poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Dawkins się myli


Pan C. czasami podróżuje po polskiej krainie i chcąc nie chcąc coś wrazi się w jego umysł i nie daje mu spokoju. No, niektórzy tak mają, że nie przestaną dopóty dopóki nie wypakują z tego pudełeczka w głowie wszystkiego, co tam się kotłuje. W minionym tygodniu Pan C. zauważył przylatujące z ciepłych krajów bociany, które zaczęły zasiedlać opuszczone jesienią gniazda. Nic nadzwyczajnego, gdyż dzieje się tak od niepamiętnych czasów. Bezwiednie uruchomił pamięć emocjonalną, która przeniosła go w czasy, gdy zaczynał dociekać skąd się wziął na tym najlepszym ze światów. 
Miał trzy, a może cztery lata, gdy będąc w odwiedzinach u dziadków, zadał fundamentalne pytanie: 
– Mamo, skąd się wziąłem?
Wzbudził konsternację dorosłych, ale ukochany dziadek Pana C. przejął inicjatywę i powiedział:
– No, jak to skąd? Przecież wszyscy wiedzą, że dzieci przynoszone są przez bociany.
– Przez bociany? – zdziwił się malec. – A skąd one biorą dzieci?
– Z Afryki – powiedział dziadek w sposób nie budzący wątpliwości.
W tym momencie Pan C. zamilkł, ale tylko na chwilę, by zaraz dopytać dziadka:
– A skąd bociany wiedzą komu przynieść dzieci?
– Pisze się do nich listy – wyjaśnił dziadek. – Podaje się, czy chce się chłopca, czy dziewczynkę i bociany przylatują pod wskazany adres.
Wyjaśnienie na tyle zaintrygowało Pana C., że słuchał z otwartymi z wrażenia ustami, a oczy zrobiły się okrągłe jak siedmiozłotówka.
– Ciebie na przykład bocian wrzucił przez komin, dlatego masz takie czarne włosy. Natomiast Ewę (to kuzynka Pana C.) zostawił w kapuście.
Ta dawka wiedzy na temat pochodzenia dzieci, ich karnacji oraz tego czy są brunetami, czy blondynami była tak obszerna i pełna, że Pan C. o nic więcej już nie pytał. Musiał to wszystko przetrawić.

Blisko pięćdziesiąt lat minęło od tej rozmowy, a Pan C., gdy tylko widzi bociany smutnieje. 
Dorosłość i zgromadzona wiedza odarły go z pięknej wiary w moc sprawczą bocianów. Nie ma miejsca dla skrzatów pomagających w gospodarstwie, nie ma przestrzeni dla sierotki Marysi, czy krasnoludków.
Teraz dominują w opisie świata i człowieka różne teorie naukowe, Darwin, Dawkins, ewolucje, rewolucje, czy choćby kopulacje...
I komu to wszystko przeszkadzało?





67 komentarzy:

  1. Cztery lata temu na rodzinnej imprezie jedna z kuzynek zobaczyła przelatującego bociana. Zaraz zaczęli się wszyscy śmiać, że jak ktoś zobaczy go pierwszy, to pewnikiem pierwszy też zajdzie w ciążę. Dziewięć miesięcy później znów się wszyscy śmiali, jak kuzynka urodziła dziecko. Dwa lata temu na kolejnej imprezie znów była identyczna sytuacja, z inną kuzynką - i dziś nasza rodzina ponownie jest większa o jedną dziewczynkę. Wczoraj na chrzcinach moja babcia zobaczyła przelatującego bociana, ale mimo wszystko liczę, że to jednak był omam, bo znów będę musiał uwierzyć w przesądy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. I ogólnie mam wrażenie, że mamy w swojej kulturze miejsca na bociany, sierotki Marysie, krasnoludki czy nawet jakieś Shreki, tylko nie chcemy im pomóc się w niej od nowa zaaklimatyzować. Skoro dzieciaki wierzą w Mikołaja, to i w bociana albo kapustę uwierzą :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Adamie,
    przypomniał mi się dowcip, w którym pada sakramentalne;
    - A babcie???
    - Babcie też:-)))
    Tak więc, odliczaj czas, bo krasnoludki są na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  4. po pierwsze, to jak zobaczyłam foto, to odraziczku spojrzałam na te koło mojego domu z myślą, a może caddi zahaczył o mój zakątek ziemi? ale nie... moje awansowały społecznie maja juz jak gdyby piętrowy apartament. od mojego zamieszkania to już druga albo trzecia parka - uwielbiam te ptactwo.
    co do uświadamiania dzieci, nie tak dawno moja ciotka, opowiedziała mi, że będąc 4-5latką pewnego razu bez większego powodu i bezceremonialnie stwierdziłam:

