968-1973. Odrestaurowany, sprawny i miły dla oka. Pan C. nie miał wyjścia i kierowany imperatywem zatrzymał swą marną furę, chwycił aparat i uwiecznił to cacko. W kabinie warszawy 223 nie było porwanych dzieci, co widać poniżej.

28 komentarzy:

  1. Przede wszystkim - piękny samochód! Czarna Warszawa to rzadkość, mysle, że ktoś ją tak wtórnie pomalował, bo nie przypominam sobie, żeby Warszawy były czarne.. W mojej rodzinie było ich sporo - garbusy i te nowsze. Super auta!:))
    O czarnej wołdze też pamiętam różne opowieści. Straszyli nas starsi, czym popadnie;)
    Właśnie, jak nie czarną wołgą, to wampirem ze Śląska.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nowy lakier, gdyż 'warszawy' nie miały takich kolorów nakładanych fabrycznie.

      Usuń
  2. Pisałam kiedyś na bloxie o naszych "staruszkach"..
    Znalazłam link:
    http://goldenbrown.blox.pl/2011/05/Kochane-Polskie-Oldsmobile.html
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie na wsi taka warszawa w początkach lat siedemdziesiątych robiła za taksówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też jeździły dwie w latach 60. i 70. w tym jedna w wersji garbus.

      Usuń
  4. Przywołałeś i moje wspomnienia Caddi. O ile się nie mylę,w początkach lat 70ych czymś podobnym jeździł( a raczej wożony był) mój, dziś już Śp. Dziadek, ważna osoba wówczas :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciiiiii! Bo zaczną grzebać w Twojej genealogii:-)

      Usuń
  5. Moze byc...choc wole te,ktorymi jezdze teraz...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twoim miejscu obecnej pracy warszawa 223 nie miałaby szansy się sprawdzić. Pokazany egzemplarz tylko dla koneserów:-)))

      Usuń
  6. Kolor podstawowy był szary, jak pamiętam. I koła nieoryginalne ma, mniejsze. Ale miło że jeszcze służy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Poza tym także lampy nie są oryginalne, ale robi wrażenie lepsze na żywo niż na zdjęciach. Naprawdę przyciąga wzrok.

      Usuń
  7. I biały -oprócz szarego :) Teść miał dwie, w tym "garbuskę" - zgniły w sadze bidulki...
    Tak czytam o tych antykach i smutno mi, bo sama osobiście parę dosiadałam - znaczy stara już jestem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadanie antyków nie świadczy jeszcze o starości, która jest raczej stanem umysłu niż metryki:-)

      Usuń
    2. ale DOsiadanie i to w czasach, kiedy antykami jeszcze nie były już tak :)))

      Usuń
  8. Czarna wołga porywająca dzieci
    pamiętam
    a co najśmieszniejsze (dzisiaj) ja się jej autentycznie bałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Historia z czarną wołgą obiegła chyba cały świat...

    OdpowiedzUsuń
  10. I u mnie baliśmy się czarnej wołgi.Pewnego razu zatrzymała się takowa kierowca pytał o drogę a pytane dziecko zaczęło krzyczec na cały głos ze chcą go porwać!To zdarzenie utwierdziło nas w tym ze czarna wołga ISTNIEJE.Po zmroku na ulicach było pusto.Jeszcze teraz pamiętam ten strach.Mój wujek kupił później wołgę ale ja za nic w świecie nie chciałam do niej wsąsć -)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wujek nawet nie przypuszczał, jakim stresem była złożona propozycja przejażdżki. On kupił taka wypasioną furę a ty niekoniecznie chciałaś jechać:-)

      Usuń
  11. No to udalo Ci sie niezly "obiekt" uchwycic. Toz to cacko, prezentuje sie wspaniale!
    Ale ja tez nie pamietam tych aut w czarnym kolorze, pamietam jasne i jakies bure, a chyba taki czarny lakier byl tylko dla nielicznych marek zastrzezony, w tym dla Wolg :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czarna wołga - jedyny samochód, który ówcześnie wzbudzał mój "podziw".
    Z radością woziłam swój młody tyłek w samochodzie ojca kolegi, który to ówcześnie, był ważnym trepem we wojsku ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczna fura, nie pogardziłabym przejażdzką.

    OdpowiedzUsuń
  14. To na mnie działało...
    i to jak!!!
    Zmykałam do domu jak tylko
    pomyślałam, że mogłaby
    niespodziewanie zajechać mi drogę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Łezka w oku, prawo jazdy robiłam na Warszawie i ... gaziku!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak wyżej- prawko na "TYM". A potem było takie bankiecisko, że do dziś pamiętam. Przed zakończeniem egzaminu szef kursu palce rozdzielacza z aut powyjmował i trzymał w teczce... Nie dopowiadam-dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
  17. Śliczne cacko! Wcale się nie dziwię, że się zatrzymałeś, żeby je uwiecznić!
    A historie o czarnej wołdze także pamiętam... to chyba była jakaś ogólnokrajowa histeria, we wszystkich budziła strach...:)

    OdpowiedzUsuń
  18. W czasach świetności warszawy jako taksówki zawsze moi rodzice robili zakłady czy podjedzie na postój warszawa czy wołga. Pamiętam, że wołgi podobnie jak mercedesy były mniej liczne, a podróż nimi bardziej tajemnicza i komfortowa. Jest to też przyczynek do opowieści z cyklu "Polak potrafi", bo wielu taksówkarzy skutecznie montowało w warszawach jeden z dość wytrzymałych silników peugeota co gwarantowało dużo mniejsze koszty i długie bezproblemowe użytkowanie.

    OdpowiedzUsuń