wtorek, 2 listopada 2010

Zaduszki w POLOmarkecie

Jak tak dalej pójdzie, to powiatowe miasto Turek będę śnił każdej nocy. Ponownie odwiedziłem siostrę w szpitalu w związku z opisaną w poprzednim wpisie ponadnormatywną długością. Towarzyszył mi siostrzeniec ze swoją żoną... za jakiś czas zapewne będzie znajomą ze ślubu (to taka dygresja na marginesie). Po spotkaniu z lekarzem i siostrą udaliśmy się do znajdującego się po drugiej stronie sklepu POLOmarket. Drzwi otworzyły się same... takie szmery bajery. Weszliśmy do środka, poczułem taką przyjemną i przyjazną atmosferę, taki szczególny klimacik. Młodzi małżonkowie postanowili powrzucać do koszyka kilka produktów więcej niż wstępnie zamierzali. Postanowiłem więc wrócić do szpitala, napić się kawy z automatu i pozwolić strumieniowi (bez)myśli płynąć leniwie  przez zwoje mózgowe.


Zanim jednak dotarłem do celu musiałem przejść przez bramkę wyjściową z marketu i jak mną nie rąbnęło, zadymiło, zakurzyło, dostałem, jak obuchem w łeb... Sen mara, Bóg wiara... Ki diabeł?


Z tego, co pamiętam z dzieciństwa i co nadal obecne jest w naszej kulturze, to 2 listopada jest Dniem Zadusznym. To dzień, w którym Kościół katolicki modli się za wszystkich zmarłych. Przez moment pomyślałem, że urwał mi się film na przeciąg dwóch miesięcy. Ale nawet po gorzkiej żołądkowej nie miałem takiego resetu.


Dlaczego tak poczułem??? Z głośników płynęły piękne i wzruszające pienia... Nie dziwi nic. Ręce i gacie opadają.







 

4 komentarze:

  1. Czyżby Autor od kilku tygodni dopiero w Polsce zamieszkiwał. Przecież to standard w Polskich sklepach i marketach, że trzeba wykorzystać bodźce podprogowe i pozwolić klientom, by sprzedali święta Bożego Narodzenia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Autor od 50-ciu lat niemalże w Ojczyźnie naszej, ale mimo dużej dozy wyrozumiałości, nie jest w stanie tego zdzierżyć, gdy miesza się porządki i czas. To kwestia smaku...

    OdpowiedzUsuń
  3. O, nie mówię, że trzeba to zdzierżyć. Przeciwnie, piętnować na każdym kroku, na ile sił starczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Toteż powyższym wpisem - niczym ogniem i żelazem drzewiej - starałem się takowe piętno wypalić :-)

    OdpowiedzUsuń