    - ciociu, ale dzieci to nie przynosi bocian
    - a kto?
    - nie bocian
    - ale czemu tak mówisz?
    - bo tak!

    nie pamiętam tej rozmowy, ale pamiętam, że od bardzo wczesnego dzieciństwa wiedziałam skąd się biorą dzieci :) mam podejrzanie, że to sprężyna mojej nieco starszej ciotki z którą dorastałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na każdym kroku czają się złośliwe opryszki, chcące ograbić nasz świat z ostatków wspaniałości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mów, że byś wolał, by za pojawianie się dzieci odpowiedzialne były jedynie bociany :P

    OdpowiedzUsuń
  7. A bociany odlatują do ciepłych krajów, bo Murzyni też chcą mieć dzieci :)
    Tylko co z naszymi dziećmi zimowymi? Kto je przynosi ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pijane bociany, uodpornione na mróz. ;)

      Usuń
  8. a ja nic nie wiedziałem o bocianach. Chyba jako dziecko się po prostu tymi sprawami nie interesowałem. Fascynowały mnie inne rzeczy. Dopiero stosunkowo późno zacząłem nadrabiać braki, ale jak już zacząłem... to było groźnie momentami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ila,
    Mnie uświadomiła moja starsza o trzy lata kuzynka Ewa, przywołana przez dziadka w rozmowie.
    Jarku,
    Trzeba dać im odpór.
    Hebius,
    Przecież bociany to jedno, a przyjemność obcowania ze sobą to drugie:-)
    DeGwiazdko,
    Tego mi nie wyjaśniono, ale może kiedyś dokopię się do rozwiązania Twojej zagadki:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak czy siak, warto w cos wierzyc, snuc dzieciece fantasmagorie na rozmaite tematy, chocby na ten, ze jestesmy wyjatkowi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja wciąż z nadzieją na nie spoglądam (bociany znaczy się, nie krasnoludki)

    OdpowiedzUsuń
  12. A kto nam zabroni wierzyć w bociany? Bo to, że krasnoludki rosną w lesie, już dawno zostało udowodnione przez niejakiego Herberta Zbigniewa toć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wilderose,
    Ani chybi takowi jesteśmy... znaczy się wyjątkowi:-)

    Chwilka,
    Moje nadzieje już zostały wypatrzone i są dorosłe. Bociany się sprawiły.

    Charmee, dawno niewidziana i zabiegana:-)))
    U mnie w lesie poza dzikami i sarnami jeno śmieci wyrastają, ale to mi do żadnej bajki nie pasuje, albo po prostu jestem nie-na-bieżąco.

    OdpowiedzUsuń
  14. caddi :)))))) uprzejmie dziękuję za wersje mp3 dla słabo działających na linii oczy -mózg za to bardziej na uszy - mózg. liczę po cichu, że każdy wpis, będzie już w dwóch formach, dla naoczniaczy i nauszników :))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ila,
    Wróciłem - na wyraźne i donośne prośby tych, którzy już kiedyś doświadczyli wersji audio - do nagrywania wpisów. Jeśli takowe wolisz teraz już tak będzie:-)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Caddi. Pamiętam taką akcję w kiosku ruchu pod koniec lat siedemdziesiątych. Zaintrygowało mnie utknięte gdzieś z tyłu kartonowe pudełko. W środku zaś dziwne srebrne kwadraciki z napisem "eros".
    Położyłem łapki na ladzie, wystawiłem nos z nad niej, i jak najdonośniej zakomunikowałem znudzonej pani: "Poprose erosa!"
    W rzeczonej nastąpiła jakaś gwałtowna przemiana. Czoło jej się zmarszczyło oczy lekko wyszły z orbit. Słyszałem to powietrze, które zaczęła nabierać w siebie, jak organy organisty w pobliskiej katedrze, gdy szykowały się do te deum. Wystawiła głowę przez dziurkę nad ladą, i jak trąba archanielska wydudniła na całą ulicę Warszawską: " Jak ci dam erosa, to się zerosisz!!!"
    Wtedy to ustanowiłem swój pierwszy rekord w biegu na setkę.
    Powoli od tamtej pory zaczęło do mnie docierać, że jest jakaś intryga uknuta, ściśle związana z tymi przypominającymi pachnące chusteczki nawilżane tajemnymi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Max,
    z erosem to robiliśmy doświadczenia polegające na badaniu pojemności: wlewanie wody pod kranem aż do momentu kiedy pęknie... 10 litrów wody przyjmował.
    Prędzej ci serce pęknie... to hasło nadal aktualne:-)))

