sobota, 25 czerwca 2011

Zuzanna odnaleziona!

Pan C. bardzo lubi spacerować z kijami trekingowymi po sobie znanych ostępach i duktach leśnych. Ostatnio wdarli się w jego przestrzeń drwale i poczynili spore spustoszenie. Dzięki Bogu, jeszcze wszystkiego nie wykarczowali. Teraz tylko intensywniej odczuwa zapach żywicy, gdy mija ścięte i poukładane bale drewna. Ulubioną trasę w kształcie dużej pętli pokonuje w sto trzydzieści minut. Czasami modyfikuje ją nieznacznie lub idzie w przeciwnym kierunku niż zwykle. Zawsze towarzyszy mu Pestka, czworonożny domownik, który przed dziewięciu laty - za sprawą dzieci -został sprowadzony ze schroniska. Pan C. czułby się samotny jak palec, gdyby nie ktoś jeszcze...

No właśnie! Zacznijmy od początku.
Jakiś czas temu, bodajże w sierpniu lub wrześniu ubiegłego roku, Pan C. przemierzał swoje leśne ścieżki. Przed nim biegła Pestka, która cały czas czuje się bardziej właścicielką i opiekunką Pana C. niż odwrotnie. Jest to układ dość sprawny i dający wzajemną satysfakcję. Gdy byli mniej więcej w połowie drogi Pan C. zauważył, że Pestka, co jakiś czas nadstawia uszu i wbiega w chaszcze. Słyszał też jakiś dziwny szelest, jakby ktoś przedzierał się skrycie przez gęstwinę. Nikogo nie widział, ale zaczął odczuwać niepokój. Zdawało się , że ktoś skrycie przebiega ścieżkę za jego plecami. Gdy się odwracał widział tylko falujące gałęzie czeremchy porastającej pobocze duktu. W pewnym momencie kątem oka zauważył sylwetkę mieniącą się kolorami tęczy.
- Ki diabeł? Bóg wiara, czart mara! - zamruczał pod nosem Pan C., a Pestka nastawiła uszu i zamarła w bezruchu.
Wyraźnie słyszał za sobą kroki, jakby się ktoś skradał. Postanowił wytrzymać narastające napięcie i przyłapać intruza wzrokiem.
Jak postanowił tak też uczynił. Zamarł w bezruchu sparaliżowany tym, co ujrzał.
- Zuzanna?!!! - krzyknął.
Stała przed nim ubrana w różnokolorowe fatałaszki, z nierównym, acz wyrazistym makijażem, dawno zapomniana przyjaciółka z dzieciństwa.

Pojawiła się, gdy miał trzy lata i towarzyszyła mu do siódmego roku życia. Była jego jedyną szczerą i bezwarunkowa przyjaciółką, której powierzał swe sprawy i sekrety. Miała tę właściwość, że zawsze była przy nim, gdy jej potrzebował. Nikt poza bardzo młodym Panem C. jej nie widział i nie słyszał. Była oddana mu bezwarunkowo, ale nadszedł taki dzień, gdy po przebudzeniu się nie zastał jej w fotelu, na którym siadała tuż przy jego łóżku.  Opuściła go bez uprzedzenia. Na początku tęsknił, złościł się i płakał. Później zrozumiał, że była tylko tworem jego wyobraźni. Zuzanna odpowiadała jego potrzebie bliskości i oddania.

Spojrzała na niego, jak dawniej i obdarzyła tym charakterystycznym zniewalającym uśmiechem.
- To ja, Caddi! - wyszeptała wzruszona. - Poznałeś mnie... Dawno się nie widzieliśmy.

Nic się nie zmieniła przez te lata. Zawsze była stara. Jedno oko zachodziło bielmem, a w uśmiechu szczerzyła wszystkie trzy zęby. Miała jednak w sobie coś, co sprawiło, że Pan C. znów poczuł się małym chłopcem. Czuł się bezpiecznie. 
- Tęskniłem - wypowiedział z trudem. - Nie sądziłem, że kiedykolwiek się spotkamy.
- Wróciłam... - oznajmiła Zuzanna. - Chcesz bym została?
- Tak!

cdn.

Pestka nasłuchuje odgłosów lasu.



Zuzanna Odnaleziona:-)))
To o niej napisał kiedyś piosenkę Pan Leonard C.
Czyżby kiedyś też z nim była?

