czwartek, 2 lutego 2012

Zgasło światło

Budzi się we mnie swoistego rodzaju przekora, gdy czytam słowa, jak te poniżej: 

[...]Słowa żalu oraz wspomnienia płyną od polityków, znawców literatury, przyjaciół noblistki oraz zwykłych ludzi z Polski i zza granicy. - Zgasło wielkie światło polskiej poezji - mówił Stefan Chwin. - Umarła spokojnie, we śnie - powiedział sekretarz noblistki Michał Rusinek. Premier Donald Tusk [...] była ona "uważnym świadkiem naszych codziennych zmagań w XX wieku". - Umiała o nich mówić takim językiem, który – jeśli chciało się słuchać – otwierał nas ku sobie, z prostego powodu, bo sięgał do naszych najgłębszych ludzkich uczuć[...] (onet.pl)

Dziwne drapanie pamięci nie pozwala przejść do porządku dziennego, bo żadne perfumy, czy dymy kadzielne nie niwelują odoru, jaki mimo upływu lat, drażni nozdrza.  W lutym 1953 roku kilku księży po sfingowanym procesie o szpiegostwo oczekiwało na wykonanie kary śmierci. Krakowscy literaci, w tym Wisława Szymborska, zdecydowali się uwiarygodnić i przyspieszyć ten akt barbarzyństwa: 

W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM* działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne. Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej.

Poezja broni się sama, ale nie rozgrzesza czynów i zwykłego ludzkiego zaprzaństwa. 

_________
*Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży



37 komentarzy:

  1. Śmierć Stalina także upamiętniła w sym wierszu.
    TEN DZIEŃ

    Wisława Szymborska
    TEN DZIEŃ
    "Życie Literackie" nr 11/61 z 15 marca 1953 r.

    Jeszcze dzwonek, ostry dzwonek w uszach brzmi.
    Kto u progu? Z jaką wieścią, i tak wcześnie?
    Nie chcę wiedzieć. Może ciągle jestem we śnie.
    Nie podejdę, nie otworzę drzwi.

    Czy to ranek na oknami, mroźna skra
    tak oślepia, że dokoła patrzę łzami?
    Czy to zegar tak zadudnił sekundami.
    Czy to moje własne serce werbel gra?

    Póki nikt z was nie wypowie pierwszych słów,
    brak pewności jest nadzieją, towarzysze...
    Milczę. Wiedzą, że to czego nie chcę słyszeć -
    muszę czytać z pochylonych głów.

    Jaki rozkaz przekazuje nam
    na sztandarach rewolucji profil czwarty?
    - Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
    Wzmocnić warty u wszystkich bram!

    Oto Partia - ludzkości wzrok.
    Oto Partia: siła ludów i sumienie.
    Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
    Jego Partia rozgarnia mrok.

    Niewzruszony drukarski znak
    drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
    nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
    A to słusznie. A to nawet lepiej tak."

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś powie, że to taki czas, gdzie wiele umysłów uległo zaczadzeniu. Tak, to prawda i nikt z tego powodu nie odmawia talentu Szymborskiej, choć sama odcięła się od swych socrealistycznych wierszy. Niestety nie rozliczyła z postawy wyrażonej w przywołanym liście, a w latach dziewięćdziesiątych przyjęła rolę autorytetu moralnego. Wypowiadała się przeciw lustracji agentów mając w tej współpracy swój szczególny, dobrowolny i obrzydliwy udział.

    Jakiś czas temu próbowano rozjechać mój - napisany w żartobliwym tonie - wpis pt. Akwarele tylko dlatego, że autorem pokazanych prac był nie kto inny tylko Adolf Hitler.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstydu nie masz, by w taki dzień pisać w taki sposób o kimś, komu do pięt nie dorastasz. Każdy człowiek ma jakieś swoje słabsze strony. Nie należy go opisywać jednostronnie.
    Wydawałeś się mistrzem elegancji ilekroć tu przychodziłem.
    Uszanuj zasadę "de mortuis aut bene aut nihil".

