sobota, 18 lipca 2009

Kanibalizm?



Przesłanka nr 1.
A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. [Mt 26, 26-28]

Przesłanka nr 2
Najpierw święty Sobór naucza oraz otwarcie i jasno wyznaje, że w Boskim Sakramencie św. Eucharystii po konsekracji chleba i wina Pan nasz Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, znajduje się prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie [kan. 1] pod postaciami owych widzialnych rzeczy. Albowiem nie jest to sprzeczne, abyZbawiciel nasz zasiadał zawsze w niebiosach po prawicy Ojca naturalnym sposobem obecności, a mimo to był obecny w swojej substancji na wielu innych miejscach sposobem istnienia wprawdzie ledwo słowami wyrażalnym, który jednak jako dla Boga możliwy możemy pomyśleć i mocno mamy wierzyć.

[...] jest niesłychanie wielkim występkiem, kiedy niektórzy uparci i przewrotni ludzie czynią z nich fałszywe i zmyślone metafory, przeczące prawdzie ciała i krwi Chrystusa [Sobór Trydencki, Sesja XIII, Dekret o Najświętsym Sakramencie]

Definicja
Kanibalizm: «zjadanie mięsa ludzkiego przez innych ludzi» lub «pożeranie się osobników tego samego gatunku wskutek głodu, zagęszczenia populacji itp.» [Słownik Języka Polskiego]

49 komentarzy:

  1. U Ciebie ostatnio jest tak leciuchno, że pozwolę sobie jedynie na dygresję dotyczącą wegetarian. Albo grzeszą odmową konsumpcji, albo kłamstwem.

    Swoją drogą, ciekawe co z nakazem powstrzymywania się od krwi w takim układzie dyktowanym przez Układ.. Pewnie im umknęło - Dzieje Apostolskie wszak kawał drogi od ewangelii leżą ;)


    ps. jednak się doigrasz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś może pomyśleć, że upał powywracał zwoje mózgowe Sadoqa, ale zapewniam, że pod tym względem jestem jak najbardziej w pełni władz umysłowych.

    Nie rozstrzygam w powyższym wpisie niczego, ale stawiam pytania :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Poplątał chyba, nie powywracał - mniejsza o to, wegetarianie od razu mi się wysypali. Można jeszcze poszukać zwierzęcego białka w hostii.. to - jakby - rozstrzygnęłoby wątpliwości, czy mamy do czynienia z symbolami, czy z magią ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kwestia stawiana we wpisie ma charakter moich wątpliwości, jak należy rozumieć tekst ewangelii i tego, co potwierdza dekret soborowy.

    Eucharystia dla mnie realnie jest mąką z wodą i wino. Normalne produkty spożywcze.
    Dla wierzących (vide: ewangelia i sobór) realne ciało i krew.

    Jaki jest sens spożywania ludzkiego ciała i krwi w chrześcijaństwie? Ma dawać siłę i moc. A to czyni je podobnym do rytuałów spożywania ciała w innych religiach i kulturach.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Jaki jest sens spożywania ludzkiego ciała i krwi w chrześcijaństwie? Ma dawać siłę i moc. A to czyni je podobnym do rytuałów spożywania ciała w innych religiach i kulturach."

    Być może kanibalizm przetrwał do czasów pierwszych chrześcijan, na co nie ma jednak żadnych dowodów ani chyba nawet przesłanek, więc Chrystus chciał wyplenić ten barbarzyński obyczaj ustanawiając Sakrament Eucharystii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moon,
    Myślę, że nie taka była intencja Jezusa. Natomiast taki obrót przybrały święta Bożego Narodzenia, które zastąpiły pogańskie święto Niezwyciężonego Słońca.

