niedziela, 17 kwietnia 2011

Druga córka

Pan C., z tego, co mu wiadomo, ma tylko jedną córkę i jednego syna. Nie doniesiono mu, by gdziekolwiek na świecie były inne jego córki, czy synowie, ale jak to mówią człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi. Wypowiadane słowa mają ogromną moc i ex nihilo kreują nowe byty i sytuacje, a przede wszystkim... opinie o kimś.

Siostrzenica koleżanki małżonki niebawem wychodzi za mąż i przygotowała stosowne zaproszenia, by wręczyć je mile widzianym gościom. Zwyczajowi stało się zadość, gdy koleżanka małżonka była z wizytą u starszej siostry tuż za płotem. Oprócz zaproszenia dla cioteczki z wujaszkiem przygotowano zaproszenie dla córki Pana C. z osobą towarzyszącą. Natomiast w kwestii syna, czyli dziecka płci właściwej padło kluczowe pytanie:
- Będzie sam, czy z dziewczyną?
- Jeśli już to będzie z drugą siostrą... - odpowiedziała przytomnie koleżanka małżonka.
- Jak to? - spytała zaskoczona przyszła panna młoda - Ależ ja jej nie znam...
- Ja też... - odpowiedziała szczerze koleżanka małżonka.
Widząc minę siostry i jej córki zorientowała się, co w tym momencie mogły sobie pomyśleć i zaczęła się głośno śmiać.

Młodsze dziecko Pana C. chcąc nie chcąc wywołało krótkotrwałe zamieszanie w rodzinie. Syn Pana C. jest dość dyskretny jeśli chodzi o swoje związki z dziewczynami i niewiele o nich mówi. Jest natomiast jedna o wdzięcznym imieniu Patrycja, o której mówi siostra lub druga siostra
Pan C. i koleżanka małżonka przejęli bezwiednie tę klasyfikację i nią się posługują. Niestety, tajemny kod komunikacji nie był znany tuż za płotem.

Druga córka

11 komentarzy:

  1. O wreszcie coś z innej bajki:-)
    Przyznam, że najciekawsze i często najśmieszniejsze są opowieści z życia. W tej opowiastce widać skąd się biorą plotki i pomówienia. Na szczęście w Twoim przypadku zakończyło się na konsternacji.

    Gdyby coś podobnego przytrafiło się Marianowi to nie wiem, jak by zareagowała sławetna Hela.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie rzeczy! Uwielbiam te zaciekawione miny zdezorientowanych znajomych!
    Nie ma to jak KODY!
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. W każdej rodzinie pojawia się z czasem oryginalny język oparty na rodzinnych przeżyciach i doświadczeniach, stąd też nie każdy ma szansę go zrozumieć. A historyjka bardzo zabawna! ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. @HerbaTee,
    Pan C. czasami jest świadkiem zdarzeń godnych odnotowania. A co do Heli... cóż!!! Sądzę, że już byłaby niezła awantura. W zanadrzu mam dość śmieszną i zarazem niebezpieczną dla Mariana opowiastkę.

    @Angie,
    Podzielam tę przyjemność patrzenia na zdezorientowanych i zaskoczonych znajomych.

    @Babcia-bez mohera,
    Najlepsze gagi pisze życie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudna fotka. W powiększeniu, na cały ekran, widać nawet zagniecenia na niej...

    A ja nie lubię dezorientować, bo mi szkoda tych zaskakiwanych... Tylko nie wiem czemu, samo mi się tak często robi. Samosię...

    OdpowiedzUsuń
  6. Fotka jest z 1956 roku. Jest na niej mój starszy brat z jakąś dziewczynką. Nie nazywał jej siostrą, ale kwiatki ochoczo wręczał:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ona - jak widać przy bliższym przyjrzeniu - wolała trzymać pieska. Gdyby było inaczej zapewne byłaby dzisiaj moją bratową.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak nie związane z notką, wracając z za robionej rzeczywistości... Widać, że i mężczyzna zmiennym jest, a jak bardzo widać na Twym przykładzie ;).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kadarko,
    Mężczyzna też człowiek:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A plotki. Cóż podnosza ciśnienie krwi u plotkujacych. Adrenalinka skacze i waznym się jest.
    A swoją drogą, powiedziałam kiedyś do mojej dziesięcioletniej bratanicy, że jej tata ma siostrę, która moją siostrą nie jest. Dziecko patrzyło na mnie jak na wariatkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nauka radziecka zna takie przypadki:-)))

    OdpowiedzUsuń