    OdpowiedzUsuń
  4. Miły i wizualnie odmieniony Caddicu, wiesz, że od czasu do czasu lubię wkraczać w Twoje podszyte autoironią progi. Ale dziś uważam, że powyższy wpis jest przedwczesny. Szymborska jest już przed obliczem Najwyższego Sędziego i On ją rozliczy, sami zaś róbmy swoje własne rachunki sumienia.
    Mnie w Szymborskiej interesują tylko strofy, jej życie dobiegło kresu. Nie jest w stanie się wybronić, ani wytłumaczyć. Ciszej nad tą trumną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Antif,
    lubisz pojawiać się, gdy napiszę coś kontrowersyjnego lub niejednoznacznego. To dobrze, bo reagujesz. Nie musisz się z moją oceną zgadzać, ale bądź przekoanny, że w żaden sposób nie uwłaczam pamięci noblistki i nie mam się czego wstydzić. Ot, wszyscy wokół pieją z zachwytu aż do urzygania.

    Kiedy żyła nie wypadało przypominać grzechów młodości i znajdowano wiele sposobów do kneblowania ust dociekliwym. Dziś tym argumentem jest śmierć. Dla mnie zaś to okazja pokazania wszystkiego bez odejmowania jej zasług i talentu. Zresztą (!!!) powiedz sam: czy prawda może być czymś złym? Przecież nie jest to kłamstwo, ani konfabulacja. Jest to pełniejszy obraz człowieka w jego uwikłaniach życiowych. Szkoda, że sama się z tym nie rozprawiła. Nikt z nas nie ma czystej i bez kleksów karty, a w curriculum vitae każdego z nas są zapiski na marginesie i jakieś adnotacje na odwrocie.
    Wielkość poezji Szymborskiej jest czymś czemu jej życiorys nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Herbatee,
    witam miło, choć z Twą oceną się zdecydowanie nie zgadzam:-)))
    Sąd Ostateczny jest instancją, w której istnienie śmiem wątpić, a nawet jeśli by się tak zdarzyło, że Ty masz rację, tonie odbiera mi to prawa do własnej oceny. Reszta odpowiedzi j.w.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pascal radził, żeby jednak wierzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. D***,
    Marna ta rada Pascala, bo cóż to za wiara powodowana strachem? Lepiej uczciwie nie wierzyć niż udawać wiarę. Poza tym, aby uwierzyć trzeba mieć swoistego rodzaju skłonność umysłu. Nie każdemu jest dana łaska wiary, zatem, czy nie otrzymawszy jej można ponosić winę za jej brak?

    OdpowiedzUsuń
  9. No ale wiesz- nic nie tacisz, wierząc. A zyskać można. To raczej nie strach, tylko interesowność :)Ja to tak rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. witam.nie zachwycałam się zbytnio tworczości wisławy.sz. procz jednego, no moze kilku wierszy,niemniej moj brak sympatyzowania z jej stylem pisarskim i niewatpliwym talentem,automatycznie nie umniejsza w mojej świadomości jej dorobku jako takiego. co jednak mnie uderza w ludzkim konformizmie w obliczu smierci jakiegokolwiek czlowieka,czy to znanego czy szarego to fakt, ze tak latwo przychodzi im wybielanie postaw nawet tych malo chlubnych umarlego a tak ciezko powiedziec o nim obiektywna prawde. a polacy, to sa wrecz ksiazkowym przykadem takiego dziwnego dla mnie konformizmu - wedle jak mniemam wyswiechtanej slownej tradycji ''o zmarlym nigdy nie mowi sie zle''. nie rozumiem dlaczego, chyba dlatego, ze ludzmi jeszcze dzis rzadza dziwne przesady, rodem ze świetowita i kultu przedkow.a to o czym pisał m.in, jest dosc wyraxnie opisane w wikipedii. moze warto zatem wybielic to curriculum vitae?(retorycznie)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mieszane mam uczucia..bardzo mieszane.

