sobota, 28 maja 2011

Salomon na dzień matki

Salomon wielokrotnie był wystawiany na próbę przez swych współplemieńców. Z Najwyższym miał szczególne relacje i niekoniecznie satysfakcjonujące za każdym razem. W swoich modlitwach zwracał się o wiele rzeczy, ale nigdy o bogactwa, nawet nie skreślał numerków w Lotto. Pewnego razu zaskoczył Jahwe, gdy  poprosił o mądrość w rozstrzyganiu sporów. Ktoś by pomyślał, po co mu to, wszak władza służy przede wszystkim sobie, a sprawiedliwość jest towarem, który pozyskuje sprytniejszy, a nie ten, kto ma słuszność.

Podczas jednego z takich dni, gdy osobiście rozstrzygał spory współplemieńców, zgłosiły się do niego dwie kobiety: Sipora i Refcie. Mieszkały w jednym domu i w przeciągu trzech dni każda z nich urodziła syna. Nie było wtedy czegoś takiego, jak drzwi między izbami, co najwyżej kotary. Obydwie były - delikatnie mówiąc - kobietami lekkich obyczajów. Dawały radość męskiej części ludu Izraela, którego chutliwość była nie mniejsza niż nam współczesnych. Sprawiedliwość Salomona nie wykluczała nikogo, nawet osób o tak  poślednim zajęciu.

- Przedstawcie swój problem - rzekł Salomon do stających przed nim kobiet.
- Nikogo nie było w domu - rozpoczęła Sipora - gdy syn Refcie zmarł przyduszony przez nią podczas snu...
- To nieprawda!!! - krzyknęła Refcie
- Spokój niewiasto - rzekł podniesionym głosem król - będziesz mówić, gdy przyjdzie twoja kolej! Mów dalej! Zwrócil się do Sipory.
- Spałam zmęczona, gdy to się stało - powiedziała Sipora. - Refcie podmieniła dzieci zostawiając mi swojego martwego syna. Gdy rano mu się przyjrzałam poznałam, że to nie jest mój syn.

Salomon spojrzał na Refcie i rzekł:
- Teraz ty przedstaw swoje zdanie.

Refcie, pełna emocji mówiła podniesionym głosem nie tyle do króla, co do Sipory:
- Nie jest tak, jak powiedziałaś. Twój syn zmarł, a mój żyje!
- Nieprawda!!! - jest tak jak powiedziałam. Podmieniłaś dzieci i masz teraz mojego syna.

Sprawa wydawała się skomplikowana, gdyż Salomon miał zbyt mało przesłanek, by sprawiedliwie rozsądzić spór o dziecko. Zadziałało jednak to, o co poprosił Najwyższego... mądrość.
- Przynieście mi miecz - zwrócił się do swoich sług.

Wokół zapanowała konsternacja, a kobiety spojrzały na siebie z przerażeniem, gdyż nie wiedziały, co nastąpi. Gdy tylko przyniesiono miecz Salomon zwrócił się do jednego ze swych żołnierzy:
- Rozetnij to dziecko i daj po połowie każdej z nich.
- Niech się tak stanie - rzekła Refcie - niech nie będzie ten syn ani twój, ani mój.

Sipora rozpłakała się i zawołała:
- Litości, królu! Dajcie syna Refcie, tylko go nie zabijajcie!

Wtedy Salomon wstał i powiedział:
- Sipora jest matką dziecka. Dajcie go jej żywego! 

13 komentarzy:

  1. Miłość matki jest bezwarunkowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. To rzeczywiście "Salomonowa mądrość", skorzystał z wiedzy o zakamarkach natury ludzkiej, matczynej i nie dał się zakrzyczeć przez babską kłótliwość.

