niedziela, 13 grudnia 2009

Święto świateł

Po niedawnym orzeczeniu trybunału w Strasburgu w tzw. sprawie krzyża w jednej z włoskich szkół szaleństwo zidiociałej poprawności politycznej zaczyna ogarniać niektórych światłych dyrektorów. W szkole podstawowej w Cremonie (północne Włochy) zastąpiono święta Bożego Narodzenia wymyślonym ad hoc Świętem Świateł!!! W jaki sposób miałoby to łączyć różne religie i kultury do końca nie wiem. W każdym razie swego czasu komuniści w Polsce urządzali uroczyste nadanie imienia, zamiast chrztu, czy Wszystkich Świętych zastąpili nekrofilnie brzmiącym "świętem zmarłych".


Uzasadnienie decyzji cremońskiego dyrektora szkoły tyleż szczytne, co pozbawione sensu. Argumentacja związana z wielokulturowością i koniecznością szacunku dla odmiennych przekonań religijnych uczniów nie może i nie powinna prowadzić do zacierania i usuwania symboli i wartości kultury miejsca, które udzieliło im gościny. Gość nie ma prawa niszczyć miejsca gospodarza, a zasada gościnności nie może prowadzić do zgody na unicestwianie tego, co gospodarzowi miłe. Przybysze zachowując swoją kulturę i przekonania powinni poznawać gospodarzy i próbować wpisać się w tę przestrzeń.


Muzułmanie znakomicie wykorzystują zasoby Europy w umacnianiu się w niej demograficznie. Wielodzietne muzułmańskie rodziny korzystają z zasiłków rodzinnych, które miały być zachętą do większej dzietności wśród białych Europejczyków (sic!!!). Muzułmańscy goście nie zamierzają się z tą Europa integrować tylko ją przejmować i organizować na swoją modłę.  Zagrożenia związane z ustępowaniem muzułmanom w Europie dostrzegała i nagłaśniała już Oriana Falacci. Najwyraziściej opisała to w głośnym artykule Wściekłość i duma, który był pierwszym tak rozpoznawalnym ostrzeżeniem przed zagrożeniem cywilizacji i kultury współczesnej Europy. Niedawno zaś Szwajcarzy w referendum zakazali szpikowania swego kraju minaretami. Uznali, że tego byłoby już za wiele.


Blisko sto lat temu - o dziennikarzach bezkrytycznie piszących o rewolucji bolszewickiej - jej przywódca Włodzimierz Lenin mówił pożyteczny idiota (ros. полезный идиот). Dziś o tym, co w kwestii traktowania symboli chrześcijańskich i dawania pierwszeństwa uczuciom imigrantów proponuje współczesne prawodawstwo unijne, co mówią unijni politycy oraz to, co wynika z  rozstrzygnięć strasburskiego Trybunału,  przypomina pożyteczne zidiocenie... niestety.


27 komentarzy:

  1. Sadoq, bardzo pomocne w ocenie tego cremońskiego przypadku jest porównanie tego co pisze GW z wynikami poszukiwań w prasie światowej. Bardzo pomocne. Wygląda na to że w GW zatrudniono kogoś z radia Erewań.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy święto światła zostało wymyślone przez muzułmanów? Czy to oni domagali się wprowadzenia takiego święta?

    Wydaje mi się że problemem jest dyrektor tamtej szkoły, także nie wiem czemu skupił się Pan na muzułmanach. Oni zapewne mają to święto światła tam gdzie światło nie dochodzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do dwóch pytań postawionych na początku odpowiadam przecząco.
    Zgadzam się, że problemem jest dyrektor szkoły, ale także medialna otoczka.

    A dlaczego muzułmanie? Z prostej przyczyny: stanowią największą i najlepiej zorganizowaną społecznością religijną, czasami wspieraną petrodolarami. Polecam zalinkowany we wpisie artykuł nieżyjącej już Oriany Falacci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podzielam Twoje wrażenie. Nihil novi sub sole

    OdpowiedzUsuń
  5. Inspektor Lesny14.12.2009, 23:09

    Krzyz i tradycje katolickie nie sa uznawane ani przez zydow, ani przez muzulmanow. Jednakze to nie muzulmanie wyrozniaja sie w walce z krzyzem.
    Jakos nie umiem sie przejac wloskimi problemami. Polskie mi blizsze.
    Kto i dlaczego chce zdjac mi medalik wynika z lektury "Gazety Wyborczej" i "Nie" Urbana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słusznie prawisz.
    Nasza szlachetna tolerancyjność (wielkoduszność, wspaniałomyślność...) może nas kiedyś doprowadzić do przebudzenia się z ręką w nocniku.

