środa, 21 marca 2012

Plateau

Marian i Hela są małżeństwem od czasu studiów, o czym niejednokrotnie wspominał Pan C. Na przestrzeni lat różnie się układały ich relacje, ale najczęściej było (i jest) tak, jak życzy sobie Hela. Owszem były i są okoliczności, gdy Marian jest górą. Są to jednak sporadyczne i wyjątkowe okazje.

Był piątkowy wieczór, obydwoje położyli się do łóżka, w powietrzu unosił się zapach świeżo wykąpanych ciał. Marian przysunął się do Heli i zaczął muskać ustami jej szyję i ramiona. Hela odwzajemniała pocałunki. Ich dłonie delikatnie i czule błądziły po wilgotnej skórze. Marian czuł, jak krew coraz żywiej krąży w ciele, a skronie pulsują intensywniej. Emocje osiągnęły wysokie napięcie, by nie powiedzieć... naprężenie. Marian już chciał przejść do kolejnego etapu namiętności, gdy Hela powiedziała:
– Dziś pragnę, byś mnie przytulił tylko... nic więcej.
– Ala jak to? – zaoponował zaskoczony Marian.
– Marian, ty i mężczyźni w ogóle nie znacie i nie uwzględniacie emocjonalnych potrzeb kobiet.
Marian zamarł i poczuł się, jakby grom z jasnego nieba strzelił. Wiedział, że z amorów już nici. Pomyślał nawet, że dobrze byłoby rozchodzić powstałe napięcie, ale koniec końców zasnął niespełniony.

Kilka dni później Hela wyciągnęła Mariana na wycieczkę po galeriach handlowych. Wybierali się na jakieś przyjecie i postanowiła sprawić sobie jakieś wdzianko. W jednym z salonów dostrzegła coś, co mogłoby pasować na nią. W sumie były trzy sukienki i nie była zdecydowana, w której chciałaby pokazać się najbardziej.
– Weź wszystkie – powiedział Marian.
Oczy Heli rozbłysły, a na twarzy pojawił się promienny uśmiech. Jej wzrok padł też na buty, które pasowały do wybranych sukienek. Bagatela, kosztowały sześćset złotych! Marian stał obok i uśmiechał się przyzwalająco.
– Nie krępuj się – powiedział – chyba nie przepuścisz takiej okazji.
Twarz Heli zmieniła się nie do poznania, a oczy były zamglone, jak w fazie plateau. Radosna i szczęśliwa, że niebawem będzie posiadaczką wybranych rzeczy, podała je ekspedientce, by ta przygotowała rachunek.
– To teraz może pójdziesz i zapłacisz, kochanie? – zwróciła się do Mariana.
Ten odwrócił się ku Heli, rozchylił szeroko ramiona i z uśmiechem powiedział:
– Teraz to pragnę tylko się przytulić... nic więcej.
– Jak to? – zapytała zdezorientowana Hela.
– Hela, ty i kobiety w ogóle nie uwzględniacie możliwości finansowych mężczyzn.




89 komentarzy:

  1. Caddicusie, a gdyby tak odwrócić kolejność opisanych zdarzeń. Uważam, że byłoby nie mniej śmiesznie:-)

    PS. Podziwiam wenę i pomysły na cykl o Heli i Marianie. Mam wrażenie, że wiele osób może się utożsamiać z opisywanymi przez Ciebie sytuacjami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nio, gdybym był Helą to pewnie by mnie na dłuższy czas rozbolała głowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahahahaha! Caddi, albo jesteś samobójcą, albo twoja Hela posiada kolosalne poczucie humoru. Albo dwa w jednym, a żyjesz tylko i wyłącznie dzięki przedmiotowemu poczuciu...

    OdpowiedzUsuń
  4. ojj, ależ ten Marian pamiętliwy! Na pewno Hela dawno już zdążyła zapomnieć o " tamtej sprawie", a On nagle tutaj " wyskakuje" z takim czymś! hmmm..
    ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Normalka;) Raz na wozie, raz pod wozem..;)
    Trochę się dziwię, ze Heli nie zapaliło się ostrzegawcze światełko w głowie, gdy Marian przyzwalał na wszystkie jej zachcianki..

    Pyszne:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Zagranie okrutne i trochę ryzykowne. Może zaowocować bólem głowy Heli przy najbliższej próbie marianowych amorów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jarku,
    Witaj w miejscu, gdzie relacje pomiędzy kobietą i mężczyzną znajdują stosowny opis. Jeśli seria Hela i Marian wydaje się pyszna zapraszam do częstszych odwiedzin.
    HerbaTee,
    Oczywiście, że można odwrócić kolejność, gdyz opisana sytuacja jest uniwersalna.
    Wugusiu,
    To się nazywa migrena:-)
    Charmee,
    przyznam, że przy życiu trzyma mnie dystans do siebie i poczucie humoru. W przeciwnym razie nie miałby kto prowadzić tego bloga.
    Cane,
    w istocie swej nie jest to śmieszne, ale... cóż mi pozostało.
    Angie,
    Marian nie ma aż takiej pamięci, jak Hela. Przypomnij sobie wpis o Heli i Marianie, jaki umieściłem przed rokiem: TRAMWAJ NA RAPAKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co zostało? A wszystko co tylko przyjdzie do głowy. ;)

      Usuń
  8. Hebius,
    chyba wiesz, co mówisz. Podobną opinię wyraził Wuguś:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upsss... faktycznie. Jakoś przegapiłem.

      Usuń
  9. Golden,
    Hela zachowała się klasycznie, tak jak Marian w pierwszej scence. Poszła na całość:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś, autentycznie wściekłą będąc, dyscyplinując Szczęście Moje wywaliłam stertę jego ciuchów na środek pokoju. Szczęście odpłaciło tym samym. Złość i oburzenie, które mną miotały to za łagodne określenia. Ela Klucznica, obserwator i powiernik naszych poczynań skręcała się ze śmiechu. jaki z tego morał?

    OdpowiedzUsuń
  11. kurde, ja to mam sklerozę jednak;) nie mniej opowiadanie Twe Waść fantastico:)
    i vice versa;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Caddi.... :)
    Pozostawię bez komentarza, gdyż nie wiem, co powiedzieć :):)
    "A kiedy czegoś nie wiem- milczę."

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam podobny przypadek "na zachowania" :)... kolega w nerwach rzucił o "płytkową" podłogę szklankę z duraleksu a ona podskoczyła do góry i wpadła do niklowanego zlewu i nie potłukła się... na to jego żona w spokoju wyjęła 12 dużych talerzy i delikatnie jemu podając powiedziała:
    -chcesz to stłucz jeszcze i te talerze... i w tym momencie... delikatnego stawiania talerzy... stłukły się trzy talerze.
    Szklanka mocno rzucona nie stłukła się a talerze delikatnie stawiane... stłukły się.
    Trzeba bardzo uważać co się robi... bo nie zbadane są wyroki boskie... raz się jest na wozie a raz pod wozem:))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Emko,
    Twa porywczość i rewanż Szczęścia twojego nadają się na dłuższy wpis. Może pokusisz się u siebie popełnić opowiastkę o tym zdarzeniu dodając jej nieco kolorów, a zdystansowanego uśmiechu?:-)
    Dablju,
    :-)
    DeGwiazdko,
    Mowa srebrem, amilczenie złotem?
    Mmrr,
    Taaak, trzeba bardzo uważać:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Heh Marian, a tyle razy rozmawialiśmy, że warto przejść na islam. Chociaż - z drugiej strony - nie jest wykluczone, że w polskich realiach nagle cztery żony naraz rozboli głowa. Nasze kobity potrafią przelicytować nawet to, co nawet Mahometowi się nie śniło.

    OdpowiedzUsuń
  16. prawidłowo! to sie nazywa facet z .... charakterem ;)))))))
    caddi, ale panią za tą szybką, to mogłeś dać troszkę bardziej rubensowskich kształtów, a nie taką naleśniczkę. ;) gdzie ty takie kobiety widzisz, chyba na wybiegu u dolcze end gabany ;))) hie hie

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. oj, oj, oj... emocjonalne potrzeby kobiet to swego rodzaju studnia bez dna. Łatwiej byłoby samcom rozumieć kobiece potrzeby, gdyby istniała możliwość ich kodyfikacji. Takiej opcji jednak nie ma z uwagi na nieskończoną zmienność tychże potrzeb. Coś, co dzisiaj jest przedstawiane jako absolutnie uniwersalna potrzeba związana z kobiecą emocjonalnością, jutro już traci na znaczeniu.

