środa, 27 czerwca 2012

Krewki ojciec

Pan C. opowiada wydarzenia, w których uczestniczył lub był tylko świadkiem. Czasami jednak dzieli się tym, co opowiedzą lub podeślą mu dobrzy ludzie.

W supermarkecie stała nieduża kolejka do kasy. Na taśmie przesuwały się miarowo produkty wykładane przez klientów. Jednym z nich był około czterdziestoletni mężczyzna, któremu towarzyszył siedmiolatek. Tuż przed nimi jakaś pani wyłożyła swoje produkty. Malec zwrócił uwagę na zielonożółty owoc i pokazując palcem zapytał:
Tato, co to jest?
— Limonka — odpowiedział ojciec
— A co to jest limonka? — dociekał syn.
— To taki owoc cytrusowy, jak cytryna, tylko mniejszy
— A czym się różnią?  dopytywał niestrudzenie donośnym głosem chłopiec.
— Wielkością i kolorem.
— A czym jeszcze?  wybrzmiało kolejne pytanie.
Dialogowi ojca z synem zaczęli z zainteresowaniem przysłuchiwać się stojący najbliżej kolejkowicze i kasjerka. To sprawiło, że mężczyzna odpowiadający na pytania syna stawał się coraz bardziej skrępowany  obecnością audytorium.
— Limonka jest bardziej... krewka  odpowiedział ojciec wskazując istotną w swoim mniemaniu różnicę pomiędzy limonką a cytryną.
— A co to jest "krewka"?
Tego ojcu było już za wiele i zdecydowanie uciął:
— Przestań już pytać! Nie możemy blokować kolejki. Później porozmawiamy. 

Zdjęcie ze strony
www.spizarnieponiatowskich.pl

47 komentarzy:

  1. "Na taśmie przesuwały się miarowo produkty wykładane przez klientów. Jednym z nich był około czterdziestoletni mężczyzna..." - Caddi, fajny market, podaj adres tym paniom które zechcą sobie nabyć faceta, produkt w sile wieku na piątkowy wieczór ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahhaha.... Dzięki Wugusiu. Sam się uśmiechnąłem:-)

      Usuń
    2. A tak w ogóle to fajny pomysł na biznes. Teraz kobiety są już wyzwolone, zasobne w pieniądz, niezależne... Coś można przedsięwziąć w tej materii.

      Usuń
  2. Wugi, ale zdanie napisane w pierwszej wersji przez Caddiego wcale nie jest niepoprawne. Byłoby źle , gdyby wypowiedzenie je poprzedzające brzmiało tak :" Na taśmie przesuwały się miarowo wykładane przez klientów produkty. Jednym z nich był około czterdziestoletni mężczyzna, któremu towarzyszył..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co napisałaś zbyt szybko uległem sugestii Wugusia. Nie będę już nic zmieniał i niech zostanie jak jest.
      Ale może wypowiesz się na temat tych marketów, o których wspomniał Wuguś?

      Usuń
    2. W takich marketach szansę na wzięcie mieliby faceci góra trzydziestoletni. Czterdziestolatek to już towar dobry dla wiekowych tam, takich jak María del Rosario Cayetana Paloma Alfonsa Victoria Eugenia Fernanda Teresa Francisca de Paula Lourdes Antonia Josefa Fausta Rita Castor Dorotea Santa Esperanza Fitz-James Stuart y de Silva Falcó y Gurtubay (w skrócie księżna Alby), w okolicach dziewięćdziesiątki.

      Usuń
    3. Góra trzydziestoletni, to chyba
      takim paniom pod 60-tkę. Takim
      jak ja, to jedynie po czterdziestce
      i to też nie reguła.
      Niegdyś oczywiście. ;-)).

      O limonkach mogę powiedzieć, że
      często ją przypominamy.
      Czyli: tylko czekamy, żeby
      komuś prysnąć..a porządnie w oko. ;-))).

      Usuń
    4. Hebius, nosz kurtka w dętkę!!! Młodyś i jeszcze nie wiesz jakim wzięciem cieszą się dojrzali mężczyźni tacy, jak Pan C. Marian, czy choćby Wuguś. A Ty strzelasz jakimiś gołowąsami po trzydzistki.