    Jezus swą ofertę kierował do Żydów, wśród których nie był praktykowany kanibalizm. Owszem były składane ofiary z kozłów, gołębi, owiec, czy płodów rolnych, jednakże propozycja ostatniej wieczerzy jest czymś szczególnym. Owszem przywołuje się symbol baranka, ale wcześniej nie pojawiał się wątek spożywania ciała ludzkiego, a tu jest wezwanie wprost. Mówi o tym Jezus i potwierdza to bardzo wyraźnie Kościół.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mała korekta: dla 'wierzących vide ewangelia' też jest mąką z wodą (+ wino niealkoholizowane). Nie zrównuj wyznań ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszyscy stają się jednym ciałem Kościoła po spożyciu symbolicznego ciała Chrystusa.

    Niemniej, jakby nie było, jest to "kanibalizm metaforyczny".

    Może jacyś profesorowie teologi znają odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też tak kiedyś sądziłem, że Kościół traktuje to metaforycznie, ale cytowany tekst soborowy nie pozostawia wątpliwości: [...] jest niesłychanie wielkim występkiem, kiedy niektórzy uparci i przewrotni ludzie czynią z nich fałszywe i zmyślone metafory, przeczące prawdzie ciała i krwi Chrystusa .
    Jakiekolwiek wycieczki w kierunku metafory i symbolu będą herezją:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Flamenco,
    Czytaj wszystko w kontekście Kościoła katolickiego, bo jego teksty i rozumienie przywołuję, tak więc gdzież tu zrównanie? Inne wyznania biorę w nawias, gdyż tam nie ma mowy o transsubstancjacji i wiary w rzeczywistą obecność ciała i krwi Jezusa .

    OdpowiedzUsuń
  11. Sadoq - pisz wszystko w kontekście KK w takim razie, zamiast uogólniać do chrześcijanie czy wierzący :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kościół nie wycofuje się nigdy ze swoich postanowień dotyczących wiary. Obowiązują wszystkie tezy 21 soborów poczynając od nicejskiego z 325 roku p.Ch. Trydencki to połowa wieku XVI. Po nim był tylko sobór watykański pierwszy w XIX wieku i watykański II 1962-1965. Zmienna jest tylko taktyka duszpasterska i praktyka, natomiast twierdzenia doktrynalne nie podlegają dezawuowaniu.
    Zdziwisz się, ale nadal obowiązuje doktryna extra ecclesiam nulla salus (poza Kościołem nie ma zbawienia). Wyraził to explicite Sobór Laterański (1215) i potwierdził Sobór Florencki (1439). Ten ostatni wymienia jednym tchem wszystkich podlegających potępieniu: poganie, żydzi, heretycy i schizmatycy.

    Kościół (papieże) może reinterpretować naukę, ale nie może zmieniać jej istoty, gdyż wtedy zaprzeczałby sam sobie, czyli działaniu pod wpływem Ducha Świętego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze. Należy być precyzyjnym, bo nie dla każdego jest oczywiste, że Sobory to domena KK. W tym jednak momencie uświadamiam sobie, że pozostałe denominacje chrześcijańskie jawią się jako te, które poprzez pamiątkę ostatniej wieczerzy uprawiają kanibalizm metaforyczny:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Żelazna doktryna katolicka. Dobre dla sekciarzy.

    Ale samo chrześcijaństwo, jego ideologia, a zwłaszcza przeróżne odłamy protestantyzmu, bez wątpienia przyczyniły się do rozwoju "cywilizacji białego człowieka", czyli naszej europejskiej kultury i gospodarki.

    Protestanci również sprzeciwiają się aborcji, eutanazji, rozpasaniu, itp., czyli temu wszystkiemu, co zaprzecza godności człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  15. To wszystko prawda, co napisałaś, ale od strony doktrynalnej to różne wyznania od katolicyzmu i prawosławia oraz anglikanizmu i starokatolików.
    Sekciarskie zapał był zawsze większy w denominacjach nowych, a więc w tych wszystkich które bazowały na luteranizmie i z niego ewoluowały.

