poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Hela i Marian w tańcu z gwiazdami

Hela i Marian wzięli niedawno udział w jednej z wielu edycji Tańca z Gwiazdami. Po obejrzeniu poniższej relacji sami przyznacie, że nikt z nimi nie może się równać. Ten duet to żywioł, nieskrywana zmysłowość i... cudowny erotyzm!

Mesdames et Messieurs, ici devant vous... Hela et Marian!!! 
Szanowne Panie, Szanowni Panowie! Oto przed wami... Hela i Marian!!!


sobota, 27 sierpnia 2011

Szarlotka - wersja dla Marianów

Barnaba dostrzegał zmagania Pana C. ze złożonością procesów kulinarnych. Postanowił wesprzeć kuzyna i podesłał arcyciekawy przepis na szarlotkę, który spełniał także funkcję instrukcji obsługi. Pod nieobecność Heli Pan C. i każdy inny mężczyzna, który by się podjął tego wyzwania, powinien stosować rygorystycznie tę instrukcję ze względu na swoje i innych... bezpieczeństwo.

Któż nie lubi szarlotki? Wiadomo, że każdy mężczyzna to łasuch, ale żeby mógł jej spróbować najpierw musi ją upiec. Barnaba, jako doświadczony życiowo, żeby nie powiedzieć... starszy (wybacz Kuzynie), postanowił wesprzeć działania mające na celu upieczenie przywołanej w tytule pyszności.

Panowie! Nie ma Heli, kuchnia w naszym władaniu!
  1. Z lodówki weź 10 jajek, połóż na stole ocalałe 7, wytrzyj podłogę, następnym razem uważaj!
  2. Weź sporą miskę i wbij jajka, rozbijając je o brzeg naczynia.
  3. Wytrzyj podłogę, następnym razem bardziej uważaj! W naczyniu mamy 5 żółtek.
  4. Weź mikser, wstaw do niego skrzydełka i zacznij ubijać jajka.
  5. Wstaw od nowa skrzydełka do miksera, tym razem do oporu. Zacznij ubijać.
  6. Umyj twarz, ręce i plecy. W naczyniu zostały 2 żółtka, dokładnie tyle potrzeba na szarlotkę.
  7. Oklej ściany i sufit kuchni gazetami, meble pokryj folią, będziemy dodawać mąkę.
  8. Nasyp 20 dkg mąki do szklanki, pozostałe 80 dkg zbierz z powrotem do torebki.
  9. Sprawdź, czy ściany i sufit są oklejone szczelnie, przystąp do miksowania.
  10. Weź szybciutko prysznic!
  11. Weź 4 jabłka i ostry nóż.
  12. Idź do apteki po jodynę, plaster i bandaże. Po powrocie zacznij obierać jabłka. Przemyj jodyną kciuk!
  13. Potnij jabłka w kostkę pamiętając, że potrzebujemy 2 jabłek, więc nie wolno zjeść więcej niż połowę ! Przemyj jodyną palec wskazujący i środkowy.
  14. Jedyne pozostałe jabłko pocięte w kostkę wrzuć do naczynia z ciastem, pozbieraj z podłogi pozostałe kawałki i przemyj woda.
  15. Wymieszaj wszystkie składniki w naczyniu mikserem, umyj lodówkę, bo jak zaschnie, to nie domyjesz!
  16. Przelej ciasto do foremki, wstaw do piekarnika.
  17. Po godzinie, jeśli nie widać żadnych zmian, włącz piekarnik.
  18. Po przebudzeniu nie dzwoń po straż pożarną! Otwórz okno i piekarnik!
I w tym miejscu Barnaba doradza, by po wszystkich tych przeżyciach pójść do sklepu i kupić coś z większą zawartością alkoholu. Dodam od siebie, że lepiej zrobić to przed przystąpieniem do pieczenia. Im więcej alkoholu we krwi tym znieczulenie pewniejsze.
Smacznego!!!


apple pie





_

środa, 24 sierpnia 2011

Kwaśnica z kiszonych pomidorów... a co się dziwisz?*

Jakiś czas temu Pan C. chwalił się, że dzięki porankowi w TVN odżył w nim stary pomysł na kiszone pomidory. Co umyślił to i zrobił, a nawet... opisał.

Gdy upłynął tydzień od zakiszenia pomidorów postanowił je skosztować. Smak wielce zaskakujący w porównaniu z tym, co do tej pory smakował, ale wyborny. Na talerz wyjął trzy pomidory i - wiedząc, że nie są to bezy - posługując się nożem i widelcem dogadzał swemu podniebieniu. Soczystość, kwaśność i miękkość. Doznania zaskakujące. Lewitował niemalże, a emocje wywołane smakiem przeniosły go w czasie i przestrzeni na Kresy Wschodnie... praźródło i ojczyznę tych rozkoszy.

