środa, 10 listopada 2010

Kawa

Przejmujący gwizd czajnika wyrwał go z porannego letargu. Zerwał się z wygodnego fotela, ruszył do kuchni i wyłączył gaz. W jego ulubionej filiżance czekała świeżo zmielona kawa. Uniósł czajnik i powoli zalewał ciemnobrązowe drobiny do momentu, aż u szczytu naczynia pojawiła się spulchniona i aromatyczna pierzynka.
Dla czcicieli ciśnieniowych maszyn do kawy to profanacja, ale mało go to obchodziło... To jemu miało sprawić przyjemność picie własnie tak przygotowanej kawy.
Uchwycił delikatnie spodeczek, na którym obok filiżanki położył niewielką łyżeczkę i powrócił na fotel. Kawa spoczęła na stoliku obok tak, aby była na wyciągnięcie dłoni. Zza okna wyzierał półmrok poranka, wokół zalegała błoga cisza. Siedział z odchyloną głową i wyciągniętymi stopami. Oczy miał zamknięte. Słyszał niemalże, jak w nozdrza uderza cudowny aromat, by za chwile dotrzeć do uszu i przedrzeć się do tylnej części czaszki. Wzbierała w nim siła i moc, jakby chciał krzyknąć Chwilo trwaj! Zmysł słuchu i powonienia zdominowały odczucia, przywoływały najpiękniejsze wspomnienia i najszczęśliwsze chwile, cudne uniesienia.
Odczuwał dojmujące napięcie w oczekiwaniu na moment, gdy do spragnionych ust przybliży filiżankę. Po chwilach błądzenia w oparach wspomnień otworzył oczy i sięgnął po kawę. Przybliżył krawędź filiżanki do ust, lekkim dmuchnięciem odpędził resztki kawowej pierzynki i zanurzył usta w gorzkim i ciemnym wywarze. Pociągnął mały łyczek, który wlewając się pod język zaskoczył go swoim smakiem i krzykiem... Opadły mgły i miasto ze snu się budzi... zaczyna się dzień.

10 komentarzy:

  1. czyżby to epilog "Kardamonowego przypływu"? a może "Kardamonowy odpływ"? to już jest koniec ... nie ma już nic ... nawet smak i aromat kardamonu stracił na intensywności...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekst pod fotografię, czy fotka pod tekst?
    Uwielbiam SDM. Gdyby nie pora roku, można pomyśleć, że ta kawa to Czarny blues o czwartej nad ranem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kardamon jest niepowtarzalny i nieprzenoszalny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Interpretacja intencji dowolna. Tekst po napisaniu i opublikowaniu żyje swoim życiem. Odczytywany jest w kontekście właściwym czytelnikowi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za przypomnienie Telemachu.
    Myślę, że ważne jest znać źródła i pierwowzory, ale tak często już jest, że są zapomniane, a na emocje i wyobraźnię działają naśladowcy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się ta poranno-kawowa impresja... Klimatyczna i aromatyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A i jeszcze coś... te opadające mgły i wstający nowy dzień (z Twojego klipu) przypomniał mi chłopaków ze Starego Dobrego Małżeństwa, którym kilkanaście lat temu pokazywałem Wielki Kanion. Zdarzyło im się nawet czasem coś zaśpiewać na trasie (a że wstawaliśmy wcześnie rano, to i mgły trzeba było rozwiać - właśnie tą piosenką :) )
    Kochali Stachurę, ale już wtedy Ziemianin był im jakby bliższy.
    Oj działo, się działo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że potrafimy słowem, czy przypomnianą piosenką wzbudzić pamięć emocjonalną i przywołać miłe wspomnienia. Też bardzo lubię SDM i przypomniałeś mi moje spotkanie z nimi, gdy byli gośćmi lokalnej rozgłośni, w której wtedy pracowałem.
    Dlatego lubię kawę o poranku i ten przywoływany nią strumień świadomości.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna impresja :)
    Staram się wczuć w klimat i zazdroszczę Autorowi tej umiejętności postrzegania świata o poranku. I kawy. Dla mnie kawa jest koniecznym zastrzykiem kofeiny o 6-tej rano, w biegu zwykle, popijana pomiedzy szykowaniem śniadania dzieciom, karmieniem zwierząt, ubieraniem się do pracy...Następny ( malutki) zastrzyk kofeiny o 8-ej w pracy. I ostatni o 11-tej.
    A impresje..może o zachodzie słońca przy szklaneczce whiskey wieczorem po całym dniu prac różnych..?
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Autor, jak autor. Życie jest największym dostawcą tego, co wziera w nas. Cała sztuka, by otworzyć się na płynące inspiracje.

    OdpowiedzUsuń