wtorek, 14 czerwca 2011

Babcia

Pierwsza połowa lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Miejscowość  z tradycjami drobnych handlarzy pierzem i gęśmi, cwaniaczków, którzy w swym zachowaniu i działaniu zachowali mentalność przemytników z pogranicza carsko-pruskiego. Mimo upływu wielu lat od tamtych czasów nic sobie nie robili z tego, że wczesny Gierek pompował cudze pieniądze w budowę hut i konsumpcję. Żyli w swoim świecie.

W miejscowej szkole lekcje matematyki prowadził pan Kazimierz G. Znakomity nauczyciel, ale zarazem raptus, który potrafił wytargać za ucho lub strzelić z otwartej ręki, gdy... zdolny inaczej uczeń nie potrafił rozwiązać najprostszego zadania. Romek należał właśnie do tej kategorii zdolnych inaczej. Nauczyciel chcąc mieć pewność, że rodzice Romka poznają jego osiągnięcia w zakresie królowej wszystkich nauk wpisał ocenę niedostateczną do dziennika i do zeszytu.
- Jutro przyniesiesz mi zeszyt i pokażesz podpis rodziców - zwrócił się surowo do Romka
- Dobrze, proszę pana - odpowiedział pokornie chłopiec.
Następnego dnia pan Kazimierz G. czytał listę obecności, a gdy doszedł do nazwiska Romka zapytał:
- Masz podpis mamy lub taty?
- Tak, proszę pana.
- Podejdź i pokaż zeszyt.
Romek wstał i podszedł do nauczyciela z otwartym zeszytem. Pan Kazimierz G. zerknął na zeszyt, później na Romka i spytał:
- Czyj to podpis?
- Babci - odpowiedział szczerze Romek.

ŚWIADEK PRZESZŁOŚCI >>>>


____________

10 komentarzy:

  1. Caddicusie:*
    Zanim powiem, że" co by było gdyby nie te nasze Babcie" , muszę złożyć tu skargę. Nie można nic wysłać pod tym pałacykiem ze zdjęcia ,tzn piszą, że mój adres zawiera niedozwolone znaki( tosszzz skopiowałam go, dosłownie, tam gdzie WordPress! )
    Nie mogę tam, to napiszę tu:
    To ma duszę.Założę się nawet ;))
    I nie wiem czy jest cena, za którą mogłabym wejść tam sama o zmierzchu!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Można, można... tylko trzeba chcieć:-)
    Ten pałacyk uchwyciłem wczoraj o świcie, gdy wracałem z Poznania i naszło mnie by odwiedzić miejscowość moich praprapradziadków.

    Niestety ten pałacyk nie należał do nich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie miejsca:) Natychmiast przychodzą mi do głowy różne obrazy i sceny z życia ludzi mieszkających tam KIEDYŚ.
    Pewnie nadal tam chodzą panie w długich sukniach..I niekoniecznie straszą, może wracają tam jako" duchy szczęśliwe" ?
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. I już polubiłem Romana:)))
    Katon

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zawsze u babci dzienniczek chowałam pod dywanem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Katonie, masz zapewne jakieś wspomnienia podobne do opisanych powyżej:-)

    Deluzja wprost się przyznała.Na babcię zawsze można liczyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja sobie zawsze z minusów robiłam plusy...

    OdpowiedzUsuń
  8. A czego nie zauważyłeś, Telemachu?

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę zostawić komentarzan w Ante Portas.

    OdpowiedzUsuń