wtorek, 21 września 2010

Metafizyczny niepokój Złotych Pól

[...] Zobacz! Zachodni wiatr porusza się, jak kochanek
Po polach jęczmienia
Dotknij wzniesionego ciała, gdy całujesz jej usta
Pośród złotych pól [...]







Gdy usłyszałem tę znaną piosenkę Stinga w interpretacji Evy Cassidy ciarki przeszyły mój kark i skronie, a rzeczywistość została wzięta w nawias. Nie potrafię do końca opisać tego, co czułem. Słowa wydają się tandetną imitacją, gdy próbuję to wyrazić.

Przez kilka dni słuchałem tego wykonania niemalże bez przerwy i wtapiałem się w tę metafizyczną przestrzeń dźwięków i słów. Nigdy wcześniej nie słyszałem nic w wykonaniu tej wokalistki, nawet nie wiedziałem, że ktoś taki jest. W jej głosie było coś szczególnego, co nie dawało mi spokoju. Wracało do mnie niczym natrętna mucha o poranku.

Teraz już wiem, co to było. Evy Cassidy już nie ma pośród żywych. Odeszła przedwcześnie w wieku zaledwie 33 lat w 1996 roku. Nie była celebrytką, tłumy ją onieśmielały. Wolała występy kameralne. Wrażliwa uciekała przed światem. Pojawiła się, by zachwycić swym głosem i talentem i... odeszła.

Mam wrażenie, że zapowiedź odejścia słyszałem w jej głosie i to właśnie nie dawało mi spokoju.

Teraz czuję ją i... wiem, co wyrażała.

1 komentarz:

  1. Też bardzo piękne.
    Dziękuję za odwiedziny Logosie

    OdpowiedzUsuń