piątek, 11 lutego 2011

Tramwaj na Rapaka*

Hela z Marianem są ze sobą bardzo szczęśliwi. Oczywiście poza chwilami, gdy mają odczucia wręcz przeciwne, ale to nic dziwnego w ich przypadku, choć trwają przy sobie trzydzieści lat.
Hela studiowała prawo i była w tej samej grupie, co Marian. Obydwoje byli spoza Torunia. Podczas studiów łapała się na tym, że miast słuchać wykładu przyglądała się ukradkiem temu spokojnemu i łagodnemu w wyglądzie studentowi. Wielu kolegów okazywało jej zainteresowanie, ale żaden w jej odczuciu nie równał się z Marianem. Ściskało ją serce i głos wiązł w gardle, gdy widziała go z… tamtą. W tym miejscu wypada dopowiedzieć, że do połowy trzeciego roku Marian chodził z Pamelą, wystrzałową lalą z filologii polskiej. Chodził, tzn. był jej chłopakiem dopóki nie wymieniła go na inny nowszy model. Na początku Marianowi było przykro, ale odzyskał spokój, gdy stało się jasne, że Pamela zmienia jego następców jak rękawiczki.
Hela dostrzegła szansę dla siebie i w krótkim czasie stała się powierniczką Mariana, by wreszcie wejść w rolę, na której najbardziej jej zależało. Minęło wiele lat, ale dla Heli było to jakby wczoraj. Nie mogła pogodzić się z tym, że nie była pierwszym wyborem Mariana, tylko ta… Torunianka. Przy czym to określenie brzmiało w jej ustach jak obelga i wypowiadała je z obrzydzeniem.
- Marian! – zwróciła się do mężczyzny swego życia – Czy Ty jeszcze czasami myślisz o tej Toruniance?
– Oj, Hela! – żachnął się indagowany – przecież to już prehistoria. Czy musisz wracać ciągle do tego, co było?
– Mariaaan, nieważne kiedy to było!  Wiesz, że mnie to wkurza, gdy sobie to wszystko przypomnę. Siedziałam w jednej sali z Tobą na wykładach, a Ty myślami tylko z nią byłeś. Nawet mnie nie zauważałeś…
– Co Cię znów naszło? Znów cie dopadł zespół napięcia przedmiesiączkowego?
– No tak! Ty nigdy nie wiesz! Najlepiej udawać, że nic nie było. Jeśli tak to w jakim celu napisałeś o niej taki czuły i tkliwy tekst. Za każdym razem, gdy to czytam  to aż mnie skręca. O mnie nigdy tak nie napisałeś. Musiałeś to publikować w „Życiu studenckim”?
– Hela, kochanie! To przeszłość, a tekst miał charakter terapeutyczny i napisałem go trzydzieści lat temu. Wyrzuć to stare czasopismo i nie katuj nim siebie i mnie… Było, minęło.
– Kurtka w dętkę – jęknęła Hela coraz bardziej się nakręcając. – Żeby tak teraz znalazła się ta Glencora, czy jak jej tam było, na przystanku na Rapaka tuż przy Uniwerku…
– Ale o czym Ty pleciesz??? – wykrzyknął zaskoczony Marian. Jeszcze nigdy nie widział i nie słyszał Heli tak podekscytowanej i zapalczywej.
– Żeby stała teraz na tym przystanku i żeby potrącił ją tramwaj. Tego chciałabym najbardziej…
– Zwariowałaś??? Wypluj te słowa. To przeszłość… jak można tak złorzeczyć komuś?
– Właśnie!!! Chcę by to się jej przytrafiło – perorowała z pełną powagą Hela, ale na moment zamilkła, jakby się zastanawiała, co powiedzieć dalej. – Może lepiej niech potrąci ją drugi wagonik… Tak! Najlepiej drugi, bo motorniczy może być wrażliwym człowiekiem. Nie chcę, by przeżywał traumę, gdy ją potrąci… Może być chłop wrażliwy na krew.
Marian zastygł jak słup soli po tych słowach. Siedział, jak sparaliżowany.
Właśnie rozpoczęły się Fakty TVN. Migawki filmowe, wypadek tramwajowy, rannych sześć osób i motorniczy. Wrocław. Krew jeszcze bardziej odpłynęła mu z twarzy, a serce niemalże zatrzymało się w miejscu. Ki, diabeł? Bóg wiara, czart mara!!! Podniósł wzrok na Helę i zbielałymi wargami wyszeptał przerażony:
 Coś Ty najlepszego zrobiła!!!
– Jak to co? – spytała zaskoczona nagłą zmianą tonu w głosie Mariana.
– Zraniłaś niewinnych ludzi. Patrz! – wskazał na telewizor – Gdzie Wrocław, a gdzie Toruń? 
– Oj, tam! Pomylić się nie można?
_________________
*Rapaka – popularna wśród studentów nazwa „Placu Rapackiego”, przy którym znajduje się Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu.