środa, 28 grudnia 2011

Magia świąt w praktyce

Dawno, dawno temu, a może całkiem niedawno, bo raptem niewiele ponad czterdzieści lat temu, Pan C. doświadczył w praktyce... ducha świąt Bożego Narodzenia.
Działo się to w drugim roku panowania Edwarda Wspaniałego, tego samego, który chciał, aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej. Po siermiężnej gomułkowszczyźnie kraj stawał się dziesiątą potęgą gospodarczą świata. Niestety później, znacznie później dekada jego rządów została przerwana, ale... nie o tym ten wpis.
Florentynowo, niewielka wieś we wschodniej Wielkopolsce.  Pół kilometra od szosy zasypane śniegiem zabudowania, w ogrzanym kaflowym piecem pokoju duży stół zastawiony postnymi, ale wykwintnymi daniami, w narożniku po lewej stronie żywa choinka przystrojona bombkami i świeczkami. W szczycie stołu ukochany dziadek Pana C., wokół - w hierarchii wynikającej z wieku -  domownicy i goście. Życzenia już były złożone i potwierdzone połamanym opłatkiem, a w tle brzmiały odtwarzane z czarnej winylowej płyty kolędy. Uczestnicy wigilijnej biesiady niespiesznie degustowali świąteczne potrawy.
W pewnym momencie dało się słyszeć głośne kołatanie do drzwi wejściowych. Brat Pana C. i Paweł, syn pani Józi, gosposi dziadków, poszli sprawdzić kto o tej porze zakłóca świętowanie. Po chwili wrócili do pokoju i zakomunikowali:
- To Kaziu od sąsiadów, ale... jest podpity.
- Nie wpuszczajcie go - powiedziała szybko i zdecydowanie pani Józia.
Wszyscy jednak wyczekiwali reakcji siedzącego w szczycie stołu dziadka.
- Spójrzcie na stół - powiedział spokojnie. - Po cóż położyliście na stole ten pusty talerz dla wędrowca?
Brat Pana C. bez słów wrócił do korytarza i po chwili wprowadził do pokoju Kazia, parobka, który od kilku miesięcy pracował u sąsiadów. Dziadek wskazał mu miejsce przy stole, a siedzącym najbliżej gościa polecił podać jedzenie, by się posilił. Czuć było od niego  alkohol, ale nie był pijany.
- Dlaczego dzisiaj zostałeś sam? - zapytał dziadek.
- Nie zaprosili mnie na wigilię - odpowiedział drżącym głosem. - Siedziałem sam w pokoiku nad oborą.
Gdy to wypowiedział z oczu pociekły mu łzy. Po chwili zaczął opowiadać o sobie i o tym, jak jest traktowany przez gospodarzy. Nie musiał. W jego łzach była cała prawda o tym, czego doświadczał.
Pan C. (drugi od lewej) w towarzystwie Dziadka i Mamy oraz Mikołaja
Grudzień 1969 - przed "Okrąglakiem" w Poznaniu
(rok przed opisywanym wydarzeniem).

87 komentarzy:

  1. Bardzo ładna,wzruszająca historia.Bez zbędnej ckliwości.
    D***

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo Dziadek ( dla innych Wuj Roman) sam tak bardzo życia doświadczył, że z jednej strony musiał się zahartować, a z drugiej- nabrał takiej wrażliwości na los innych, że po dziś niech nam służy za przykład. Tylko nam? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Same święta i okres okołoświąteczny zawsze miał swoją magię, dla dziecka miała ona wymiar choinkowy, prezentowy, dla starszych zawsze bardziej refleksyjny. Po latach miesza się to w nas kalejdoskopem chwil zatrzymanych w kadrze, ostatnia wigilia z kimś, nietypowa wigilia gdzieś w pociągu z przypadkowymi współpasażerami...
    lub niespodziewani goście. Mnie, małemu chłopcu, utkwili w głowie tacy różni, obcy, dziwni. Nie w samą wigilię przychodzili lecz przed lub zaraz po świętach. A to ktoś przyniósł kawę, inny jakieś cukierki, to bańkę choinkową, ktoś był nawet kiedyś z karpiem. Łamali się opłatkiem, często nie przekraczając progu i zazwyczaj szybko znikali.
    Dopiero potem, po latach przypadkowo się dowiedziałem, że to byli więźniowie, którym ojciec na receptę biały chleb przepisywał, gdy siedzieli za kratami. No i przemycał im w jedną stronę kawę, fajki, na święta opłatki a w drugą zabierał ich listy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe, co nasze dzieci zapamiętają...