      Usuń
    5. Leno, niestety Pan C. nie mieści się w kategorii trzydziesto-, czy czterdziestolatków, ale z przyjemnością wspomina:-)

      Usuń
    6. "Leno, niestety Pan C. nie mieści się..."
      Siewie. ;-)).

      Usuń
  3. Dialog ojca z synem uzmysławia kilka faktow:
    - dzieci nieskrępowanie zadają pytania o wszystko i w każdym miejscu
    - rodzice muszą być przygotowani w każdej chwili na zmasowany atak (pytań) swoich pociech
    - program w szkołach jest wciąż modyfikowany, ale jak widać, dzieci nie poznają egzotycznych owoców, a jedynie rodzime (plus pomarańcze, cytryny i banany, ale to prawie rodzime;) )
    - społeczeństwo nie jest tak biedne, jak mówią, bo zamiast drogiej limonki można nabyć cytrynę, ale pewnie efekt wizualny w drinku byłby gorszy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Pan C. wypisuje dialog ku rozśmieszeniu, a Pani Golden od razu analizy robi... Ale muszę przyznać, że jest coś na rzeczy z tych spraw, o których napisałaś. Warto to przemyśleć:-)

      Usuń
    2. Taaaaa...właśnie!
      Ale zachodzi pytanie dlaczego?
      Ktoś wie? :-))).

      Usuń
  4. Uwielbiam słuchać, jak rodzice tłumaczą coś swoim dzieciom.
    Ja ostatnio zostałam zapytana przez moja podopieczną o to, dlaczego posiadam piersi większe niż jej rodzicielka - odpowiedź wydawała mi się oczywista i naturalna, więc z małą Z. podyskutowałyśmy trochę, a ona uspokojona i zadowolona po rozmowie oddaliła się w stronę innych dzieci by podzielić się nowo-nabytą wiedzą. Szkoda, że nie mogłam zrobić zdjęć innym opiekunom/opiekunkom na ławkach, którzy słyszeli naszą rozmowę. skrępowanie, szok i nie wiem co jeszcze-piersi jako piaskownicowy temat tabu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat ciekawy i przyznam, że godny miejsca i okoliczności. Wiele bym dał widząc reakcję tych, którzy się przysłuchiwali:-)))

      Usuń
    2. A mogę znać odpowiedź, bo nie wydaje mi się aż tak oczywista i naturalna? :)

      Usuń
    3. prezciez to oczywiste: biologia, geny, natura - troche było tam objaśnień, ale wszyscy mamy rózne kształty i rozmiary. Z. zapytała akurat o piersi ale mogło się to pytanie tyczyć kazdej części ciała. Kilka przykładów zaspokoiło jej ciekawość i była usatysfakcjonowana nową wiedza :D

      Usuń
    4. Maurycy, powiem ze swojego doświadczenia, że wolę badać obiekt, niż dywagować o nim. Być może pora na gawędziarstwo przyjdzie po siedemdziesiątce, a może jeszcze później... oby!!!:-)

      Usuń
  5. Ja bardzo lubię tłumaczyć mojemu synowi różne rzeczy i odpowiadać na pytania :). Bywa, że mamy przy tym nieproszone audytorium.

    A limonka jest bardziej cierpka i nieco mniej kwaśna. Prosta różnica. Tak swoją drogą chętnie dowiedziałbym się, co to jest ta krewka :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krewki to pełen życia i energii, gwałtownie reagujący; porywczy...ale, chyba nie wpadłabym na pomysł, aby w ten sposób opisać limonkę ;)

      Usuń
    2. Z tym tłumaczeniem na czym polega krewkość limonki przypomniał mi się dialog z CK Dezerterów, gdy Żyd Moryc tłumaczył żonie nazwisko KANIA. Cytuję z pamięci:
      - Kania to taki ptak... drapieżnik.
      - A co to jest drapieżnik? - spytała żona.
      - Kania to ptak i drapieżnik... nagle.
      To przykład, jak ze znanych sobie słów próbuje się zbudować i wyrazić nowy sens :-)))