    wszystko to jednak blednie wobec pułapki, w którą mężczyźni wpadają zaskakująco często: słuchając kobiety (o ile to czynią, rzecz jasna) starają się zapamiętywać znaczenie słów, a później miewają głupi i ogólnie zbędny zwyczaj szukania korelacji pomiędzy ustnymi informacjami o potrzebach kobiecych a działaniami kobiet. Brak korelacji - dostrzegany oczywiście tylko przez szczególnie złośliwych samców - jeśli podniesiony do rangi problemu, skutkuje oczywiście poważnym urażeniem kobiecej sfery emocjonalnej. Ale tacy samcy to rzadkość, na szczęście... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
    gdyby wszyscy byli silni jak konie
    gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
    gdyby każdy miał to samo
    nikt nikomu nie byłby potrzebny

    Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
    to co mam i to czego nie mam
    nawet to czego nie mam komu dać
    zawsze jest komuś potrzebne
    jest noc żeby był dzień
    ciemno żeby świeciła gwiazda
    jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
    modlimy się bo inni się nie modlą
    wierzymy bo inni nie wierzą
    umieramy za tych co nie chcą umierać
    kochamy bo innym serce wychłódło
    list przybliża bo inny oddala
    nierówni potrzebują siebie
    im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
    i odczytywać całość

    [Jan Twardowski: " Sprawiedliowość"]

    To tak na marginesie różnic między nami. Dzien dobry:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Podobną sytuację też świetnie obrazuje Z.Zamachowski w swej interpretacji piosenki niejakiego Piotra Bukartyka (znany z radiowej Trójki ) ze słowami refrenu : "Kobiety jak te KWIATY...kto żonaty ten wie...powąchać TAK, dotykać NIE "...itd.
    Powołując się na powyższe wykonanie i treść piosenki, nie ujmuję absolutnie niczego AUTOROWI czytanej właśnie opowieści - pikantnej, ale ze smakiem, dowcipnie i z POINTĄ ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Żona leży już w łóżku, mąż powolutku wsuwa się pod kołdrę i mówi szeptem:
    - Kochanie...Nie mam majtek..;)
    - Oj, dobrze.. Jutro ci wypiorę!

    OdpowiedzUsuń
  21. Wugusiu,
    Też o tym myślałem, ale w głowie pojawiły się obawy podobne do Twoich:-)
    Onibe,
    Swoim komentarzem tylko udowadniasz po jak grząskim gruncie przyszło nam mężczyznom stąpać. Co krok to pułapka:-)
    DeGwiazdko,
    Twardowski na każda okazję.
    Kwoko,
    Zamachowski piosenką opowiedział to, co wszyscy wiedza i doswiadczają od zarania dziejów:-)
    Golden,
    Widocznie gość miał problem z... majtkami, albo z żoną, która słabo kojarzyła:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Szczerosrebrna Złotosypka,
    Bardziej zwracałem uwagę na dyskretne ujęcie niż tuszę Heli. Szyba zaparowana, więc każdy może wyobraźni ukształtować wszystko tak, jak mu się podoba:-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam nieodparte wrażenie że gospodarz tego blogu prowadzi go skrycie przed żoną. Wszystkie te historyjki są dość mocno fabularyzowane by nadać im pikanterii i polotu piszacego.

    Caddicus przypomina mi jako żywo Felicjana Dulskiego . Zapewne w wolnym czasie ,w największej tajemnicy , otwiera swój skarb ( blog ) by wpisać tam słowa które nigdy by nie wypowiedział przy żonie. To swoista zemsta za lata upokorzeń i dominacji.

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonimowy,
    No i tu mnie masz. W rzeczy samej, jest tak, jak napisałaś/napisałeś.

    W przyszłości będę zobowiązany, gdy włączając się do dyskusji nie będziesz używać logowania anonimowego dla Dulskich i innych tchórzliwych podszczypywaczy.

    OdpowiedzUsuń
  25. To pisałem ja...(podniesienie okularów) Mikosz...
    Po prostu zapomniałem się podpisać. Jednak w kazdej chwili możesz skojarzyć i ujawnić mój numer IP , jak to uczynił Twój kolega Katon.
    Jeśli chodzi o tchórzostwo... no cóż każdy sądzi według siebie.Nauczyłes się Caddicusie pochwał i głaskania po głowie wszak - amicus stultorum similis efficietur- nieprawdaż?!

    Mikosz

    OdpowiedzUsuń
  26. Mikoszu,
    Twoje oceny dotyczące mojej osoby są... niestety prawdziwe! Tak samo prawdziwe, jak kiedyś wyrażone przez Ciebie przekonanie, że należałem do PZPR. Przyznam, że jestem pod wrażeniem Twojej przenikliwości, a Twoja obecność w tych progach jest znacząca:-)

    Amicus stultorum similis efficietur - tu wyłuszczasz powód, dla którego nie zamierzam z Tobą przestawać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bo my tu wszyscy na blogach "wzmacniamy nadwątlone poczucie własnej wartości i dodajemy sobie złudnego znaczenia", zwłaszcza gdy deprecjonujemy jednych,a chwalimy wyłącznie siebie. Autora cytowanego tekstu uprasza się o zapoznanie z zasadami interpunkcji.:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziekuję Caddi..Ty już tam wiesz za co:)
    a z innej beczki, że tak się wtrącę...bloga piszemy przede wszystkim dla siebie i niekoniecznie wszystko musi być zgodne z prawdą, bo nie ma takiej klauzuli.
    Każdy tu pisze jak chce, kiedy chce i to co chce. Szufladki są faja sprawą w kredensie nie na łamach bloga, gdzie zasiada się wklepać tekst, którym chcemy się podzielić..i jeśli on między słowami czegoś uczy, czemuś dowodzi,coś pokazuje lub wywołuje emocje to właśnie dlatego fajnie się uczestniczy w jego życiu.
    ja tam byłam w PCK, SKO, PKP, ZHP, PZU..i nie mówię o sobie żle bo się lubię, mimo iż uważam się za szaloną wariatke:) A jak ktoś nie wierzy i mnie nie zna, niech się nie martwi. Wszystkiego dowie się od ludzi, którzy nawet ze mną nie rozmawiali;p

    OdpowiedzUsuń
  29. DeGwiazdko,
    No nie czepiaj się PT Autora. Szanujmy gości bez względu na to skąd przychodzą, choć patrzmy im na ręce (intencje):-)
    Dablju,
    Nadinterpretowałaś mój komentarz, ale miło, że rozwinęłaś wpis:-)
    ZHP, SKO też były moim udziałem.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dobrze, Caddi :) Przepraszam :) Więcej nie będę.... albo będę... :) Jeszcze nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nadinterpretacja Caddi, to mój kolejny konik;)
    Najzwyczajniej w świecie zrobiło mi sie przykro że zabrakło tam tyle cudnych ludzi, ot co:)

    OdpowiedzUsuń
  32. DeGwiazdko,
    Nie przepraszaj tylko... rób swoje. Wszak mój komentarz jest tylko osobistą reakcją na Twoje przecinki i takie tam:-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dablju,
    Widocznie moje słowa uświadomiły Ci to, co i tak nosiłaś w sobie. Ot, taki katalizator:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie inaczej Caddi, przecież wszyscy tu jesteśmy wzajemnym katalizatorem..;)
      a patrz, znajdzie się taki, co nie lubi jak inni sa wobec siebie mili..

      Usuń
  34. Uważasz, że w przecinkach mógłbyś być lepszy? ( Mądry wie, czego nie wie; a głupi nie wie, czego nie wie :) I tego drugiego właśnie miałam na myśli... )

    OdpowiedzUsuń
  35. Przecinki to moja zmora. Oddaję Ci palmę pierwszeństwa:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, moja też, widać to na każdym kroku..czasami się nawet potykam;)

      Usuń
  36. Dablju,
    Zazdroszczą. Życie jest dość upierdliwe, więc nie ma powodu, by jeszcze tutaj szukać w wolnym czasie guza i nieprzyjemnych osób/nicków. Owszem spierać się ze sobą na argumenty to nawet fajnie i pobudzające zwoje mózgowe. Widocznie są jednak osobowości, których psychiczny konstrukt nie pozwala inaczej funkcjonować, jak w złośliwej i podszytej resentymentem opozycji do innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to musi być ten jeden z grzechów głównych o których pisze ksiązke. paskudna sprawa;)ale w zasadzie jak sie taki przerywnik trafi, to też do refleksji skłania;)Spierać sie i pobudzać zwoje to fajna sprawa, natomiast kolega chyba żałuje że nie ma konfensjonału albo lampki prosto w twarz jak za czasów poprzedniego ustroju;)