    OdpowiedzUsuń
  18. To jesteś Ty Caddicusie w tym słownym nagraniu?:) Badzo mi się podoba to nagranie... no "zazdraszczam" bo na wordpressie nie można takiego nagrania zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A bociania nota też mi się podoba:) jakoś nie przypominam sobie żebym wierzył w bociany... a skąd to moje uświadomienie odnośnie przychodzenia na świat dzieci?... też nie wiem... może z mojej ciekawości świata :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mmrr,
    a pozwoliłem sobie użyczyć głosu Panu C., bo go lubię:-)
    A propos bocianów to wierzyłem w nie i mile wspominam tamten czas.

    OdpowiedzUsuń
  21. a powiedz mi jeszcze caddi, na co się nagrywasz - dyktafon w telefonie, czy masz jakiś profesjonalny sprzęt? pytam, bo może tez bym czasem zaszzzzzzalała ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  22. CC, bardzo wygodna wersja mówiona dla tych, co chcą jednocześnie robić kilka rzeczy na raz:)) Wrzucaj, podoba mi się:))

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja tam nadal w bajki wierzę...

    http://www.youtube.com/watch?v=cejoRHXNNFU

    OdpowiedzUsuń
  24. wy tu śmiechy, a ja się poważnie zastanawiam jak teraz swojemu potomstwu - ewentualnemu - za te - ewentualne - pięć lat przekazać tajemnicę życia. Dzisiaj to i o prokuratora może się otrzeć nadmierna skłonność do prawdy. A kłamstwo ma nogi krótsze niż kiedykolwiek. Jak tu, np. uprzedzić internet? Wyprzedzić strony pewne? Hmm...

    swoją drogą, wydaje mi się, że komentowałem już ten post - nie utknąłem gdzieś w spamie (gdzie, nawiasem mówiąc, jest moje miejsce)?

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziś też można pięknie opowiedzieć dziecku skąd jest,trzeba tylko chcieć,no i dostosować to co się mówi do wieku dziecka.Jednak zgadzam się z tobą,ze wiele rzeczy ,które teraz są uważane jako złe nam nie wyrządziły krzywdy.....

    OdpowiedzUsuń
  26. Ila,
    korzystam z mikrofonu i komputera:-)

    Viola,
    i ja wierzę!

    Onibe,
    Musisz sam przez to przejść. Nam nikt nie odpuścił. Dużo czytaj i podglądaj przyrodę:-)

    Krystiano,
    Wszystko można jeśli się tylko chce. Mnie - jak widać w powyższej opowiastce - jakoś nie zaszkodziło i dzieci się dochowałem bez udziału bocianów. Wybrałem sprawdzoną metodę:-)

    OdpowiedzUsuń
  27. A mnie to chyba jednak przyniósł św. Mikołaj i wrzucił pod choinkę..;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Golden,
    jednym słowem jesteś prezentem od św. Mikołaja:-)
    Ciekawe, jak zareagowali rodzice na taką niespodziankę pod choinką? Mój ojciec urodził się w wigilię o 18-ej. Ma 89 lat i dobrze się trzyma:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie, jak Twój Rodzic, i ja jestem wigilijna. Zima..kapusty nie było, bociany odleciały, św. Mikołaj się tylko pałętał..;) Rodzice byli przeszczęśliwi (tak mi mówiono i tego się trzymam;) ), dość już mieli chłopaków;)) Bunt braci trwał krótko, pewnie im tata ostro wyperswadował;))

      Gratuluję wspaniałego wieku Twego Taty, jak też kondycji:)) I niech tak dalej!:))
      Jak on to zrobił..?