      Usuń
  6. Uwielbiam pytania dzieciaków:) Często te najprostsze wymagają pobudzenia wyobraźni aby w oczach dziecka nie wykazać się niewiedzą.Moja Córka dosyć długo miała problemy z mową, ale kiedy już zaczęła wystąpiło tysiące pytań o..Czułam się wręcz dumna, mogąc udzielać jej tych wszystkich odpowiedzi, chociaż niektóre pytania były skomplikowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci poprzez pytania zmuszają nas do myślenia. Pewne rzeczy dla nas oczywiste musimy opisać na nowo. Jest to cholernie trudne. A poza tym dzieci wiedzą lepiej:-)

      Usuń
  7. Krewka limonka... nadawanie cech ludzkim owocom

    czyli truskawka mogłaby być... no właśnie, ciekawe, co pomysłowy tato by wymyślił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam jeszcze pomysłu na truskawkę, ale teraz tym pytaniem pobudzony zacznę szukać w zakamarkach osobistycznego i emocjonalnego słownika.

      Usuń
  8. pytanie o krewkość limonki to jedno z tych pytań, których zadawać zwyczajnie nie wypada. Ale malec nie wiedział, młody jeszcze ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz nie wiedział, ale za jakiś czas będzie w temacie:-)

      Usuń
  9. Truskawka jest taka niezdecydowana... W odróżnieniu od zdecydowanej poziomki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na czym polega zdecydowanie poziomki? Bo, jak dla mnie truskawka soczystsza:-)

      Usuń
    2. Na tyle, na ile się orientuję, truskawka jest w rzeczywistości poziomką poddaną GMO. Tylko za czasów kiedy takie rzeczy robiło się poprzez zaszczepianie i łączenie gatunków :). Ale jak to rozstrzygnąć na korzyść antopologicznych przymiotników?

      Usuń
    3. Wujek Google podaje, że skrzyżowano jakieś rodzaje poziomki w 1712 roku. Mamy więc trzystulecie pojawienia się truskawki. Człowiek uczy się całe życie:-)

      Usuń
  10. Pytania malców zadawane w świetle jupiterów powodują ze cierpliwość i tak się wydłuż oczywiście osoby pytajacej.W domowym zaciszu podejrzewam ze tatuś szybciej zbyłby dziecko lub odesłał do mamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci nie znają ograniczeń dorosłych wynikających z konwenansu. I dobrze, bo dzięki temu mamy okazję zapoznać się z takimi opowiastkami:-)

      Usuń
    2. i można sie dowiedziec co mama z tata robią w domu:)))

      Usuń
    3. Dzieci są najlepszym źródłem informacji, choć rodzice niekoniecznie cieszą się ich aktywnością w przekazywaniu tej wiedzy innym. Szczególnie dużo o nas wiedza w przedszkolach:-)

      Usuń
  11. Dzieci mogą tak godzinami...
    Lepiej jeśli my je uświadamiamy
    niż koledzy z podwórka. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uświadomienie koleżeńskie jest nieuniknione i zawsze będzie w opozycji do rodzicielskiego:-)

      Usuń
  12. Dobre! Tatuś się speszył i uruchomiła się podświadomość. A powinien się skoncentrować na dziecku i olać otoczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrala! Zostaniesz tatusiem to zobaczymy, jak będziesz sobie radziły ekstremalnych sytuacjach. Dzieci potrafią tak zaskoczyć, że nie jesteś w stanie tego przewidzieć:-)

      Usuń
  13. -to prawo dzieci zadawać pytania,pytania trudne,a my rodzice mamy obowiązek na nie odpowiadać,dodam mówić prawdę stosownie do wieku....bo potem rodzic staje się ofiarą swoich odpowiedzi.....;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą ofiarą to własnych odpowiedzi to prawda. Dzieci pilnie wszystko rejestrują, są jak gąbka, i nie wolno kłapać byle czego, bo wróci to do nas jak bumerang.
      Coś takiego opisałem we wpisie: BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ.
      Warto uważać na to, co się mówi.

      Usuń
  14. Najpierw dziecko słyszy-pytaj jak nie wiesz
    a potem-przestań już pytać.

    I w końcu przestaje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety często tak jest. Później rodzice się dziwią, że dzieci w wieku dojrzewania nie chcą z nimi rozmawiać, gdy mają rzeczywiste problemy.

      Usuń
    2. Najpierw uczymy dzieci chodzić i mówić, a potem każemy im siedzieć i być cicho...

      Usuń
  15. Dzieci sa mistrzami w zadawaniu kłopotliwych pytań;)

    OdpowiedzUsuń