czwartek, 31 grudnia 2009

Zaczadzenie

Przesłanka nr 1.
Jeśli masz wyraziste poglądy narodowo-katolickie i na dodatek z miłości dla ojczyzny mieszkasz od wielu lat poza nią, to wiesz, że za wszystkie nieszczęścia w Polsce i na świecie odpowiadają Żydzi i cykliści... oraz Google, Yahoo, Facebook, a także Andsol i Sadoq.

Przesłanka nr 2.
Jeśli jesteś narodowo-katolickim patriotą to wiesz, że Jezus nie był Żydem. Tak głoszą tylko Żydzi i nienawistni prawdziwej wierze zżydziali biskupi, i zażydziałe umysły pożytecznych idiotów. Maria, matka Jezusa, nie była prawdopodobnie Żydówką

Przesłanka nr 3.
Jeśli jesteś narodowym-katolikiem to dla Ciebie Kościół katolicki po Vaticanum II nie jest już prawdziwym Kościołem, tylko instytucją na usługach Żydów i instytucji, którymi ci zarządzają.

Questiones

1. Jeśli katolickość, czyli powszechność KK jest czymś najistotniejszym w głoszeniu Ewangelii, to jak się to ma to patrzenia na rzeczywistość i opisywanie jej poprzez ksenofobiczne uprzedzenia do innych nacji? Paweł z Tarsu głosił: Nie masz już Żyda, ani Greka.

2. Jeśli Jezus nie był Żydem, to urodził się jako kto? Wszak w myśl nauki KK będąc Bogiem stał się także prawdziwym człowiekiem, a skoro prawdziwy człowiek to także prawdziwa narodowość.

3. Jeśli Vaticanum II wypaczyło KK i nie jest on z papieżem prawdziwym Kościołem, to gdzie są prawdziwe owieczki i prawdziwa owczarnia?

środa, 23 grudnia 2009

Milczenie

Ostatnio znów zrobiło się głośno wokół Piusa XII po podpisaniu przez Benedykta XVI dekretu o heroiczności jego cnót. Dekret ten otwiera drogę do beatyfikacji tego - kontrowersyjnego dla środowisk żydowskich i lewicowych - papieża. Nad wszystkim, co dotyczy Piusa XII, ciąży propaganda sowiecka  z okresu zimnej wojny oraz to, że Pius XII nie wykonał żadnych medialnych gestów w obronie Żydów. Wybrał metodę organicznej pomocy bez zbędnego rozgłosu.



Zasadnicze pytanie brzmi: Co jest lepsze: głośno krzyczeć i protestować przeciwko czemuś, co nieuniknione, czy raczej skutecznie ratować... bez zbędnego rozgłosu?


Uratowałem pokój dla mojego pokolenia - krzyczał Chamberlain po powrocie z konferencji w Monachium w 1938 roku. Z Daladierem, premierem Francji, oddał Hitlerowi część Czechosłowacji. Działali bez mandatu tych, w imieniu których decydowali (sic!!!). Rok później, 3 września 1939, Anglia i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę. Ich rządy głośno protestowały przeciwko agresji na Polskę i...  nie zrobiły nic. Dosłownie NIC.


Podzielam opinię kard. W. Kaspera, który powiedział, że beatyfikacja jest wewnętrzną sprawą Kościoła. Natomiast zastanawia mnie fakt, że archiwa watykańskie dotyczące pontyfikatu Piusa XII będą w pełni otwarte dopiero za 5-6 lat. Skoro jest tak, że wszystko, co dotyczy tego papieża jest jasne i klarowne i nie ma nic z tych rzeczy, które przypisują mu nieprzychylni, to nie ma powodu, by nadal to ukrywać. Znane są sprawy do 1939 roku, warto poznać całość i wytrącić krytykom Piusa XII oręż.


Niedopowiedzenia i ociąganie się w tej materii budzą uzasadnione wątpliwości.


niedziela, 20 grudnia 2009

Kara śmierci... sprawiedliwość

Przed laty telewizja polska pokazała film pt. Oto Ameryka. Były tam pokazane przejawy życia i zdarzeń w Ameryce, o jakich przeciętny człowiek nie miał wyobrażenia. Nie będę wspominał o ludziach mieszkających w kanałach, czy o zajadaniu się smażonymi dżdżownicami. Najbardziej wstrząsnął mną passus pokazujący wykonanie kary śmierci na krześle elektrycznym. Nie było to inscenizowane, to było nagranie prawdziwej egzekucji.  W tym wszystkim najbardziej poruszał nie fakt uśmiercenia człowieka, który na to zasłużył, ale sama bezwzględna procedura uśmiercania. Wtedy na wiele lat stałem się przeciwnikiem stosowania kary śmierci.




[caption id="" align="alignleft" width="175" caption="Scrape TV"][/caption]

Powodem radykalnej zmiany poglądu nie było współczucie dla skazańca, ani też możliwość sądowej pomyłki i skazanie niewinnego. Patrzyłem na to z punktu widzenia tych, którzy w imieniu prawa wykonywali tę karę. Na bok odkładam teorie sprawiedliwości, z których jedne w wymierzanej karze widzą cel wychowaczy i odstraszający, inne zaś (bliskie memu myśleniu) za cel sprawiedliwości stawiają odpłatę (retrybucja), gdzie zastosowana i wykonana kara przywraca równowagę w naruszonym porządku moralnym.


Stawiałem sobie pytanie, co czułbym i w jaki sposób odczłowieczałoby mnie zabijanie w imieniu prawa. W procedurze egzekucji uczestniczy wielu ludzi i nie jest tak, że nie ma to bez wpływu na ich psychikę, na ich relacje międzyludzkie, rodzinne. Jak można zabijać i być kochającym ojcem, dziadkiem, czułym mężem. Zabijanie odwrażliwia egzekutora i stępia uczucia wyższe, pozostawia trwały ślad w jego psychice.




Ja egzekwuję prawo i nie zastanawiam się, jakie skazańcy mieli życiorysy, jakich adwokatów i co ich doprowadziło do Bloku Śmierci. Znam tylko podstawowe dostępne dane na ich temat i nie mam do skazańców osobistego stosunku. Oni są przegranymi bitwami, beznadziejnymi przypadkami, nad którymi nie warto już rozdzierać szat - uważa Dave Garraghty [naczelnik więzienia w Greensville] - Rzeczpospolita z 7 marca 2001.



Do przedwczoraj sądziłem, że to jest wystarczający powód, by być przeciwnikiem kary śmierci. Mam tu na myśli troskę o duszę i wrażliwość wykonawców. Jednak dwa dni temu Anisia Gwiazdolica, gdy tylko podzieliłem się z nią przemyśleniami na ten temat, zwróciła mi uwagę na rzecz bardziej bulwersującą niźli to, co dzieje się z wykonawcami kary śmierci. W USA w egzekucjach biorą udział świadkowie: za jedną szybą prokurator, adwokaci, dziennikarze i przedstawiciele społeczności lokalnej, w drugim pomieszczeniu rodzina skazańca. Zrozumiały jest udział rodziny, która chce towarzyszyć w ostatnich chwilach skazańcowi, także udział prokuratora jest oczywisty, bo dopilnowuje z urzędu wykonanie prawa. Ale co z tymi, którzy nie mają żadnego osobistego stosunku do skazańca i przychodzą oglądać jego śmierć? Czy nie służy to obrzydliwej żądzy delektowania się widokiem śmierci człowieka?


Świadkowie ci jawią się niczym żądna krwi gawiedź obserwująca w średniowieczu łamanie kołem, czy ścięcie toporem. Więcej krwi, więcej krwi...




[caption id="" align="aligncenter" width="450" caption="Foto z www.flatrock.org.nz"][/caption]

czwartek, 17 grudnia 2009

Żyd Jezus, Żydówka Maria

Gdy przyglądamy się religiom innym niż chrześcijaństwo, ich księgom i głoszonym w nich prawdom z reguły mamy przeświadczenie o jakiejś nierzeczywistości tego, co w nich opisywane. Nie znaczy to, że wszystko w nich jest nieprawdziwe. Raczej chodzi o to, że zostało opisane w sposób dalece odbiegający od tego, co wydaje się możliwe. Sam kształt opisu jest zdeterminowany przez przyjęte na wiarę tezy, które należało w jakiś sposób uprawdopodobnić. Z trzeźwym oglądem nie mamy problemu, gdyż spoglądamy na religie spoza europejskiego kręgu kulturowego.


Kłopot zaczyna się, gdy próbujemy wniknąć w to, na czym zasadza się chrześcijaństwo oraz w jakim stopniu opisywane w Biblii zdarzenia są zgodne z tym, co faktycznie się wydarzyło. Zderzamy się tu z naruszeniem kulturowych szablonów, poprzez które interpretowana jest rzeczywistość społeczna... Wkraczamy w obszar kulturowego tabu i wywołujemy agresję jego czcicieli. Każde pytanie poddające w wątpliwość chrześcijańskie sacrum lub wypowiedź inaczej opisująca tę rzeczywistość wywołują zajadły atak strażników czystości wiary.


Natrafiłem na tekst o billboardzie umieszczonym przed jednym z anglikańskich kościołów w Nowej Zelandii. Wywołał gwałtowne reakcje i został zniszczony w ciągu kilku godzin od pojawienia się. Smutny Józef. trudno przebić Boga.



Lektura na powyższy temat wpisała się w pewną dyskusję, a raczej próbę uczestniczenia w dyskusji, na jednym z narodowo-ultra-katolickich blogów dotyczącym prawdziwej natury Boga i dopuszczalności stawiania tezy, że Jezus i jego matka Maria byli Żydami. Oto wybrane wypowiedzi strażników prawdy:




Jezus będąc jednorodzonym Synem Bożym nie moze być Żydem – odsyłam do podanych już przeze mnie argumentów. Jego Matka tak, kultura w której Jezus Chrystus jako człowiek żył na ziemi – też może byc określona narodowościowo. Przymierze Boga z kimkolwiek nie świadczy o narodowości Boga, bo Ten jej mieć nie może – jako Przedwieczny. Byłoby to ograniczeniem nieograniczonego i nieograniczalnego Boga przez nas, ludzi (Wojwid).




Jesli ktos urodzil sie w stajni, to wcale nie oznacza ze jest koniem…
Jezeli Polak urodzilby sie w i-sra-elu, to wcale nie oznacza ze bylby zydem…
W dalszym ciagu nie ma dowodu na to, ze Maryja – Matka Syna byla zydowka…, bowiem bardzo watpie w to, aby Sam Bog wybral Niepokalana Dziewice z narodu, ktory zerwal z Nim Przymierze… (Jasiek z Toronto).




Nie wie również [Sadoq], iż Kościół opiera się nie tylko na Biblii, ale w równej mierze na Tradycji, z Biblii zaś istotne są Ewangelie. Stary Testament o tyle jest ważny, o ile prorokuje pojawienie się Mesjasza, reszta zaś to w zasadzie (niekiedy piękne) żydowskie bajeczki (Cham Wiejski).



To tylko próbka błyskotliwie-przaśnych argumentów w obronie katolickości przed żydostwem. Dowody Biblijne z Ewangelii Jana 1,1-17 pomijane są milczeniem, gdyż nie pasują do obrazu ich Jezusa. A podany jest tam rodowód jednoznacznie określający przynależność Jezusa do narodu żydowskiego. Nadto jedną z przesłanek przeciw żydowskiemu pochodzeniu Marii i Jezusa ma być to, że posługiwali się językiem aramejskim, a nie hebrajskim. Nieważne jest, że w tym czasie hebrajski był językiem martwym i wykorzystywanym jedynie w liturgii. Odrodzenie języka nastąpiło dopiero w połowie XX wieku.


Prawdziwych katolików i Polaków nie przekonuje też passus z Katechizmu Kościoła katolickiego, który jest wyrazem wiary i prawd wywodzących się z Biblii i Tradycji. Podpisał i zatwierdził go papież.


Katechizm w rozdz. I w pkt 423 wyraźnie stwierdza: Wierzymy i wyznajemy, że Jezus z Nazaretu, urodzony jako Żyd z córki Izraela w Betlejem…


Głową muru nie przebijesz... ano nie przebiję.

niedziela, 13 grudnia 2009

Święto świateł

Po niedawnym orzeczeniu trybunału w Strasburgu w tzw. sprawie krzyża w jednej z włoskich szkół szaleństwo zidiociałej poprawności politycznej zaczyna ogarniać niektórych światłych dyrektorów. W szkole podstawowej w Cremonie (północne Włochy) zastąpiono święta Bożego Narodzenia wymyślonym ad hoc Świętem Świateł!!! W jaki sposób miałoby to łączyć różne religie i kultury do końca nie wiem. W każdym razie swego czasu komuniści w Polsce urządzali uroczyste nadanie imienia, zamiast chrztu, czy Wszystkich Świętych zastąpili nekrofilnie brzmiącym "świętem zmarłych".


Uzasadnienie decyzji cremońskiego dyrektora szkoły tyleż szczytne, co pozbawione sensu. Argumentacja związana z wielokulturowością i koniecznością szacunku dla odmiennych przekonań religijnych uczniów nie może i nie powinna prowadzić do zacierania i usuwania symboli i wartości kultury miejsca, które udzieliło im gościny. Gość nie ma prawa niszczyć miejsca gospodarza, a zasada gościnności nie może prowadzić do zgody na unicestwianie tego, co gospodarzowi miłe. Przybysze zachowując swoją kulturę i przekonania powinni poznawać gospodarzy i próbować wpisać się w tę przestrzeń.


Muzułmanie znakomicie wykorzystują zasoby Europy w umacnianiu się w niej demograficznie. Wielodzietne muzułmańskie rodziny korzystają z zasiłków rodzinnych, które miały być zachętą do większej dzietności wśród białych Europejczyków (sic!!!). Muzułmańscy goście nie zamierzają się z tą Europa integrować tylko ją przejmować i organizować na swoją modłę.  Zagrożenia związane z ustępowaniem muzułmanom w Europie dostrzegała i nagłaśniała już Oriana Falacci. Najwyraziściej opisała to w głośnym artykule Wściekłość i duma, który był pierwszym tak rozpoznawalnym ostrzeżeniem przed zagrożeniem cywilizacji i kultury współczesnej Europy. Niedawno zaś Szwajcarzy w referendum zakazali szpikowania swego kraju minaretami. Uznali, że tego byłoby już za wiele.


Blisko sto lat temu - o dziennikarzach bezkrytycznie piszących o rewolucji bolszewickiej - jej przywódca Włodzimierz Lenin mówił pożyteczny idiota (ros. полезный идиот). Dziś o tym, co w kwestii traktowania symboli chrześcijańskich i dawania pierwszeństwa uczuciom imigrantów proponuje współczesne prawodawstwo unijne, co mówią unijni politycy oraz to, co wynika z  rozstrzygnięć strasburskiego Trybunału,  przypomina pożyteczne zidiocenie... niestety.