sobota, 31 marca 2012

Marian nie narzeka

Pan C. porą zimowo-wiosenną stał się nieco sentymentalny. Zresztą zawsze tak miał, więc nic dziwnego, że w rozmowach, czy wpisach na blogu przywołuje wydarzenia sprzed lat. Wiele tych wspomnień odnosi się do jego wieloletniego kolegi i przyjaciela Mariana. Właśnie przypomniał sobie czas, gdy jeszcze byli na studiach w Toruniu. W pewnym momencie Marian zaczął spotykać się z Helą, która od początku w ich związku odgrywała rolę dominującą. To, że zaczęli chodzić ze sobą oraz to, że później się pobrali też było jej decyzją.

Ich znajomość trwała już kilka miesięcy, ale koledzy łudzili się, że wraz z wakacjami odzyskają Mariana. W życiu już tak jest, że sprawy czasami, a nawet częściej niż czasami, idą w kierunku, którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Pod koniec września Pan C. przyjechał do akademika i ku swej radości spotkał Mariana, który mimo zachmurzenia paradował w słonecznych okularach. 
 A co tam u ciebie, Marian?  zapytał Pan C.
 No cóż... ożeniłem się  odpowiedział kolega.
Pan C. wyczuł w głosie Mariana jakiś dziwny niepokojący ton.
– Wyjeżdżasz na wakacje i wracasz jako mąż? Któż jest tą szczęśliwą wybranką, chyba nie...
– Hela, oczywiście - dopowiedział szybko Marian, jakby się bał, że imię to wypowie Pan C.
Nastąpiła chwila konsternacji, po której Pan C. zapytał:
 I co, dobrze ci? Nie narzekasz???
 Nie narzekam...  odpowiedział Marian, ale jakoś tak bez przekonania.
W tym momencie Pan C. przyjrzał się bliżej Marianowi, niespodziewanie wyciągnął rękę i ściągnął mu z nosa okulary.
 A to limo pod okiem to skąd???
 A to... to, jak narzekałem  odpowiedział cicho i z rezygnacją Marian.


Marian podczas spotkania z Panem C.

57 komentarzy:

  1. Tak mi dobrze, tak mi dobrze, że dobrze mi tak!!
    ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Źle, ale mimo wszystko nie tragicznie, skoro Hela pozwoliła Marianowi na przyjaźń z panem C. Wniosek, że dominacja nie była totalna.

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze caddi, że to pewnie twoja kolejna anegdota, bo jak słyszę takie teksty w realu, to...żal mi tych mężczyzn.jak facet bije kobietę, to brak sów i scyzoryk w kieszenie otwiera się samoistnie, ale kiedy kobieta bije faceta, to już nie umiem zrozumieć tego - ŁAJ! i jakim cudem się daje.

    OdpowiedzUsuń
  4. To nie z narzekania, to z miłości. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo sympatycznie to opakowałeś, he he, ech te nasze stosunki męsko-helskie

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, wyczuwam hanuline natchnienie... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Barnabo, często czerpię natchnienie:-)
    Wugusiu, opakowanie to połowa marketingowego sukcesu.
    Cane, bije tzn., że kocha.
    Ila, to nie anegdota, to prawda o dominacji kobiet zebrana i opisana, jak w soczewce:-)
    Hebius, potrafisz dostrzec w Heli dobre cechy.
    Golden... :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod warunkiem, że kobieta bije. ;)

      Usuń
  8. hmm. raz w życiu, uderzył mnie mężczyzna w twarz(chyba z liścia 1 raz) to straciłam przytomność, stąd nie chciałabym wiedzieć jak to jest być uderzona pięścią, a wiadomo, że nawet cherlawy facet ma więcej siły od postawnej kobiety, z racji budowy mięśni i kości. tym bardziej nie rozumiem, jak facet, może dać się pobić kobiecie.no raz, znienacka...dobra...ale notorycznie? dla mnie miszyn imposyble.

    OdpowiedzUsuń
  9. dla mnie pierwsze uderzenie byłoby ostatnim i to nie ważne czy ze strony kobiety czy mężczyzny... nastęnym krokiem byłby rozwód.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ila, raz wystarczy. Ale uwierz, że kobiety też biją. Są takie przypadki. Poza tym kobiety potrafią cierpliwie czekać na okazję do zemsty.