    Wzruszający ten Twój kuferek wspomnień, Caddi.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja pamiętam pijaną matkę w wigilię i brat przygotowywał wieczerzę, gotował barszcz i robił śledzie, zasiedliśmy do kolacji o 22, matka już się trochę wyspała i wstała... i połamaliśmy się z nią opłatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak słowo ciałem się stało. Pouczające wspomnienie, Caddi. Bardzo wyważona opowieść. Wyjątkowo podoba mi się jej styl.

    OdpowiedzUsuń
  7. Caddicusie, dawnom nie zagladała tutaj.
    Nazbieralo się lektur. A to o Pierworodnej, z którą spędzony czas jest dla Ciebie wyzwaniem (piszesz o niej z taką szczególną ojcowską czułością); to znów o liczbach, które prześladowały Twoją znajomą w paragonach i wreszcie... dajesz przepiękną i prawdziwą wigilijną opowieść z Twego dzieciństwa.

    Ile tego typu zdarzeń i emocji gromadzimy przez całe życie.
    Wiesz, co w tym wszystkim jest najpiękniejsze?

    Potrafisz się dzielić tym wszystkim i to w sposób naprawdę rzadko spotykany.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna opowieść wigilijna. Wolę tę niż dickensowską

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem dzieckiem? :D To powiem, co zapamiętam. :)

    Zapamiętam moją Babcię i Dziadka, dzięki którym zawsze, co roku siadamy do wspólnego stołu, kolędujemy, jemy, opowiadamy. Oni jednoczą rodzinę, aż się boję, co będzie jak ich zabraknie.

    A historia, aż mi się łezka w oku zakręciła, Caddicusie. Przepiękna. Szkoda, że tak wiele dodatkowych nakryć przy naszych stołach się marnuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że w wielu poruszyłem lawinę wspomnień i emocji.

    Barnabo: wiesz wszystko, o czym napisałem, bo doświadczyłeś tego miejsca i obecnej tam atmosfery na wiele lat przede mną.

    Wugusiu, może warto to wspomnienie szerzej opisać?

    Charmee, miejsca i opowieści w moim kufrze coraz więcej, a jeszcze się ich nazbiera, bo zamierzam pożyć troszeczkę. Najciekawsze jest w tym sięganiu do kufra to, że on jest cały czas zapełniany... przybywa tych opowieści:-)

    Max, no staram się, jak potrafię...

    HerbaTee, miło Cię widziec po dłuzszej nieobecności i czytać Twe uwagi. Prawda jest taka, że piszę dla siebie, ale oczekuję reakcji Czytelników. Lubię krótkie opowieści, bo takowe jest nasze życie: kalejdoskop zdarzeń.

    emko, toś mnie podłechtała. Chyba zacznę pisać więcej:-)))

    Deluzjo, wyzwolona z liczb: właśnie tych wiele dodatkowych nakryć zbyt często jest tylko atrapą... taką formą bez możliwości i woli stania się miłosiernym działaniem. To takie pytanie Jak się czujesz?, ale bez chęci wysłuchania odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Stokrotka polna29.12.2011, 10:15

    Już nie będę anonimowa, przepraszam. I przepraszam, że moim wspomnieniem spowodowałam Wasze taktowne milczenie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie tam nie trzeba przepraszać...

    OdpowiedzUsuń
  13. Stokrotka polna29.12.2011, 15:06

    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękna ta Twoja opowieść wigilijna Caddicusie
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Poruszyłeś trudny temat. Powiem Ci, że stawiałam sobie pytanie, jak bym się zachowała, gdyby w Wigilię zjawił się u mnie człowiek, który co prawda ma swoje mieszkanie, ale jest samotny i bardzo, ale to bardzo zaniedbany- jak żebrak. Żadne wyjście nie było dobre: nie przyjąć go- to sumienie żałośnie zszargane, przyjąć- to zepsuta wieczerza całej rodziny i wystraszone dzieci... Szczęśliwie Dobry Los pozwolił mi nie rozstrzygać tego dylematu! Tenże człowiek rzeczywiście zapukał do naszych drzwi ale w pierwszy dzień Świąt.
    Dałam mu pół makowca, trochę pasztetu... i poszedł. A we mnie pytanie siedzi nadal i wcale się z nim komfortowo nie czuję! :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy to wszystko, co tu piszecie, jest ze szczerego serca płynące? Grzeczne, kulturalne, taktowne- owszem. Ale zimne jak lód.

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoja historia wigilijna Caddicusie i Stokrotki są na wskroś prawdziwe... tak to odbieram... cieszę się, że tu do Ciebie zawitałem i przeczytałem je.

    OdpowiedzUsuń
  18. wg108 - dziękuję, jesteś bardzo miły.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dawno tu nie byłem, ale towarzystwo w większości to samo. Wcześniej zachwyt nad akwarelkami największego zbrodniarza XX wieku, a teraz ckliwy kawałek o Bożym Narodzeniu sprzed 40 lat. Kto sprawdzi, jak było naprawdę, jeśli w ogóle było.
    Zgadzam się z opinią D***, że wyziera tu zimna uprzejmość. Brrrrr!

    OdpowiedzUsuń
  20. Antif- cieszę się że tak samo nie umiemy czytać :) Dziękuję, że mnie poparłeś.Nie piszę bloga, więc Cię nie zaproszę, ale jeśli Ty masz czas na takie rzeczy, to chętnie w wolnej chwili zajrzę.:)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz we mnie sojusznika, D***.
    Caddicusa nawet lubię momentami, ale to jego towarzystwo... szkoda gadać. Nie prowadzę bloga, utożsamiam się z tym wszystkim, co przeciwdziała odradzaniu się faszyzmu w Polsce pod każdą postacią.

    OdpowiedzUsuń
  22. No właśnie za zimno jak dla mnie. Zmykam stąd czem prędzej, z ulgą dla wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Baj baj, Maszkary.

    Nie wiem, może czapeczki załóżcie, skoro Wam zimno. Najgorsza co roku jest dla skina zima /lala/

    Już nawet nie pytam tego całego Antifa o kwestię sojuszu. W związaku z czym i z kim. I w jakim celu przychodzi się ustawiać ludzi na cudzym blogu. Każdy ma prawo do swoich emocji, także do tego, aby uznać notkę Caddiego za chłodną. Ale zawiązywać w tym celu porozumienia - to zakrawa na absurd.

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak samo ciepło i serdecznie przyjęlibyście zbłąkanego gościa w Wigilię jak obcą dla Was Stokrotkę z jej wynurzeniem.Jeśli to blog dla wybranych czytelników i komentatorów to trzeba wszystkie inne obce wpisy blokować, a nie się obrażać. A to nie notka Caddicusa została uznana za chłodną, tylko komentarze do niej.Chociaż może Ty jedna jakoś ludzko zareagowałaś.
    A ja przepraszam wszystkich za wszystko.Do widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Caddicusie. Z zażenowaniem, ale i z uśmiechem, przeczytałem wytrząsanie się nad Twoim wspomnieniem wigilijnego wieczoru przez te dwa niki. Na Twoim miejscu wstawiłbym animowanego gifa przedstawiającego ognisko, takiego, w którym płomyczki po gałązkach skaczą. Będzie biło wtedy ciepło z ekraniku. A i dłonie można ogrzać... Tak się notki pisze!!! Palanciarstwo//
    Powtórzę. Świetna opowieść! Smakuje, jak prawda.

