czwartek, 25 listopada 2010

Z dala od polityki - manipulacje

Jeszcze nie opadł pył samorządowej batalii, choć sztaby odbębniły sukces, to są jeszcze miejsca, gdzie trwają lokalne dogrywki o fotele wójtów, burmistrzów i prezydentów. Im dalej - na linii danego mi czasu - jestem od młodzieńczych ideałów, tym wyraźniej dostrzegam emocje i namiętności związane z pragnieniem zdobycia i posiadania władzy. W opisanym przeze mnie kiedyś grzechu pierworodnym ukazałem istotę tego, co dotyka każdego sięgającego po władzę... kłamstwo ubrane w słowa interpretacji.


W maju 2010 w Licheniu, obok którego znajduje się miasto K. ówczesny marszałek sejmu i kandydat na prezydenta RP  spotkał się z sołtysami i działaczami popierającej go partii. Radni PO z miasta K. postanowili zaistnieć i zaświecić światłem odbitym: uchwalili poparcie dla marszałka i ustawili się do sesji zdjęciowej. Oczywiście kandydat na prezydenta miasta skorzystał, by ustawić się do zdjęcia indywidualnie.



Nie było w tym zdarzeniu nic zdrożnego, może poza tym, że po raz kolejny przestrzeń kościelna została wykorzystana w kampanii wyborczej...  ale to już taka polska osobliwość.


Gdy ruszyła kampania do samorządów kandydat na prezydenta w mieście K. sięgnął do zasobów archiwalnych i udekorował przydrożne billboardy plakatami, które przebiły wszystkie inne. W tym czasie pan Bronisław K. był już  prezydentem RP, a Pan S. prowadził kampanię ponoć z dala od polityki.



Dziś w lokalnej dogrywce pozostało dwóch kandydatów: wspomniany wyżej z hasłem Z dala od polityki. Nowoczesny Konin i drugi z Siłą argumentów. Znam obydwu i przyznam, że drugie hasło w moim najgłębszym odczuciu nie trąci fałszem.

7 komentarzy:

  1. Tak , tyle ,że ludzie głosują oczami i ....
    Co jest takiego w ludziskach ,że zawsze wydaje im się, że jak możnym tego świata (polityki) będą wpół się kłaniać, to sami nimi będą ;).
    Tak było od zawsze wszędzie a u nas i do dziś.
    Myślę ,że to jeszcze i ta nasza wiara Katolicka się do tego dokłada , bo "wiara w cuda" a nie we własna pracę , niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie to znaczy co napisałem. Sanktuarium Maryjne pod przykrywką pielgrzymki Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów w 29-30 maja wpisało się w kampanię prezydencką. Nie bez znaczenia jest fakt, iż prezes Stowarzyszenia jest senatorem PO. Nazwa i motywacje indywidualnych osób przybywających do Lichenia to jedno, wykorzystanie medialne i polityczne w kampanii wyborczej to drugie. Jakoś tak pozostałych pretendentów nie zaproszono... czyżby odmówili? :-)
    A propos pana stojącego obok ówczesnego marszałka sejmu: nie obrażajmy świadków Jehowy. Oni mają wewnętrzną i pozytywna motywację, a strój ma być dla nich formą szacunku dla tych, których odwiedzają. Natomiast pan S. jest zwykłym prącym do władzy człowiekiem. Porzuca misję wobec najsłabszych (jest chirurgiem dziecięcym) na rzecz władzy. Jest taki... teflonowy w tym co mówi i robi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem naiwny Julo i zgadzam się z tym co napisałaś. Jakoś tak sojusz tronu i ołtarza w mniej lub bardziej zawoalowanej formie trwa. W ten sposób zamyka się obszar sacrum przed tymi, którzy nie popierają opcji politycznej aktualnie trzymającej brzeg ornatu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bronisław K. Całkiem właściwe. Popisał się nam Broniś niedawno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że PO swym poczuciem wyższości i zarozumiałością przypomina agitatorów z okresu lat 40. i 50. Są jak prymusi żywiący wewnętrzne przekonanie o swej wyjątkowości.
    Pan Jarosław K., choć nie jest z mojej bajki, chyba prawdziwie dostrzegł początek końca formacji udającej, że robi cokolwiek poza PR.

    OdpowiedzUsuń
  6. Generał Jaruzelski w RBN. To zaskoczyło nawet tych, którzy na Komorowskiego głosowali.

    A wpadki intelektualne nowego Prezydenta, jego bufonada i próżność, to tylko dodatek. Ale jakże nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Demokracja zdaje się być jednym z najgorszych ustrojów, gdyż promuje jednostki przeciętne i pokryte teflonem. Pod hasłem równości wycina wybitnych. Pan K. nie grzeszy błyskotliwością i intelektem.

    Już w starożytności sądy skorupkowe rozprawiły się z wybitnymi przywódcami. Spotkało to m.in. Temistoklesa. Współczesna demokracja, czyni podobnie z tymi, którzy mają wizję i chcą coś zmienić na lepsze. W związku z tym bliższy jestem poglądom Korwin-Mikke, który glosi, że lepszy jest autorytaryzm w zakresie rządów i liberalizm w gospodarce, gdzie państwo jest tylko stróżem nocnym i policjantem.

    OdpowiedzUsuń