Gdy już ochłonął nieco postanowił podzielić się smakowitościami z najbliższymi, wszak stara łacińska maksyma głosi bonum est diffusivum sui**. Jakież było zaskoczenie Pana C., gdy Koleżanka Małżonka po wzięciu kęsa zrobiła minę, jakby próbowała łyżkę tranu, a syn widząc twarz rodzicielki całkowicie odstąpił od degustacji.

No to klops! Kulinarna porażka. - pomyślał Pan C. i posmutniał, ale... nie na długo. 

Wyjechał do Bawarii na chwil kilka, ukradkiem wypatrywał Telemacha, podziwiał urodę stoków i dolin pokrytych żywo zielonymi tykami chmielu, gładkość autostrad i... w ogóle pozwolił myślom na całkowitą swobodę. Muzyczka, prędkość zgodna z ograniczeniami (czasami, a co!!!), gdy w w pewnym momencie wraziły się w jego myśli  kiszone pomidory.

Archimedesowa Eureka i pomysłowy Dobromir w jednym.

Po powrocie swoje odkrycie zrealizował ze skutkiem, że palce lizać.



* A co się dziwisz? (Jasminum).
**Dobro z natury swej rozlewa się (udziela się innym).




CIOS MAMUTA

______________

niedziela, 21 sierpnia 2011

Cukiniowy orgazm

Nie samym chlebem żyje człowiek... To prawda, ale samo jedzenie, a wcześniej całe przygotowanie posiłku jest znakomitą okazją do tworzenia przestrzeni, w której spotykają się ludzie. Jedzenie jest przyjemnością dla podniebienia, powonienia i oczu. Tak naprawdę to jemy najpierw oczami... na pewno Pan C. tak ma, a i powonienie ma wysublimowane w sposób szczególny.

Mówi się o endorfinach, że to hormony szczęścia wydzielane z różnym natężeniem w zależności od tego, co je wyzwala. Znawcy tematu wymieniają pośród aktywatorów śmiech, smakowanie czekolady, pikantne przyprawy, zakochanie, czy choćby coś tak prozaicznego, jak... orgazm. Co prawda Pan C. nie zna przypadku orgazmu wywołanego jedzeniem, ale kto wie, może nauka radziecka odnotowała takie przypadki.

Przy dobrym jedzeniu odczucie przyjemności jest tak dojmujące, że współbiesiadnicy są szczęśliwi i łagodni. A skoro tak to otwarci na innych i sposobniejsi do rozmowy, w której  j e s t e ś m y  r a z e m.
Jest dużo prawdy w powiedzeniu byle co jesz i byle co gadasz. Warto zatem jeść rzeczy, które pozytywnie wpływają na stan ciała i... ducha.





Sprawdź mobilność BLACKBERRY :-)))
______________________________

wtorek, 16 sierpnia 2011

Konfitura z zielonych pomidorów

Telemach, autor i gospodarz bloga, na którym stawia pytania do znanych odpowiedzi, swoim komentarzem pod wpisem dotyczącym kiszonych pomidorów, zainspirował Pana C.  do sprawdzenia w praktyce przepisu na konfitury z zielonych pomidorów. Postawił pytanie, na które Pan C. postanowił odnaleźć praktyczną odpowiedź.

W jaki sposób? W najprostszy z możliwych. 

Pan C. wybrał się do warzywnej części swego ogródka w celu zlokalizowania zielonych pomidorów. Odetchnął z ulgą, bo takowe były na krzaczkach. Uzbierał ich jeden kilogram. Niewiele to, ale jak na kulinarny eksperyment wystarczająco. W przypadku niedostatku zielonego składnika zawsze można zajrzeć do ogródka sąsiadów.



skład (przykładowe proporcje)
  • 3 kg zielonych pomidorów
  • 1 kg cukru
  • 1 i 1/2 cytryny

P r z y g o t o w a n i e
Dzień pierwszy
Pomidory i cytrynę myjemy, parzymy gorąca wodą, wszystko kroimy w drobna kosteczkę i wrzucamy do garnka.
Gotujemy przez 60 minut.
Następnie dodajemy 1/3 cukru i gotujemy przez kolejne 60 minut mieszając od czasu do czasu zapobiegając przywarciu.
Odstawiamy do następnego dnia.

Dzień drugi
Dodajemy 1/3 kg cukru i gotujemy przez dwie godziny na wolnym ogniu mieszając. 
Odstawiamy do następnego dnia.

Dzień trzeci
Dodajemy pozostałą ilość cukru i gotujemy aż konfitura nabierze zielono-brązowego koloru.
Gotową konfiturę przekładamy  do rozgrzanych słoiczków, zakręcamy i odstawiamy w ciepłe miejsce by powoli stygły. Dla spowolnienia stygnięcia okrywamy je ręcznikiem.

Na czwarty dzień i w każdy z kolejnych trzystu sześćdziesięciu czterech dni można rozkoszować się konfiturą.

*) Ilość składników można zwielokrotnić pod warunkiem zdobycia większej ilości zielonych pomidorów.