      Usuń
  37. Zgadzam się z Wami i w ramach wzajemnego umilania sobie życia pomogę Wam w przecinkach :) Całkowicie bezinteresownie :):) Bo Was lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  38. No to DeGwiazdko na początek przesuń znacząco w prawo przecinek na moim koncie

    OdpowiedzUsuń
  39. Wugusiu, nie uważasz, że to zbyt konkretna prośba?;-)
    Może jednak kupisz los na loterii i pozwolisz Najwyższemu, by trafione były Twoje liczby?

    OdpowiedzUsuń
  40. Hmmm... skad ja to znam... c'est la vie!

    OdpowiedzUsuń
  41. Aż taka dobra w tych przecinkach to nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Koleżanka mojej dziewczyny znalazła sobie kiedyś takiego jednego chłopaka, dość bogatego. Wybrały się kiedyś razem na zakupy i koleżanka przyszła razem z chłopakiem. Powybierała sobie ciuchów, butów, kosmetyków na pół sklepu, a potem zostawiła go z tym przed kasą i poszła na kawę. Gdy moja dziewczyna się spytała, co ona robi, to odpowiedź była krótka - Jak kocha, to zapłaci. I chłopak zapłacił, a pół roku później się rozstali :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Adamie,
    przykład dość skrajny i smutny, ale jestem przekonany, że to margines kobiet.
    Już tak jesteśmy skonstruowani, że pamięć przywołuje w pierwszej kolejności wydarzenia, które głęboko nas poruszyły. Podany przez Ciebie przykład właśnie taki jest. I dobrze, że go podajesz, bo wtedy uświadamiamy sobie, jakie mamy szczęście z nasza Helą.

    Moja opowieść jest esencją wielu różnych zdarzeń i ma charakter żartobliwy, bo przecież wszyscy wiedzą, że Marian i Hela uwielbiają się i nie mogą bez siebie żyć, czego sobie i wszystkim innym Helom i Marianom życzę:-)

    OdpowiedzUsuń
  44. Caddicusie teraz ciebie musze przydusić do muru bo wysłałam na maila komentarz do ciebie a tu go nie widzę:(Dzis dopadłam na troche kompa i widze co tu sie dokładnie swięci:))Jak przeczytałam to nie żle sie uśmiałam:))No ma ten Marian no tu cisnie mi sie na usta tylko jedno niecenzuralne słowo:...:))))Ale o taka riposte dla swojej Heli nie podejrzewałabym go nigdy!!!BRAWO!:))Czytam tu o PZPR.Mój tato był w niej kupe lat i nie uwazam tego za wstyd.Każdy nalezy do tego do czego chce.ja 30 lat temu zapisałam sie do ZSMP celowo bo wysyłali na szkolenia:)))Przez to zwiedziłam prawie cała Polske!!i sie tego nie wstydze bo niby dlaczego?No właśnie na temat przecinków i pisowni.Mam dysgrafie i dysortografie.Powinnam poprawiac błedy piszac ale mi sie nie chce bo trwałoby to długo.PRZEPRASZAM za moje błedy szefa blogu.Inni nie musza przeciez czytac moich komentarzy:))))Wracając do poczatku.Caddicusie zobaczysz że przydusze cię do tego muru:))))))

    OdpowiedzUsuń
  45. Elu,
    Na maila żaden komentarz nie dotarł... teraz widzę, że jest w spamie. W tych okolicznościach nie będę już go umieszczać skoro drogą bezpośrednią dokonałaś komentarza.
    Co do przynależności do PZPR to mimo propozycji nie należałem i śmieszą mnie - tu uwaga do jednego z komentatorów, który był łaskaw u siebie na blogu przypisywać mi różne dziwne rzeczy w tym przynależność do nieboszczki Partii - próby oceniania innych wyłącznie poprzez taki pryzmat. Nie należałem, nie chciałem, było trudniej w życiu, ale taki mój wybór.
    A Marian, cóż... wiele zaryzykował. On sam siebie nie podejrzewał o taką słodką zemstę, ale jak to mówią ten się śmieje, kto się ostatni śmieje. Pan C. nie omieszka donieść o kolejnych przypadkach przesympatycznej pary:-)))

