środa, 23 grudnia 2009

Milczenie

Ostatnio znów zrobiło się głośno wokół Piusa XII po podpisaniu przez Benedykta XVI dekretu o heroiczności jego cnót. Dekret ten otwiera drogę do beatyfikacji tego - kontrowersyjnego dla środowisk żydowskich i lewicowych - papieża. Nad wszystkim, co dotyczy Piusa XII, ciąży propaganda sowiecka  z okresu zimnej wojny oraz to, że Pius XII nie wykonał żadnych medialnych gestów w obronie Żydów. Wybrał metodę organicznej pomocy bez zbędnego rozgłosu.



Zasadnicze pytanie brzmi: Co jest lepsze: głośno krzyczeć i protestować przeciwko czemuś, co nieuniknione, czy raczej skutecznie ratować... bez zbędnego rozgłosu?


Uratowałem pokój dla mojego pokolenia - krzyczał Chamberlain po powrocie z konferencji w Monachium w 1938 roku. Z Daladierem, premierem Francji, oddał Hitlerowi część Czechosłowacji. Działali bez mandatu tych, w imieniu których decydowali (sic!!!). Rok później, 3 września 1939, Anglia i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę. Ich rządy głośno protestowały przeciwko agresji na Polskę i...  nie zrobiły nic. Dosłownie NIC.


Podzielam opinię kard. W. Kaspera, który powiedział, że beatyfikacja jest wewnętrzną sprawą Kościoła. Natomiast zastanawia mnie fakt, że archiwa watykańskie dotyczące pontyfikatu Piusa XII będą w pełni otwarte dopiero za 5-6 lat. Skoro jest tak, że wszystko, co dotyczy tego papieża jest jasne i klarowne i nie ma nic z tych rzeczy, które przypisują mu nieprzychylni, to nie ma powodu, by nadal to ukrywać. Znane są sprawy do 1939 roku, warto poznać całość i wytrącić krytykom Piusa XII oręż.


Niedopowiedzenia i ociąganie się w tej materii budzą uzasadnione wątpliwości.


12 komentarzy:

  1. 5-6 lat, mówisz... No tak, w kwestiach wiecznej świętości trzeba czasami wiele cierpliwości. Ale już teraz mogę sceptycznie odnieść się co do poglądu, że beatyfikacja, czy uznanie za świętego to wewnętrzna sprawa Kościoła. Kościół ma nieprzyjemny (dla mnie i podobnych do mnie) obyczaj nastawania, że moralność bierze się z jego Ksiąg i że jest ona egzemplifikowana żywotami świętych - i świat cały musi oglądać owe przykłady. Gdyby to był jedynie kwestia dokryny dyskutowanej wewnątrz seminariów duchownych i po klasztorach, ani na sekundę przy kwestii bym się nie zatrzymał.

    Próbując wyrazić własne odczucia staram się unikać dwubiegunowości, czytam co o nim pisano tu i tam i nie sądzę, by istniały dokumenty pozwalające na stawianie go jako strony winnej w wielkich procesach. Ale nawet przed otwarciem archiwów warto popatrzeć na wiele już od lat otwartych dokumentów. I może psuję niespodziankę, ale zapowiem, że otworzę na te tematy dziób w moich dwóch wpisach, które mają już "zaklepane" linki, ale przed podanymi datami nie ma co tam klikać. Pojawią się one u mnie 28/XII oraz 29/XII. Oczywiście, jeśli mnie przedtem piorun trafi to wpisów nie będzie i mogłoby to być dowodem na świętość tego pana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybacz parę literówek - nie tylko nie ma tu podglądu, ale niemożliwy też jest zwykły ogląd własnego komentarza; jakieś wordpressowe ustawienia sprawiają, że lewy brzeg zapisu jest ukryty, może dla zmuszenia komentatora, by dobrze zapamiętał, co tam nawypisywał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kościół ma nieprzyjemny (dla mnie i podobnych do mnie) obyczaj nastawania, że moralność bierze się z jego Ksiąg i że jest ona egzemplifikowana żywotami świętych – i świat cały musi oglądać owe przykłady.
    Wydaje się, że ten pogląd jest zbyt radyklany i w gruncie rzeczy, gdyby Kosciół zachowywał się zgodnie z Twoim oczekwianiem, nie mógłby głosić swej misji. Każda religia ma prawo - i z tego korzysta - by twierdzić, iż jej przesłanie jest prawdziwe. KK nie jet tu wyjątkiem. Zatem skoro uznaje prawdziwość swoich ksiąg i zawartą w nich moralność, uznaje też i świętość niektórych swych wyznawców.

