niedziela, 10 kwietnia 2011

Hela, Guderian i... Dubynin (epilog)

Guderian poprowadził Helę do największej sali balowej. Po lewej stronie na scenie chór Armii Rosyjskiej śpiewał Kalinkę, a poniżej z boku niewielka orkiestra kameralna z widocznym zainteresowaniem i uznaniem przysłuchiwała się Rosjanom. Na sali stało dość liczne grono sowieckich i niemieckich oficerów w towarzystwie pań. Wszyscy dyskretnie przyglądali się Guderianowi i jego partnerce, która promieniała subtelną elegancją. Kobiece oczy zdradzały skrywaną zawiść i zdziwienie, że tej nikomu nieznanej kobiecie udało się stanąć u boku pierwszego tankisty Rzeszy.
Gdy tylko wybrzmiały ostatnie strofy Kalinki Guderian podszedł do stojącego nieopodal generała Dubynina, gubernatora ostatniego skrawka Rosji w tej części Europy. Dla Heli to wszystko było wręcz nieprawdopodobne, że jest w jednym miejscu i czasie z ludźmi, których dzieli przede wszystkim... czas. Nie rozumiała do końca, o co w tym wszystkim chodzi, ale czuła się bardzo dobrze. Sprawiało jej ogromną przyjemność zarówno atencja, z jaką się do niej odnoszono, ale i zachwyt z jakim na nią spoglądano. Była się królową wieczoru.
- Pani Heleno! Generale Dubynin!- powiedział Guderian przedstawiając ich sobie...
- Któż nie słyszał o pani Helenie? Toż to najznamienitsza dama na tym balu - przerwał rubasznie Dubynin i zwrócił się do Heli - . Pani Heleno! Jest mi niezmiernie miło poznać panią osobiście. Mam nadzieję, że zarezerwuje pani przynajmniej jeden taniec dla mnie?
- Ależ oczywiście, generale! - odpowiedziała z błyskiem w oku.
Guderian poczuł lekki uścisk w dołku i przełknął ślinę. Nie spodziewał się, mimo całej kurtuazji wobec Rosjan, że Hela zechce okazać takie zainteresowanie sowieckiemu generałowi. Owszem miał doświadczenia wojenne w Afganistanie, ale nie mogło się ono równać z tym, czego on sam dokonał.
W tym czasie orkiestra kameralna z Neustettin zajęła miejsce na scenie. Po chwili zaczęły dobiegać dźwięki Geschichten aus dem Wienerwald. Guderian odwrócił się do Heli i podał prawe ramię. Ruszyli na parkiet, a w ślad za nimi inni. Większość przyglądała się taksując poszczególne pary. W pewnym momencie do tańczących Guderiana i Heli podszedł Dubynin i rubasznie zawołał:
- Odbijany, generale!!!
Wokół zapanowała konsternacja i zaskoczenie. Słowiańska fantazja i tupet zmroziły stojących wokół. Uprzejmość i urok, którą Hela widziała w chwili poznania Dubynina całkowicie z niego wyparowały. W jego oczach dostrzegła zdecydowanie i... zawziętość.
- Ależ, generale Dubynin! - powiedział donośnie Guderian - proszę zaczekać na kolejny taniec!
- Odbijany!!! Teraz moja kolej.... - krzyczał niezrażony odmową Dubynin.
- Proszę się opanować!!!
Hela bardzo się wystraszyła, gdyż nie tego oczekiwała po wcześniejszym miłym powitaniu. Zaczęło się dziać coś nieoczekiwanego, a Dubynin nie odpuszczał i próbował odciągnąć ją od Guderiana. Szarpał za ramię...
- Dość! - zawołał Guderian - Zachowuje się pan skandalicznie. Proszę opuścić nasze kasyno!
- Wasze??? - zawołał ze śmiechem Dubynin - Guderian, raczysz żartować. Od 1945 roku jest to nasze kasyno...
- Nalegam, panie generale Dubynin! Póki co, do roku 1945 mamy jeszcze kilka lat, więc proszę nie fantazjować!
Hela stanęła o dwa kroki od generałów. Wywiązała się miedzy nimi kłótnia i szarpanina, której była przyczyną. W tym momencie nie wiedzieć czemu przypomniała sobie piękną Helenę, z powodu której zniszczono Troję. Wokół zgromadzili się oficerowie obydwu armii i przyglądali się rozwojowi wypadków. W pewnym momencie Guderian wyaplił:
- Skoro nie może się pan zachować honorowo, obraża mnie i panią Helenę zmuszony jestem wyzwać  pana na pojedynek.
Orkiestra od kilku chwil już nie grała. Zaległa grobowa cisza, a twarze wszystkich wyrażały zaskoczenie.
- Dobrze! - odpowiedział przerywając ciszę rosyjski generał - możemy pojedynkować się choćby zaraz.
Ustalono, że każdy użyje swojej osobistej broni.
Stanęli  plecami do siebie na ścieżce u brzegu jeziora. Większość gapiów zgromadziła się na schodach prowadzących od strony kasyna. Hela stała na samym szczycie, była rozdygotana i rozglądała się za Marianem. Zaczęło się odliczanie kroków... Odwrócili się do siebie i rozległ się huk wystrzałów. Obydwaj padli martwi, a z ust zgromadzonych Rosjan i Niemców wydarł się jęk zawodu.
---------------
- Ludzie, ratunku!!!! - wrzeszczał Marian - Pomóżcie, zróbcie coś!!!!
- Obudź się Marian - wołała Hela szarpiąc go za ramię. - Jestem przy Tobie kochany!

