środa, 15 czerwca 2011

Hela walczy z bakterią E. coli

Hela ma taką szczególną właściwość, że jak już się za coś weźmie to musi temat roztrzaskać do końca. Marian doskonale rozpoznaje takie sytuacje i wie, że wtedy nie wolno jej rozpraszać. Schodzi jej z drogi, a jeśli już przez przypadek znajdzie się w pobliżu lewituje tuż nad podłogą, by nie słyszała jego kroków.
Ostatnio Hela nasłuchała się sporo o skażonych ogórkach z Hiszpanii, które później okazały się całkiem dobre i ustąpiły pierwszeństwa pomidorom, sałacie, czy wreszcie kiełkom pszenicy wyhodowanym przez niemieckie gospodarstwo ekologiczne.
Hela lubi warzywa i informacje o ich skażeniu bakterią escherichia coli sprawiły, że na poważnie się wystraszyła. Postanowiła przestudiować wszystkie dostępne materiały i okazało się, że zagrożenia, jakie na nią czyhają to wierzchołek góry lodowej większy od tej, o którą rozbił się Titanic. Trzeba przyznać, że gdy zobaczyła na zdjęciu, jak miło i sympatycznie prezentuje się inkryminowana bakteria to z niedowierzaniem czytała doniesienia o jej okrucieństwie i ofiarach.
- Posłuchaj, Marian - powiedziała do swego mężczyzny - muszę ci coś ważnego powiedzieć...
Zawiesiła głos w sposób, który dla Mariana jednoznacznie oznaczał, że musi się całkowicie skupić na Heli i tym, co będzie do niego mówiła.
- Nie wiem - kontynuowała - na ile śledziłeś sprawę zakażenia warzyw pałeczką okrężnicy w Niemczech, ale na pewno słyszałeś, że blisko trzydzieści osób zmarło, a trzy tysiące jest zakażonych?
- Słyszałem - odpowiedział Marian.
- Musimy wszystko zmienić w naszym sposobie żywienia - oznajmiła Hela - gdyż niechybnie możemy umrzeć. A gdy będziemy mieli odrobinę szczęścia to tylko raz w tygodniu będziemy odwiedzać najbliższą stację dializ.
Marian z każdym wypowiadanym przez Helę słowem tężał i odczuwał ucisk w dołku, a jego oddech przyspieszał. Hela widziała tę reakcję i była zadowolona z wrażenia, jakie wywarły jej słowa. Teraz postanowiła przejść do sedna sprawy.
- Wiesz, gdzie występują bakterie escherichia coli? - zapytała.
- Nie do końca, ale coś mi się z szambem kojarzy...
- Blisko, mój drogi, ale tak naprawdę te bakterie są w każdym z nas, w naszym w układzie trawiennym.
- To w czym problem? - spytał Marian.
- No... Że są groźne jeśli dostaną się do naszego organizmu z pokarmem. Najgorsze są te w wersji zmutowanej. Ich nadmiar atakuje organizm i stąd te wszystkie problemy, które dotknęły Niemców.
- Wystarczy nie spożywać ich z jedzeniem - skonstatował rezolutnie Marian.
- No właśnie, ale to nie takie proste - powiedziała Hela. - Wyobraź sobie, że tuż za płotem pies lub jakiś nieszczęśnik wracający z imprezy zrobił kupę...
Marianowi zrobiło się jakoś niedobrze, o czym świadczył wyraz twarzy. Miał jednak świadomość, że Hela nie odpuści i będzie kontynuować.
- Takie muchy - mówiła - urządzają sobie ucztę na odchodach, do ich odnóży przyczepiają się najróżniejsze bakterie w tym te najgorsze dla nas. Gdy już poucztują na takiej kupie to lecą dalej. Zapach pieczonego mięsa wabi je do kuchni pobliskich domów, do kuchni restauracji i barów i jeśli okno nie jest osłonięte siatką to siadają na produktach przygotowanych do zjedzenia. Znów kosztują ze smakiem, ale pozostawiają to, co przyczepiło się im wcześniej do odnóży...
Marian coraz intensywniej odczuwał skurcze żołądka i lekko pobladł. Hela spojrzała na niego i spytała:
- Marian! Może Ty jesteś głodny? Zaczekaj chwilę, zaraz ci coś upichcę. Może schabowego...
Nie dokończyła zdania. Marian zakrył usta dłonią i pognał, jak poparzony do łazienki.








_________________

30 komentarzy:

  1. Też mam takie trzaski i ,jak to Marian mój mówi wizualizacje. Może tylko mam za małe bo mój jeszcze nie leciał do łazienki;-)
    biedne Mariany .....

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, Caddicusie! uwielbiam takie opowiastki i powiem, że bardzo cieszy mnie powrót do cyklu z udziałem Heli i Mariana. Prosty i niewyszukany, sposób mówienia o sprawach ważnych. I to bez jakiegoś publicystycznego zadęcia.

    A teraz jeszcze merytorycznie.
    Wiem, że konwencja wpisów nie pozwala wszystkiego powiedzieć na dany temat, dlatego dorzucę teraz tylko kwestię brudnych rąk. To nimi stykamy się z różnym przedmiotami i osobami i przenosimy bakterie i zarazki. Ponad połowa mężczyzn i niewiele mniej kobiet nie myje rąk po wyjściu z toalety. Wspomniałeś kuchnie w restauracjach i barach. W każdej jest kucharz/kucharka. Wystarczy pomyśleć o statystyce i wyjdzie nam w ilu miejscach mamy szansę załapać coś w jedzeniu... brrrr!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałam dodać, że bardzo podoba mi się umieszczenie na początku postu wersji audio. Miło Cię było posłuchać.

    Czy teraz już wszystkiego wpisy będą miały wersję dźwiękową?

    OdpowiedzUsuń
  4. @Valiccoria
    Biedne, biedne te Mariany, ale ten Twój może powiedzieć, że ma szczęście, bo zbyt mocno nie potraktowałaś go swoją wizją:-)))

    @HerbaTee
    Dzięki za miłe słowo /spąsowiało moje lico/.
    Co do meritum to dodam, że statystyka dotycząca niemycia rąk mówi o 60% mężczyzn i 40% kobiet. Teraz wystarczy uruchomić wyobraźnię co na tych dłoniach się przenosi /strach w oczach/.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Helę. TĘ Helę. Ale wyobraźni nie chcę uruchamiać, w tej kwestii, gdyż obawiam się, że zaprzestałabym spożywania pokarmów całkiem. Sio, sio, sio muchy z mojej głowy. To tylko notka. To tylko wpis. Bakterie nie istnieją /uruchamianie, nieudolne, siły sugestii/

    Ale fajna niespodzianka na początku notki. Takie niespodzianki, to ja lubię :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo obrazowa nowelka ;) A Marian jaki delikatny...;)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Charmee
    Ta Hela jest bardzo kochana i dlatego ją opisuję. Zawsze mnie zaskakuje.
    Bakterie istnieją, istnieją... :-)

    @Ejcz
    Mariany już tak mają, że są delikatni.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z utęsknieniem czekam na jadowite kalafiory, zmutowane kurczakowe skrzydełka i kolejne śmiercionośne epidemie świata! Może gdybym była młodsza, bardziej bym się przejęła? Na coś w końcu trzeba przecież umrzeć, nie uważasz?...

    OdpowiedzUsuń
  9. >>A Marian jaki delikatny...;)<<

    Ejcz, w tym stwierdzeniu pobrzmiewa kpina z mężczyzn, bo wszak faceci to szowinistyczne świnie. Prawda?
    Wiem,że moja wypowiedź nie jest na temat wpisu, ale chyba gospodarz tego miejsca nie jest aż tak rygorystyczny.
    Mężczyźni nie mniej niż kobiety są wrażliwi, choć może rzadziej to okazują, gdyż narzucony wychowaniem wzorzec im tego zakazuje. Faceci też... czują

    OdpowiedzUsuń
  10. @Babcia-bez-mohera
    Donoszą już, że we Francji wołowina jest zarażona. Strach się bać...
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9799554,Francja__wykryto_bakterie_E__coli_w_miesie__To_nie.html

    @Henry Clews
    Moja Hela często mówi o mnie, żem świnia :-))). Nie obrażam się, bo i po co. Byłoby jeszcze gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Henry Clews

    Hmm, nie mam wątpliwości, że mężczyźni też czują, lecz wiem też, że inaczej niż kobiety.
    A co do szowinistycznych świń...to różnie bywa, są mężczyźni i faceci ;) Nie uogólniam :)
    To, że Marian jest delikatny wcale nie musi być jego wadą; nie kpię z Mariana, a jeśli czasem go lekko uszczypnę to z sympatii, zaś z Helą stanowią doskonały tandem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego psa utożsamiłem z nieszczęśnikiem?... Hela to umie budować napięcie:)))
    Katon

    OdpowiedzUsuń
  13. Swoją drogą.. Marian dobrze sobie z Helą radzi. Podobnie jak ja. U mnie w domu od dawna panuje parytet. Żona zawsze ma 35 procent racji /faja/
    Katon