    OdpowiedzUsuń
  26. To blog Caddiego, ale chyba nie będzie miał nic przeciwko, jeśli wypowiem się w jego imieniu i napiszę, że nie jest on blogiem jedynie dla wybranych i prezentujących słuszną linię partii. Chłodne przyjęcie Stokrotki? A w życiu! Tylko jak to sobie wyobrażasz? Odniesienie się do jej komentarza? Biedna Stokrotka, ale wycierpiałaś, nie przejmuj się, będzie dobrze? Każdy chyba ma jakieś niefajne wspomnienia, związane ze Świętami, a Caddi akurat przywołał te ciepłe, wzruszające... Refleksja Stokrotki jest smutna i myślę, że każdy ją zarejestrował gdzieś tam w sobie, w środku... A słów, w niektórych przypadkach, lepiej nie nadużywać. Natomiast wtręt Antifa o faszyźmie i akwarelkach Hitlera był jak jebnięcie gołębia w parapet.

    OdpowiedzUsuń
  27. Człek zniknie na półtora dnia, a tu od razu słowne potyczki:)

    D***, Stokrotka zrozumiała brak jakichkolwiek reakcji na swoją opowieść o wigilii i napisała: ... przepraszam, że moim wspomnieniem spowodowałam Wasze taktowne milczenie.
    Niech to wystarczy w tej sprawie. Natomiast co do "zimna, jak lód" przyznam, że zaskoczyłaś mnie swą powierzchowną oceną uznając, że po lekturze kilku zdań jesteś w sytuacji "a ja już wiem". W kolejnych zaś komentarzach dziwisz się reakcjom, które skrótowo - identycznie, jak Ty - podsumowują Twą wypowiedź.
    Znam i Ciebie i moich blogowych gości i przyznam, że wszystkie wzajemne opinie są nietrafione... na szczęście. Zatem spróbuj być nie tylko cichym czytelnikiem, ale i komentującym bywalcem, proszę... Tak to czasami bywa, że na początku trzeba się poczynić, by polubić swoje towarzystwo.

    Stokrotko , bywaj tutaj i komentuj, a że czasami brak reakcji na komentarz? Cóż, nie zawsze można coś sensownego i taktownego napisać.

    Wugusiu & TWA, zapewniam, że D*** potrafi czytać, oj potrafi... choć może przestrzeń blogowa jest tą, z którą najmniej miała do czynienia. Słowo pisane i mówione jest jej chlebem powszednim.

    Max, zrezygnuję z gifów i wszelkich tego typu wodotrysków, jeśli...pozwolisz:)

    Charmee, rzeczniku mój... Dziękuję za reakcję i tego gołębia "demolującego parapet", że się tak wyrażę kulturalnie;)

    OdpowiedzUsuń
  28. babcia bez mohera, opisałaś dylematy, które stają przed większością. Nie wiem, jak sam bym postąpił, gdyby ktoś zapukał do mych drzwi, choć uczestniczyłem w opisanym wyżej wydarzeniu. Powiem więcej... nie dam głowy, jak postąpiliby urzędowi głosiciele Dobrej Nowiny bez względu na denominację chrześcijańską.
    Czasami zgodnie z przykazaniami potrafią postąpić obcy, jak choćby ten przypowieściowy Samarytanin.

    OdpowiedzUsuń
  29. Stokrotka polna30.12.2011, 17:57

    Właśnie nie wiem, czy powinnam tu zaglądać i w ogóle się odzywać.Przeze mnie sobie wzajemnie dogryzacie.Nie lubię takiej atmosfery, a już na pewno nie chciałabym być jej sprawcą.
    Ech..., żeby wszystko było albo białe, albo czarne... o ileż prostsze byłoby życie...

    OdpowiedzUsuń
  30. Stokrotko , decyzja należy do Ciebie. Drobne złośliwości i uszczypliwości w dyskusji podnoszą temperaturę, ale nie należy odbierać ich osobiście. Znamy się blogowo już sporty czas i pozwalamy sobie na różne pstyczki, ale nikomu do głowy nie przyszłoby się obrażać:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Stokrotka polna30.12.2011, 18:17

    Widzę przecież, że nie pasuję do towarzystwa.

