poniedziałek, 6 lutego 2012

Pierwszy podryw Mariana

Pan C. często wspomina swojego przyjaciela z okresu studiów Mariana. Jego relacje z Helą stały się już legendą, a określenie Mariana mianem pantoflarza należą do najłagodniejszych. Owszem podejmował próby zmiany układu w związku z Helą, nawet chciał być asertywny, ale... bezskutecznie. Na Helę nie ma mocnych.

Już trzydzieści lat temu Pan C. dostrzegał u Mariana symptomy świadczące o słabości i bojaźni w relacjach z kobietami, choć wydawało się mu wówczas, że sobie z tym poradzi. Marian był wówczas chorobliwie nieśmiały. Pewnego razu po jakimś trudnym egzaminie wybrali się do klubu studenckiego. Przy barze dostrzegli atrakcyjną dziewczynę. Marian przez godzinę gapił się, ale nie miał odwagi podejść. Wreszcie Pan C. powiedział:
- Jeśli nie podejdziesz i nie zagadniesz, to pozwolisz, że Cię wyręczę...
- Ależ nieee.... już idę - powiedział Marian.
Podszedł do baru i usiadł obok piękności.
- Czy możemy chwilę porozmawiać? - zapytał szeptem.
Dziewczyna popatrzyła na niego i wrzasnęła:
- Chcesz się ze mną przespać?!!! [poprawka wg uwagi transparentnej]*
Wszyscy dookoła zamilkli i zaczęli im się przyglądać. Marian zamarł przerażony, poczuł jak krew odpływa mu z głowy, po czym chyłkiem powrócił do stolika.
Po chwili dziewczyna podchodzi do niego i przeprasza:
- Jestem studentką psychologii i badam, jak ludzie zachowują się w kłopotliwych sytuacjach. 
Marian otworzył szeroko oczy, spoglądał to na dziewczynę, to znów na Pana C. Wziął głęboki oddech i wrzasnął ile sił w płucach: 
- Dwie stówy za numerek wystarczy?!!!



*Było: Chcę się z Tobą przespać

23 komentarze:

  1. Cenił się Marian.... :) a jak historia się zakończyła?

    OdpowiedzUsuń
  2. he he :))) chyba coś po konfabulowałeś ;)) stylistycznie, bo gdyby koleżanka psycholożka powtórzyła zbulwersiona rzekomą propozycją mariana to na końcu przed wykrzyknikami powinien być znak zapytania. natomiast gdyby to miało być głośne wyznanie oznajmiające propozycję marianowi, to z kolei kolega nie zapytałby czy kwota jest wystarczająca, no chyba że negocjował w głos z własnym ego o cenę swojego ciała ;))) to jak było caddi? :)))

    tak czy siak, ciśnie miesię na myś maksyma...
    ''skrzywionego psychologicznie drzewa i cicha woda nie podleje'' ;)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Transparentna,
    Przyznam, że czujność skautowska jest Twoim znaczącym walorem:-)
    Poprawiłem zgodnie z sugestią. Dziękuję!

    D***,
    Już chciałabyś znać ciąg dalszy, a to tylko wstęp. Kiedyś zapewne będzie kontynuacja, bo Pan C. pisuje nieregularnie i niechronologicznie:-)

    Eulalia,
    Tak! Zupełnie, jak gra w statki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapewniam cie caddi, mam wiecej walornych walorów ;)
      padam do naprzyszłościowych uslug... mesjeo ;)))

      Usuń
  4. A ja czekam na kolejne podrywy Mariana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Caddi, Chciałabym, chciała... :) Ale rozumiem - dozujesz napięcie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wildrose, D***,
    Wszystko w swoim czasie. Pan C. z pewnośćią przypomni sobie jeszcze inne historie z udziałem Mariana:-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie niech sobie przypomni. Marian rulez! I podrywa subtelnie, jak Armia Czerwona, czyli tak samo, jak ja!

    OdpowiedzUsuń
  8. Marian to jednak gentleman, nie potraktował pani jak taniej... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Charmee, Wiesz, co mówisz:)

    Cane, Nie jestem na bieżąco z cennikiem, ale skoro twierdzisz, że to dobra stawka to wierzę Ci na słowo:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znów się uśmiałam Caddicusie!
    Pan C koniecznie powinien spisywać wspomnienia!
    A co do samej historyjki...przeżyłam coś niemal identycznego; jakby koleżanka Angie w roli tej studentki (też zetknęłam się z psychologią i też uwielbiałam badać zachowania / reakcje ludzi. Czasem i dziś mi się zdarza ... Tylko, że wybieram na cel nie takich spokojnych, bezbronnych Marianów .... :> ;) )

    OdpowiedzUsuń
  11. To już teraz jasne dlaczego Marian tylko raz w miesiącu popyskuje. Zanim odda wypłatę to przez chwilę ma te dwie stówy w kieszeni

    OdpowiedzUsuń
  12. Trafiła kosa na kamień. BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę za innymi - ubawiłam się, Caddi - i z Twojego tekstu, i z komentarzy gości! :)
      Trochę mi mniej do śmiechu, gdyż od wczoraj znów walczę z materią...z wiadomego powodu...
      czekam na mojego Nadwornego Informatyka, może co zaradzi...

      Usuń
  13. Hmm, w sumie już teraz żadnym słowem się nie wywinę. Może jedynie anegdotą.
    Bal. Mieszane towarzystwo. Dobra mieszanka bogatych i dobrze urodzonych. Hrabia prosi do tańca atrakcyjną towarzyszkę jednego z majętnych gości. Tańczą. W tańcu Hrabia przygląda się partnerce i pyta:
    - Czy oddała by mi się pani za milion dolarów?
    Pani delikatnie uśmiecha się, chwilę zastanawia się i odpowiada:
    - Myślę, że tak.
    - A czy oddała by mi się Pani za 200 złotych?
    - Ależ Hrabio! Za kogoż mnie pan ma!?
    - To już ustaliliśmy. Teraz negocjujemy cenę.

    OdpowiedzUsuń
  14. -Hrabino, azaliż mogę wejść?
    - A wejdź, a zaliż...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ona - psycholog, Marian - filozof? Tamta - wiwisekcja na żywo, On - lancet, ale po przemyśleniu...
    Świetna anegdota. Pokazuje, jak z opóźnieniem, ale zachowuje się równowaga pomiędzy kobietą a mężczyzną :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Angie, zatem pora opisać Twoje doświadczenia w materii badania natury podrywaczy?
    Wugusiu, coś jest na rzeczy w tym, co zauważyłeś.
    Cane, D***, dobry żart tymfa wart:)
    Maxcel, mężczyźni zawsze reagują z opóźnieniem, ale za to w jakim stylu:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oko za oko. Obciach za obciach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Skoro oboje maja potrzebe ponizania sie, to powinno cos z tego byc :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Marta Pycior,
    Każdy ma swój czuły punkt:-)

    OdpowiedzUsuń