sobota, 17 grudnia 2011

Niedobrze

Piątkowy poranek zaczął się dla Pana C. nie najlepiej. A tak w ogóle to Pan C. był bardzo rozczarowany, że musiał wstać o tak barbarzyńskiej porze. Morfej trzymał go w objęciach i nie chciał poluzować żelaznego uścisku. Kiedy wreszcie po wyczerpujących zmaganiach zszedł do kuchni zastał tam Koleżankę Małżonkę. 
Wstawił czajnik z wodą na palnik gazowy i czekając stał na środku kuchni i zastanawiał się, co by tu zjeść. Dzień wcześniej kupił pięć śledzi w zalewie octowej. Zdawało mu się, że po wczorajszej degustacji co najmniej jeden powinien zostać. Wiedziony tym przeczuciem zajrzał do lodówki, ale znalazł tam tylko rozczarowanie. 
- Zjadłaś może tego ostatniego śledzia? - zwrócił się do Koleżanki Małżonki.
- Nawet nie spróbowałam - odpowiedziała oschle.
Rękę by dał sobie odjąć, że jeden śledzik został. Odruchowo zerknął do pojemnika na odpady plastikowe i ku swemu zaskoczeniu zobaczył opakowanie po śledziach. Nie pamiętał, żeby je tam wyrzucał. 
 - Chyba jednak zjadłem - powiedział kiwając głową z niedowierzaniem.
- Skoro ja nie zjadłam - zaczęła mówić Małżonka - zostajesz tylko ty. Wiesz przecież, że twój syn ryb pod żadną postacią nie jada.
- No tak, masz rację - potwierdził zrezygnowany.
Różne myśli zaczęły krążyć mu po głowie, a najbardziej przerażało go, że nie pamięta... Czyżby to pierwsze objawy demencji i starości. Przecież zmęczenie nie może być wyłączną tego przyczyną??? - myślał w cichości. 
 Dzień jakoś minął. Wieczorem, gdy wrócił do domu Koleżanka Małżonka z rozbrajającym uśmiechem oznajmiła, że wie kto zjadł śledzia. 
- No przecież ja zjadłem - powiedział Pan C.
- Tak tylko ci się zdawało. To twój syn go zjadł wczoraj wieczorem. Miał na niego apetyt, jak nigdy dotąd.
 Wszyscy troje szczerze i głośno się zaśmiali, a najbardziej Pan C. Odetchnął z ulgą, że z jego pamięcią nie jest tak źle, jak początkowo przypuszczał. O wiele groźniejsze i zastanawiające dla niego stało się teraz przeświadczenie, że oto uległ sugestii i przyjął bez oporu, że zrobił coś, czego faktycznie nie zrobił. 

Kobiety potrafią... Oj, potrafią!



16 komentarzy:

  1. Problemy z pamięcią mówisz? A śledzik był taki smaczny...! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem robimy wiele rzeczy bezwiednie, ileż razy wracałem sprawdzić czy drzwi zamknięte ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Caddi, nie jesteś osamotniony w tej projekcji. Ja Cię bynajmniej wspieram :> Mnie się to najczęściej zdarza z kasą. Wiem, że w portfelu powinno być, dajmy na to, 200 zł. A jest 50. Robię przegląd rzeczy, które kupowałam, za które płaciłam. I zgadza się. Wydałam. A potem patrzę - te 150, zaginione, tkwi w innej przegródce, albo w torebce, albo w kieszeni. I kamień z serca... A tak mi się ładnie bilans spinał...
    No wiem, że to nie do końca to samo, ale chodzi mi o siłę sugestii i u mnie jeszcze - dodatkowo - o umiejętność samotłumaczenia :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Charmee, ale śledzia jak nie było tak nie ma;) Może, jak by kasa zamiast niego była, ale w żadnej kieszeni ani du du...