    Mnie jednak Coś nakazuje dziś milczeć. Może- Niepewność ...siebie i nikogo z nas, (gdybyśmy BYLI Wtedy Tam- na Jej miejscu) czy pewność rehabilitacji ?
    I w pierwszym odruchu pomyślałam jak HerbaTee
    "Mnie w Szymborskiej interesują tylko strofy, jej życie dobiegło kresu. Nie jest w stanie się wybronić, ani wytłumaczyć. (...)"
    ( Przy okazji: pozdrawiam serdecznie HerbaTee :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Transparentna,
    Witam w moich progach. Twoja opinia zgodna z moją. Nie widzę powodu, by ulegać fałszywym i szkodliwym wymogom, by w obliczu śmierci milczeć. Poezja Szymborskiej ma wartość bez względu na jej zachowania w dalekiej przeszłości. Nie ma powodu sztucznie jej wybielać.

    Angie,
    Niezgadzanie się ze mną dopuszczalne i pożądane, zwłaszcza w tak doborowym towarzystwie, jak HerbaTee. Zdaję sobie sprawę, że wpis może budzić różne odczucia, ale na pewno nie obraża i nie jest kłamliwy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''ale na pewno nie obraża i nie jest kłamliwy'' idac tym tokiem a dla tych ktorzy czuja sie zniesmaczeni twoim wpisem polecam zajrzenie tu. zobacza co to znaczy - euf. zobornikowac kogos posmiertnie. i uwaga, tam piesza ludzi, mieniacy sie elita intelektualna!

      http://groups.google.com/group/pl.sci.psychologia/browse_thread/thread/842c1571bb6904ab?hl=pl#

      Usuń
    2. Kupuję określenie zobornikować:)

      Usuń
  13. A ja się tylko przywitam i powiem, że przeczytałem. Dobry wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cane,
    Czytanka zaliczona, ale odpytanie zostawiam fachowej sile, czyli ciału pedagogicznemu... D***

    OdpowiedzUsuń
  15. Mysle, ze Caddicus jest jedynym czlowiekiem, ktorego znam osobiscie (oprocz siebie samego), ktory naprawde patrzy na zycie przez pryzmat swiatla (co)dziennego. WOW. Nie czuje,ze rymuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Smutno mi z powodu śmierci, żal jak każdego człowieka. Gdyby nie ten niespodziewany Nobel nie byłoby dziś wielkiego szumu. Codziennie umierają ludzie obdarzeni wiedzą, talentami, czyiś bliscy i przyjaciele.
    Z racji swoich dawnych zainteresowań i poszukiwań poetyckich oczywiście zetknąłem się z jej twórczością. Nigdy nie były to moje klimaty.
    Większość wielbicieli wije się próbując odmieniać słowo "prostota" na wszystkie przypadki, a ta cała nasza elita polityczna to już by sobie dała siana. Jak się tak wyznali na jej poezji to szkoda tylko, że nie kilka lat temu, rok temu, pół roku temu... Swoim zwyczajem pod publiczkę teraz będą ordery do trumny przypinać, faryzeusze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wugusiu
    To, co wypisują i wygadują politycy i inne autorytety przyprawia mnie o mdłości. Przypomina słowne wyczyny północnokoreańskiej agencji KCNA po śmierci Kim Dzong Ila:
    Śmierci przywódcy Korei Północnej Kima Dzong Ila towarzyszyły niezwykłe zjawiska - do okna ambasady w Niemczech w dzień po jego śmierci dobijała się sikorka, a pomimo mrozu rozkwitł kwiat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było jeszcze wiele innych zjawisk! W PEWNEJ miejscowości pojawiło się mnóstwo ptaków,których nie można było w żaden sposób spłoszyć ni odgonić..na Morzu były DZIWNE zjawiska również!
      A gdy rodził się Wielki, nad górą( pod którą - podobno- przychodził na świat) pojawiła się tęcza...
      ;)))))

      Usuń
    2. Tak rodzą się święte opisy tworzące nową religię. Przepraszam wierzących, ale ewangelie - zwłaszcza w warstwie opisu cudów i szczególnej mądrości Jezusa (dwunastoletni Jezus w świątyni w debacie z uczonymi) - są podobnym propagandowym przekazem.