      Usuń
  29. A pod koniec października kto dzieci przynosi? Bo ja nie wiem, skąd się wzięłam...:( A moje dzieci styczniowe - to w bociany też nie uwierzą :(

    OdpowiedzUsuń
  30. DeG,
    No jak to kto? Bociany oczywiście. Tylko, że te które wracają do Afryki i zostawiają dzieci, których nikt nie chciał, albo jakieś reklamacje... taka nadwyżka jakaś:-)

    OdpowiedzUsuń
  31. No dzięki:) Ja się chyba obrażę, no bo jak tak można ?! :):)

    OdpowiedzUsuń
  32. DeG,
    Upss... To Ty nie urodziłaś się w kwietniu??????

    OdpowiedzUsuń
  33. Pewnie nasza DeGwizdka zmieniła nie tylko miesiąc, ale i rok urodzenia

    OdpowiedzUsuń
  34. Jasne, wszystko sobie pozmieniałam, a co ! :):)
    Mówiłam przecież, żem skorpionka, nikt nie słuchał :( Poza Charmee, bo ona też skorpionka :)
    Dzień dobry w czwartek rano :)

    OdpowiedzUsuń
  35. DeG,
    no dałem Ci podpórkę, że niby nie jesteś z posezonowej wyprzedaży, że bociany od razu w pierwszym rzucie Cie dostarczyły, a Ty?... A Ty od razu, że niby nie czytamy i takie tam. No weźże się w karby:-)

    OdpowiedzUsuń
  36. - O! Bocian! - zawołałem kiedyś do pewnej dziewczyny. Zamknęła oczy, zakryła uszy i poprosiła bym dał znać jak bociek odleci. Pocałowałem ją w usta "dając znak", a ona we wrzasku uciekła. Taka jest wiara w bociany. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Cane,
    i co? Były jakieś skutki tak przekazanego komunuikatu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skutki? Uciekła. Taki skutek. ;)
      Dlatego nie znoszę przesądnych. ;)

      Usuń
  38. Caddi, ciekwaość to pierwszy stopień do...... wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Bociany to piękne ptaki. I takie polskie. Wszechpolskie.

    OdpowiedzUsuń
  40. No i tym komentarzem mnie pogrążyłeś i załatwiłeś, Katonie. Stanę przed trybunałem za wszechpolskie bociany:-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Caddi, a jak dodamy, że są prorodzinne i pro-life, to dożywocie. Nie wywiniesz się.

    OdpowiedzUsuń
  42. Dajcie mi bociana, znajdę paragraf, zwłaszcza ten 22

    OdpowiedzUsuń
  43. Bocian będzie niczym Yossarian, Wugusiu.
    Damy odpór dezerterom i unikającym obowiązków, zwłaszcza tych obowiązków:-)

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam Caddicusie:)Mnie ponoć w kapuście znależli a moje rodzeństwo przyniosły bociany.Wydawało mi sie to niesprawiedliwe i w wieku 7 lat próbowałam dojśc do sprawiedliwości wobec tego zdarzenia.Kiedy rodzice w koncu po wielkich mych prośbach pokazali mi w którym miejscu mnie znależli w tej kapuście której oczywiści juz nie było postanowiłam uciąć wysoki drąg na którym miały swoje gniazdo zeby od tej pory zostawiane dzieci były tylko w kapuscie a nie przynosiły je bociany które miały gniazdo na naszym podwórzu!Wziełam ręczną wtoją -moją i próbowałam podciąć ten drąg.Ojciec w końcu wytłumaczył mi ze dzięki temu że jednych przynoszą bociany a innych znajduje sie w kapuści ludzie różnią się od siebie i dlatego nie sa tacy sami.Na trochę uspokoił moją złość ale co jakiś czas i tak próbowałam zniszczyć ich gniazdo.Tak wogóle to bardzo lubię bociany,lubię kiedy paradują po łące....Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie dość, że wielce ciekawa i pouczjąca opowiastka o dociekliwości dziecka i sprycie oraz głowie na karku rezolutnego dziadka ( nota bene - wpuszcza malca " w maliny", ale z wdziękiem i dowcipem) to jeszcze do tego pięknie odczytana!! Co za dbałość o DYKCJĘ i MODULACJĘ oraz WYCZUWALNĄ POPRAWNĄ Interpunkcję ! :))
    Bociana w naturze nie widziałam od wielu lat, choć już nie groziłyby mi żadne KONSEKWECJE ( POLA KAPUŚCIANE także ) ;))