    Dysortograficy mają ulgę u DeGwiazdki, ale nie zwalnia ich to ze starań:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nie spieszę to się staram ale jak mam kompa na chwilę wtedy nie ma czasu na poprawę.:)))a już myślałam że i mail wysyłany do ciebie z komórki poszedł na księżyc.Od poniedziałku znowu tylko komórka.to jest bardzo uciążliwe :(A tak na marginesie to az dziw bierze ze Marian nie wstał wtedy żeby to rozchodzić:))

      Usuń
  46. Ela,
    Widocznie wystarczyło, że próbując zasnąć leżał wyłącznie na jednym z dwóch boków i plechach. A może... już wtedy zaczął obmyślać sprawę zakupów i dolegliwość ustąpiła:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dolegliwość to ustąpiła na moje oko szybko ale nerw został aż do owych zakupów:))

      Usuń
  47. Witajcie :) Myję okna, umyć komuś? :) Hurtem taniej. :)

    OdpowiedzUsuń
  48. DeGwiazdko,
    Super, mam dwanaście. Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ich 11 i to niemałych!Piwnicy nie liczę bo tam czyszczę kona raz do roku:)))
      DeGwiazdko ja tez podnoszę rękę jako oznakę chęci skorzystania z twojej dobrej formy ...No jak twoich ci małoooo

      Usuń
    2. No to DeGwiazdka ma przechlapane. Ciekaw jestem jej reakcji i zapału, gdy zgłosi się reszta towarzystwa.

      Usuń
    3. Ja mam czternaście, to może u mnie zacznij, żebyś nie była wyczerpana ;)
      Żartowałem! Już są wiosennie umyte.

      Usuń
  49. Zlać skórę obydwojgu!
    Wzajemna współpraca się opłaca ;).

    OdpowiedzUsuń
  50. Kadarko,
    Hela i Marian radzą sobie od ponad trzydziestu lat, więc i tym razem wszystko szybko wróci do ustalonych kolein. Pan C. to zaświadcza, jako świadek i komentator różnych wydarzeń związanych z ich pożyciem:-)

    OdpowiedzUsuń
  51. Hela mi coraz bardziej imponuje. Szalenie imponuje.

    Co zaś do PZPR - byłem tylko kandydatem. Ostatecznie Polski Związek Piłki Ręcznej zrezygnował z moich zdolności...

    OdpowiedzUsuń
  52. Kacio,
    W liceum należałem do HSPS*, ale tylko dlatego, że wychowawcą był członek (tfu!) egzekutywy w Komitecie Wojewódzkim PZPR i cała klasa bez wyjątku musiała należeć.

    *Harcerska Służba Polsce Socjalistycznej - nazwa ZHP w końcówce rządów Edwarda Gierka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja to mam życiowego pecha, co się przymierzałem do czegoś zapisać to okazywało się to awykonalne. Zazwyczaj następował splot nieprzewidzianych zbiegów okoliczności, zdarzeń które normalnie się nie zdarzają i sru, zupełnie jak w filmie Oszukać Przeznaczenie czy jakoś tak. Weźmy na ten przykład ZHP. Już miałem zostać zuchem, mama mi śliczny mundurek zakupiła, pas prawdziwy, chustę niebieską. I co? Kurza twarz okazało się, że wybuchła afera, przyłapano druha drużynowego jak pędził bimber w harcówce. Kiedy drużynę po roku reaktywowano to okazało się, że z mundurka już wyrosłem, bluzy nie dopnę, a rękawy kończą się wysoko nad nadgarstkami. No to nijak się było w takim mundurku zapisywać

      Usuń
  53. Pamiętam, pamiętam - piaskowe mundurki i krawaty czerwonawe. Ja w szkole należałem tylko do SKO. W sumie już od przedszkola byłem elementem antysocjalistycznym, taki mały zapluty karzełek reakcji. Wywrotowiec znaczy się.

