piątek, 3 lutego 2012

Wiersze w serduszka

Nie wiem, czy Pan C. wspominał, że ukochana Mariana była i jest... kobietą renesansu i żadnej pracy się nie boi. Przed laty, gdy była tuż po studiach, podjęła pracę w szkole średniej. Mimo, iż z wykształcenia była prawnikiem podjęła pracę nauczyciela języka polskiego. Wymagało to od niej sporego samozaparcia i przygotowań, ale cóż to jest dla kogoś tak pracowitego i ambitnego, jak Hela.
Znając swój brak przygotowania do nauczania filologii polskiej nadrabiała to oczytaniem i perfekcyjnym przygotowaniem do każdych zajęć. Szukała wszelkich sposobów, by lekcje były ciekawe i atrakcyjne, a przekazywana wiedza była przyswajalna. W wolnej chwili przeglądała podręczniki, czasopisma i zwykłe gazety, bo nigdy nie wiadomo, gdzie można znaleźć coś pomocnego i godnego uwagi. Pewnego razu trafiła na ciekawy żart rysunkowy, który przedstawiał trzy uchwyty do papieru toaletowego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby poszczególne obrazki nie były opatrzone podpisami.
Na pierwszym uchwycie zawieszony był biały papier z nadrukiem w serduszka. Hela nie wiedziała, czy koniecznie chciałaby używać takiego papieru, ale uśmiechnęła się, gdyż pod obrazkiem widniał napis liryka.
Na drugim uchwycie był zawieszony szary papier, a pod nim napis epika.
Wreszcie trzeci uchwyt, ale bez papieru z podpisem... dramat.
Pomyślała, że grafika może być znakomitym narzędziem do pokazania różnicy pomiędzy poszczególnymi (gatunkami) rodzajami literackimi. Nic tak nie oddziałuje na pamięć emocjonalną, jak żart, czy trafnie dobrany obraz. Chińskie porzekadło, że obraz wart więcej niż tysiąc słów miało znaleźć tu praktyczne zastosowanie.
Hela, jak umyśliła, tak też uczyniła. Aby efekt prezentacji był właściwy zleciła powielenie obrazka w większym formacie i przyniosła go na lekcję. Najpierw zreferowała wszystko na temat gatunków literackich. Na koniec, by utrwalić wszystko w pamięci uczniów postanowiła odwołać się do ich emocji i pokazała poniższą grafikę.


Na następnej lekcji przystąpiła do odpytywania. Wywołała kogoś, kto nie bardzo był przygotowany, na co wskazywała jego cierpiętnicza mina oraz jęknięcie, mające wzbudzić współczucie Heli. Ci, co ją znają wiedzą, że nie da się nabrać na jakikolwiek emocjonalny szantaż.
– Przecież to łatwe, na pewno coś pamiętasz - zachęcała delikwenta, który stał i przez dłuższa chwilę przeszukiwał zakamarki pamięci.
– No… przypomnij sobie - prosiła Hela cierpliwie . 
– A…. już wiem! - obwieścił radośnie niczym Archimedes wyskakujący z wanny - Wiersze pisze się wtedy, jak jest papier w serduszka, a jak papieru nie ma... to wychodzi dramat.

48 komentarzy:

  1. W kwestii merytorycznej: liryka, epika, dramat to rodzaje literackie. Gatunki to te, które do poszczególnych rodzajów należą, czyli do liryki- ody, sonety , treny itd, do epiki- nowele powieści, opowiadania ,a do dramatu - tragedie, komedie itd :)
    Poza tym, Hela ma bardzo dobre wyczucie czasu i miejsca :):)
    Dobry wieczór.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. DOBRE!! Doskonałe!
    Nic dodać, nic ująć!
    Uwielbiam te Twoje historie Caddicusie!
    :))))))))
    ( wracam na Urodziny wg;)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Oj tam, tak się tylko powymądrzałam, nie trzeba było kreślić. Caddi, przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  4. D***,
    Dziękuję za... merytorykę. Pan C. nie jest polonistą i opowiedzianą historię zna z drugiej ręki, tzn. została mu opowiedziana podczas jednego z wielu koleżeńskich spotkań. Wsparcie kompetentnych osób mile widziane:-)))

    Angie,
    Urodzinowuj! Nieważne czyje święto, ale wznoszę toast, jak zawsze czerwonym:-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam jeszcze podział ( wg.pana B) - komedia, tragedia, dramat właściwy.

