niedziela, 27 czerwca 2010

Dobra śmierć... na początek

Czas jest sprzymierzeńcem zmian... wszelkich zmian.

Kiedyś mniemałem, że wyznawane wartości i głoszone poglądy mam niezmienne. Dziś z perspektywy lat rozumiem powiedzenie, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Podchodzę do lustra i stwierdzam: nie jestem krową. Co za ulga...

Gdy spytać kogokolwiek o to, co jest dla niego największą wartością, to usłyszymy: zdrowie, powodzenie w życiu, majątek, długie życie, szacunek, miłość itd. Ale cokolwiek byśmy nie wymienili jednego jesteśmy pewni: możemy o tym myśleć i mówić tylko wtedy, gdy ŻYJEMY.

Życie jest tą przestrzenią, w której to wszystko się rozgrywa... nie ma życia, nie ma sceny dla tego typu dywagacji i rozważań.

Na gruncie chrześcijaństwa życie doczesne jest tylko przedsionkiem życia wiecznego, które jest życiem właściwym i pełnym. Jezus wprost zachęca do dzialań na rzecz drugiej rzeczywistości:
Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. [Mateusz 6, 19-20 BT].

Skarbem na ziemi jest wszystko łącznie z ze zdrowiem i życiem doczesnym, ale zależnym od Najwyższego. Skoro tak, czyż nie lepiej przenieść się tam, gdzie już nic nie podlega zniszczeniu?

Często ludzie cierpią psychicznie i fizycznie. Ich doczesna powłoka jest udręką nie do zniesienia. W odruchu cofamy dłoń od rozżarzonych fajerek, tak też w życiu są sytuacje, że chcemy uciec od cierpienia. Jeśli jesteśmy sprawni i mamy dostęp do stosownych środków sprawę załatwiamy sami. Gorzej, gdy we wszystkich czynnościach codziennej udręki jesteśmy już zależni od innych... zmiana pampersów, karmienie, mycie, przemieszczanie.

Dlaczego - jeśli potrafimy wyraźnie wypowiedzieć swoją wolę - osoby, którym ufamy nie mogą pomóc nam odejść? Dlaczego musimy cierpieć wbrew sobie, ale w zgodzie z... prawem?

Prawo zyskuje sankcję etyczną, ale czy system etyczny musi zmuszać do podtrzymywania cierpienia?

3 komentarze:

  1. Inspektor Lesny25.07.2010, 22:42

    Czlowiek, ktory uwaza, ze jego zycie jest jego wlasnoscia i nie widzi w tym reki Boga, nie powinien szukac akceptacji i przyzwolenia u innych ludzi. I sprowadzac ich na manowce, wolajac o zmiane "nielogicznych przepisow".
    Czlowiek o tak jasnej postawie, nie powinien robic z innych mordercow.
    Wylomaczenie ze jest juz "zbyt slaby" nie jest uczciwe.
    Ow czlowiek jest na ogol pazerny na kazdy dzien, kazda minute zycia i pozwala zajsc rzeczom za daleko.
    Najczesciej, nie zawsze cierpienie wiaze sie z choroba. Nie jest to specjalnie nagle, najczesciej ma sie kilka miesiecy. Oddaj wiec, pragnacy "godnosci" czlowieku dwa tygodnie, miesiac ze swej "wlasnosci" i nie bedziesz musial zmieniac praw, sposobu myslenia innych, narazac ich na, w co wierze grzech.
    Bylbym nieuczciwy, gdybym, choc to jasne, nie dodal ze to ironia.
    Cierpienie mozna lagodzic, nie nalezy brac spraw w swe rece, ani wciskac ich w cudze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Inspektor Lesny25.07.2010, 22:47

    "którym ufamy nie mogą pomóc nam odejść?"

    Ach, te eufemizmy...
    Przecie powinno byc: którym ufamy nie mogą nas zamordowac

    OdpowiedzUsuń
  3. Z przyjemnością obejrzałem w blogu Mr Davida- podobizny- Krzysztofa z młodszą siostrą oraz Oliwii ze starszym bratem. W obu przypadkach-pewne podobieństwo! Pozdrawiam nałogowego niemowę.

    OdpowiedzUsuń