piątek, 3 grudnia 2010

Prawdziwy mężczyzna

Jest takie powiedzenie Prawdziwy mężczyzna musi postawić dom, posadzić drzewo i spłodzić syna.


17 kwietnia. Środa. Piękny słoneczny dzień. Wiosna w pełni. W Belwederze urzęduje wybrany jednogłośnie generał-prezydent, reformy Balcerowicza wdrażane są pełną parą, Jacek Kuroń gotuje zupę, a Wałęsa z Kaczyńskimi planują obalenie panującego układu. Wszędzie kwitnie przedsiębiorczość... wszędzie znaczy się na łóżkach polowych, na maskach samochodów i w otwartych bagażnikach działają nowe i dynamiczne firmy. Zajmują każdy wolny skrawek placów, zaułków i chodników. Sprzedają musztardę i deficytowy do niedawna papier toaletowy, czasami też i książki. Piękny czas burzy i naporu...


Gdy pan C. wychodził rano do pracy nic nie wskazywało, że to właśnie tego dnia nastąpi dopełnienie - przytoczonego na początku - powiedzenia o настоящим мужчине*. Tej środy (we wcześniejsze dni również) nie ujawniano nikomu płci dziecka przed urodzeniem... no prawie nikomu. Mężczyzna nie miał prawa wejść do szpitala, a co dopiero asystować narodzinom potomka. Tak jak drzewiej bywało, wyczekiwać musiał pod drzwiami nerwowo wyłamując palce.


Teraz moment przyjścia na świat odarto z tajemnicy i szczególnego zaskoczenia. Dzięki technice mamy do czynienia z big-brotherem. Wzrastające życie jest filmowane i pokazywane wszem i wobec. Płeć znana jest na wiele tygodni przed urodzeniem. Pokój dziecka urządzony, zakupy poczynione, kolory i zabawki stosowne do płci oraz bezalternatywna wersja imienia. Brak emocji, jakie towarzyszą pierwszemu krzykowi dziecka. Jednak tej środy tego wszystkiego jeszcze nie było... na szczęście.


Po godz. 9. pan C. zadzwonił do domu. Nikt nie podnosił telefonu, a takie ustrojstwa, jak komórka nie były jeszcze znane. Podekscytowany zadzwonił do sąsiadów, którzy powiedzieli, że Wielce Szacowna Koleżanka Małżonka pana C. została przewieziona przez pogotowie na oddział porodowy. Seria telefonów do szpitala, ale do 12.30 nic jeszcze się nie wydarzyło. Niepokój i niecierpliwość wzrastały, a prowadzone przez pana C. zajęcia lekcyjne strasznie się się dłużyły.


13.30 przerwa. Szybki krok do sekretariatu. Telefon. Drżące z emocji dłonie i głos.


- Ma pan syna. Urodził się o 13.20.


Pan C. był przygotowany na urodzenie drugiej córki. Z resztą często powtarzał, że nie ma to jak dziewczynki. Nie przypuszczał, że ta zaskakująca wiadomość sprawi mu tyle radości. Koszula na klatce piersiowej się napięła tak, że niemalże odskoczył jeden guzik. Z ulgą i dumą wypuścił powietrze.


- Mam syna - powiedział głośno i wokół zaległa cisza.


Uświadomił sobie, że jest z tego dumny w sposób, o jaki się nawet nie podejrzewał. Poczuł spełnienie.


Pan C. jest... prawdziwym mężczyzną.


------


*Prawdziwy mężczyzna

12 komentarzy:

  1. Ciekawość: autobiograficzne czy z kluczem?
    Chociaż (niezależnie od tego czy-czy) w obu przypadkach czyta się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim przypadku często jedno z drugim się przenika. Ale jest w tym spora cząstka mej pamięci emocjonalnej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sobie na szczęście nie pozwoliłam wydrzeć tajemnicy, i bardzo, bardzo, ale to bardzo mnie to cieszy.

    Dałam głos, bo tak głupio podglądać w milczeniu. Ale obiecuję, że zero tekstów o akumulatorach, kabelkach, miskach olejowych i pochodnych. Się człowiek umie zachować w gościach - pełna kultura...

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak trzymać! Nie to, co ja... jakieś tam Heńkowe (pod)teksty :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja wiem, i ... nie podpowiem. Fajna literatura, z kluczem i filozofią. I forma- daj Boże zdrowie nam , próbującym naśladować. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Drogi Barnabo, też masz w tej sprawie coś do napisania. Popełniłeś wszak dziecię płci właściwej:-D

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj, zapomniałam, że nie jestem facetem!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, a ja popełniłam niewłaściwej... Ale wszystko przede mną jeszcze. Teoretycznie :]

    OdpowiedzUsuń
  9. charmee00
    Nauka radziecka zna takie przypadki:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. babciabezmohera05.12.2010, 21:28

    Powiedzonko znam,choć nie wydaje mi się, aby to właśnie były prawdziwe mierniki męskości. A tekst przeczytałam z dużą przyjemnością. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz 1000% racji:-)
    Powiedzenie raczej było pretekstem do napisania o radości bycia ojcem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny tekst, uwrażliwia jak legenda o świętym Mikołaju.

    OdpowiedzUsuń