sobota, 7 sierpnia 2010

Prawda, nieprawda, interpretacja...

Zgoła niewinna wątpliwość dotycząca Sokratesa - podniesiona przez Fla w komentarzu -  a dotycząca jego wiem, że nic nie wiem sprawiła, że zacząłem zastanawiać się nad zagadnieniem prawdy.

Wiedzieć, znaczy mieć pojęcie o rzeczach i sytuacjach, o tym jak coś było/jest. Jedną z moich ulubionych definicji prawdy jest ta sformułowana przez Akwinatę Veritas est adequatio rei et intellectum (prawda jest to zgodność myśli i rzeczy/zdarzeń). Ni mniej, ni więcej definicja mówi, że z prawdą mamy do czynienia wówczas, gdy słowa i pojęcia opisujące wydarzenia dokładnie odzwierciedlają stany realne.

Na poziomie ogólnym jest to definicja do zaakceptowania dla wszystkich. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. To kwestia języka, pojęć, ich rozumienia itp.,itd. Do tego można jeszcze dodać złą lub dobrą wolę tych, którzy przekazują informację [prawdę (sic!!!)] dalej. Jest w tym wszystkim coś z głuchego telefonu, ale i z osobistych mniemań oraz wyobrażeń o tym, jaka powinna być ta prawda o Kimś, czy o czymś.

Fla była łaskawa napisać o imć Panu Sokratesie:
...Tak dalece oddani uczniowie bywają zniekształcającym obrazem nauczyciela, sztucznie dodając mu uroku i bystrości/głębokości myśli...

Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć anegdotę dotycząca Karola Wojtyły. Był jako arcybiskup krakowski z wizytacją w jednej z góralskich parafii. Jak zwykle w tego typu wydarzeniach biorą udział wierni, witają arcypasterza wszyscy mniej i bardziej ważni oficjele społeczności lokalnej. Przedstawicielka rady parafialnej miała przygotowane przemówienie, które w wersji zapisanej zaczynało się słowami: Najdostojniejszy Księże Kardynale...

Kobiecina była tak stremowana obecnością Wojtyły, że zamiast przygotowanych słow rozpoczeła powitanie:

- Najprzystojniejszy Księże Kardynale.....

Wojtyła znany z poczucia humoru i autoironii miał powiedzieć z uśmiechem: COŚ W TYM JEST.

Idąc tropem Wojtyły powtórzę: coś w tym jest, gdy poznajemy myśli mistrza poprzez jego uczniów, ich teksty i wypowiedzi. Często opisują go na swój obraz i podobieństwo lub na miarę swoich wyobrażeń. Tak więc prawda najczęściej jest ich najpierwszą ofiarą.

Trzymając się wątku mistrza i uczniów przytoczę dwa fragmenty tekstów, które pokazują jak fundamentalne wydarzenie dla chrześcijaństwa, jakim jest zmartwychwstanie,  jest rozbieżnie opisywane. Wszystkie denominacje chrześcijańskie uznają te teksty za natchnione przez Boga.
W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. "Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie"»Wtedy przypomniały sobie Jego słowa i wróciły od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym. A były to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to Apostołom. Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary.[Łukasz 24, 1-6 BT]

Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział».One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały. [Jan 16,1-8 BT]

Obydwa teksty opisują to same zdarzenie i miejsce, ale nie tak samo. W pierwszym mówi się o dwóch meżczyznach, podczas gdy w drugim jest już tylko jeden. W pierwszym niewiasty doniosly o pustym grobie apostołom, w drugim zaś nikomu nic nie powiedziały. Zatem gdzie jest w tym świętym piśmie prawda, a gdzie fałsz?

Myślę, że można tu z powodzeniem przywołać Sokratesowe wiem, że nic nie wiem. AMEN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz