poniedziałek, 13 lipca 2009

Kolor benzyny

Niedziela dla Pana C. zaczęła się dość wcześnie. W czasie, gdy większość jeszcze trwała w rozkosznych objęciach Morfeusza postanowił pojechać zatankować służbowy samochód. Przed wyjściem z domu wypił mocną kawę, by odpędzić natrętnie powracającą senność. Po kilku minutach był już na stacji paliw. Otworzył wlew paliwa i sięgnął po jeden z czterech dystrybutorów. Lekko zdziwił się ceną, jaka wyskoczyła na ciekłokrystalicznym liczniku... 4,49 zł za litr ON.
 Ale te ceny szaleją - pomyślał i uruchomił tankowanie.
Cyferki przeskakiwały chyżo podczas, gdy Pan C. sennie rozglądał się wokół siebie. Po chwili tankowanie zatrzymało się na 55 litrach. Wyciągnął pistolet tankujący i odkładając go na miejsce zamarł w bezruchu... szczęka opadła mu niemalże pod koła samochodu, a oczy powiększyły się do wielkości pięciozłotówek...
Miejsce, w które odstawiał urządzenie opisane było... benzyna U-95.
Zły sen, mara, deja-vu... Mózg ludzki naprawdę zaskakuje. Nie wiedzieć czemu przypomniał się w tym momencie Panu C. obraz, którego był świadkiem kilkanaście lat temu. Na stację paliw podjechała kobieta i zatrzymała się przy dystrybutorze tuż przed Panem C.
 Proszę zatankować do pełna - powiedziała do mężczyzny z obsługi.- Niebieską, czy żółtą? - spytał.- A jakie ma pan jeszcze kolory - spytała całkiem poważnie kobieta-kierowca.

Zamiast pointy.
100,00 zł - olej napędowy w zbiorniku
246,95 zł - zatankowane paliwo (benzyna)
300,00 zł - holowanie 
300,00 zł - wypompowanie benzyny zmieszanej z olejem napędowym: 
SUMA: 946,95 zł

Szerokiej drogi... wszystkim


15 komentarzy:

  1. Teraz będziesz wiedział, jakie koszta pochłania zdrada Morfeusza z Jawą.

    Śmiać się z siebie pełną gębą - bezcenne.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No już wiem, ale czy musiał swą zazdrość ob-Jawiać tak kosztownie?:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakbym była złośliwa, to bym napisała, że uderzył, gdzie zabolało.. albo, że jak się bruka dzień święty tankowaniem służbowego auta, to się trzeba z pokutą liczyć.. albo, że.. ups! w sumie to już napisałam ;p

    Przekaż Sadoqowi, że taką nauczkę pamięta się przez kolejne dwadzieścia lat, więc sumarycznie wyjdzie na plus. No i.. jest jeszcze rower :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W Niemczech można się pomylić tylko w jedną stronę - średnica otworu wlewowego jest inna w przypadku tych dwóch paliw i pistolet najzwyczajniej nie pasuje.

    Co stanowi słabą pociechę, wiem. Ale ambaras.

    OdpowiedzUsuń
  5. No już, już, obetrzyj nosek i nie maż się. A co by było, gdybyś zauważył dopiero jak silnik by szlag trafił?
    Zawsze w takich momentach mówię sobie, że za naukę się płaci :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz już odżałowana kasa i nauka zakodowana. Do tej pory teoretycznie wiedziałem, że nie należy benzyną zalewać ropniaka. Zawsze takie przygody mieli inni... w niedzielę wypadło na mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. I mnie zdarzyło się coś podobnego - tyle że do benzyniaka nalałem diesla :)
    Mimo, że było to na jakimś strasznym zadupiu w Dakocie Południowej, znalazł się ktoś, kto mi tę ropę z baku wytankował. Za odpowiednią opłatą, of course :)
    (To, że dysponował od ręki potrzebnym do tego sprzętem, wzbudziło wszak moje podejrzenia... No cóż, czego się nie robi, by mieć na frytki, steka i piwo :) )
    Straciłem nie tylko kilkaset dolarów, ale i dobre pół dnia!

    Ale to przecież wątpliwa pociecha dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerość za szczerość - każdy ma w życiu przynajmniej jednego kosztownego knota na osobistym koncie. Tyle, że nie każdy ma odwagę to publicznie ogłosić. Sadoq był odważny, i do tego poczucie humoru zachował. Chwała mu za to! A że Mu portfel schudł? A jeśli się spłaczemy, to od tego przytyje? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. @ Jędz@
    Opisane zdarzenie jest przykładem typowego wymuszenia obiegu pieniądza, a to zaś sprzyja płaceniu podatków.

    @ Telemach
    W Polsce też nie mógłbym wlać oleju napędowego do baku z benzyną (mniejszy przekrój wlewu)

    @ Logos
    Dołączyłem do grona doświadczonych przez motoryzację.

    @ Barnaba
    Już parę rzeczy podobnych mam na sumieniu, ale unikam skutecznie powtórek. A że życie jest pełne niepsodzianek więc co jakiś czas dosięga mnie coś nowego

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam wrażenie (choć pewnie nieprawdziwe), że jak już sobie raz za czas coś dobrze zorganizuję, a potem realizuję to zawsze się potem coś (mówiąc brzydko) spieprzy.
    Nie ma to jak Last Minute Management.

    Trzeba był zaspać, gonić na złamanie karku na stację obsuwając rozpoczęcie obiecanej rodzinie wycieczki, znieść zrzędzenie zdenerwowanych uczestników i milcząco łamać przepisy drogowe, aby dogonić zaplanowany rozkład dnia...

    Pozdrawiam i współczuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wypada życzyć, by gorąc nie pomieszał teorii z praktyką w czwartek - proszę się nie wkręcić w jakiś wentylator :)

    Ależ oczywiście, że się puszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przypadki chodzą po ludziach, z tym tylko, że po każdym z nas inne. Nam przypadają - jak zawsze - te gorsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gorsze, bo nasze. Za to mamy najpiękniejsze wesela i dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  14. Koszty na firmę? :) Aż dziw, że samochód napędzany olejem nie ujedzie na benzynę :P. Wesoła sytuacja, tylko daje po kieszeni :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Mirosław Rynkowski31.07.2009, 19:33

    Zamiast pointy wstawię swoje niemiłe zdarzenie odnośnie tematu benzyny. Zimą zatankowałem samochód do pełna, ponieważ rano miałem udać się w daleką podróż i to w dodatku miała ona być zwieńczona stosowną wypłatą. Wstałem rano a na dworze jest -10. Samochód dwu letni nie zapalił mimo maltretowania go i przekleństwami, jakie cisnęły się mi na usta. Efekt – wezwany mechanik na miejsce orzekł. Benzyna zamarzła w przewodach, ponieważ była to mieszanka różnych związków w tym również i wody. Gdzie pan zatankował? – zapytał. Na stacji „Orl….” (reklama wyłączona) A to tam – mechanik machnął ręką. Tam zawsze czegoś dolewają. Efekt 600 Pl w plecy, bo zakatowałem rozrusznik. Przykro mi, lecz nie pamiętam, jaki kolor miała benzyna. Na drugi raz spojrzę, co leję.

    OdpowiedzUsuń