    OdpowiedzUsuń
  54. (Nocniki wywracałem w ramach walki z reżimem)

    OdpowiedzUsuń
  55. Kacio, od czegoś trzeba było zacząć:-)

    OdpowiedzUsuń
  56. No tak, zawsze jest ten indywidualny, pierwszy krok przy obalaniu ustroju. :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Buty i sukienki kupuję sobie sama. Ważne, żeby było się do kogo poprzytulać :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Guard,
    My tu z Katonem o ustroju, komunie, a Ty o czułościach i romantycznościach:-)

    OdpowiedzUsuń
  59. Oj ja przepraszam bardzo, naprawdę. Ale wiosna przecie.... :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Kurtka w dętkę, zapomniałem!!! Zatem pora dać pierwszeństwo wiośnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  61. Caddi, ja wobec tego zamawiam tekst u Ciebie blogowy, bardzo wiosenny, czuły i romantyczny. O miłości! Poproszę na jutro, ewentualnie na pojutrze :)

    (trza kuć żelazo póki gorące)

    OdpowiedzUsuń
  62. Guard, z tym wpisem na zadany temat to umówmy się, że w ciągu tygodnia coś będzie.

    UWAGA! Polecam zakochanym i kochającym rewelacyjny wpis dla trwających w miłości od lat:
    Kobieta i prawdziwy Mężczyzna.
    Poświęćcie chwilę, a nie pożałujecie.

    OdpowiedzUsuń
  63. Marian! Jaki Ty jesteś złośliwy wobec Heleny... Tak nie można, kobiety są bardzo delikatne w tej materii. (nie powiem przecież, że zawzięte).

    OdpowiedzUsuń
  64. No w końcu wyczaiłem tutaj, ukryte w prawym górnym rogu miejsce z napisem: 'zaloguj się'... :)))

    OdpowiedzUsuń
  65. Never,
    Podzielam Twoje zdanie. Już wcześniej zwróciłem uwagę Marianowi, że przesadził, że narusza prawa człowieka, że Konwecnja Genewska itp. Toż to grozi nie tylko zimną wojną, ale wojną termojądrową:-)

    OdpowiedzUsuń
  66. Nosił wilk razy kilka... ;-)))
    Bardzo lubię czytać te Twoje opowieści
    o Heli i marianie Caddi. Uśmiechy!!!

    OdpowiedzUsuń
  67. Dzień dobry:)
    Pomyłam te okna, Wasze też :) Nie zauważyliście zmiany ?:):)Ależ jestem pracowita :) A jaka skromna :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Viola,
    Lubię pisać o Heli i Marianie, bo bardzo ich lubię. A lubię ich, bo w nich, jak soczewce, widzimy wszystkich Marianów i wszystkie Hele... Są taką pigułką informacji o nas samych:-)

    Degwiazdko,
    Dziś blask porannego słońca wpadającego przez zamknięte okno poraził mnie. Czyste szyby, jak nigdy:-)

    OdpowiedzUsuń
  69. Marian mojej koleżanki, będąc młodym mężem,zapragnął ugotowac obiad,. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że mięso mielone wypłukał... w durszlaku... :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Odważny mężczyzna. Nie boi się wyznań i lubi eksperymentować:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako że nie mam w zwyczaju czytać żadnych spisów treści, instrukcji obsługi i przepisów moje pierwsze wykonanie barszczu było niesmaczne w skutkach, ponieważ zapominając równocześnie chemicznego przysłowia "pamiętaj chemiku młody, wlewaj zawsze kwas do wody" ugotowałam najpierw barszcz, a pózniej wrzuciłam ziemniaki. Czas oczekiwania na zupę - pora kolacji;)

      Usuń
  71. Podobno zemsta jest słodka...:)
    Dobrze, Caddicusie, że znasz Mariana i Helę - przykro by było, gdyby z nadmiaru słodyczy któreś z nich miało poczuć gorycz...;)

    OdpowiedzUsuń
  72. Z przedszkola chłopców jakoś nie pamiętam, być może byłam przejęta rolą recytatora wierszy w każdym przedstawieniu..natomiast w 2 klasie podstawówki skrycie podkochiwałam się w swoim nauczycielu uczącym mnie gry na klarnecie. Dla małych drobnych dziewczynek nie polecam - ciężki instrument, ale z braku miejsc na inny, właśnie nań grałam jako dodatkowy do fortepianu. Chodziłam zawzięcie i dęłam śliniąc ustniki z miłości do Pana K.;)

    OdpowiedzUsuń