    OdpowiedzUsuń
  6. I jeszcze tragifarsa oraz komediodramat :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bajki i przypowieści oraz satyry i listy :)

      Usuń
    2. Dziewczyny!!!
      Były tylko trzy uchwyty na papier... No dajcie se luz z tym kategoryzowaniem:)

      Usuń
    3. No dobrze. :) W takim razie ja już zmykam dzisiaj. Zimno jak cholera jasna, idę spać. Dobranoc wszystkim.

      Usuń
  7. :))))) dzieki sluzbistosci twojej zony caddi, pojelam wreszcie wlasny nurt poetycki. mianowicie, ze moja tworczosc to takie jedno wielkie ajnidżju pejpa ktory to nurt niniejszym na twoim blogu osobisie wlasnorecznie o©Apiraitowuję ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hela to nie żona Caddiego, ale jego przyjaciela Mariana:)
      Przekażę mu wyrazy uznania dla pedagogicznych talentów jego żony. Będzie dumny...

      Usuń
    2. aaaaahm... o masz, no to fo pa w coddicusowym fuaje :) myslalam ze piszesz o was w 3osob. ale oczywiscie maryjanowa pozdrow od serca, a noz widelec ja nobla kiedys dostane za jej pomoce dydaktyczne, to bedzie jak znalazl ;)

      Usuń
  8. Caddi, tak na marginesie uprawianych zawodów. Kiedyś, w trakcie praktyk studenckich, po którejś z lekcji, opiekunka powiedziała mi, że nie widziała jeszcze tak dobrze przeprowadzonych przez studenta zajęć. Ale dodała na końcu, że nie będę nauczycielem, bo za bardzo się angażuję. No i miała rację, wykrakała :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Doskonały- zarówno żart rysunkowy jak i historyjka! :) BBM

    OdpowiedzUsuń
  10. Max,
    Myślę, że nie krzywdujesz sobie skoro z takim dystansem wspominasz to doświadczenie. Moje belferskie wspomnienia kończą się osiemnaście lat temu, kiedy definitywnie rozstałem się z zawodem. Miło wspominam i czasami chciałbym wrócić do tamtych lat.

    BBM,
    Cieszy mnie fakt, że opowiastka wywołuje Twój uśmiech.
    Ps. Przy kolejnym komentowaniu zastosuj się do instrukcji, by uniknąć pojawiania się jako Anonimowy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak się zastanawiam Caddicusie nad tym ostatnim obrazkiem... DRAMAT... hmmm... o co właściwie chodziło autorce tego pomysłu??? staram się znaleźć jakeś ukryte dno tej obrazkowej historyjki...
    Mam!!!!!!! zabrakł papieru!!!! do pisania wierszy i stąd ten dramat!!!!! :))))))))))
    ps. a propos zrozumienia "o co chodzi" przypomniało mi się zdarzenie sprzed kilkunastu lat...
    szósta rano autobus zapchany...jadę nim do pracy... lato, słońce świeci ostro w oczy...obok mnie stoi dówch młodych facetów... wszyscy w autobusie mają miny raczej rozespano-smutne... nagle jeden z nich zaczna mówić do tego drugiego tak, że wszyscy w około słyszą to co mówi...
    -wiesz? wczoraj Hanka powiedziała do mnie - wpadnij do mnie na działkę, mam tam wersalkę w domku...
    Po chwili dokończył:
    -nie wiem o co jej chodziło...
    I wtedy wszystkie osoby w pobliżu odwróciły ze zrozumieniem głowy w jego kierunku, w tym i ja...
    :))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmrr,
    Ale o co chodziło z tą wersalką, a może z... działką?:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja chyba wiem caddi,ale to jednak loteria. moze...za jak juz jej przekopie te 5 arow dzialki szpadlem, to potem bedzie mogl legnac se na piec minut na wersalke. ile przekopie tyle moze polezec ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Transparentna
    Twoja podpowiedź wydaje się najracjonalniejsza. Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze:)