Marian zerwał się, usiadł na pościeli i  nieprzytomnie spojrzał na Helę, by po chwili z ulgą powiedzieć:

- O Boże!!! Jak dobrze, że to tylko... sen.


56 komentarzy:

  1. Ratunku! Czy ja zabłądziłam?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, jak mi się udało napisać tu cokolwiek... Kurde, czy ja na pewno jestm u Caddicusa?

    OdpowiedzUsuń
  3. Błądzić i... upadać ludzka rzecz. Ważne, by było się z kim podnosić, albo i nawet już leżeć:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś, gdzie jesteś i miło, że zainaugurowałaś swą (ł)obecność:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Caddicus
    Nic z tego nie rozumiem, że teraz tu jesteś, ale niech Ci będzie.
    Skoro Cię
    -Odnalazłam
    -Zobaczyłam
    -to będę czytać
    ( jak wrócę)
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Angie, Kacio /leżąca_machająca/

    OdpowiedzUsuń
  7. zamiast robić sernik, to utkwiłam tu i uczę się tego logowania / faja/

    OdpowiedzUsuń
  8. a w ogóle czemu kazali pisać cały ten adres? Ja bym chciała tylko Angie i nie pozwala tak / rozpaczliwiec/
    Charmee, nie dokuczaj :P ( albo " nie dotucaj" jak to mówił mój braciszek gdy był malutki a ja szczypałam go)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, Caddicusie! Nie można za Tobą i Helą nadążyć.

    A tak wracając do meritum to powiem, że zaskoczyłeś mnie. Zakladałam, że będzie to science-fiction, a to był... tylko sen:-)
    Jak dobrze sie obudzić w bezpiecznym miejscu po takich przejściach. Mało... w towarzystwie swojej Heli:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A jednak to tylko sen. A już myślałam....

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasami sny wydają się bardziej realistyczne niż rzeczywistość:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie sen jest częścią rzeczywistości. Czasem we śnie przychodzi wiele odpowiedzi na pytania, których za diabła nie mogę zrozumieć w życiu realnym.
    Czasem sen staje się jawą, spełnia się dosłownie. Często tego doświadczam ( stąd ten mój nick:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. To taka próba była, Angie doszła, ja doszłam, jeszcze Kacio ma dojść :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny dobrze, że dbacie i troszczycie się o (nas) starszych panów:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Angie, jesteś jak starotestamentowy prorok. Im wszystko się wyśniło:-)
    Myślę, że z patriarchą Józefem, rządcą w Egipcie, mogłabyś pójść pod rękę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam serdecznie po kilku godzinach eksperymentu. Jestem tak zmęczony, że nie starczy mi już sił na komentarz do epilogu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dlaczego jestem bezawatorowy?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ważne, że doszedłeś:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Popraw przy kolejnych wpisach adres URL, bo zjadłeś drugą literkę.

    OdpowiedzUsuń
  20. a dlaczego ja mam taki czerwony znaczek obok i czemu moje literki są na czarno a wszystkich na niebiesko? / rozpaczliwiec/ I czemu nie mogę być po prostu Angie ? / drugi rozpaczliwiec/

    OdpowiedzUsuń
  21. A Kacio nadal się męczy, biedaczek... Ech, ten XXI wiek techniki i cywilizacji, to zupełnie nie dla niego...

