wtorek, 29 maja 2012

Romantyzm Mariana

Marian i Hela stali się swoistego rodzaju punktem odniesienia dla relacji damsko-męskich, a zwłaszcza znakomitym narzędziem opisu związków mających staż dwadzieścia i więcej lat. Dla Pana C. małżeństwo Mariana z Helą to swoisty rodzaj zwierciadła, w którym ma okazję się przejrzeć. Niestety czasami musi przyznać, że nie zawsze jest ideałem, że o pewnych sprawach zapomina lub uznaje za nieistotne. A to błąd, o czym świadczy historyjka poufnie opowiedziana Panu C. przez Barnabę. Marian jakoś dyskretnie to wszystko przemilczał.
Kilka dni temu Hela z Marianem oglądali w telewizorni  tak mało absorbujący program, że od czasu do czasu rozmawiali o różnych sprawach.  W pewnym momencie Hela zagadnęła z wyrzutem w głosie:
– Marian, wiesz.... nie pamiętam już kiedy byliśmy w restauracji lub choćby w domu jedliśmy romantyczną kolację przy świecach. Dzieci nie było w domu i tylko ty i ja, my sami... Nastrój taki, że dech zapierało.
– No jak to kiedy, Heluś? Wczoraj jedliśmy kolację przy świecach...
– Wczoraj??? Wczoraj to nam po prostu prąd wyłączyli! Była jakaś awaria.
– Oj, Hela, czepiasz się szczegółów, jak... zawsze. Nie bądź taka drobiazgowa.
– Ty nic nie rozumiesz, Marian    skwitowała Hela i wyszła.
Historia lubi się powtarzać. Po chwili poduszka i kołdra Mariana były  ułożone w salonie na kanapie.





27 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że Hela zbyt lekka ręką serwuje separację od łoża. Jakie reperkusje stosuje przy większych przewinieniach, skoro za byle pierdołę Marian trafia na kanapę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo zdanie, Hebiusie, ale cóż począć? Mogę tylko opisać:-)

      Usuń
    2. Hebius
      Możliwe, że Hela przy większych przewinieniach funduje Marianowi piekło... w łóżku.

      Usuń
    3. Jarku, z tym piekłem - jeśli prześledzić wcześniejsze wpisy o Heli i Marianie - wszystko jest możliwe:-)

      Usuń
    4. Hela w roli ostrej Dominy w lateksach i z pejczem? Perwersja ciężka do wyobrażenia :)

      Usuń
  2. Chyba zgodzę się z Hebiusem, że jednak Hela
    "zbyt lekka ręką serwuje separację od łoża".
    A może tu..chodzi o coś jeszcze innego? Może takie " niby nic " dla Mariana, to tak naprawdę i dla Heli niby nic, a " pies gdzie indziej pogrzebany" ? :>
    ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko możliwe, bo oddzielne spanie jest zdrowe, a i lepiej wpływa na wzajemne manie się ku sobie. Znaczy się wzmaga wzajemny apetyt na siebie:)

      Usuń
  3. Hela jest dość agresywna w sytuacji, gdy nie radzi sobie z Marianem. Separacja łoża wyjdzie jej kiedyś bokiem, bo sankcja zbyt często stosowana przestaje robić wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że już pora by Marian przeniósł się na stałe do salonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak byłoby najlepiej, by wytrącić Heli oręż. Przenosiny do salonu niech Marian potraktuje, jak wyjście narodu wybranego z domu niewoli. Odwrócenie sytuacji pozwoli się zreflektować krewkiej małżonce.

      Usuń
  5. Z tego co czytam tez myśle że Marian większość wspólnego zycia z Helą spędza nie w małżeńskim łożu lecz na kanapie w salonie.Powinien zaryzykować i zostać tam na dłużej wtedy Hela sama po niego by przyszła:))))No tak ale Marian nie postawi się Heli:))))Sposobem powinien ją "wziąć":)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, bardzo podoba mi się ta wersja sposobem:-)

      Usuń
    2. Poza tym z salonu blisko do barku i do lodówki, a nawet można niepostrzeżenie wymknąć się późnym wieczorem na piwo z kolegami. Czasami zastanawiam się, czy Marian celowo nie prowokuje Heli do takich zachowań.

      Usuń
  6. hehe, bardzo życiowa historia, bardzo ;-)

    następnym razem jak wyłączą prąd to od razu mów, że na Twoje zlecenie, że niby, coby romantyzmu przydać, przekupiłeś kogoś w elektrowni, dzięki czemu ku świecom sposobność uczyniła się znamienita ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marianowi zabrakło refleksu na takie dictum Heli, ale cóż, człowiek całe życie się uczy. Może wyciągnie z tych wszystkich podpowiedzi jakąś lekcję:-)

      Usuń
  7. Może się narażę ale powiem tak...
    Jeśli w moim zawiązku zabraknie
    tej odrobiny romantyzmu,
    kiedy kwiaty od mężczyzny
    dostanę raz w roku na urodziny,
    a o kolacji przy świecach,
    spacerze, czy szlonym wypadzie
    gdziekolwiek będę musiała zapomnieć,
    gdy codziennością staną się papcie
    i telewizor... gdy zabraknie już
    tematów do rozmów... dla mnie to będzie
    znak, że powoli należy spakować walizki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Violu, ale co z kwiatami dla faceta, co z kolacjami przy świecach. Czy jesteś zwolenniczką równości w staraniu się o klimat, czy wszystko ma spoczywać na mężczyźnie?
      Ale tak na poważnie, to walizki zawsze należy mieć pod ręką:-)

      Usuń
    2. Oczywiście, że równość...
      Co do kwiatów dla mężczyzny,
      to nie wszyscy je lubią
      ale jakiś drobiag, książka
      czy płyta z ulubioną muzyką
      jak najbardziej, dana ot tak,
      bez okazji, spontanicznie...
      To przecież taka niesamowita
      frajda zobaczyć uśmiech nieco
      zaskoczonego obdarowanego... ;-)))

      Usuń
    3. Własnie poruszyłaś najistotniejszą rzecz: dawanie czegoś bez okazji, mile zaskakiwać się nawzajem:-)

      Usuń
  8. -jak czytam twoje opowieści o Heli,zawsze się uśmiecham-wspaniała jest...))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krystiano, wyobraź sobie, że sam często zaśmiewam się do rozpuku, ale i zastanawiam się ile we mnie jest z Mariana:-)

      Usuń
  9. Przynajmniej, Marian, nie będzie słyszał jak chrapie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, bo Hele się obrażą na Ciebie. Ale po cichu przyznam, że w pewnym wieku zaczynają już chrapać. Może dlatego Marian aż tak bardzo nie protestuje przeciw przenosinom do salonu.

      Usuń
  10. Gdyby ta Helusia była istniała
    na serio, to bym ją gołymi rękami
    udusiła na miejscu tego biednego
    Mariana. A już z pewnością po
    trzecim wyeksmitowaniu mnie jako
    męża z sypialni, bym tam nie wróciła
    tylko kupiła sobie wypasione łoże
    wstawiła do innego pokoju
    i cierpliwie czekała, aż sama przyleci. ;-))).
    Na kolanach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leno, w rzeczy samej Hela jest nie mniej realna niż Marian. Nauka radziecka zna takie przypadki:-)

      Usuń
  11. Nauka radziecka zna wszystkie przypadki. Jest lepsza, niż Archiwum X :)))

    OdpowiedzUsuń