    OdpowiedzUsuń
  15. No kombinujcie dalej może się dokopiecie trzeciego nieznanego dna:))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też nie wiem , o co chodzi z tą wersalką. Dzień dobry wszystkim. :):)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przypuszczam, że Mmrr i Transparentna mogą znać odpowiedź, ale podpuszczają i wskazują fałszywe tropy... No, pełna dezinformacja:)

    OdpowiedzUsuń
  18. I się z nas - niezorientowanych nabijają :)

    OdpowiedzUsuń
  19. noooo, ja mam umysl niezwykle biegly i analityczne myslenie. dla mnie sznurek, zapalniczka, bateria R20, karton, dwie wsuwki do wlosow i chwila pomyslunku = jednorazowa paralotnia. dla mnie dwa + dwa = piec, dla mnie widok dziecka jest zawsze rownoznaczny w wnioskiem ze musial być jakis ojciec. no ale w tym momencie sie poddaje. biala flaga:)
    mmrr, ty juz lepiej powiedz:)))bo my juz som na siodmym dnie i dalej nic...

    OdpowiedzUsuń
  20. Mmrr, pewnie znów szusuje po jakimś stoku z przyjaciółmi. Jak wróci może zdecyduje się podpowiedzieć rozwiązanie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero we środę będę szusował na stoku w godzinach pracy jak mróz sie nie wygłupi i nie przekroczy 20 stopni :)))) dzisiaj zakupy i spotkanie towarzyskie z kolegą przy dwóch czarkach miodu pitnego i sympatycznej rozmowie... zajęło mi ten czas:))))

      Usuń
    2. Fajna praca... Szczególnie w środę:)

      Usuń
    3. Nic za darmo... potem trzeba to odpracować tego samego dnia... do 21:00 :))))

      Usuń
  21. A może z tą wersalką, to była kryptoreklama? Że niby posag, to ja taki mam... ;)
    Caddi. Nie krzywduję siebie w temacie braku realizacji ambicji pedagogicznych. Wręcz przeciwnie. Gdy widzę - szczególnie kumpli, a szczegółowiej tych, którzy w gimnazjum skończyli - to się cieszę, że udało mi się ocalić naturalny kolor włosów na głowie... :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Max, praca w gimnazjum to ponoć gehenna. Praca w liceum wygląda całkiem inaczej. Ale, co ja się będę wymądrzał skoro jeszcze w ubiegłym wieku zakończyłem moją przygodę ze szkołą. Później to już tylko wywiadówki, na których występowałem w ulubionej roli ojca.

    OdpowiedzUsuń
  23. Tragedia. Król Lear na pustkowiu w czasie szalejącego żywiołu z pustą rolką, szarego jak życie, papieru toaletowego...

    Uśmiałem się, dzięki Caddi:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobry wieczór :)
    To może ja się wypowiem jako nauczyciel zawodowo czynny, właściwie nauczycielka zawodowo czynna( ale niektóre nauczycielki z uporem twierdzą, że są nauczycielami- taka maskulinizacja zawodowa, która to podobno je nobilituje). Otóż jako nauczycielka chwalę sobie moją pracę i nie należę do tej grupy pedagogów, która wiecznie jest niezadowolona, marudząca i użalająca się nad swym losem ( na szczęście nie dane mi było nigdy pracować w gimnazjum). Zawód wybierałam świadomie i dobrze wiedziałam, jaka mnie czeka praca oraz zarobki( na zarobki też nie narzekam, bo lubię to, co robię) W zawiązku z tym irytują mnie moje koleżanki , które wiecznie jęczą, że to czy tamto.No ludzie, czy one tu przyszły za karę? Czy nie wiedziały co robią? Wtedy, gdy narzekają, to naprawdę nie dziwię się ludziom spoza "branży ", że utyskują na nauczycieli. Tym bardziej, że występuję w roli zarówno rodzica jak i nauczyciela.
    No, ale ja może akurat trafiłam na dobra szkołę i dobrą młodzież:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Caddicus, takie historyjki lubię i nie muszę się irytowac, jak pod poprzednią notką.
    Przyznam, że nie przepadałam za wszelkiego rodzaju klasyfikacjami. To była dla mnie zmora. Podejrzewam, że gdyby to mnie przypadło podsumowanie poprzedniej lekcji, miałabym problem, jak ten uczeń.

    OdpowiedzUsuń
  26. Katonie,
    wobec śmierci i w sytuacji braku papieru na rolce wszyscy, w tej liczbie i Król Lear, jednako bezradni;)

    D***,
    Opisałaś powód, dla którego odszedłem ze szkolnictwa... nie mogłem znieść tego ciągłego jęczenia.

    HerbaTee,
    Dobrze, że powracasz i się nie naburmuszyłaś na Pana C.

    OdpowiedzUsuń
  27. D*** :) To wieczne biadolenie, to cecha, nie tyle środowiska, co niektórych Polaków, po prostu. Myślisz, że ja u siebie w pracy nie nasłuchuję, jak to marazm i biadolenie biorą górę nad optymizmem? Najgorsze w tym jest to, że bywa zaraźliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką jedną koleżankę, która szczególnie biadoli.Dla niej to nawet słonko krzywo świeci.

      Usuń
    2. :)) Piękne biadolenie! ;) Moja z kolei ubolewała niedawno, że, jako, że jest w ciąży, to na śniadanie MUSI jeść jogurt pomieszany z płatkami, zamiast samego jogurtu lub tylko płatki :P

      Usuń
  28. Nie cierpię malkontentów, ale w tym miejscu muszę - Caddi, jak ja się namęczę, żeby dodać u Ciebie wpis!Za Chiny Ludowe nie chce się rozwijać lista pod polem do komentarza... może ja taka niegramotna? ;)
    uff, udało się... za dziesiątym razem (coś w tym jest, że jak diabeł nie może, to babę pośle..hihi...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz even21 słowa... jak ja nie cierpię tych smerfów!!!!... to chyba Gargamel mówił... zaś malkontenctwo to cecha smerfa Marudy :))))) tak jakoś mi się to skojarzyło z twoim komentarzem :)))))

      Usuń
  29. Even,
    może masz jakąś felerną i przestarzałą przeglądarkę? Doceniam Twój trud;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Niby nie... ale skoro ona nazywa się google chrome, to może dlatego kuleje? ;)
    A sposób na uczniów - super! Lubię niekonwencjonalnie... :)))

    OdpowiedzUsuń
  31. Even,
    Skojarzenie przedniej jakości. Od razu przypomniał mi się chromy nad sadzawką Siloe. Już jest chyba dobrze skoro masz możliwość komentowania:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bo jak nie ma papieru jest dramat, niekoniecznie literacki :). Jako, że najmniej informacji dociera do nas ze słów, w przypadku młodzieży był to świetne obrazkowe porównanie. Takie dosadne przedstawienie sprawy tyczy się wszystkich. A jak łatwo zapamiętać :))

    OdpowiedzUsuń
  33. Magiczna siła w tym papierze toaletowym. ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Kadarko,
    Najbardziej odżywiają nasze emocje najbardziej rudymentarne czynności fizjologiczne, dlatego papier toaletowy, a właściwie jego brak, tak mocno przemawia do naszej wyobraźni.

    Cane,
    W kupie jest siła, że się tak prozaicznie wypowiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skoro już o papierze mowa... widziałam kiedyś świetnego demotywatora:
      życie jest jak papier toaletowy... (tu obrazek wypasiastej willi z basenem)
      i dopisek: tyle, że niektórzy mają velvet... :)))

      Usuń
  35. Bywa, że dobry nauczyciel jest jak kamień węgielny. Dziś po latach wspominam polonistkę z podstawówki i choć nigdy nie zostałem pisarzem czy poetą to jednak to ona zaszczepiła mnie literacko. Uwrażliwiła. Pewnie gdybym tu przelał swoje wspomnienia to powiedziałbyś: ależ to temat na osobną notkę!

    Dzięki Caddi, piękny wpis. Porusza wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  36. Wugusiu,
    może zatem za jakiś czas, albo niebawem warto podesłać do naszego Klubu jakiś tekst opisujący to, co w Tobie odżyło:-)

    OdpowiedzUsuń