    PS. I co Sadoqu? Żadnego wyjaśnienia (usprawiedliwienia) tak długiej absencji w blogosferze? ;)

    W sumie, dobrze że żyjesz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Inspektor Lesny15.12.2009, 00:51

    "Nasza szlachetna tolerancyjność "
    Nie chce byc przykry. Jednak to, co moi rodacy nazywaja tolerancja,
    wielkoduszność, wspaniałomyślność, Jest niestety tchorzostwem, lenistwem i tumiwisiejstwem.
    Ot, boja sie, mysla tylko o kaszance i wodce, na reszte sil i ochoty nie staje.
    I, zeby ladnie sie nazywalo, to gornolotnie wolaja, lezac na kanapie z krzyzowka w rece:
    Milosc! Tolerancja! Wielkodusznosc!
    I upojeni swoimi slowami zasypiaja...

    OdpowiedzUsuń
  8. Problem włoski jest tylko ilustracją tego, co mutatis mutandis dotyczy wszystkich w Europie. I nie jest tak, że jestem wyznawcą tezy, że "Tylko pod tym Krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska będzie Polską, a Polak Polakiem". Uznaję jednak prymat dziedzictwa chrześcijaństwa przed innymi.

    Medalików póki, co nikt nie zrywa. Jest raczej odwrotnie. To ja musiałem zadeklarować pisemnie, czyli wytłumaczyć się, że mój syn nie będzie chodził na katechezę. Powinny być deklaracje pozytywne w sensie, że ktoś deklaruje chęć uczęszczania, a nie że nie chce. Stawiało mnie to w dyskomfortowej sytuacji, bo musiałem powiedzieć, że nie jestem taki, jak katolicka większość.

    OdpowiedzUsuń
  9. Logosie, czasami przyjaciołom wystarczy powiedzieć Oto jestem, albo pokazać się na horyzoncie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla 90%, a może i więcej, zawsze liczyło się to, co w garnku. Powstania, działania były robione zawsze przez garstkę idealistów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgoda Inspektorze! Różnice są, ale system nie powinien wymuszać na mnie deklaracji nieistotnych z punktu widzenia funkcjonowania państwa. Religia i przekonania są sferą prywatną, o której jako obywatel powinienem mówić tylko wtedy, kiedy sam tego chcę.

    Państwo nie powinno w tę materię w żaden sposób wnikać... bezpośrednio, czy pośrednio.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic niczego nie połączy - i po co zresztą? Każda kultura rozwija sie samodzielnie - i wszystkie wymieniają między sobą zdobycze techniczne (vide laptop u szejków arabskich), z wielkim trudem i powoli przyjmują też osiągnięcia nietechniczne obcych.
    Widziałeś kiedyś, żeby w świadomości społecznej zakorzenił się jakiś narzucony zwyczaj?

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do zasady zgoda! Nie ma możliwości unifikacji i jest to niepożądane, gdyż kultury zatraciłyby swoją tożsamość. Konwergencja tak naprawdę prowadzi do pojawienia się nowej jakości, różnej i i właściwie obcej dwóm wyjściowym kulturom.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja poza tematem. Po prostu wyrażam radość, że mgły wreszcie opadły, a budzenie dało efekt. A już wątpiłem... Jeszcze jedna nauka- trzeba zawsze wierzyć w ludzi. Nawet, jeśli mgłą nieróbstwo tłumaczą... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Barnabo! Nigdy nie wątp. Odpozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Inspektor Lesny15.12.2009, 21:39

    ", że nie jestem taki, jak katolicka większość."
    Nie ma nic zlego w jasnej deklaracji, Panie Sadoq. Nie ma powodu uwazac, ze roznic nie ma-skoro sa.
    I obawiac tez sie nie trzeba. Ochrona mniejszosci, jakie by one nie byly, jest dzis lepsza i skuteczniejsza niz ochrona wiekszosci przed mniejszosciami.
    Taka moda, dzisaj...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten 8 Marca to oczywiście a propos pytania Defendo...

    (Wymyślony chyba przez państwowych dyrygentów społecznych zwyczaj wręczania kobietom kwiatów "na komendę".)

    OdpowiedzUsuń
  18. Państwo niech będzie państwem, religia religią
    pozdrawiam serdecznie
    dzięki, że zajrzałeś

    OdpowiedzUsuń
  19. Dodałbym jeszcze tzw. Święto Zmarłych.
    Jest to udana PRL-owska próba zlaicyzowania święta religijnego Wszystkich Świętych.
    Zaproponowana nazwa brzmi idiotycznie, gdyż system wartości wyznawany przez decydentów zaprzeczał życiu po śmierci, śmierć była kresem. Natomiast naszym szczątkom ateusze urządzili święto:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. No i Żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska była Polską... (Jan Pietrzak)

    OdpowiedzUsuń
  21. a niby dlaczego żydowskie święto świateł jest lepsze od chrześcijańskiego bożego narodzenia ?

    OdpowiedzUsuń
  22. A gdzie jest twierdzenie, czy odniesienie pomiędzy świętami Bożego Narodzenia i Świętami Chanuka? Notka prasowa, na którą się powołuję mówi o jakimś wypranym z treści religijnych Święcie Świateł. Nie ma tam żadnej żydowskiej konotacji, bo taka była intencja dyrektora szkoły, który to wprowadził.

    OdpowiedzUsuń
  23. Poniekąd obok tematu, zauważyłabym raczej, że warto by było się oburzać na święta pseudoreligijne, żywcem wszczepione z pogańskich obrzędów (zarówno tzw. boże narodzenia, jak i wielkanoc), a dopiero później na ingerencje świeckie. TO zdaje sie powinno w wiernych (Bogu chyba?) krew burzyć. Ciekawe, że jak coś gwałtem wprowadzono wieki temu, to przez zależałość jest już tożsamością, a jak podobny zabieg robi się na świeżo, to ową sztuczną tożsamość chrześcijańską (stricte pogańską) to bodzie :)


    W zasadzie to chciałam tylko się podpisać pod Barnabą, bo jak tu nie było jeszcze żadnego komenta, to uznałam, że jakoś dziwnie tak nie na temat, ale.. niech będzie dwa w jednym, też nowy produkt ;) Dobrze, że Sadoq wrócił w formie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kolejny miły głos w sprawie powrotu. Pozdrawiam Flamenco.

    Swoim wpisem nie rozstrzygałem o prawdziwości i poprawności świąt, czy nawet ich słuszności. Wiadomo wszak, że Boże Narodzenie jest wpisaniem się chrześcijaństwa w święto Mitry... chodziło o uchrześcijanienie go kiedyś tam w przeszłości.

    Zwracałem raczej uwagę na poprawność polityczną i jej idiotyczne zmuszanie do ustępowania miejsca wzorcom kulturowym, które przychodzą wraz z imigrantami.
    Arabia Saudyjska się nie patyczkuje z chrześcijanami: nie wolno na jej terenie nosić krzyża.

    Odsyłam też do mojego wcześniejszego wpisu z marca 2008 Prowokator Ratzinger.

    OdpowiedzUsuń
  25. Też napisałam, że ja z kolei nieco obok tematu przemykam, bo i ja - zauważ - nie o prawdziwości świąt się rozpisałam, a o nielogicznym dla mnie oburzeniu, w zasadzie jego podstawie. Poniekąd niegdysiejszy zabieg z przyswajaniem kolejnych pogańskich tradycji w imię przyjmowania na łono Kościoła kolejnych grup ludzi, niczym innym jak dziś zwaną poprawnością polityczną nie był (w szerszym zakresie). To też wypada mi w kontekście zauważyć ;)

    Co zaś do wspomnianego krzyża, to u Defendo jest przepyszna ilustracja do tego, czym jest on w istocie. Tak obnoszony symbol był narzędziem mordu, breloczek w formie kieszonkowego scyzoryka-krucyfikcu z zimnym cynizmem to ilustuje w moich oczach. Abstrahując od słusznych rozważań u Telemacha, że to słup był, ni krzyż, tak naprawdę (polski wyraz ukrzyżowanie nadal nosi znamiona tego faktu, bo przybić nogi i ręce na krzyż można dopiero po ich uprzednim złożeniu razem, czyli skrzyżowaniu; na krzyżu ręce ewentualnie mogą zostać rozpięte, co juz kiedyś tu nie tylko ja zauważyłam).
    Tak czy owak, jeśli ktoś swojej wiary i gwałtu na niej upatruje w nakazie/chęci/zakazie/niechęci noszenia kawałka metalu, to ja akuratnio nie upatruję u kogos takiego wiary. A przynajmniej nie w Boga, a w gusła co najwyżej. Oczywiście, na co dzień tego nie wykrzykuje na ulicach, bo mnie to nie bardzo zajmuje, natomiast w rozmowie tutaj chyba nie muszę mieć obaw?

    Wcześniejszy wpis z marca '08 mi nie umknął, Sadoq :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Podziwiałem już częstochowską pamiątkę :-)
    Takich potworków jest mnóstwo, ale cóż począć: jest popyt to i jest podaż. W człowieku jest jakieś pragnienie magii, które sprawia, że kupują nagminnie magiczne medaliki, butelki z cudowną wodą z Lichenia, nie mniej cudowne różańce. Tak było od wieków. Samych relikwii krzyża świętego jest tyle, że można postawić ich aż trzy.

    OdpowiedzUsuń