    OdpowiedzUsuń
  32. Każdy stawia sobie granice sam... Też to czynisz. Twoja sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja widzę, że jest dokładnie odwrotnie, tylko wyluzuj.

    OdpowiedzUsuń
  34. Stokrotko polna! Ja też swoje frycowe odebrałam, ale jakoś to przeżyłam i od czasu do czasu tu zaglądam. Nie podłamuj się, nie jest tak źle! Pasujesz wszędzie tam, gdzie chcesz się pojawić! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Stokrotko, babcia bez mohera wie, co pisze. Posłuchaj jej i Caddicusa:)

    OdpowiedzUsuń
  36. To miejsce Caddicusowe jakoś tak często wywołuje emocje. Może i dobrze, chociaż rzeczywiście wydaje się, że wynikają one głownie z niezrozumienia i niedoczytania, a nie złej woli. Caddicusie, piękna Twoja opowieść, przywołuje wspomnienia świąt z dzieciństwa. Nie dla wszystkich są to dobre wspomnienia, niestety. Ja najmilej wspominam święta u moich dziadków, chyba właśnie dlatego, że wtedy często dodatkowe nakrycie dla niespodziewanych gości nie pozostawało puste. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. A propos przypowieści. Niech za przypowieść robi takie zdarzenie z mojej młodości; jesteśmy na imprezce, rozkręcona na maksa, każdy z dziewczyną więc i tańce. Jedna z naszych koleżanek, bezsprzecznie urodziwa, nie tylko perlistym śmiechem powodowała, że zawsze koło niej kilka par spodni się kręciło, niby tak przypadkowo. No i mając kilku facetów u boku (nasze panny w tym czasie kolejny zestaw kanapek przygotowywały)rozsiadła się na brzegu tapczanu, w amerykańskim stylu noga na nogę, i rzecze:
    - no, co jest panowie, bawcie mnie!

    No i tak mi się skojarzyło, gdy poczytałem tekst D*** Grzeczne, kulturalne, taktowne- owszem. Ale zimne jak lód. że niby co, że miała tu nastąpić jakaś zbiorowa histeria ochów i achów?
    Życie w sposób oczywisty jest n_i_e_d_o_p_o_w_i_e_d_z_i_a_n_e nie musimy za każdym razem poklepywać się po plecach, wystarczy że zaznaczamy swoją obecność, że dopowiemy coś od siebie.
    I jeszcze zapytam na marginesie, czy zaśmiecanie komuś bloga dziecinadą, zawieraniem sojuszy, wpisywaniem ble-ble, pod tak intymną notką - no to jakie to jest? Taaa, gorące....

    OdpowiedzUsuń
  38. wg108 - ależ ja w Tobie wzbudzam emocje :) :) Aż mi to schlebia! :) Ty to musisz być "narowisty" facet :)

    OdpowiedzUsuń
  39. D***, Wuguś to sama emocjonalność... naprawdę:)

    OdpowiedzUsuń
  40. To chyba lepiej, żebym do tego Wugusia w ogóle się nie odzywała, bo potrafię być równie wredna jak on i blog Ci wybuchnie :):)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja tu zara Angie zawołam /faja/...

    Dlaczego ja myślałam, ze D*** to facet?

    OdpowiedzUsuń
  42. No przepraszam Charmee ... tak jakoś wyszło... :) Ale nie żałuję, żem nie facet. Kobiety mają lepiej, mogą chodzić i w różowym i w niebieskim :):)

    OdpowiedzUsuń
  43. Wiesz D***, każdy w blogosferze to albo chce być najfajniejszy, albo najwredniejszy. Taka potrzeba wyrazistości jest charakterystyczna dla nowych, starzy znajomi już czują się wzajemnie w pół słowa i nie mają presji, by pod każdym wpisem udowadniać posiadanie doktoratu z filozofii.
    Wybacz, ale dla mnie jesteś póki co dość efemerycznym "bezosobowym nickiem". Miło Cię tu widzieć, ale zanim zaczniesz innych oceniać sama daj się poznać.

