niedziela, 22 stycznia 2012

Przez dziurkę od klucza

Pan C. spotkał się ze swoim przyjacielem Marianem, który wielokrotnie gościł w tym miejscu z Helą... kobietą swego życia. Pan C. zauważył, że Mariana coś gnębi, bo rozmowa od początku się nie kleiła, a piwo jakoś dziwnie smakowało.
- Marian... - zagadnął Pan C. - czy coś się stało?
- Dlaczego pytasz? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- No przecież widzę! Pokłóciłeś się z Helą?

Marian spojrzał nieprzytomnym wzrokiem, wziął głęboki oddech, jakby zbierał się w sobie i powiedział:
- Sprawa dotyczy Heli i mnie, ale... nie pokłóciliśmy się.
- Więc, co się stało?
- Nic szczególnego, ale prześladuje mnie sen, który powraca co jakiś czas i śni się niczym serial.
- Opowiedz mi o tym - powiedział Pan C.
- Dobrze, ale zanim to zrobię odpowiedz mi tylko na jedno pytanie: do jakiego wieku mężczyzna może efektywnie uprawiać seks z kobietą?

Pan C. żachnął się, ale zorientował się, że sprawa jest dość poważna.
- Myślę, że dość długo, oczywiście przy odpowiednim trybie życia. Sześćdziesiąt, a może nawet siedemdziesiąt lat jest tą granicą.
- A co później?
- Nic - odpowiedział Pan C. - ciepłe kapcie i telewizor.
Chyba o tę wizję było Marianowi za wiele, bo z oczu wyzierała rezygnacja.

- Od kilku tygodni prześladuje mnie sen, który za każdym razem rozgrywa się według tego samego scenariusza. W pierwszą noc śni mi się, że budzę się, wstaję z łóżka i podchodzę do dużych drzwi, gdzie przez dziurkę od klucza widać smugę światła. Gdy się zbliżam słyszę przytłumione głosy rozmowy. Pochylam się i zaglądam przez dziurkę. W głębi pokoju widzę duże łóżko, na które pada światło nocnej lampki. Po chwili podchodzi do niego dwoje starszych ludzi w wieku około osiemdziesięciu lat. W ich twarzach poznaję siebie i Helę, tyle, że trzydzieści lat starszych niż teraz.
- Czyżby to jakaś projekcja przyszłości? - zapytał Pan C.
- Nie wiem - powiedział Marian. - Ale słuchaj dalej.

W swoim śnie Marian widział, jak tych dwoje - będących nimi, tyle, że w przyszłości - kładzie się obok siebie. Ułożywszy się on wyciąga rękę w jej kierunku i ujmuje jej drobną pomarszczoną czasem dłoń. Ona odwzajemnia uścisk i tak trwają, aż sen ogarnia oboje. Następnego dnia sen się powtarza. Marian wstaje i widzi te samą scenkę: kładą się, on wyciąga dłoń i ujmuje ją czule. Ona odwzajemnia i po jakimś czasie zasypiają.

Trzeciego dnia sen rozgrywa się nieco inaczej. Marian budzi się, podchodzi do drzwi, słyszy odgłos krzątania, pochyla się i podgląda przez dziurkę od klucza. Dwoje staruszków kładzie się obok siebie, on wyciąga rękę, by uchwycić jej dłoń. Ona lekko ją cofa i odwróciwszy wzrok ku mężczyźnie mówi:

- Marian, kochanie, nie dzisiaj... boli mnie głowa.





posted from Bloggeroid

27 komentarzy:

  1. Będę pierwszy trala la, będę pierwszy, bo wy śpicie a ja nie trala la

    Po tym uroczystym wstępie zapodaję. Marian, w wielu filmach już były różne wizje seksu przyszłości, co dotyczy również tej intymnej sfery osobników posuniętych w latach. A to orgazm po dotknięciu palców wskazujących, wymiana e-płynów ustrojowych przez skajpa. Zakup małych niebieskich tabletek przez internet. Osobiście jestem zwolennikiem teorii spożywania dużej ilości czerwonego wina.

    OdpowiedzUsuń
  2. A Ty Caddicuss to sobie napraw zegary. Twoje 21 stycznia 17:45 to u mnie 22 stycznia 02:45
    Tylko Katon ma prawo mieć taki zegar co to spaźnia lub spóźnia w zależności od dowcipnej pointy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wugusiu, wersji pogodnej starości jest wiele, choć mamy zbyt mały wpływ na to, która się nam trafi.

    Co do wyświetlanego czasu komentarzy niestety nie mam na to wpływu. Samo coś się poprzestawiało, gdy google zmieniło nieco szablon. Z resztą szczęśliwi czasu nie liczą:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Albo raczej liczą ruchomo, jako że szczęście to ruchome święto :)))

    A wizja mnie rozwaliła :))) Hahahahahah... Na co nam przyjdzie, już niebawem. Za rękę, Boże Ty mój...

    OdpowiedzUsuń
  5. Charmee, o właśnie... szczęście to ruchome święto .
    Za rękę nie jest tak źle. Pamiętam taki film Rogera Vadima z lat sześćdziesiątych, gdzie sex uprawiano przez dotyk dłoni zażywszy wpierwej odpowiedni specyfik. Nie trzeba było się rozbierać ani nic z tych rzeczy... A szkoda, bo główna bohaterka grana przez Jane Fondę była wówczas bardzo apetyczna:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Caddi, wizja Mariana może spędzać sen z oczu. Mam nadzieję - życzę tego wszystkim Marianom - że Helom nigdy nie będzie dokuczał ból głowy. Uśmiałam się, jak mało kiedy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. HerbaTee ubiegła mnie; dokładnie to samo miałam zamiar napisać :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  8. myślę, że dużo szybciej niż ta przypadłość... pierwej wiekszość dosięgnie "symptom Mariana i Heli" taki jak niżej:
    -Marian kochasz mnie?, no powiedz?... kochasz mnie?
    -Marian ty nigdy mi nie mówisz czy mnie kochasz, no Marian powiedz czy mnie kochasz...
    -noo

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja znam inną wersję:
    Pyta Ewa Adama:
    - Adam, kochasz mnie ?
    Na to Adam:
    - No a kogo mam kochać ?

    Dobry wieczór wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  10. HerbaTee, Angie:
    nic tak nie śmieszy, jak cudze przypadki:)

    Mmrr:
    oby podana przez Ciebie wersja się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  11. D***:
    Brak wyboru też jest wyborem, tylko że jeszcze siebie samego trzeba w tym utwierdzić.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet to, co odeszło, nie zawsze musi być stracone... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Even: Nic nie odchodzi tylko zmienia sposób swej obecności. Tak bez związku skojarzyła mi się Kolęda dla nieobecnych

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem, czy wypada (w tym wieku), ale parsknąłem śmiechem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna ta kolęda!
    Przemijanie natomiast jest nieuniknione, a ja zawsze powtarzam - grunt, to pogodnie się zestarzeć! :)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Podobnie jak i Ty Caddicusie jestem przeciwny takiemu modelowi "małżeństwa fińsko/norwesko/szwedzkiemu" (chłód cały rok i niezrozumienie)... wolę obopólne zrozumienie i fascynację wzajemną sobą...
    ps. może jest to zbyt pejoratywne uogólnienie ///odnośnie małżeństw fińsko/norwesko/szwedzkich/// ale zrobiłem to tylko na użytek swojego komentarza :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Caddicusie, a teraz Jane Fonda już nie jest apetyczna??? Myślisz, że już tez tylko za rączkę i do spania?

