piątek, 31 lipca 2009

Życie, jako towar i... wartość?

Przesłanka 1.

Kilka dni temu przeczytałem tekst/wspomnienie pt. Nie mogłam pozwolić, by umarł w samotności.  Przyznam, że mam mieszane uczucia w sprawie eutanazji, ale po tej lekturze lepiej rozumiem tych, którzy decydują się na taki krok. Życie... moje życie jest wartością dla mnie, ale też i dla innych. Jest tym, co mamy najwartościowsze, ale czy tak jest w rzeczywistości w każdym przypadku? Jaką wartość dla mnie ma moje cierpienie, mój ból fizyczny i psychiczny i moja niewypowiedziana beznadzieja?

Przesłanka 2.

Jadąc do pracy usłyszałem rano w wiadomościach, że surogatka z Łodzi walczy o dziecko, które zgodziła się urodzić za 30 tys. zł. Dziecko genetycznie nie jest z nią związane, gdyż materiał pochodzi od wnoszących opłatę za... usługę. Kobieta twierdzi, że w czasie ciąży związała się emocjonalnie z noszonym w łonie dzieckiem.

Przesłanka 3.

1 sierpnia 1944, godz. 17.00. 63 dni walki o godność i wolność. Ofiara krwi i życia za... innych.

Romantyzm? Bezsens? Szaleństwo? A może jednak Gloria victis?

[caption id="" align="aligncenter" width="323" caption="Powstanie Warszawskie"][/caption]

19 komentarzy:

  1. ad. przesłanka 3:

    Zawsze mnie ciekawi, że nikt nie doszukuje się nonsensu, czy choćby czegoś niewłaściwego, w przelaniu krwi za twór zwany ojczyzna (krwi swojej i cudzej), ale już w cenieniu wyżej lojalności wobec Boga niż doczesnego ratowania życia kosztem pogwałcenia zakazu o nieprzyjmowaniu krwi przez Świadków Jehowy, widzi się fanatyzm.

    Taka luźna konkluzja, często mnie uśmiechająca na tle podobnych wpisów. Bynajmniej, nie chodzi o śmiech szyderczy, jedynie o pewne wąskie horyzonty pojmowania pojęcia wartość przez szeroką część społeczeństwa, dla którego przesłanka trzecia będzie aktem najwyższego oddania zasadom i bohaterstwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ad Flamenco
    Zawsze mnie ciekawi, że nikt nie doszukuje się nonsensu, czy choćby czegoś niewłaściwego, w przelaniu krwi za twór zwany ojczyzna (krwi swojej i cudzej)...
    Uważam, że chyba zbyt duży kwantyfikator zastosowałaś. NIKT to znaczy, że Ty również, a tak nie jest. Wielu uważa, że było to głupie, ale nie przekreślajmy intencji i motywacji młodych ludzi, którzy oddali to, co najlepsze ZA INNYCH, a nie ZA SIEBIE, co wynika z motywacji.

    Skutki powstania były straszne dla uczestników. Ocena zasadności wywołania go do dziś dzieli historyków i opinię publiczną. Cenię jednak motywację tych, którzy chwycili za broń.

    OdpowiedzUsuń
  3. @sadoq: podziw dla motywacji tych którzy chwycili za broń i pogarda dla tych, którzy motywację tę cynicznie wykorzystali, jak również smutek na wspomnienie bilansu ogólnego nie muszą się wykluczać i mogą współistnieć.

    Sądzę nawet - że powinny.

    OdpowiedzUsuń
  4. W istocie tak jest, jak rzekłeś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czepiaj, się czepiaj. Słówek. To może zrobić tylko dobrze, a nawet i lepiej, więc podziekuję na dokładkę :)

    Myślę, że skutki każdego konfliktu zbrojnego są straszne dla nas wszystkich. Potęgują wiarę w słuszność stawania po czyjejś stronie, z pominięciem stawania po stronie człowieka i życia. Znieczulają.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tą wartością życia, na przykład na wojnie, to jest sprawa problematyczna. No bo jak? Moje życie jest największą wartością, a życie wroga już nie? I czy ten wróg oddaje życie za ojczyznę? Gloria victis?
    Poza tym myślę ( nie muszę mieć racji), że powstańcy walczyli oczywiście za ojczyznę, ale nie przypuszczam aby myśleli o tym, że oddadzą życie. Chyba nikt tak nie myśli. Tak sie mówi po fakcie w wielkich przemówieniach. Każdy jednak chce przeżyć i liczy na to, że przeżyje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze trzeba dodać tutaj ludność cywilną, zupełnie nie przygotowaną i zaskoczoną a śmierć zabrała ich dużo , bo ok. 200 000. !

    A powstańcy to głównie ludzie młodzi , dzieci - walczyli o wyzwolenie , myślę ,że (całe to polityczne wyrachowanie było im obce;) i dlatego to jest tym bardziej smutne :(

    W ogóle , ta nasza , polska martyrologia !

    Ps.
    Zauważyłam ,że mało się wspomina o tych nielicznych , wygranych powstaniach narodowościowych!
    Jak syreny zawyły to sobie pomyślałam o bezsensowności śmierci tych ludzi .Dlaczego np.Czesi potrafili zaczekać na front i maja piękna w ogóle nie zniszczoną , swoja stolicę.Co jest nie tak z Polakami,że tak lubią składać swoich ludzi na ofiarę , w imię czego i kogo?...
    Za grosz dyplomacji , gafa za gafa i tak od zawsze :(
    Czyżby w tym narodzie nie było i nie ma mądrych ludzi?...
    Jakoś w innych nacjach potrafią się do władzy dorwać mądrzejsi , tylko nie u nas , co z nami Polakami nie tak?...

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy kto chwyta za broń występuje w obronie KOGOŚ/CZEGOŚ wartościowszego niż jego indywidualne życie. Owszem chce przeżyć, ale wkalkulowuje swoją śmierć, jako możliwą ofiarę.
    Wróg - to inaczej napastnik - oddaję życie w imię swoich wartości, ale w tym paradoks, że szczytne motywacje obydwu stron wzajemnie się wykluczają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mądrzy jesteśmy po szkodzie. Dziś wiemy, jak należało postąpic i łatwo oceniamy przeszłość. Owcześni decydenci działali w określonej sytuacji militarnej i nie wiem, czy będąc na ich miejscu mielibyśmy możliwość podjęcia innej decyzji z taką łatwością, jak się nam wydaje dzisiaj.

    Wczoraj ogładałem film Zakazane piosenki. Moją uwagę zwrócił muzyk, który nie chciał grać, ani też słuchać zakazanych piosenek. Na zarzut, że jest strachliwy odpowiadał:
    - Jestem tylko ostrożny.

    15 sierpnia to rocznica wygranej bitwy warszawskiej, 15 lipca - bitwa pod Grunwaldem, 8 maja - dzień zwycięstwa nad Niemcami, a
    1 sierpnia 1944 kończy się dla mnie 4 czerwca 1989 roku i jest to wkładem w Polskę wolną i współczesną.

    Nie jest tak źle z naszymi rocznicami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś tak mało zajmujące okazują się dwie pierwsze przesłanki.
    Łatwiej nam dywagowac o kwestiach historycznych niż o współczesnych wyborach moralnych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehehe. A gdzie powstania śląskie i wielkopolskie ?...

    Walka o miasto Poznań, zakończona sukcesem.!

    Właśnie o to mi chodzi, one są dziwnie pomijane. ;(

    My czcimy tylko wydarzenia martyrologicznie - jakoś jesteśmy wypaczeni :(

    Poza tym mi nie chodzi o zwykłych ludzi , tylko o przywódców, którzy widzieli ,że się zawiązała koalicja , Alianci wówczas współpracowali z byłym ZSRR.
    Przecież , nawet rząd emigracyjny w Londynie nie był jednomyślny w tej decyzji i nie miał żadnych zapewnień , ani od Cherczila, Roswelta , ani tym bardziej od Stalina.
    Przywódcy powstania powinni o tym wiedzieć , bo chyba mieli jakieś dojścia w Londynie, swój wywiad, jakoś logistykę, rozeznanie o swoich możliwościach .

    Ja absolutnie nie łącze tamtego zrywu młodych ludzi ze zrywami robotniczymi, którzy w ostateczności zostali pozbawieni miejsc pracy.

    Pani Walentynowicz była na Powązkach w dniu 1 sierpnia, w przeciwieństwie do uczestników, którzy to powstanie przeżyli i czcili skromnie bez tych fanfar (politycznej buchalterii) , w ciszy parę dni wcześniej !

    Bo na naszą przeszłość Polacy patrzą różnie w zależności od swojego pochodzenia, a przed wojną chłopi byli grupą społeczna z którą sie zupełnie nie liczono , zwłaszcza na Galicji i w byłym zaborze rosyjskim.
    Polska była krajem o głębokim zróżnicowaniu społecznym.Pochodzenie w Polsce w przeciwieństwie do innych krajów bardzo decydowało o zaistnieniu kogoś , nawet bardzo uzdolnionego.

    Pozdrawiam!

    Specjalnie ten komentarz napisałam,żeby zaznaczyć ,że Polacy nie są jednomyślni , proszę poczytać na blogach, dlaczego tylu młodych polaków musi się decydować na wyjazdy zarobkowe z kraju , bynajmniej nie ze szczęścia z wolnego kraju!!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jula,
    Dobrze, że wskazałaś i Poznań i Śląsk. Warto o tym mówić, ale nie należy wartościować ofiar powstańców ze względu na skuteczność zrywu, w którym brali udział. Wszyscy... i Ślązacy i Wielkopolanie i Warszawiacy szli po zwycięstwo.

    Migracja ludzi za chlebem to nie tylko domena Polski. Współczesna Ameryka jest owocem takich ucieczek z własnych krajów. Ludzie są jak ciecz, czy powietrze... wypełniają każdą wolną i dostępną dla siebie przestrzeń.

    OdpowiedzUsuń
  13. Żeby nie było tyko historycznie i politycznie z mojej strony, to sprobuje odpowiedzieć na te dwie pierwsze przesłanki. ;)

    ad.1 Obecnie jest kult młodości i nie wiem , czy to nie ma dużego wpływu na pewne decyzje. :(
    Przy poziomie obecnej medycyny a także i możliwości walki z bólem , te decyzje mogłyby być inne , prawda?... Ale co ja będę o tym pisała, jak w moim mieście lekarka stwierdziła zgon , starej chorej kobiety, która ożyła i jedynym jej dokumentem był akt zgonu. hihihi...To raczej horor i stąd może te historyjki o wampirach, co?...

    ad.2 To drugie przesłanie , jest dla mnie trochę dziwne?..
    Bo nie wiem , jak to rozumieć, czy Ona była , li tylko inkubatorem?
    To już medycyna , jest na takim poziomie?... Odnośnie dzieci rodzonych , przez inne matki , czy adoptowanych zawsze były i będą problemy. Bo większość tych decyzji jest podejmowana z przyczyn ekonomicznych, prawda?... ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. ad 1.
    Jeśli chodzi o eutanazje to nie tylko kwestia odczuwanego fizycznie bólu rozstrzyga, czy poddać się jej, czy też nie. Medycyna potrafi walczyć z bólem, ale często o wiele trudniejsze jest cierpienie psychiczne i związana z tym zależność od innych osób. I tu widzę możliwość na takie uregulowania prawne, które dopuszczałyby pomoc w realizacji samobójstwa, bo to w istocie mam na myśli, a nie zabójstwo z litości.
    Owszem, jest cały szereg zagrożeń, jak choćby wymuszanie na chorych by poddali się eutanazji, ale to jest jakby odrębny wątek.

    W tym miejscu można podać przykład prof. Stevena Hawkinga, który mimo swego kalectwa jest człowiekiem spełnionym, ale prawdą też jest, że nie każdy sparaliżowany będzie miał taką szansę samorealizacji jak Hawking.

    ad.2
    Rozumiem chęć posiadania dzieci i dążenie do tego w różnoraki sposób. Rozumiem też motywacje finansowe surogatek. Przywołany przykład pokazuje jednak, że działanie wbrew naturze zamiast rozwiązywać problem bezdzietności tak naprawdę rodzi nowe problemy. Pytanie zatem, czy życie nie staje się towarem, a jeśli tak, to ile kosztuje?
    Takie samo pytanie można postawić - tylko à rebours - w odneisieniu do eutanazji: Ile kosztuje pożegnanie z życiem? Dziś jest to ok. 10,5 tys. EUR (sic!)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jako ciut starszy i mający do tematu stosunek nie tylko historyczny, czytam z ogromnym zaciekawieniem. Mam swoje zdanie oraz doświadczenia, ale lubię wiedzieć także, co sądzą i myślą inni. M.in. po to, by swoje poglądy porównywać i nawet cieniować. A w kwestiach Powstania:
    a) właśnie przeczytałem siódme wydania dzieła Ciechanowskiego- pasjonujące i wstrząsające;
    b) znalazłem taką stronkę ( tam m.in. duża księga do pobrania): www.powstanie.pl;
    c) na Powązkach oczywiście byłem ( jak lat temu 20,15 i 30-też), bialoczerwone mieczyki położyłem, świeczki zapaliłem; a byłem tam wśród tych, którzy postanowili "minąć się" z gromadą polityków oraz szacunek ofiarom i historii oddać samodzielnie, bez podpowiedzi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Często przy komentowaniu powstania zapomina sie o tym, że gdyby Warszawę udało się wyzwolić zanim wkroczyły do niej wojska sowieckie, była szansa na wejście w negocjacje ze Stalinem jako odrębny podmiot (w końcu to była stolica kraju). Może udałoby sie wtedy uniknąć mordow na AKowcach i tej całej bezsensownej makabry do 1956 r. To nie był li jedynie romantyzm, to była próba wskazania, że Polska nigdy nie skapitulowała i istniało Państwo Podziemne, ktore mogło być partnerem do rozmów.
    Ech, historia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się z argumentami dostępnymi
    w literaturze historycznej z awiatar.Mozna jedynie dodać,że pominęła
    Pani "makabry" lat nastepujących.Stan wojenny,skrytobójstwa i inne,
    zapewne znane Pani przykłady znęcania się nad obywatelami własnego kraju.
    Sadoqu,
    sądzę,że przelewali krew nie za innych,tylko własną wiarę w
    możliwość samostanowienia Polski ,nawet w zgnilźnie kanapowych
    decyzji "przyjaciół i sojuszników".Jałta.
    Normalni ludzie,nie szaleni-wierzyli w ideały,możemy ich z dzisiejszą!
    wiedzą historyczną nie rozumieć,podważać decyzje dowództwa.
    Tych pięknych ludzi już nie ma,ufam,że wiara w cenę wolności i duch
    w Narodzie nie zaginął/lata 70-te/.Przynajmniej w 1% obywateli.
    Nie robić nic jest najprościej,wtedy przynajmniej ma się PEWNOŚĆ nie
    popełnienia błędu of kors :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Powstanie to na pewno wstrząsające wydarzenie, które co roku na kilka dni ogarnia mój umysł głęboką zadumą. Jednak byłbym bardzo, bardzo ostrożny w nazywaniu tej bitwy "ofiarą życia za innych". Nie zapominajmy, że była to część II wojny światowej, jedna z bitew tej wojny, w której starły się dwie militarne siły. I po obu stronach były wdowy, sieroty i matki tracące synów. Żołnierze szli do boju po to, by zabijać, by odbierać życie innym, a nie oddawać własne. O ofierze z życia można mówić np. w wypadku Jezusa, który umarł, by inni żyli, o Maksymilianie Kolbe, o tych, co ginęli bo ukrywali Żydów, o Świadkach Jehowy w nazistowskich Niemczech, co nie chcieli brać broni do ręki, albo nie chcieli wydawać swoich braci i trafiali do obozów. A żołnierz idzie na wojne po to, żeby zabijać innych ludzi, oczywiście z ryzykiem, że sam zostanie zabity. Nie ma tu mowy o męczeństwie. Jezus powiedział: "Każdy kto miczem wojuje, od miecza zginie". I tak jest od wieków.
    Przypomina mi się w tym momencie cytat z jednej ze sztuk Durenamatta: "Państwo nazywa siebie ojczyzną, kiedy szykuje się do mordowania ludzi." Byłbym bardzo wdzięczny, bardzo, gdyby panowie Beck i Ribbentrop w sierpniu 39 się jakoś dogadali. To dopiero byłaby cenna ofiara. 60 milionów ludzi ocaliłoby życie.

    OdpowiedzUsuń
  19. "Często przy komentowaniu powstania zapomina się o tym, że gdyby Warszawę udało się wyzwolić zanim wkroczyły do niej wojska sowieckie....." o tym się nie mówi ponieważ kto by się wówczas tłumaczył że dzięki temu przez następne dziesięciolecia byliśmy narodem poniewieranym i sto lat za murzynami. Zresztą być może mur Berliński stałby wówczas w innym miejscu.

    OdpowiedzUsuń