    OdpowiedzUsuń
  44. Spokój tu ma być - rzekłem!

    poker

    OdpowiedzUsuń
  45. Tak Pokeruś, spokój, luzik, kąpiel, podpaski i pampersy wymienić na czyste, tak jest, wykonać!

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja się czuję w obowiązku zaprotestować, gdyż Wuguś to dusza wrażliwa i cudnie sympatyczna. Ja sobie wypraszam, żeby mi Wugusia uwredniać.

    OdpowiedzUsuń
  47. "Efemeryczny bezosobowy nick" a takie emocje :) Czy warto nad takim " czymś" się pochylać?:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Kiedyś Poker napisał, że każda chce być wredna, jędza, zołza... I czy nie ma już na świecie po prostu czułych kobiet.

    Tak mi się skojarzyło...

    Oczywiście - pisał to, zanim poznał mnie /słodki uśmiech/...

    OdpowiedzUsuń
  49. D*** jakie emocje? Emocje to są kiedy piszę kartkę do Maryny: spotkajmy się dziś za stodołą, ale przyjdź bez majtek, bo mam ci coś ważnego powiedzenia.

    No to D****, wróć łaskawie do rzeczywistości

    OdpowiedzUsuń
  50. Ciekawym, co obchodzą w czasie Świąt BOŻEGO Narodzenia ludzie pokroju Antifa? Przecież taki jegomość to nawet na drzewku bożonarodzeniowym dostrzeże hakenkrojce zawieszone i runy, lęk przed wyimaginowanym faszyzmem każe mu dostrzegać w innych ludziach chodzące zło. Życzę Ci Antifie w tym trudnym dla Ciebie okresie duże optymizmu, niech narodzony Bóg doda Ci sił, odwagi, życzliwość do ludzi sama przyjdzie.

    Caddi, piękna nota. To jest Świadectwo.
    KatoN

    OdpowiedzUsuń
  51. wg108 - dowcipne bardzo:):) też Cię lubię.

    OdpowiedzUsuń
  52. Odezwę się w końcu, bo, kurwa, nie wytrzymam chyba.
    Po pierwsze:
    Jak coś się nie podoba u Cadicusa, to powiem wprost: po gołębia na parapecie wchodzicie tutaj???
    Jestem " wulgarna i chamska", a może i bez cudzysłowów.
    Jełopy, bidne jełopy; po co jątrzycie? Stokrotki i te inne- mówiła chyba wyraźnie Rzecznik Charmee- jest wiele innych blogów do komentowania. Jak coś nie pasi- wyjazd stąd. Jak coś tam szemrze w duszy, że " może na rzeczy"- to się odezwać , ale kulturalnie z komentarzem.
    Jak np ja, czasem
    Ale moje , nigdy w TYCH PROGACH- " kurwa"
    jest tak słodkie w porównaniu z tym, co Wy chcecie wnieść...
    Nie jątrzyć! To ZA DOBRY BLOG na szczekanie kundli!

    OdpowiedzUsuń
  53. Angie, zawsze Cię kochałem, ale od dziś to już dwa razy mocniej

    OdpowiedzUsuń
  54. Caddicusie, dlaczego Angie mnie wygania z Twojgo bloga? A cóż ja takiego zrobiłam i komu? Wszyscy jacyś nerwowi tacy.

    OdpowiedzUsuń
  55. D***, nikt Cię nie wygania. Zostań, czytaj, pisz, bądź sobą. Wiem, to ostatnie najtrudniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  56. Jestem sobą. I dlatego tak Was wkurwiam. Nie wchodzę w tyłek, nie podlizuję się, mówię, co myślę i nawet umiem żartować.Także z siebie.
    Dobranoc.Zajrzę po Nowym Roku. Wszystkiego dobrego życzę wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  57. Primo: ja nikogo nie wyganiam, bo nie mam tu takiego prawa.
    Po drugie Cadicus jest ZBYT- tu proszę sobie dopowiedzieć jaki ( zbyt mądry, zbyt inteligentny, zbyt OGÓLNIE światły i zbyt W OGÓLE INNY JAK NA TE NASZE BLOGI) , by w ogóle Go DOTYKAĆ
    Dostaję szału, gdy ktoś śmie drwić lub w sposób szczególnie charakterystyczny dla naszego PISu polemizować z Nim.
    A to jakieś dziwnie POWSZEDNIE się tu zrobiło.
    Brak Wam CZEGOŚ? ( powiedziałabym : samolotu, ale żem zbyt kulttularna i delikatna, by to powiedzieć:> )

    OdpowiedzUsuń
  58. D***, chodź do mnie, zapraszam - rozluźnisz się, czytając moje noty potrenujesz intelektualne mięśnie Kegla, wygładzą Ci się zmarszczki, może nawet trochę zrzucisz z wagi. Cho... www.katonisliwka.wordpress.com
    Oj, poszła już, a ja myślałem, że ona sowa...

    OdpowiedzUsuń
  59. Cóż, D***, pisząc że jesteś sobą to tak jak pomylić Naszą Klasę czyli nk.pl z Umarła klasą, Kantora.

    OdpowiedzUsuń
  60. Caddi, to ja jednek przy tym gifie będę się upierał. Może niech to będzie taka mała łódeczka, tak od niechcenia telepiąca się po burzliwym oceanku....//

    OdpowiedzUsuń
  61. Oceanku, powiadasz. Miałem kiedyś (świeć Panie nad jej Duszą) ciotkę, która wszystko zdrabniała.
    Wypieprzyła się kiedyś zwyczajnie, ale jej opowieść brzmiała: z łazienkusi wyszłam i uderzyłciusiałam się fe framużkę

    OdpowiedzUsuń
  62. To cudowna cecha. Dużo można dowiedzieć się podskurnie od ludzi, którzy ją prezentują nieświadomie. N.p. listonosz: "Taki mały listeczek, z prokuraturki chyba... A nie, to taka mała sądóweczka chyba"...
    P.S. Dotyczyło palenia śmieci gdzieś obok, żeby nie było :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Skóra od skory pochodzi? No to się machłem na tym biznesie...

    OdpowiedzUsuń
  64. Cóż... widzę sama, że jestem dla Was za głupia, za mało wykształcona, za mało inteligentna, za mało wredna, za mało zarozumiała, nie umiem tak dobrze drwić ani tak mocno kopać.Jestem za słaba, żeby obronić się przed Waszą agresją. Wymiękam, to nie dla mnie. Ale jeśli ktoś poczuł lub poczuje się lepiej, że mi dokopie, to proszę bardzo.Nie krępujcie się. Na zdrowie! Mnie i tak już nie ma.Byłam wszak efemeryczna.... :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Noszsz... jak dzieci w piaskownicy:)
    A taką ładną opowieść wigilijną zapodałem. Tak naprawdę to najbardziej wczuła się w jej klimat babcia-bez-mohera i stanęła wobec tego wyzwania, jakim jest symbolika pustego talerza przy stole.
    Dla ludzi bliskiego wschodu gościnna dla wędrowca jest obyczajem i wewnętrznym imperatywem... to działało zawsze. Dla nas miejsce przy stole jest pustym symbolem bez treści. Modlimy się o to, by czasem ktoś nie chciał się do nas przysiąść tak, jak D***, czy Stokrotka.

    OdpowiedzUsuń
  66. D*** pisze...
    O Matko Boska!

    Szanowna D z gwiazdkami, Angie absolutnie nie jest Matką Boską.

    /sorry, Caddicusie, ale musiałem TO zdementować/
    poker

    OdpowiedzUsuń
  67. Poker, osobiście z jakimikolwiek dementi bym uważał. Najbardziej wiarygodne są informacje, którym się zaprzecza:)

    Angie, nic o Twym wcieleniu nie wiedziałem. Powiem więcej, nawet się nie domyślałem dopóki Poker nie zajął w tej sprawie pryncypialnego stanowiska.