    Trudno oczekiwać, by w tych sprawach spełniał postulaty takich reformatorów, jak Ty czy ja. W niczym to nie umniejsza naszego prawa do wypowiadania się na temat Kościoła (czy jakikolwiek inny), a nasze poglądy nie ograniczają jego praw do głoszenia swej misji.

    Ps. Faktycznie WP od paru dni coś sfiksował i ten lewy margines jest irytujący. Mniemam, że administartorzy już nad tym pracują.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Każda religia ma prawo – i z tego korzysta – by twierdzić, iż jej przesłanie jest prawdziwe." Tu nie będzie żadnych sporów. Kłopot zaczyna się gdy "prawdziwe" jest zastąpione przez "jedyne prawdziwe". Mam nadzieję, że takiego spojrzenia nie masz za radykalne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma kłopotu, bo każda religia twierdzi, że jej przesłanie jest JEDYNIE PRAWDZIWE. Co więcej: każda ma prawo głosić to w sposób całkowicie wolny.

    Kłopot pojawiłby się w momencie, gdyby jakakolwiek religia narzucała to przekonanie wykorzystując aparat państwa. Mielibyśmy wówczas państwo ajatollahów, choć bardziej restrykcyjny wydaje się reżim w Arabii Saudyjskiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Inspektor Lesny26.12.2009, 21:00

    "zaczyna się gdy “prawdziwe” jest zastąpione przez “jedyne prawdziwe”. Ma"
    Niestety, nie ma innej mozliwosci. Gdyz prawda jest jedna. Falsz natomiast moze miec wiele twarzy.
    Stwierdzenie "kazdy ma swoja prawde" jest falszem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Inspektor Lesny26.12.2009, 21:07

    "narzucała to przekonanie wykorzystując aparat państwa."
    Wszystkie "duze" religie rozprzestrzenily sie mniej czy bardziej dawno, wykorzystując przemoc struktur panstwowych. Religie (inne) rownierz byly zwalczane w identyczny sposob.
    Poglady, w tym religijne glosi sie w sposób całkowicie wolny, wtedy, gdy to nie ma zadnego znaczenia. Gdy sie przyslowiowo "mowi do sciany"

    OdpowiedzUsuń
  8. Tym razem ja wysunę podejrzenie, że wyrażasz nadmiernie radykalne opinie. Wątpię, by było prawdą, że "każda religia twierdzi, że jej przesłanie jest JEDYNE PRAWDZIWE". Nie mam za sobą poważniejszych studiów religioznawczych i wiedza o innych niż powiązanych z żydowskim Bogiem pochodzi z wydawnictw niezbyt głębokich, nawet jeśli parutomowych. Ale mam wrażenie, że ta wyłączność na prawo do posiadania prawdy jest ściśle związana z monoteizmem. Rozumiem, że każda z takich monoteicznych religii w różnych okresach miała różny stopień powiązania z aparatem państwowym i to, co tak mocno martwiło papieża Piusa X (że natąpił rozdział Kościoła i Państwa) mnie bardzo cieszy, bo to ten rozdział pozwala mi dużo spokojniej żyć niżby było to moim losem we wspomnianej przez Ciebie Arabii Saudyjskiej. Wydaje się, że w zachodnich świecie nadmiar powiązań świata sakralnego i świeckiego to zamierzchła historia - choć nie jestem pewien czy Serbowie mają za zamierzchłą historię zdarzenia sprzed 70 lat...

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisałem dokładnie tak: Każda religia ma prawo – i z tego korzysta – by twierdzić, iż jej przesłanie jest prawdziwe.

    Nie napisałem, że przesłanie każdej religii jest prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz rację! Mój punkt widzenia odnoszę głównie do monoteizmów, bo buddyzm już sam w sobie dopuszcza wielość ścieżek na szczyt.

    OdpowiedzUsuń
  11. Najpierw życzenia - najlepsze. Brak innych uzasadniam u siebie.

    Po drugie - coś mi w tle chichocze, nie wiem, czy Szatan. Pius Xii beatyfikowany z JPII - brzmi jak powtórka z rozrywki, nie o to szło Wojtyle;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tego, co mi wiadomo, Wojtyła miał jak najlepsze zdanie o Piusie XII. Poza tym z perspektywy wieczności - jeśli istnieje - te sprawy jawią się chyba w nieco innym świetle niźli nam śmiertelnikom:-)

    OdpowiedzUsuń