W swe miejsce nad rzeką
Zabiera cię Zuzanna
Możesz słuchać plusku łodzi

Możesz zostać z nią do rana
Wiesz że trochę źle ma w głowie [...]
Dziś Zuzanna za rękę
Prowadzi cię nad rzekę
Cała w piórach i w łachmanach

Z jakiejś Akcji Dobroczynnej [...]
I już chcesz z nią powędrować
Powędrować chcesz na oślep
Wiesz że można jej zaufać
Bo dotknęła twego ciała
Myślą swą



TRWAM I CZUWAM >>>>

_______________________

14 komentarzy:

  1. Już nie wiem, co jest lepsze. Potęga wyobraźni, czy cud niepamięci :)))

    Wiem za to, że chciałabym, aby ciąg dalszy, który ma nastąpić, nastąpił jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Caddicus :)
    Nie wiem co Ci Hela dodaje do posiłków, ale widać, że korzystnie to działa na Twoją płodność, pisarską oczywiście.
    Patrząc na obraz Zuzanny, tak sobie myślę: może być to "udoskonalona" przez autora wizja Heli... ;))
    Ona nie ma bielma na oku, jedno jest niebieskie, drugie brązowe. Zrób jej dwa takie same. Niebieskie będą pasować do karnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Charmee,
    Wyobraźnia nie jest dla mnie przekleństwem, a cud niepamięci?... jeśli już to tylko w wykonaniu Soyki:-)

    http://www.youtube.com/watch?v=T-wsmx3wxQg

    OdpowiedzUsuń
  4. @Ejcz,
    Muszę zaprzeczyć Twym sugestiom, jakoby Zuzanna i Hela były tożsame. Są to dwie różne postaci, które Pan C. poznał w zupełnie odmiennych okolicznościach. Nie należy zapominać, że hela jest zawsze w duecie z Marianem... nie inaczej.

    Okazuje się, że Zuzanna zna nie tylko Pana C., o czym ten był łaskaw wspomnieć w powyższym wpisie, ale zna Leonarda C., Mariana i Helę i jeszcze parę innych osób.
    Teraz już wieczory będą coraz dłuższe, a Zuzanna przy szklaneczce wódki lubi opowiadać:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. O! Moja Zuzia znalazła się!

    OdpowiedzUsuń
  6. WG,
    Mówisz o tej na powyższej fotce???
    Ta jest moja:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żartowałem, ale przecież każdy z nas ma swoją Zuzię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. WG, wiem, ale wolałem zaznaczyć. Wiesz jak to jest z kobietami. Ta zniknęła na 43 lata.

    Jak to mówią Poszła w cug:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaprawdę i nie wiesz kogo możesz spotkać w krzakach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z mistrza- arcymistrz. Trochę mojej krwi... I ta Zuzia przeszło-teraźniejszo- przyszła... Moje sny, moje... Ale sypiam coraz krócej oraz z oporami,,,Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cadyku najmilszy,

    Piękną piosenkę zapuściłeś, a tu się okazuje, że jej polski autor - pan Zembaty Maciej odszedł był, jak nas cały czas na to przygotowywał tym swoim czarnym humorem trójkowym. Ech, Maurycy, Maurycy... Znów się jakoś wszystko połączyło.

    A co do Twojej Zuzanny ze zdjęcia, to chyba miałem już ją gdzieś przyjemność poznać. Czyż nie jest to przypadkiem madame Ginette "la clocharde"? Z bardzo "gościnnego" filmu?

    OdpowiedzUsuń
  12. @Emka,
    To prawda! Ścieżki, po których kroczymy często wiodą nas w zaskakujące sytuacje.

    @Barnaba,
    Cieszę się, że podobnie śnisz. To chyba rodzinne:-)

    @Maciek,
    W rzeczy samej: Ginette grana była przez Marie-Anne Chazel.
    A Maciej Zembaty? Cóż? Taka kolej rzeczy, ale zostaną jego piosenki, skecze, kabarety. Taka kolej rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  13. Caddicus:)

    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.
    To doskonałe!!
    :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciąg dalszy będzie, choć losy Zuzy będą przeplatać się z historyjkami Heli i Mariana:-)

    OdpowiedzUsuń