sobota, 26 maja 2012

Temat dla Hitchcocka

Ponad miesiąc temu Pan C. odebrał  SMS-a o treści, jak na zdjęciu poniżej. Wiadomość była adresowana do niejakiej Marioli, którą z oczywistych powodów Pan C. nie był i w żaden sposób do tego się nie poczuwał. Treść przekazu wydała się jednak na tyle intrygująca, że sfotografował ją, choć nie wiedział jeszcze w jaki sposób mógłby ją wykorzystać. Pomyślał przez moment, że mógłby w przyszłości uczynić ją przedmiotem wpisu na blogu.
Są bohaterowie: autorka SMS-a, Mariola, Janusz, dziecko (alimenty) i dyrekcja. Są realne problemy i odpowiednie napięcie. Coś w rodzaju tego, co kiedyś Alfred Hitchcock ujął w następujący sposób: film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć. 
Teraz tylko dopowiedzieć historię i napisać scenariusz. 

Kto pokusi się o podpowiedzi, jak wyglądała historia Marioli i Janusza?

Mariola! byłam dziś z Januszem w dyrekcji.
Pożyczki nie dostanie, bo nie ma kasy pożyczkowej, ale ma próbować o zapomogę.
Jutro mu to napiszę, ale obiecał mi, że 10 będzie z alimentami.
Musi dać, bo inaczej narobi sobie więcej problemów.





33 komentarze:

  1. Opowiedz i drugą połowę, co odpisałeś?

    OdpowiedzUsuń
  2. Znaków przestankowych brakło?;)
    CC, spróbuj to przeczytać na jednym wdechu - nikt nic nie zrozumie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Andsol, po prostu zadzwoniłem na numer, z którego przyszedł SMS. Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć starsza pani - sądząc po głosie - przywitała mnie zwracając się imieniem Mariola i zaczęła referować sprawę. Zamurowało ją, gdy jej przerwałem. Niestety nie dowiedziałem się szczegółów, powiedziałem tylko tej pani, że pomyliła się i że powinna skontaktować się z Mariolą. Wszak sprawa bardzo poważna.
    Podejrzewam, że scenariusz może być jakich wiele i sytuacja typowa: kobieta, facet, dziecko i mamusia faceta, która próbuje dopilnować, by syneczek był odpowiedzialny.

    Golden, w pierwszej chwili też tak miałem. Musiałem niczym badacz pisma rozstawić przecinki i dopiero chwyciłem sens. Mając to na uwadze umieszczam zdjęciem wersję z przecinkami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Caddi, rzeczywiście sprawa wygląda dość typowo, ale czy jesteśmy w stanie zarysować prawdziwą opowieść?
    Najbardziej uderzające jest, że o alimenty dla drugiej kobiety zabiega kobieta, pewnie matka nieodpowiedzialnego synalka. Idzie z nim za rączkę do zakładu pracy i rozmawia z dyrekcją o pożyczce, teraz gdy to niemożliwe napisze za niego pismo z prośba o zapomogę. Fatalny scenariusz mi się widzi, bo facet kompletnie niezaradny.
    On "zrobił" dziecko, a teraz reszta niech się martwi w myśl powiedzenia: "jakim mnie Panie Boże stworzyłeś, to takim mnie masz".

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze że jest zaradna mamusia która poczuwa się do odpowiedzialności za syna.Mamuśki nadopiekuńcze nie są mile widziane.W tym jednak przypadku jak najbardziej sprawa przedstawia sie odwrotnie.
    ja kiedyś odebrałam telefon i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć facet z rozrzewnieniem powiedział:Już do ciebie jadę.Wczoraj byłaś boska i się wyłączył:)))Nie oddzwaniałam bo miałam wrażenie że facet był tak zakręcony i napalony że i tak nie dotarłoby do niego że pomylił numer:)))
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ela ale komplement wspaniały i nikt Ci tego nie odbierze, że.. wczoraj byłaś boska :) no z powodu pierwszego zdania Już jadę do ciebie mogłaś mieć trochę strachu ale ale podsumowując "plusy i minusy tego smsa" to ten sms dał Ci więcej więcej satysfakcji :))))

      Usuń
  6. HerbaTee, w oparciu o cytowany SMS można swobodnie ułożyć historię miłości i nieodpowiedzialności jakich wiele.
    Elatroska, z tym telefonem fajna sprawa. A może trzeba było zadzwonić, bo nic dwa razy się nie zdarza,. Jakieś dziesięć lat temu około drugiej w nocy odebrałem telefon od zaniepokojonego tatusia, który szukał siedemnastoletniej córeczki. Chwila upłynęła nim wyjaśniłem, że się pomylił. Ustaliliśmy w końcu, że dzieli nas ponad 300 km i owszem jest przy mnie kobieta, ale na 1000% nie jest to jego ukochana córeczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyłki sie zdarzają wcale nie tak rzadko.Ja często odbieram telefon stacjonarny gdzie na słowo słucham pada pytanie"Czy macie trzy calowe gwożdzie?:))jedna tylko cyferka dzieli mój numer od sklepu z materiałami budowlanymi:))Ale raz miałam telefon iście matrymonialny:)) Zupełnie nieznany facet zadzwonił do mnie chcąc dowiedzieć się czy moja sasiadka sie z komś spotyka czy czegos nie zauważyłam.Wytłumaczyłam mu ze tam juz nie mieszkam że to stary adres w ksiażce telefonicznej.Smiałam sie w głos bo z sasiadki zeszło na mnie:))Zapytał a pani to pewnie juz zajeta?:)))

      Usuń
    2. Trzeba było pociągnąć temat:-)

      Usuń
    3. Nie ukrywam ze mnie tym zadziwił i rozbawił ale nie na tyle zebym była tym zainteresowana:))

      Usuń
  7. Przynajmniej ktoś stara się o to by alimenty dotarły na czas. A kasa i zapomoga, może to na inny cel. A może Mariola ma coś na Janusza?

    OdpowiedzUsuń
  8. no i proszę,jakich to ciekawych rzeczy się człek powodowany przez komórkową telefonię nie dowie

    OdpowiedzUsuń
  9. Emka1216: wątek z posiadaniem haków na Janusza może być interesujący tylko trzeba to dobrze w scenariuszu rozwinąć, aby trzymał w napięciu.
    Ziemianin: ponoć zapisane są wszystkie nasze słowa i rozmowy:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. -tak sobię myślę,że Mariola ma ciężko.Nie ma alimentów więc robi wszystko co może np.SMS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na SMS-y ją stać, a reszta niech się dzieje.

      Usuń
  11. Z pomyłkami czasem jest ciekawie.
    Do mnie często dzwonią pytając;
    Po ile dzisiaj żywiec? I to dość
    wcześnie, co gorsza.
    Natomiast mój mąż często
    odbiera telefony z zapytaniem;
    Panie doktorze, a od której
    pan dzisiaj przyjmuje bo...?
    Zawsze są to kobiety, można
    się więc domyśleć, doktora
    jakiej specjalizacji
    się spodziewają. ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na miejscu męża nie wiem, czy nie spróbowałbym umówić kilku wizyt. Oczywiście w celach badawczych, a nie żadnych niecnych:-)

      Usuń
    2. Krzysiu, odgrażał się już
      nie pierwszy raz,że zleci
      którejś jakieś absurdalne
      zadanie, ale jakoś
      do tej pory się nie zdobył.:-)).

      Usuń
    3. Skoro to mój imiennik to zapewne stać go na taki dowcip.

      Usuń
    4. :-D
      Zdecydowanie nie Twój
      imiennik.
      Krzysiu było do Cibie,
      żę sę tak pozwoliłam
      poklepać po ramieniu.

      Usuń
  12. Jakiś czas temu, dostałem serię sms-ów, których treścią była jakaś tajna schadzka. Wiadomości, okraszone były tzw 'momentami'. Odpisałem na jeden z pierwszych, że to chyba nie do mnie sms, ale dostawałem je nadal. Potem nagle umilkły, sądzę, że napalony się w końcu zorientował, że źle se zapisał numer...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sieć telefoniczna potrafi dostarczyć ciekawych wrażeń:-)

      Usuń
  13. Rozumiem, że zastanawiasz się czy to początek, czy koniec filmu? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej początek, punkt wyjścia, ale wszystko zależy od scenarzysty, gdyż historia może pójść w wielu kierunkach. Jedynym ograniczeniem jest tylko wyobraźnia.

      Usuń
  14. Jakieś 5 lat temu seans w kinie przerwał mi SMS o następującej treści: "Kocham cie cureczko dziękuję za wnuka" (pisownia oryginalna). Na szczęście mogłem się z niego pośmiać, ale gdyby był do synusia adresowany, a nie do córeczki, to by mi zdecydowanie nie do śmiechu było. Tym bardziej, że obok mnie siedziała moja ówczesna partnerka, która bynajmniej nie była przy nadziei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś po prostu był szczęśliwy, że został babcią, a Ty chcąc nie chcąc stałeś się tego świadkiem.
      Ale z tym byciem lub nie ojcem to sprawa bardzo poważna. Jest takie powiedzenie: człowiek strzela Pan Bóg kule nosi :-)

      Usuń
  15. Do mnie czasami dzwoni żona kolegi, ale ja wtedy udaję, ze to nie ja /faja/...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest powód, byś udawała, że to nie Ty?:-))))

      Usuń
    2. Nooooo... Tak jakby jest. Bo ona nie toleruje obcych kobiet w kontaktach męża, więc jestem firmą budowlaną...

      Usuń
  16. dramatyczny ten sms zaiste ;-)
    do mnie przychodzą tylko z ofertą jakiś sex spotkań towarzyskich... niby fajne, ale trzeba płacić 2,66 albo coś koło tego ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2,66 zł to nędzna cena. Piwo jest droższe, więc podejrzewam, że "jakość" proponowanych spotkań też lipna.

      Usuń
  17. Z najzabawniejszych pomyłek telefonicznych wspominam wieczne tłumaczenia, że nie jesteśmy Centralą Rybną. Nawet ustaliliśmy numer Centrali Rybnej, by podać zainteresowanym, niech sobie go na nowo zapiszą lub staranniej wybierają. Problem w tym, że Centrala Rybna miała kilka numerów telefonów - pewnie wiecznie "zajętych" - i zazwyczaj zdesperowani handlowcy nawet nie chcieli słuchać: "proszę zadzwonić na inny numer". Od razu usiłowali przejść do rzeczy. Ojciec zaczął więc poważnie traktować swoją misję pracownika Centrali Rybnej. Spokojnie przyjmował zamówienia, potakiwał, wysyłaliśmy i kupowaliśmy ryby całymi wagonami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że mnie nie trafiają się zamawiający. Podałbym konto i poprosił o zaliczkę w celu szybszego rozpatrzenia zamówienia:-)))
      Ci, z którymi dogadał się Twój ojciec, musieli się czuć rozczarowani, gdy nie docierał do nich transport zamówionych ryb.

      Usuń