    Opowiadanie kapitalne, aż do straszliwego zakończenia trzyma w napięciu.
    A ja miałam nadzieję, że w tym wieku to już głowa nie boli, bo nie musi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pamiętam ten film, ze szczenięctwa, ten z Fondą. Barbarella chyba się nazywał. Od tamtego momentu seks mi właśnie w ten sposób kojarzy ;)) Tylko tam była jeszcze scena, w której w pewnym momencie włosy jej stają dęba i skóra zaczyna dymić. Bardzo energetyczne zdarzenie :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Najważniejsze w małżeństwie są ręce, a szczególnie palce. Hela pojechała stereotypem. Zresztą, nie wiem z czego się śmiejecie; ja już podobną sytuację przeżyłem będąc wczesnym narzeczonym - też było tylko prawie leżenie i trzymanie za ręce. Potem, z czasem doszły te - śmieszne dla postronnego obserwatora - ruchy frykcyjne. Zatem jestem przygotowany na powyższą ewentualność i z podniesionym... czołem! czołem! zmierzę się z nią, mam nadzieję, że dzielnie /faja/

    Zgrabny tekst. Z happy endem ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystko jest ok. jeśli chęć i możność
    odchodzi obopólnie, problem się zaczyna
    gdy jest to jednostronne...
    Bardzo fajny tekst a pointa mnie zaskoczyła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mysle, ze do wszystkiego trzeba dorosnac, zastanawiam sie jak na te opowiesc o snie zareagowalby 80-90 latek.
    Mnie sie taki sen podoba, trwac wspolnie tyle lat i chciec przed snem trzymac sie za rece, to jakas idylla nie do osiagniecia i wcale nie z uwagi na dlugosc zycia!

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę przyznać, że inspiracje do pisania takich opowieści daje mi mój deczko starszy kuzyn Barnaba. Podsuwa mi różne krótsze lub dłuższe opowiastki, a ja wymyślam resztę dając się ponieść wyobraźni.

    Cane, parskanie dopuszczalne bez względu na wiek.
    Mmrr, rysujesz stan idealny, ale tak mają wszyscy romantycy, choć nie wszyscy przyznają się.
    Guard, dreszcze emocji wywołała we mnie dawniejsza Jane;)
    Max, zdecydowanie wolę tradycyjne formy... seksowania.
    KatoN, damy radę, bo... wesołe jest życie staruszka.
    Viola, nie jesteś osamotniona w odbiorze pointy. Sam zaskoczyłem siebie:)
    Wilderose, mój Tato ma 88 lat. Gdy wiozę go autem, każe zwalniać, by sobie popatrzeć na... podkasaną młodość.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobry wieczór:) Czy mogę opowiedzieć dowcip o kobiecie, którą wszystko wku...., czy nie wypada?

    OdpowiedzUsuń
  24. D***,
    O tej porze już wypada:)

    OdpowiedzUsuń
  25. To mówię:
    Przychodzi kobieta do lekarza i mówi:
    -Panie doktorze, wszystko mnie ostatnio wku...
    -No a próbowała pani się jakoś zrelaksować? Może jakąś książkę zabawną
    -Próbowałam, ale przeczytałam kilka stron i mnie zaczęła wku...
    -No to może na basen by się pani wybrała?
    -Byłam, ale przepłynęłam dwa baseny i zaczęło mnie to wku...
    -No to może na zakupy niech się pani uda, kobiety przecież uwielbiają zakupy
    -Też byłam, ale Ci ludzie w tych sklepach..., te zadowolone ekspedientki..., to mnie tak wku....
    -Oj no to nie wiem, co już pani poradzić. A seksu pani próbowała?
    Kobieta na to:
    -Seksu? Nawet nie wiem, co to jest.
    -Nie wie pani?? -zdziwił się lekarz.-To ja to pani zaraz zademonstruję.Proszę się wygodnie ułożyć na kozetce.... ( cdn)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kobieta się ułożyła.Lekarz ją tam po swojemu poukładał i zabrał się do dzieła...
    Po kilku ruchach zdenerwowana kobieta mówi:
    -No panie, niech się pan zdecyduje - albo niech pan włoży albo niech pan wyjmie, bo już mnie to zaczyna wku....

    OdpowiedzUsuń
  27. D***,
    Konwencja medyczna interesująca na tyle, że dziś pozwoliłem sobie popełnić wpis w podobnej tonacji.

    OdpowiedzUsuń