    Co do wstępu, to w tamtych czasach (i długo, długo później) władza królewska oznaczała przede wszystkim sądzenie poddanych, rozsądzanie między nimi. Władza w znaczeniu dzisiejszym ograniczała się do zbierania jakichś podatków (straszliwa dziesięcina, aż 10%!) i utrzymywania za to wojska. Jeszcze za czasów Piotra Wielkiego wydatki na wojsko wynosiły 96% budżetu państwa (nie dlatego, że aż tak wielka była armia, ale dlatego, że reszta administracji pożerała tylko kilka procent). To było "tanie państwo". Bogactwo Salomona to był jego "prywatny" majątek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do wstępu, to w tamtych czasach (i długo, długo później) władza królewska oznaczała przede wszystkim sądzenie poddanych, rozsądzanie między nimi.
    Akurat ta teza jest prawdziwa tylko w części, gdyż postulat 'czystej' władzy... władzy dla dobra ogółu nigdy się nie ziścił. Władza zawsze niesie za sobą siłę i przymus. Ponadto jest namiętnością, której ulega się, jak powabnej kobiecie:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pod koniec życia Salomon uległ i jednej i drugiej namiętności...

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie...

    Lubię czytać Wasze dialogi i staram się nawet nie wcinać za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tiaaa! Salomon na starość był jak przysłowiowy: Krytyk i eunuch z jednej są parafii. Obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi. Choć kto wie, może szczególna dieta robiła swoje, choć z tego, co pisano o starych królach Izraela wnioskuję, że niewiasty były dla nich niczym termofor... jak Abiszag prawego Dawida grzejąca:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. No proszę, nasz premier jako coś powie, to nawet cadykowie go cytują.

    Myślę jednak, że te 700 żon i 300 nałożnic Salomona to jednak coś więcej niż termofor. W końcu po co komu tyle termoforów?

    A tak w obronie Salomona stając, to jednak zanim się zestarzał i poszedł za bogami swoich żon, to był to naprawdę mądry gość. Nie znam nikogo, kto po przeczytaniu Księgi Kaznodziei czy Księgi Przysłów nie byłby wbity w fotel. Po 3 tysiącach lat! Szapo ba, królu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Taki król to miał niezłą harówkę: rozsądzać sprawy poddanych, rządzić, walczyć, no i dbać o żony i nałożnice.
    Przyznam, że ta starotestamentowa wersja relacji mężczyzna-kobieta jest dość pociągająca, ale będąc Salomonem nie miałbym czasu na pisanie bloga:-))

    Takiemu to Bóg błogosławił!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. 1 Królów 4:32 - "I potrafił powiedzieć trzy tysiące przysłów, a jego pieśni było tysiąc pięć." Do naszych czasów zachowała się jedna, dość długa, Pieśń nad Pieśniami.

    Problem pisania bloga rozwiązany.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kwestia autorstwa w Biblii jest dość szczególna. często, by nadać jakiemuś utworowi większa rangę i zainteresowanie przypisywano jego autorstwo znanej postaci. Zaznaczę, że nie jest to zarzut, ale taka była mentalność ówczesnych ludzi, którzy nie znali ustawy o prawach autorskich, czy ochronie danych osobowych. Wiele utworów powstało na dworze Salomona po jego patronatem.
    Według niektórych badaczy utwór ten mógł powstać między VI a III wiekiem p.n.e. Inni zaś dopatrują się w tej pieknej pieśni jakiegos korpusu zaczerpniętego z utworów egipskich z XIII wieku p.n.e. W każdym razie ostateczny kształt pieśni pochodzi z II wieku p.n.e.

    OdpowiedzUsuń
  12. No i tu się absolutnie z Tobą nie zgodzę. Tezy, którą prezentujesz, pomimo jej obecnej popularności, nie popiera żaden FAKT. Natomiast powyższy werset ją rozbija w drobny pył. Jak rzekł rabbi Akiba: "Cały świat nie jest wart dnia, w którym Pieśń nad Pieśniami została dana Izraelowi". Ale nie muszę chyba tego tłumaczyć Naczelnemu Cadykowi Rzeczpospolitej.

    OdpowiedzUsuń
  13. I to jest piękne... możemy się różnić i spierać.

    Tak naprawdę ten alegoryczny utwór jest piękny bez względu na autorstwo. Przywołanie jako dowodu Pierwszej Księgi Królewskiej jest raczej opinią o królu Salomonie, jako kimś wyjątkowym.

    OdpowiedzUsuń