    OdpowiedzUsuń
  68. O Boże, przespałam taką zadymę...

    A mogłam być katalizatorem, bo ja kojąco działam na ludzi...

    Ech... Dobra, już jestem.

    OdpowiedzUsuń
  69. No i zmasakrowali Bogu ducha winną komentatorkę, która nie znając blogowych realiów ośmieliła się napisać coś, co ubodło wybujałe ego TWA.
    Gratuluję świątecznej atmosfery i chrześcijańskiej postawy. Jak ja was wszystkich lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  70. Nic nie jest w stanie ubóść mego wybujałego EGO...
    poker

    OdpowiedzUsuń
  71. Antif, moja droga, może tak przybliżyłabyś 'blogowe realia' koleżance?
    poker

    OdpowiedzUsuń
  72. Jako chrześciajnka - jak czytam między wierszami - wrzuć na tę dodatkową zastawę jakiś pokarm...

    poker

    OdpowiedzUsuń
  73. chyba:" matka boska kurwująca"...

    OdpowiedzUsuń
  74. Wszystkiego najlepszego życzę Ci Caddicusie w Nowym 2012 Roku

    OdpowiedzUsuń
  75. Caddi, wszystkiego co najlepsze i jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Caddi. W tym Nowym niech Cię niesie nie tylko GPS i google+, ale i mnóstwo nowych pomysłów. Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  77. Najlepszego, Caddi. Dla Ciebie, Koleżanki Małżonki, Pierworodnego Szczęścia i Dziecka Płci Właściwej...

    OdpowiedzUsuń
  78. Stokrotka polna01.01.2012, 16:03

    Dzień dobry,
    Weszłam na chwilkę, bo chciałam pożyczyć Nowego Roku udanego.Wydawało mi się, że trafiłam w dobre miejsce i na dobrych ludzi, bo ta opowieść wigilijna taka ładna i to milczenie taktowne...

    A tymczasem...

    Ech... "Reszta jest milczeniem"...

    OdpowiedzUsuń
  79. A ja Tobie Stokrotko życzę wszystkiego najlepszego, co może Ci się przytrafić w życiu. I spokojnych kolacji wigilijnych, bez potrzeby wypatrywania, czy się ktoś najbliższy na czas przecknie... Nie bądź zła. Dostało Ci się rykoszetem. Bez sensu, prawda Angi? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  80. Stokrotka polna01.01.2012, 21:27

    Dziękuję, ale chyba już nie wierzę w dobre intencje tych, którzy tu się pojawiają. Przyznaj, że trudno jest drogi raz zrobić pierwsze wrażenie.
    Tylko mi smutni bardzo...
    " I tylko nam bywa tak źle, że na złe takie brak wyrazu, a serce pęka w nas i we krwi pływa"...

    OdpowiedzUsuń
  81. Stokrotka polna01.01.2012, 21:28

    drugi*- tam miało być oczywiście

    OdpowiedzUsuń
  82. Caddi! Do siego Roku! Tobie, członkom TWA i wszystkim gościom. Oczywiście oprócz marksistów i członków antify, którzy rzucają w Polaków kamieniami - życzenia złożone takim osobom byłyby wielkim nietaktem oraz hipokryzją z mojej strony...
    Raz jeszcze błogosławieństwa Bożego dla chrześcijan, innowierców, bezbożników, pogan i kogo tam jeszcze! Oczywiście oprócz etc. ...:))))

    OdpowiedzUsuń
  83. Dobry wieczór Caddicusie, przygnało mnie, a melduję się pod tym tekstem, bo jest zwyczajnie sympatyczny. Ale chciałem skomentować to co przeczytałem w komentarzach powyżej, uwaga, mój komentarz (khym, khym): "...ci-icha noc, świę-ęta noc..." ;)

    OdpowiedzUsuń
  84. Cane, wydaje się, że to najprzedniejsze podsumowanie całej dyskusji i odwołujące się do... magi świąt:-)
    Cieszę się, że zawitałeś i wybrałeś na pierwsze widoczne odwiedziny ten wpis.

    OdpowiedzUsuń