niedziela, 17 lipca 2011

Szczotka Mariana

Firma, dla której pracuje Marian jest dość ekspansywna i wymaga od pracowników dużego zaangażowania także w wolne popołudnia i wieczory. Marian nie stanowił wyjątku w zespole i taki dzień przytrafił mu się w miniony czwartek.

Z pracy wrócił znacznie wcześniej niż zwykle, ale tylko po to, by się odświeżyć i przygotować do spotkania. Wziął prysznic, ogolił się po raz wtóry, włożył białą koszulę, ciemnogranatowy garnitur, czarne skarpety i takież buty. Stanął przed lustrem, by jeszcze raz rzucić okiem na fryzurę i ułożenie krawata. Wszystko było we właściwym ładzie, gdy w pewnym momencie zauważył białe pyłki na ciemnym materiale marynarki. Próbował je strzepnąć dłonią, ale bezskutecznie. Rozejrzał się wokół, ale nigdzie nie zauważył szczotki do ubrań. Kupił ją przed kilku laty na jakimś pchlim targu i był to jeden z jego ulubionych drobiazgów z drewnianym uchwytem i końskim włosiem. 
- Hela!!!! - zawołał - gdzie jest ta moja szczotka do ubrań?
- A skąd ja mogę wiedzieć - odpowiedziała Hela - przecież to ty jej zawsze używasz.
- Heluś najdroższa - powiedział najspokojniej, jak tylko potrafił - owszem, ale nie czas na dyskusje. Spieszę się na spotkanie biznesowe. Powiedz tylko, gdzie ona może być.
- Jest tam, gdzie być powinna - odpowiedziała Hela.
- A gdzie ona być powinna? - dopytywał Marian.
- Tam, gdzie jej miejsce - odpowiedziała z sarkazmem Hela
- Hela!!! - ponowił prośbę Marian - powiedz tylko gdzie ona jest? W pokoju na stole, w przedpokoju na półce, a może w łazience na pralce?
- Hela to, Hela tamto... - burknęła ze swego miejsca oganiając się od Mariana, jak od natrętnej muchy. - Wymień jeszcze dziesięć miejsc, w których powinna ta szczotka być.
- Hela - powiedział stanowczym i nie znoszącym sprzeciwu głosem. - Mam spotkanie biznesowe i muszę na nie zdążyć. Nie mam czasu na przepychanki słowne. Możemy to poćwiczyć w weekend, jeśli tak bardzo ci na tym zależy.
W tym momencie Hela zorientowała się, że linia krytyczna została przekroczona. Zerwała się z fotela odkładając na bok czytaną książkę. Zaczęła szukać szczotki w łazience, zajrzała nawet za pralkę mając nadzieję, że tam ją znajdzie. Szukała w salonie, w przedpokoju i nic. Stanęła zrezygnowana na wprost Mariana.
- Marian? - powiedziała 
- Tak, Heluś?
- Czyś ty sam ostatnio nie brał i nie używał tej szczotki?
- No brałem tydzień temu, gdy wychodziłem na kolację z dostawcami...
Spojrzała na niego z wyrzutem.
- Oj, Marian! A trzeba bylo mnie wtedy poprosić, sama bym ci ją podała i teraz byłoby wiadomo, gdzie jest.


600 metrów w głąb ziemi >>>>


_________________________

13 komentarzy:

  1. Tutaj nie ma nic do śmiacia, bo to, co napisał Caddicus, to czyste fakty. Tak właśnie jest.

    Opowieść a propos. Bohater - mężczyzna, tyle że w wieku przedszkolnym. Bawi się, zrzucając wszystko, co popadnie z półek. Pani przedszkolanka pyta: "Co robisz, Karolek". "Bawię się". "A w co?" "W gdzie są, kurwa mać, kluczyki od samochodu"

    OdpowiedzUsuń
  2. A kto tu się śmieje??? Toż zapłakać należy /szloch z filuternym błyskiem w oku/.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tu zaraz przywołam wszystkich do porządku. Co to za cisza pot notką? Wstyd, po prostu wstyd. Szczególny wstyd przynoszą członkowie TWA. Dyscypliny za mało, blogowej. Będzie trzeba imiennie wywoływać i ja to zrobię. Jakem Charmee. I jakem wściekła Charmee... Wścieła, bo tak, na życie, ło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre! Bo prawdziwe. Prawdziwe i dobre, o!
    Cholera..ja to przeżyłam kiedyś!! Nawet dwa razy ( chyba)
    :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja opowieść o szczotce, w tym przypadku o skarpetkach:
    - Hela!!!! - zawołał - nie wiesz gdzie są moje skarpetki?
    - A skąd ja mogę wiedzieć - odpowiedziała Hela - przecież powiedziałeś, że sam sobie schowasz to tej szuflady w której być powinny.

    OdpowiedzUsuń
  6. PoT notką... O ja pierd... Aaaa, nawet nie dokończę. Siara!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie siara tylko pot krew i łzy

    OdpowiedzUsuń
  8. "O ja pierd..."
    Hrabia tańczy z hrabiną. Nagle w czasie tańca hrabina pierdnęła. Chcąc zatuszować sprawę, przytula się do hrabiego i mówi:
    - Drogi hrabio, to co się przed chwilą stało niech zostanie między nami.
    Na to hrabia:
    - Fuj, niech to się lepiej w cholerę rozejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Charmee:*
    toszz to logiczne;żeś wkurwiona, przez to zmęczona a przez to poT ( z Twego czoła na klawiaturze). I tyle :)
    ( żem chciała powiedzieć "i ch.." ,ale u Caddicusa jestem kulturalna, gdyż tu przybywają goście z różnych stron blogosfery a ja potrafię się w końcu elegancko- kurrr..!- zachować ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypomniało mi się coś:
    - Maniek, gdzie jest mój krem ujędrniający biust?
    Maniek ,nie przerywając czytania gazety:
    - nie wiem skarbie, nie używałem ostatnio
    :))

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak! Jak jestem nikogo nie ma. Wyjdę na chwilę od razu tłum gości. Gotowi pomyśleć, że uciekłem przed nimi, a to wszak TWA:-)

    Pozwolę sobie dorzucić dwa dowcipy o relacjach HELA-MARIAN podesłane przez kuzyna:

    - Zenobio, chcę się rozwieść...
    - O nie, Stefanie ! Wdowę brałeś i wdowę zostawisz !

    Facet odbiera telefon w biurze :
    - Kochanie ! Nie mogę się teraz kłócić. Oddzwonię do ciebie później.

    OdpowiedzUsuń
  12. Caddicus wyszedł pewnikiem oszczędzać na biletach, tudzież paliwie , zdzierając zelówki i ścierając kijki. Zgadłam?

    OdpowiedzUsuń
  13. A i owszem. Dziś było jakieś 12 km i po raz kolejny zaliczyłem Złotą Górę.

    OdpowiedzUsuń