    OdpowiedzUsuń
  22. A nie! Udało mu się... Chyba, że to ktoś za niego się wipsał, bo Kacio go skorumpował, żeby se nie narobic obciachu, jeszcze większego...

    OdpowiedzUsuń
  23. dochodzę!! Drugi raz, tylko, że teraz to o co innego mi chodzi :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Ufff, alem namieszał i zmusił do wysiłku w opanowaniu techniki. Angie pod dwiema postaciami:-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Już... poprawiłem literaka:)))

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobry wieczór.
    Raz, dwa, trzy - próba mikrofonu.

    OdpowiedzUsuń
  27. Radiowiec jakiś chyba... Ciiii, bo za chwilę będziemy na fonii.

    OdpowiedzUsuń
  28. no nie wytrzymam chyba dziś! ktoś się nazywa " angielski pacjent", jak mój ukochany film!!
    Film ten obejrzałam..nie, nie powiem ile razy, bo ktoś zgłosi mnie albo na AA albo do Domu Wariatów

    OdpowiedzUsuń
  29. znów nie mogłam wstawić Angie / mur/ Zara spróbuję znów, to trza chyba przez ten ten adres URL

    OdpowiedzUsuń
  30. Caddicusie, Ty specjalnie przeniosłeś bloga na tę platformę, żeby utrudnić spam? No to Ci się nie udało...

    OdpowiedzUsuń
  31. Angie, łapy precz! Angielskiego ja zaklepuję.

    OdpowiedzUsuń
  32. Angiewitch, tak naprawdę, to ja się nazywam zupełnie inaczej.
    Charmee, miło poznać.

    OdpowiedzUsuń
  33. charmee:* no nie bądź taka, Angielski to moja ikona, moja miłość wielka, znam na pamięć już i właśnie przygotowuję się do... -nego obejrzenia niedługo
    Angielski(tera do nicka się zwracam), miło Cię tu spotkać u Caddicusa

    OdpowiedzUsuń
  34. Ależ ja Ci Angie zaręczam, że Angielski to moja miłość, w dodatku odwzajemniona /faja/...

    OdpowiedzUsuń
  35. Ale porażka, każdy może się pode mnie podszyć.
    Gorzej niż na porąbanym wordpresie...
    Caddicusie, tu, jeśli jakiś maxcel będzie pisał, to wiedz, że to nie będę już ja... Coś muszę poczytać, by tę platformę rozszyfrować.
    Pozdrawiam kolego :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Gravatara Blogger nie rozumie. Zastanawiam się po co popierać to przygnębiające badziewie? Gugiel za biedny? Potrzebuje jeszcze jeden profil konsumencki (z geotargetingiem) żeby jeszcze drożej móc sprzedawać możliwość celnego marketingowego spamu?

    Dziwię Ci się.

    OdpowiedzUsuń
  37. Telemachu, zdziwienie to pierwszy krok do poznania, ale... Ty TO już przecież wiesz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Qźwa, to znaczy Dzień dobry, czy dobrze trafiłem?

    OdpowiedzUsuń
  39. Rejwach się porobił jak na targowisku ... prózności?

    OdpowiedzUsuń
  40. Dobry wieczór, przesyłam pozdrowienia z Dolnego Śląska. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. wg108,
    Qźwa! dobre trafiłeś:-)

    emka1216,
    Niektórzy łażą po galeriach handlowych, inni zaś po blogach. Próżność jest jedna z przyjemności której niekoniecznie trzeba sobie odmawiać:-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetne zakończenie. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  43. Hanula,
    Witam w moich progach.

    Valiccoria,
    No przecie w tytule b(u)l(d)oga stoi napisane wyraźnie: Ciężko jest lekko żyć :-)

    OdpowiedzUsuń
  44. Dzień dobry, przyszedłem sny Marianowi pomieszać, by nowym opowiadaniem zaowocowały. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Znaczy się próżność = dowartosciowanie?

    OdpowiedzUsuń
  46. emka1216,
    Nie stawiałbym znaku równości, ale każdy ma prawo do swego rozumienia tych pojęć. Wcześniej napisałem, że próżność jest przyjemnością, której nie musimy sobie odmawiać... No chyba, że poddawanie się jej jest sprzeczne z normami moralnymi i szkodzi innym:-)

    OdpowiedzUsuń
  47. @angielski_pacjent,
    Nie wiedziałem, że masz też udział w snach Mariana. Jeśli tak to jesteś współautorem opisanych przypadków.

    OdpowiedzUsuń