      Usuń
  18. Mój "komentarz" z pewnością wyczytałeś pomiędzy wierszami u mnie na blogu. Z polskiego punktu widzenia miło, że Nobla dostają "nasi", ale to jak w przypadku konkursów (i nagród filmowych)zazwyczaj poprzedzone jest różnymi długotrwałymi zabiegami.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wugusiu, Nobel to polityka i gra interesów. Nie dziwi Nobel Miłosza, czy Wałęsy. One były na zamówienie i służyły walce z reżimem. Miłosz porzucił reżim, dlatego był wygodnym laureatem.

    Szymborska też stała się bohaterem w wyniku zabiegów różnych grup interesów, co nie oznacza, że nie zasługiwała.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jako poetka ujmowała skromnością. Cenię to. Miała wyczucie swojego tu i teraz, nie pchała się na świeczniki. Z pewnością czasy w których żyła nie były łatwe, ale czy można z całym przekonaniem napisać, że "od do" mieliśmy łatwo, miło i przyjemnie? Może o tyle łatwiej miała na gruncie poetyckim, że przynależała do pewnej literackiej elity, hermetycznej w owych czasach. To ją wepchnęło do czołówki na długie lata. Dziś już żaden ze związków literackich taką trampoliną dla twórców nie jest. W udzielanych wywiadach czuło się ten jej zdroworozsądkowy dystans do własnego pisania. Cieszyło ją słowo, rym, rytm, i to niewyczuwalne coś co pozwalało niekiedy przeciętnemu wierszykowi zakręcić w stronę gołębnika filozofii.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wugusiu,
    to sztuka w kilku słowach tak nas pobudzić do myślenia, że frazy wracają, jak natrętna mucha. Nie czuję się jednak kompetentny do wypowiadania autorytatywne o jej poezji. Natomiast o jej wyborach i postawach, jak najbardziej. Stąd powyższy obrazoburczy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  22. Twój wpis nie jest obrazoburczy. Od kilkunastu godzin jest jedynie nietaktowny.

    OdpowiedzUsuń
  23. Możliwe, że jest tak, jak napisałeś, ale nie uważam za konieczne zachowanie taktu wobec kogoś, kto podpisał cytowany wyżej list. Niewinni zawiśli na szubienicy, ona zaś zmarła w swoim łóżku dożywszy sędziwego wieku. Warto przytoczyć słowa drugiego noblisty i przyjaciela Szymborskiej:
    Który skrzywdziłeś człowieka prostego
    Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
    Gromadę błaznów koło siebie mając
    Na pomieszanie dobrego i złego...

    OdpowiedzUsuń
  24. Gdybym uznał "nietaktowność" za priorytetową wspomniałbym o tym w pierwszym zdaniu ;)

    To chyba jeden z nielicznych tekstów Miłosza, dość często cytowany, bo u niego to w ogóle trudno znaleźć więcej niż z dziesięć wierszy "do poczytania".

    OdpowiedzUsuń
  25. Przykład pierwszy z netu. Cytat z notki na stronie http://www.culture.pl/baza-literatura-pelna-tresc/-/eo_event_asset_publisher/eAN5/content/czeslaw-milosz
    W roku 1936 opublikował drugi zbiór wierszy, "Trzy zimy". Tom, utrzymany w poetyce katastrofizmu, spotkał się z szerokim odzewem - pisali o nim najważniejsi krytycy tamtego czasu: Stefan Napierski, Ludwik Fryde, Konstanty Troczyński, Ignacy Fik.
    No to poczytajmy co spotkało się z tak "szerokim odzewem":
    Piwonie kwitną, białe i różowe,
    A w środku każdej, jak w pachnącym dzbanie,
    Gromady żuczków prowadzą rozmowę,
    Bo kwiat jest dany żuczkom na mieszkanie.

