czwartek, 2 czerwca 2011

Obwiniony Pan C.

Pan C. (plecami do obiektywu)
przed Sądem Rejonowym
Zdarza się Panu C. podróżować po naszym pięknym kraju służbowo, a i prywatnie również. W kwietniu minął rok, jak zdecydował się na trzydniowy wypad nad morze do Ustronia Morskiego. Po co? Oczywiście dla podładowania i rozładowania akumulatorów, sprawdzenia jak smakuje gorzka żołądkowa, czy choćby poinstruowania (niektórych oczywiście), że prościej jest przesunąć mały stolik, niż ciężkie łóżko i... takich tam. Czas pobytu wspaniały, na plażach pusto, duża przestrzeń bez gwaru, który zawsze go męczył. No jednym słowem wszystko, czego mu było potrzeba.

Ale to, co miłe szybko się kończy i musiał wracać do Wielkopolski. Droga wiodła przez Koszalin i miejscowości o tak wdzięcznych nazwach jak Kretomino, Manowo, Grzybnica, Bobolice, Biały Dwór, czy choćby... Biały Bór. Nastrój po wypoczynku wspaniały, muzyczka w samochodzie mile łechtała narządy słuchu, noga swobodnie spoczywała na pedale (bez podtekstów) gazu.

Jakież było zdziwienie Pana C., gdy w jakiś miesiąc po powrocie jego osobista Koleżanka Małżonka otrzymała przesyłkę poleconą. Urzędowe pismo miało dołączone zdjęcie w kolorze czarno-białym i przedstawiało Pana C. za kierownicą . No prawie, jak nekrolog to wyglądało, ale pal licho estetyczne uwagi. Otóż Straż(a) Miejska w Białym Borze informowała, że w określonym dniu i godzinie pojazd należący do Kol. Małżonki jechał z prędkością 56 km na godzinę i przekroczył o 16 km dozwoloną prędkość. To fakt! W stosownym formularzu Koleżanka Małżonka (w)skazała Pana C. jako sprawcę wykroczenia.

Po pewnym czasie poczta polska dostarczyła Panu C. mandat w wysokości stu złotych polskich. Pan C. w natłoku innych bardzo ważnych spraw zapomniał był uiścić należność na rzecz urzędu miejskiego w Białym Borze, więc po jakimś czasie przyszło ponaglenie, które odebrał ze znacznym opóźnieniem. Gdy za jakiś czas zabrał się za porządkowanie tej sprawy i zadzwonił do wystawiającego mandat okazało się, że jest za późno. Straż(a) Miejska w Białym Borze skierowała sprawę do sądu rejonowego w malowniczej miejscowości Szczecinek. Sąd szczecinecki poprosił o pomoc prawną sąd właściwy dla miejsca zamieszkania Pana C. i w ten oto sposób Pan C. w Dniu Dziecka stanął przed Sądem, by jeszcze raz przyznać się do straszliwego wykroczenia. Sąd Rejonowy Wydział Karny (sic!) utrzymał mandat w wysokości stu złotych polskich i zwolnił Pana C. z kosztów sądowych.

[bez morału]

A to milsze wspomnienie ubiegłorocznego wyjazdu:-)))



23 komentarze:

  1. Caddicusie, jesteś w czepku urodzony - nie musiałeś płacić karnych odsetek od mandatu i kosztów sądowych ;) Widać, polska Temida uznała, że już i tak poniosłeś słuszną karę, stając przed jej obliczem...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Tobie wzrosła wykrywalność przestępstw /w tym wypadku wykroczeń/... Temida może sobie zapisać kolejną rozwikłaną sprawę w rubryczce "plusy"...

    PS. Mnie ostatnio tak ścignęli za niemanie dowodu, osobistego /ponieważ jak ostatni łoś powiedziała żem, że "mi zginął"... "a kiedy?"... "oj, już dawno"... "a to nie wie pani, że jest obowiązek..."... "wiem, ale mam paszport"... "paszport się nie liczy, proszę do jutra dostarczyć dowód, albo skierujemy sprawę..."/. Dokument, na szczęście udało mi się odszukać i dostarczyć do wglądu na właściwy dla miejsca zamieszkania Posterunek Policji, dzięki temu uniknęłam konsekwencji w postaci mandatu karnego w wysokości /niech to szlag/ 500 pln.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ejcz,
    Bardzo mi odpowiada nazwana przez Ciebie formuła sprawiedliwości:
    poniosłeś słuszną karę, stając przed jej obliczem..:-) Myślę, że wielu chciałoby w ten sposób być ukaranych bez dodatkowych dolegliwości.

    @Charmee
    Stałem się częścią jurydycznej statystyki, a to - z tego, co mówią i piszą znawcy - najwyższa forma kłamstwa:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezły gagatek z Ciebie, Caddicusie:-)
    Ale najważniejsze, że piszesz o tym dość ciekawie.

    PS. Czy pojawi się wreszcie coś o Marianie i Heli?

    OdpowiedzUsuń
  5. Uczeń bez lufy i taki, który nie poszedł na wagary to jakiś nieudacznik... chyba:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawie znam ten ból. Ostatnio w domu nawiedziła mnie policja, bo mój syn ukochany raczył był przekroczyć prędkość i złapali go na radar. Ale żeby można było od ręki okazać skruchę, zapłacić mandat i mieć święty spokój- to nie! Musi się zgłosić osobiście i nieważne, że pracuje- ma sam potwierdzić, że akceptuje zrobione zdjęcie a co za tym idzie- przyjąć mandat. Kto mi wytłumaczy, komu potrzebne takie dodatkowe utrudnienia??!

    OdpowiedzUsuń
  7. A kiedy się dziwić przestanę :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele małych miejscowości (vide: Czaplinek)postanowiło robić biznesy. Zainwestowało w fotoradary, a właściwie to inwestowały "firmy" (w stylu ciotka brata stryjecznego szwagra). Takie sobie rodzinne joint venture porobili a powołane straże miejsce rozsyłają mandaty pod szyldem (czyli z pieczątką) urzędów miejskich. Takie to miasta, że kot przesika, ale pełen profesjonalizm w ściąganiu swoistego myta osiągnęli.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie tak nabijać równocześnie kabzę służbową i prywatną, niech żyje przedsiębiorczość!
    Swoistym kuriozum prawnym jest treść przysyłanego powiadomienia o przekroczeniu dozwolonej prędkości. Po pierwsze pozwala polemizować z urzędem do co wysokości mandatu, po drugie (samo)dzielnie wskazać "sprawcę". Jednym słowem można wybrać "promocję" i zamiast 200 zł zapłacić 100 oraz nakazać dopisać punkty karne teściowej posiadającej prawo jazdy - zachowując nadal czyste konto.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tym Białym Borem to dużo historii. Swego czasu bywałam tam na wakacjach u cioci, a wujek sam te radary w tamtym czasie szukał i wynajmował. Biały Bór zdaje się ma tych radarów z 6 albo i więcej... I z tego co mi wiadomo ich kupno albo wynajem zwraca się i jeszcze dorobić daje kolosalne kwoty. No cóż. Caddicusie, pecha miałeś. Niech to będzie przestrogą, że na Biały Bór trzeba uważać.

    Deluzja.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyjeżdżając gdzieś tam, w nieznane ostępy, jest niebezpieczeństwo (dość prawdopodobne i już bliskie), że zbłądzimy... :). A to nie znamy zwyczajów policyjnych łapanek, nie wiemy, kiedy zwolnić.. Ale cóż to za życie bez ryzyka!
    A pierwsze zdjęcie jest bezbłędne, tyle sprawiedliwych "sędziów" w tak ważkiej prawie :).

    OdpowiedzUsuń
  12. @babciabezmohera
    Sprawę sądową odbieram, jako dodatkową szykanę, bo prościej jest przekazać do Urzędu Skarbowego kwestię ścigania za mandaty, ale cóż każdy ma to na, co zasłużył i... Pan. C. nie jest tu wyjątkiem.

    @Charmee
    Ze zdziwienia rodzi się filozofia:-)

    @wg108
    Chciałoby się krzyknąć O tempora, o mores!

    @Deluzja
    Znałem Biały Bór od tej strony, ale czujność jakoś tak została uśpiona dobrym nastrojem.

    @Kadarka
    Dobrze mieć GPS z ostrzeganiem o radarach i kontroli policyjnej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pozdrawiam z Dolnego Śląska. :-)

    Do......

    OdpowiedzUsuń
  14. Przy więcej jak trzech kropkach to ja już się gubię w domysłach ;(

    OdpowiedzUsuń
  15. Caddicusie :*
    Jak My wracaliśmy na nasz Dolny Śląsk znad morza w zeszłym roku przez te miejscowości, które wymieniłeś, jechaliśmy w dwa samochody. Za jakiś czas dostaliśmy bardzo duuużo takich " pamiątkowych zdjęć czarno- białych" i łacznie zapłaciliśmy ze te zdjęcia około 1700 PLN.
    A tak..powoli jechaliśmy... !!
    Kosztowne wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tamte okolice w ogóle są nieprzyjazne. Kiedyś Ziemianin przekroczył w Szczecinku. Próbowałam przyznać się za niego. Nie dało rady.
    A w ogóle to nie mogę zamiescić komentarza. Emka1216

    OdpowiedzUsuń
  17. @Emka
    Instrukcja jak umieszczać wpisy znajduje się na pasku po prawej.

    @Wg108,
    Maksymalnie trzy kropki chwytam, dalej to już problem :-)

    @Angie,
    Takich wczasów z tak wysokimi dopłatami to jeszcze nie miałem.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pozdrawiam z Dolnego Śląska. :-)
    Do...
    :-) teraz lepiej ? :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. @Do...
    Zdecydowanie tak:-)))

    OdpowiedzUsuń
  20. To bardzo się cieszę, bo to pozdrowienia dla Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. A dziękuję, choć prywatnych pozdrowień w tym miejscu nie przyjmuję, zwłaszcza od... Anonimów

    OdpowiedzUsuń
  22. To Barnaba pozdrawia Cię jako... on właśnie! Piekne, bo aluzyjne to opowieści. Mandaty? Bywały. Największy, gdym się spieszył do ministra- po medal za m.in. aktywność w boju o bezpieczeństwo na drogach publicznych. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Barnabo, nie jawisz się jako anonim, gdyż pojawia się Twój nick i adres bloga. A przywołane zdarzenie... cóż też może powinieneś opisać.

    OdpowiedzUsuń