    OdpowiedzUsuń
  46. Elu, ten sam mit był także Twoim udziałem, choć przyznam, ze w moim przypadku nie było podejmowania tak drastycznych kroków... ale chyba tylko dlatego,że jestem bardzo łagodnego usposobienia:-)

    Kwoko, dzięki za uznanie dla podjętego trudu w przywracaniu szacunku i właściwego miejsca dla bocianów oraz ich roli w nauce o pochodzeniu dzieci:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam zwyczajnie zazdrosna ponieważ od dziecka próbowałam uczyć sie fruwać bo tak bardzo tego chciałam wiec niejako zazdrościłam podróży wśród bocianów mojemu rodzeństwu.:))Charakterek jednak mi został taki że lubię dopinać swego:))))Z latami jednak moge śmiało powiedzieć ze dużo sobie już odpuszczam ponieważ zwyczajnie mi sie już nie chce.:)

      Usuń
  47. W erze Internetu rzeczywiście trudno opowiadać dzieciom, że przyniosły je bociany. Pewnie wiecie, że jest strona, na której można podglądać, co się dzieje w gnieździe przez całą dobę... oczywiście, dałoby się stworzyć opowieść o wysiadywaniu jaj, bo zwiększyło się zapotrzebowanie na dzieci (więcej listów w tej sprawie), ale to bardzo naciągana historyjka...:)
    Caddi - świetny z Ciebie lektor, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  48. Even, ale w opowieści o bocianach nie jest najważniejsza prawda materialna, ale to że to piękna opowieść. taka, że żal mi było, gdy kuzynka uświadamiając mnie pozbawiła bociany tej... aury tajemniczości i metafizyki.

    OdpowiedzUsuń
  49. :) Dzień dobry , Caddi :):) Jesteś.... wiesz jaki... :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. D***,- ja wiem, ja wiem! pan caddi, być bardzo przystojny pan cadyk...co by wynikać z nowego avataru i mieć bardzo miły w uszy głos, co by z kolei wynikać z nagrania audio :)))

      Usuń
    2. Szczerosrebrna, to też, ale ja mam tę niewątpliwą przyjemność znać Caddiego osobiście :):) Czym się niniejszym chawlę, coby wzbudzić niepohamowaną zazdrość... :):):)

      Usuń
    3. chwalę *

      Usuń
    4. Zazdraszczam DeGwiazdko:)))Ja przynajmniej mam odwage to powiedzieć:)))

      Usuń
    5. Ja nawet sobie samej zazdroszczę :):)

      Usuń
  50. Sprawdzam czy działa adres.

    OdpowiedzUsuń
  51. DeGwiazdko, masz przewagę nad pozostałymi komentatorkami, ale nie zmienia to faktu, że Pan C. zwany Caddim świetnie pisze, czyta w sposób przykuwający uwagę, a wygląd? Cóż... powiem tyle, że awatar interesujący:-)

    OdpowiedzUsuń
  52. Pomysł z czytaniem też mi sie podoba.Caddicusie z tobą tylko do radia!!!

    OdpowiedzUsuń
  53. skrzatów pomagających w gospodarstwie
    U mnie to skrzaty szczały do mleka, ale pomagać to nie pomagały.

    OdpowiedzUsuń
  54. a skąd te bociany przywiozły, taki sympatyczny avatar Caddi?:)

    OdpowiedzUsuń
  55. Gratuluję Degwiazdce znajomości z Panem C:))))a Panu C.umiejętności ładnego, wielozmysłowego oddziaływania na komentatorów:)
    solaris...

    OdpowiedzUsuń
  56. Anita,
    Jest czego zazdrościć DeGwiazdce. W końcu kilka lat pracy w jednym liceum drogą nie chodzi. Zresztą każdy, kto poznał Pana C. osobiście powinien czuć się wyróżnionym:-)

    OdpowiedzUsuń
  57. Ależ Caddi, niektórzy pomyślą, że masz na imię Narcyz :):) Nie mogę pisać na forum o Twych rozlicznych zaletach, bo ktoś jeszcze wyciągnie zbyt daleko idące wnioski :) , faktem jest jednak, że wyróżniona się czuję :):)

    OdpowiedzUsuń