Wersję z czerwonych pomidorów jako dodatek do mięs znajdziecie u Ziemianina w kuchni.




Nadal SEX NA ŁONIE NATURY:-)
____________________________

niedziela, 14 sierpnia 2011

Chleb Caddicusowy

Sierpień to pora roku, w której Pan C. zaczyna odczuwać zmęczenie wypoczynkiem. Nie żeby się tam od razu lenił od chwili zrównania dnia z nocą, on prostu w miesiącach wakacyjnych nawet, jak pracuje to wypoczywa. Dziwne to, ale prawdziwe. Najbardziej relaksują go prozaiczne i powtarzalne czynności, które dotykają tego, co najbardziej pierwotne w człowieku... przetrwania. Dlatego poprzedni wpis traktował o kiszonych pomidorach, ten zaś o chlebie... najlepszym chlebie, bo pieczonym przez Pana C. co tydzień.

Składniki
1 kg mąki pszennej
1/2 kg mąki żytniej
1 szklanka otrąb pszennych lub żytnich
1 szklanka ziaren siemienia lnianego
1 szklanka ziaren słonecznika
1 szklanka płatków owsianych
1/2 szklanki pestek dyni
5 łyżeczek soli
2 łyżeczki cukru
1 i 1/2 litra przegotowanej ciepłej wody
4 łyżki zakwasu

Wykonanie
Wyjmujemy z lodówki przygotowany wcześniej słoiczek z zakwasem i odstawiamy na 3 godziny w ciepłym miejscu.
Gotujemy 1 i 1/2 litra wody.
Wszystkie składniki mieszamy, dodajemy wody i dalej mieszamy aż do uzyskania jednorodnej masy. Do przygotowanego słoiczka odkładamy 4-5 łyżek ciasta na zakwas i odkładamy do lodówki. Użyjemy go do wypieku kolejnej porcji chleba.
Przygotowujemy dwie dwulitrowe foremki do pieczenia: smarujemy olejem i posypujemy tarta bułką.
Ciasto dzielimy na dwie równe części i wkładamy do foremek.
Foremki odstawiamy na 6 godzin w ciepłe miejsce i przykrywamy lnianą ściereczką.

Pieczenie
Wstawiamy wyrośnięte ciasto do piekarnika.
- 10 minut pieczemy w temp. 50 st. C.
- 10 minut pieczemy w temperaturze 150 st. C.
- 75 minut pieczemy w temperaturze 180 st. C.

Po upieczeniu wyjmujemy chleb z piekarnika i foremek.
Cierpliwie czekamy, aż chleb ostygnie.














.


piątek, 12 sierpnia 2011

Kiszone pomidory

Pan C. lubi czasami nieco spowolnić i oddać się błogim atawistycznym zajęciom... robi przetwory na zimę. Nie, żeby nie było go stać na ich zakup w jednej z wiodących sieci handlowych, ale po prostu uwielbia swojski smak i czerpie przyjemność w samym przygotowywaniu przetworów. 
Jakiś czas temu, całkiem niedawno, bo raptem ćwierć wieku wcześniej, nieodżałowanej pamięci teść Pana C. wspominając okres przedwojenny, opowiedział  mu, jak smakowały kiszone pomidory na kresach wschodnich. Pan C. odłożył to wszystko w pamięci aż do przedwczoraj, gdy w Dzień Dobry TVN Monika Marczuk - Ukrainka z urodzenia - mówiła i pokazywała, jak ukisić pomidory. Wszystko odżyło, a kubki smakowe i powonienie zatęskniły za tym rarytasem.
  • 5 kg pomidorów - odmiana podłużnych (twarda skórka i mało pestek) 
  • 4 litry przegotowanej wody 
  • 6 łyżek stołowych soli kamiennej
  • 2 główki czosnku
  • 6 gałązek kopru (baldachy, listki, łodyżki)
  • 4 liście chrzanu
  • 2 korzenie chrzanu
  • 10 liści wiśni
  • 4 gałązki lubczyka ogrodowego (listki i łodyżki)
  • 20 ziaren czarnego pieprzu 









SIERPNIOWY BRZASK >>>>




.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Modelka

Nie spodziewałam się, że dzisiaj mnie spotka taki zaszczyt i to w najmniej oczekiwanym momencie. Właśnie przemykałam przez leśny trakt, gdy zobaczyłam Pana C. Owszem, słyszałam, że lubi chodzić po lesie i rezerwacie przyrody i robi zdjęcia drzewom i innym ciekawym miejscom. Nie sądziłam jednak, że mogę stać się obiektem jego zainteresowania, bo ja... jestem taka mała >>>>.
Zrobił mi aż cztery zdjęcia i nawet się nie poruszyłam. To poniżej jest najlepsze i jestem ponoć fotogeniczna niczym Joanna Krupa.
Tak mi powiedział Pan C....Wierzę mu i bardzo go lubię, bo jest miły.







AFRODYZJAK >>>>



-