    Mmrr, jesteś zbyt radykalny:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wreszcie coś wesołego dziś!
    Caddi, uśmiałam się nieźle!
    :)))))))))))))))
    Potem coś opowiem, teraz muszę lecieć;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Angie, w świecie zawiści i bezinteresownego podgryzania takie chwile i opowiastki są na czasie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdyby w mojej młodości i okresie kawalerstwa istniał Internet, chyba bym się nie ożenił...

    OdpowiedzUsuń
  14. Katonie, nawet gdyby nie internet, ale tylko to, co wiem po tych wszystkich latach, też bym się poważnie zastanowił, czy warto popełniać małżeństwo:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. A właściwie, o co tyle szumu? Dostał - znaczy, że zasłużył, a za co, to i najlepszemu kumplowi by się nie przyznał...;))))))))))
    a poważniej mówiąc - wcale nie uważam, że Mmrr był w swojej wypowiedzi zbyt radykalny. Nie wyobrażam sobie, by być z kimś, komu zabrakło argumentów i podniósł rękę... w takich sytuacjach nigdy się nie kończy na pierwszym razie...
    inna rzecz, że znałam taką bitną panią. Z wyglądu - nikt by nie uwierzył, drobna, niska blondynka, jakieś 150m wzrostu...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zjadło mi c... oczywiście - 150 cm!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kobiet, Even, są okrutniejsze od mężczyzn... to potwierdzone:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Caddi, kto Cię tak skrzywdził, że wygłaszasz tego typu teorie?;-)Kobiece okrucieństwo może być co najwyżej bardziej wysublimowane...:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Even, nie jestem i nie czuję się skrzywdzonym.
    Nie czujesz w tym, co piszę żartu?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ależ, Caddi, ja też żartowałam... dziś taki dzień... :)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj, chyba jestem już zmęczony:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdyby Stwórca stwarzając pierwszego człowieka dodał mu za towarzysza komputer z mobilną siecią, świat byłby spokojniejszy. Nie byłoby wojen (vide Helena Trojańska), pornografii, rowerów typu damka etc. ...

    OdpowiedzUsuń
  23. Bez pornografii????? Lipa! Już wolę, jak jest teraz:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Aaa.. bo się rozpędziłem.

    OdpowiedzUsuń
  25. dowcipnie to spuentowałeś, fajna opowieść Caddicusie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja zawsze twierdziłam,
    że mężczyzna
    może mnie uderzyć tylko raz...
    więcej nie będzie miał okazji.

    Oj Marian, Marian...
    przecież, w ostateczności
    jest jeszcze Niebieska Linia.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kacio, też czasami tak mam.
    Onibe, opowieść może i fajna, ale Marian był w kiepskiej formie psychicznej.
    Viola, trzydzieści lat temu nie było niebieskiej linii, a dzisiaj to już za późno:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Coz...podobno niektorzy mezczyzni lubia takie agresywne kobiety, a Marian przeciez dobrze wiedzial z kim sie zeni :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Hela to imię, które niewielu odważy się nawet wyszeptać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy to imie pochodzi z angielskiego "hell"?

      Usuń
  30. A ja właśnie wygrzmiałem się na moją, że jak będzie mi przeszkadzać dogadywaniem podczas rozmowy telefonicznej to skończę i wytnę jej jajniki. Pomogło, uf, mogłem spokojnie dokończyć rozmowę z kochanką

    OdpowiedzUsuń
  31. Cadii, wiesz że normalnie napisałabym coś niekoniecznie normalnego i bliższe byłoby to dr. house niż św. teresie, ale dla poprawności blogowej powiem tak : przez te ciemne okulary to ja mało pacze ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wildrose,
    dobrze, że zaznaczyłaś podobno. Należę do tej grupy Marianów, którym włącza się agresor, gdy Hela jawi sie taką, jak ta powyższa:-)
    Grafo,
    Twoje podejście mi się podoba i przypomina postawę Izraelitów, którzy imię Jahwe zastąpili eufemizmami z obawy przed Nim. Ta Hela jest prawie, jak Twoja Actarminatorka.
    Wugusiu,
    jesteś odważny:-)
    Dablju,
    pal licho poprawność... wazne, by ruch był w interesie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caddi..i tej wersji będę się trzymać..:)
      a zaczepiając o temat rozmowy telefonicznej, w której to czasami niestety odczuwa się czyjeś wtrącanie i dodawanie swoich "trzech groszy", mam inny sposób;)
      - Kto to dzwonił? twój przyjaciel?
      - nie... to Brad Pitt tylko jak mówię do niego tato to czuje się bardziej sexy
      ;)

      Usuń
  33. Ten Brad Pitt jest bardzo inspirujący. Musze pomyśleć np. o Mag Ryan... Tak jakosiś mi się skojarzyło i nie wiem dlaczego:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mag Ryan... bardzo lubię.
      Jeśli chodzi o aktora,
      to zdecydowanie Paul Newman.

      Usuń
  34. Ja też nie wiem dlaczego wrzuciłam akurat Brada Pitta, skoro z popularnych aktorów to ja raczej Nicolasa Cage...Może to wpływ ostatniego filmu..

    OdpowiedzUsuń
  35. A mnie to się zawsze podobała Bardotka, zresztą Polska jest jednym z krajów w których jest kult Bardotki, przy wielu polskich drogach postawiono nawet specjalne znaki drogowe (fachowo nazywa się to znak A-11)upamiętniające jej największe role filmowe, kiedy leżała nago na plecach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg, ale my tu o ówczesnych modnych takich, wiesz.. ;) bo z mniej popularnych i w dodatku polskich, to Majchrzak jest fantastyczny.

      Usuń
    2. No sam nie wiem dlaczego w Majchrzaku nie znajduję nic ciekawego

      Usuń
    3. ja lubie stare polskie kino..i chociaż jemu przypadły te "cięższe i smutne" role, to w "pornografii" jest mistrzem pierwszego planu.
      Himilzbach!..ale o nim to nawet mówić nie trzeba..:)

      Usuń
  36. Miłej, świątecznej atmosfery w gronie rodzinnym, w imieniu własnym i Charmee, życzę ja.
    Acha i nie daj się w rozmowach 'zawsze i nigdy' ;)
    poker

    OdpowiedzUsuń
  37. Wesołej Wielkanocy, Caddi:) I żeby Cię zlali wodą w poniedziałek ! :):)

    OdpowiedzUsuń
  38. Caddicusie życzę Ci udanych i radosnych świąt w gronie najbliższych

    OdpowiedzUsuń
  39. Caddi- Tobie i
    oczywiście Marianowi i Heli
    WESOŁYCH ŚWIĄT! :)))

    OdpowiedzUsuń
  40. Wesołych Świąt Caddi. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  41. "Marian! Ależ Ty musisz być szczęśliwy!"
    "Muszę..."

    OdpowiedzUsuń
  42. Caddi Życzę Ci pogodnych ,smacznych i radosnych świąt!:) (Na chwile dorwałam kompa:))))A niech tam uściskam Cię też i to serdecznie bardzoooo!

    OdpowiedzUsuń
  43. Caddicusie, zdrowia i ogólnej radości życzę Tobie i Twojej rodzinie z okazji zbliżających się Świąt. I pogodnej wiosny. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Wszechogarniającej wiosny!

    OdpowiedzUsuń
  45. W imieniu Pana C., Mariana i Heli dziękuję za wszelkie wyrazy sympatii i dobre słowo, a przywołana przez Dablju wiosna niech _wszechogarnie_ wszystkich, którzy zaglądają tu z życzliwością.

    OdpowiedzUsuń
  46. Halo ,halo a widzisz tu takich bez życzliwości?:)))Lubię czytać te twoje opowiadania a ile sie przy nich naśmieje to tylko ja wiem:)))))

    OdpowiedzUsuń
  47. Elu, należysz do grona mile widzianych gości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi bardzo Caddi,kurczaki nawet bardzo miłoooo:))

      Usuń