sobota, 25 września 2010

wtorek, 21 września 2010

Metafizyczny niepokój Złotych Pól

[...] Zobacz! Zachodni wiatr porusza się, jak kochanek
Po polach jęczmienia
Dotknij wzniesionego ciała, gdy całujesz jej usta
Pośród złotych pól [...]







Gdy usłyszałem tę znaną piosenkę Stinga w interpretacji Evy Cassidy ciarki przeszyły mój kark i skronie, a rzeczywistość została wzięta w nawias. Nie potrafię do końca opisać tego, co czułem. Słowa wydają się tandetną imitacją, gdy próbuję to wyrazić.

Przez kilka dni słuchałem tego wykonania niemalże bez przerwy i wtapiałem się w tę metafizyczną przestrzeń dźwięków i słów. Nigdy wcześniej nie słyszałem nic w wykonaniu tej wokalistki, nawet nie wiedziałem, że ktoś taki jest. W jej głosie było coś szczególnego, co nie dawało mi spokoju. Wracało do mnie niczym natrętna mucha o poranku.

Teraz już wiem, co to było. Evy Cassidy już nie ma pośród żywych. Odeszła przedwcześnie w wieku zaledwie 33 lat w 1996 roku. Nie była celebrytką, tłumy ją onieśmielały. Wolała występy kameralne. Wrażliwa uciekała przed światem. Pojawiła się, by zachwycić swym głosem i talentem i... odeszła.

Mam wrażenie, że zapowiedź odejścia słyszałem w jej głosie i to właśnie nie dawało mi spokoju.

Teraz czuję ją i... wiem, co wyrażała.

niedziela, 5 września 2010

Dr House, Dr G, Porucznik Columbo

Obudziłem się wyjątkowo późno, bo o 6.28. Z reguły wstaję godzinę wcześniej bez względu na dzień tygodnia. O tym, że zaspałem uprzytomniły mi dzwony z pobliskiego kościoła franciszkanów. Rozpocząłem codzienny rytuał z kawą i poranne snucie się po domu. Wszyscy jeszcze spali poza Pestką, moją najwierniejszą towarzyszką i... właścicielką.


Wiele lat temu fascynowały mnie powieści Karola Maya tak samo, jak i powstałe w oparciu o jego dzieła  filmy o dzielnym wodzu Apaczów Winnetou i jego przyjacielu Old Shatterhandzie. Szczególną uwagę zwracałem na tropicieli, którzy po śladach pozostawionych na ziemi, ugniecionej trawie lub po obłamanych gałęziach potrafili określić ilość osób oraz to, w jakim czasie byli w danym miejscu i co tam robili.


Dziś z tą samą i nie mniejszą fascynacją oglądam kanał Discovery i prezentowane odcinki o Dr G. Interesują mnie także wszystkie inne programy o dociekaniach śledczych ustalających przebieg zdarzeń w oparciu o pozostawione ślady. Możliwe, że jest we mnie jakiś niespełniony glina, ale gdy w latach 80. na ostatnim roku studiów padła taka propozycja to odrzuciłem ja z niesmakiem... nie chciałem zostać milicjantem.


Wracając jednak do niedzielnego poranka. Po wypiciu kawy i wybiciu 10-ej wziąłem kije trekingowe, podjechałem do lasu i przemierzałem zapamiętale ostępy leśne. Było chłodno - raptem 10 st. - ale szybki marsz sprawiał, że po kilku minutach już odczuwałem ciepło. Jak nigdy spotkałem wielu niedzielnych grzybiarzy.


Wędrując odmierzałem czas i przebyte metry, gdy niespodziewanie po 30 minutach marszu natrafiłem w środku lasu na coś, co sprawiło, że poczułem się śledczym. Nie takim, że to od razu można powiedzieć Dr G,  Dr House, czy choćby porucznik Columbo, ale jednak... Boczna zarośnięta dróżka i takie oto ślady sprawców zdarzenia. Hm!!! Ale jakiego zdarzenia?





  • Nr 1. Butelka po czerwonym winie

  • Nr 2-7. Chusteczki higieniczne

  • Nr 8. Nasączana chusteczka higieniczna z włókniny.


Moją uwagę zwróciły chusteczki higieniczne (nr 2-7) praktycznie rozłożone przez deszcz i wilgoć. Delikatna materia szybko ulega degradacji. Zatem goście tego miejsca byli tutaj dobrych kilka dni temu. Natomiast chusteczka nasączana Nr 8 jest z włókniny i jest znacznie trwalsza niż zwykła chusteczka, stąd zachowana w dobrym stanie. Tak samo butelka po winie. Zdarta etykieta raczej wskazuje na działanie podczas spożycia i jej resztki musiały zostać w samochodzie, którym podjechali biesiadnicy.


Brakuje naczyń do picia wina. Mogły pozostać w samochodzie, jednak gdyby były plastikowe, zapewne znalazłyby się obok butelki i chusteczek. Jest więc prawdopodobne, że wino było kosztowane bezpośrednio z flaszy.


W tym miejscu powinno powstać kilka prawdopodobnych wersji zdarzenia, którymi powinien zająć się śledczy i w drodze falsyfikacji odrzucić najmniej prawdopodobne.


Ciekaw jestem, co przychodzi Wam na myśl, gdy spoglądacie na tę dokumentację?