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie też dziś tylko brzęczy... Żadnego szelestu, nic. I śledzi też nie uświadczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmmmm ...a ja tęsknię... bardzo ... i to wcale nie do śledzi...
    solaris

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy ja już wcześniej nie zwierzałam się , że bardzo mi się podoba to określenie - " Koleżanka Małżonka"? Bo to mi brzmi niezwykle swojsko, jakbym słyszała mego, z lekka kpiącego, Małżonka ( bo to właśnie kolega ze studiów - i tak bywa przecież, prawda ? ). A ta niepewność pamięci też mi bardzo znana i to coraz częściej, choć tu wybitnie też zadziałała siła sugestii, więc nie jest ...aż tak ŹLE ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Tu mi się przypomniał dowcip... nie wiem czy odpowiedni do opisanej sytuacji ale opowiem...
    Koledzy odwiedzili Władka, kóry miał sklerozę.
    Gdy przyszli do niego otworzył im drzwi i od razu mówi:
    - no to siadajcie chłopaki przy stole a ja pójdę zrobić wam kawę
    Po jakiejś godzinie gdy już tak rozmawiają i piją kawę Władzio nagle mówi:
    - no zobaczcie my tu gadamy a ja zapomniałem was kawą poczęstować i znowu Władzio poszedł zrobić im kawę
    Posiedzieli tak pogadali, wypili dwie kawy i w końcu wizyta się skończyła.
    Pożegnali się, wyszli z domu i wtedy jeden z kolegów mówi do drugiego:
    - popatrz jaką ten Władzio ma sklerozę, nawet nas kawą nie poczęstował
    :)
    ... no już nam bliżej niż dalej do "tego" ale mam nadzieję, że jeszcze kawałeczek... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszyscy czasem ulegamy sugestiom.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mężczyźni też potrafią, oj... nawet ulubionego śledzia zjeść :). Ciekawa jestem Twoich śledzików, bo niektórzy robią szpagaty, byle zakrólować nie byle czym na stole. Zdaje się, świąt nie obchodzisz, na których śledzik musi być. Ale dobry śledzik może posłużyć do czegoś zupełnie innego... Np. żeby udowodnić, że demencji niet ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kwoka: ależ jaka kpina?! Toż to pełna powaga i szacunek. No przecież podane z dużej litery:)

    mmrr: oj bliżej, bliżej.

    Kadarka: właśnie kwestia wykazania dodania mnie do posłużenia się śledziem. Jaki efekt to się dopiero okaże. Oby nie wyszli tak, jak w przypadku opisanym w komentarzu dwa piętra wyżej:)

    OdpowiedzUsuń
  12. No, jest! Śledź a sprawa polska...On może być po japońsku, albo w śmietanie ( sos z mlecza i ciut jabłuszka) plus kartofelki z wody, z masełkiem. I lufka oszroniona, żeby smak podkreślić a LDL odpędzić. Bo on ma wpływ także na pamięć. Ja- pamiętam. Tego smaku nie da się ( i nie wolno) zapomnieć... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie: "z dużej litery", a : " dużą literą", a jeszcze lepiej( wręcz idealnie) byłoby: " wielką literą". :):)
    Proszę nie odbierać tego jako złośliwość z mojej strony, wiem, że cenisz sobie konstruktywne uwagi i że naprawdę dbasz o nasz język ojczysty.Zawsze służę fachową radą.
    D*** :)

    OdpowiedzUsuń
  14. D***: oczywiście. Niestety nie mam możliwości poprawienia komentarza, ale uwagę przyjmuję i poniżej podaję poprawną i wręcz idealną formę:

    Dotyczy komentarza z 19 grudnia 2011 07:51
    Kwoka: ależ jaka kpina?! Toż to pełna powaga i szacunek. No przecież podane wielką literą:)

    OdpowiedzUsuń
  15. D*** (fajny nick, że też sam na taki nie wpadłem)

    OdpowiedzUsuń
  16. To nic takiego, tylko parafraza tytułu wiersza "Do M***" A. Mickiewicza. Pozdrawiam. D*** :)

    OdpowiedzUsuń