    OdpowiedzUsuń
  14. Katonie, pies zachował się tak jak zwykle, czyli spontanicznie, natomiast z niektórych imprez wracają nieszczęśnicy... niepanujący nad fizjologią:-)

    Sprawa parytetów. Jestem pełen podziwu i uznania, bo z opisywaną Helą jest tak: Marian zaczyna się stawiać, gdy Hela czegoś od niego rząda, zdecydowanym głosem mówi NIGDY W ŻYCIU, by zaraz na tym samym oddechu dopowiedzieć TAK KOCHANIE, BĘDZIE TAK JAK SOBIE ŻYCZYSZ.
    Trzeba go koniecznie wysłać na szkolenie do Ciebie, gdyż poległ pod naporem wojującego feminizmu:-)))
    Może wywalczy jakiś parytet dla siebie... jakieś 10%

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzeba zrobić Katonowi szkolenie na wstawianie komentarzy na swoim nicku. No bo obciach...

    Albo Marian mówi zdecydowanym, nieznoszącym sprzeciwu głosem: "Idę dziś po pracy z kumplem na piwo"... I na tym samym oddechu, tylko miękko i spolegliwie: "Mogę?"

    Kacio ma nas wszystkich szkolić pod orzechem, z tego, co pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
  16. Charmee, widzę i czytam, że jest w Tobie też coś z Heli:-)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja na E. coli to badania robię. Modelowy organizm ponoć, a z gówna :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszyscy skończymy tam, gdzie g... Staniemy się odpadem, choć może forma złożenia nas do dołu będzie miała uroczystszą oprawę:-)))

    OdpowiedzUsuń
  20. @ Caddicus

    No chyba, że nasi najbliżsi przerobią nasze szczątki doczesne na diament ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. @Ejcz
    Może zbyt alergicznie zareagowałem na Twój komentarz. Kobieta i mężczyzna są z różnej materii i stąd inaczej czują i widza pewne sprawy. To chyba nawet i dobrze, bo mogą się uzupelniać.

    A propos diamentu... pomysle o tym, bo warto błyszczeć - nawet po smierci - na palcu swojej wnuczki lub prawnuczki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nieźle rozwija się temat e. coli. Od gówna i muchy doszliśmy do diamentu, fiu fiu! Nie taki diabeł straszny jak go malują:-))))

    PS. Mój Marian tez by tak zareagował, gdybym mu nawijała o szczegółach roznoszenia bakterii.

    OdpowiedzUsuń
  23. @ Henry Clews
    No właśnie skąd u Ciebie ta alergia na mój komentarz? Czytałeś inne/moje/? ;)
    Kobieta i mężczyzna mogą się uzupełniać, ale niekoniecznie zgadzać, skoro inaczej czują i widzą pewne sprawy ;) Wszystko zależy jak bardzo chcą się uzupełniać i czy zostawiają sobie nieco wolnej przestrzeni, żeby się od razu nie zadusić sobą ;)

    Warto błyszczeć - nawet po śmierci albo też - dopiero po śmierci ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ejcz, to nie alergia. To tylko ostrożność. Przyznałem się z resztą do nadwrażliwej reakcji.
    Zgadzam się, że dwoje musi zostawić sobie wolną przestrzeń, bo w przeciwnym razie nie będą mieli czym oddychać.

    OdpowiedzUsuń
  25. @ Henry Clews
    No ok. rozumiem, postaram się być bardziej komunikatywna i nie doprowadzać do ewentualnie nadwrażliwych reakcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam,uwielbiam opowieści o Heli i Marianie ! :)))
    Właściwie to coś mi się kojarzy..
    ;))

    OdpowiedzUsuń
  27. Rzeczą ludzką jest dogłębna analiza problemu

    OdpowiedzUsuń
  28. @Wszyscy
    Na kilka dni wybyłem stąd, ale już jestem. Odbyłem wędrówki bliższe i dalsze. Wędrowałem za swoją legendą niczym bohater Alchemika. Zawsze towarzyszyła mi Pestka, ale od jakiegoś czasu jest ze mną jeszcze ktoś, kto opuścił mnie ponad 40 lat temu i znów się pojawił. Opiszę to niebawem... Istna metafizyka!!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Czekamy. Czekamy cierpliwie, mimo, iż cierpliwość nie jest naszą główną cnotą. A tak swoją drogą, to Hela Cię nie nauczyła, że nie znika się bez uprzedzenia? Powiem Ci, jak Kaciowi. Pisz, Caddicus, pisz :)))

    OdpowiedzUsuń