    Ciekawe byłyby opinie o moim kunszcie gdybym taką perełkę zasunął na Toteramach i sam się podpisał.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wugusiu,
    Bądź pewny, że stanąłbyś przed trybunałem za takie wierszoklectwo. Toż ja to nawet czuję, choć nie jestem zbytnio biegły w tej dziedzinie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Widzę, Caddi, że dosłownie potraktowałeś propozycję poetki o podumaniu nad jej losem...;)
    może rację mają ci, którzy piszą, że to za wcześnie - jak wiesz, byłam powściągliwa w tej sprawie (eh, ta wrodzona?/wyuczona? potrzeba taktu;) - przyznaję jednak rację w jednym - także jestem za "odbrązowieniem" tam, gdzie można uczciwie i szczerze, przynajmniej w zakresie postaw. Natomiast nie odmówię jej uznania za twórczość - mnie odpowiada jej poetyka postrzegania i opisywania świata, radości z zabawy słowem, rymem, rytmem, aż po przemyślenia dotykające filozofii, ale przekazane skromnie, z prostotą, bez udziwnionej metaforyki...

    OdpowiedzUsuń
  28. Even,
    Nie wydaje się, by przytoczenie faktów i wypowiedzi, było czymś niestosownym. Nietaktem wydaje się nadmiar ochów i achów, który skłonił mnie do zabrania głosu. W 1953 roku to właśnie poetka nie zachowała wstrzemięźliwości i słowem pociągnęła dźwignię zapadni. Nie zdecydowała się nigdy z tym w jakikolwiek sposób rozliczyć.
    Życiorys jest zwykłym rachunkiem, gdzie sumuje się wszytko. Nie twierdzę, że bilans jest ujemny, ale na pewno nie jest pomnikowy. Jeszcze raz powtórzę nie deprecjonuję jej osiągnięć w dziedzinie poezji, odnoszę się jedynie do jej postaw w sytuacji, gdy podaje się ją za wzór i autorytet. Może to właśnie tu zabrakło umiaru?

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiedziałam o tym.
    Muszę się zastanowić... poczytać...
    Dobrze jest mieć wgląd w różne punkty widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Caddi. Temat był już szlifowany, zdaje się u DEPa albo na T2. Jeśli o mnie chodzi, to w ogóle nie czuję jej poezji - w sensie Miętusowego "a mnie nie zachwyca". Nobel dostała bardzo na wyrost. Tym bardziej, że nominowany w tym samym roku był także Herbert. Na jego tle poezja W.S. wyglądała i wygląda, jak dziurawy ponton przy lotniskowcu. Natomiast brak rozliczenia się z przeszłością sprawia, że jej obraz jest w moich oczach mocno przyćmiony i zniechęca do powrotów do jej wierszy.
    Co nie zmienia faktu, że odnotowałem u siebie jej odejście.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Maxel - w 96r. także stawiałam na Herberta...
    Caddi, co do twórczości - o gustach się nie dyskutuje, każdy ma prawo coś lubić bądź nie... a w pozostałych kwestiach - rozumiem Twoje intencje i zauważ, że się z Tobą zgadzam, aby zachować wstrzemięźliwość w stawianiu pomników... zabrakło mi odwagi, by wraz z informacją o śmierci Szymborskiej, wyciągać na światło dzienne jej "przeszłe sprawy", Ty to zrobiłeś. I tyle.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja przepraszam za opóźnienia komentatorskie, ale żem jest odcięta od netu i łączę się przez telefon... A to nie jest łatwe...

    Jeśli chodzi o notkę, to lubię, kiedy tak piszesz, Caddi... A jeśli chodzi o komentarze, to zgadzam się z Maxem.

    Pierwsza!

    OdpowiedzUsuń
  33. Max, Even,
    Każdy reaguje tak, jak czuje. Ważne, by inni nie odmawiali mu tego prawa.

    Charmee,
    Jesteś usprawiedliwiona, choć masz wypasioną nokię:)
    Nie daj się pochłonąć nowym wyzwaniom.

    OdpowiedzUsuń