    OdpowiedzUsuń
  16. Znane są opowieści o tym , jak poganie( nawracani przez misjonarzy) nie mogli się nadziwić ,że chrześcijanie zjadają swojego Boga.
    Nieraz dobrze jest spojrzeć na sprawę z boku , oczami innych :-)
    No cóż wygląda na to ,że katolicy zjadają swojego Boga i czynią to bez większej świadomości , bez zastanawiania się nad tym. Zapewne większczość z nich powie ,że hostia to tylko symbol:-)
    Istotnie , interesujące skąd wzięły się takie chrześcijańskie wyobrażenia?
    Zapewne wynikają z faktu ,że krwawa ofiara stanowiła rytuał i centralny obrzęd we wszystkich religiach starożytnych i odznacza się jakąś szczególną mocą przetrwania.
    Hebrajczycy , którym tak zależało na odrębności od sąsiadów w innych religijnych kwestiach, rytuały ofiarne mieli bardzo podobne do obrzędów Kannanejczyków i innych "bałwochwalców", którymi pogardzali.
    Chrześcijanie , którym tak zależało na wyodrębieniu się od Żydów też przyjęli od nich rytuały ofiarne.
    Wygląda na to ,że Jahwe, też lubi "poczuć zapach ofiary" - nawet jeśli tą ofiarą jest jego syn, który jest jednocześnie Bogiem.
    Wynika z tego ,że Bóg składa ofiarę z siebie samemu sobie- bardzo to zagmatwanie , nic więc dziwnego ,że pozostaje "tajemnicą": Jezus jest zarazem ofiarnym "Barankiem" i w tajemnicy Trójcy- Bogiem- któremu Baranek jest składany w ofierze.
    Ciekawe światło na tą szczególną podwójność rzucają obrzędy azteckie- człowiek który miał być ofiarowany, był ubierany tak ,aby uosabiać boga , któremu składano ofiarę.

    PS Myślałam ,że Sadoq ezoteryką rażony i urażony, a tu wygląda na to ,że chyba też zainspirowany ?:-)
    PS

    OdpowiedzUsuń
  17. Kanibalizm ?
    Przesłanka pierwsza nietrafiona,uczniowie niespałaszowali Jezusa,gdyż
    nienadgryziony i żyw z wieczerzy wyszedł,aby przez ofiare na krzyżu stać się Nowym Przymierzem/Ojca Boga z ludźmi/.
    "twardą mowę" skierował do uczniów z otwartymi oczami duchowymi,a więc należy sądzić,że sugerował "symboliczną rzeczywistość".
    Wiara czyni cuda w "ezoteryce" bez konieczności widzenia substancjalnego.

    Przesłanka druga trafiona w dychę,ponieważ instytucja kościelna zaczęła
    majdrować przy tekstach biblijnych i zrobił się system nakazowy do wierzenia,absolutnie nie do przyjęcia dla człowieka z wolną wolą.Raczej dla niedowiarków wiernych i duchownych chwiejacych sie w wierze.

    Nie dość na tym ,wrrrrrrrr K.K. stworzył Kodeks Prawa Kanonicznego,chwilami przyprawiający o gęsią skórkę/wybacz ptaku/.
    N.P.
    § 2. Jednakże dzieciom znajdującym się w niebezpieczeństwie śmierci wolno udzielić Najświętszej Eucharystii, gdy potrafią odróżnić Ciało Chrystusa od zwykłego chleba i mogą z szacunkiem przyjąć Komunię świętą.
    § 1. Namaszczenia chorych można udzielić wiernemu, który po osiągnięciu używania rozumu, znajdzie się w niebezpieczeństwie śmierci na skutek choroby lub starości.
    1. Sprawowanie Eucharystii jest czynnością samego Chrystusa i Kościoła, w której Chrystus Pan, przez posługę kapłana, siebie samego, obecnego substancjalnie pod postaciami chleba i wina, składa w ofierze Bogu Ojcu, a wiernym - złączonym z Nim w Jego ofierze - daje się jako duchowy pokarm.
    i dalejjjjjjjjjjjj
    Kan. 871 - Płody poronione, jeśli żyją, należy, jeśli to możliwe, chrzcić. Wszystkim świecie oburzonym aborcją gratuluję dobrego samopoczucia i jedynie słusznego etycznego podejścia do nienarodzonych.
    A jeśli płód jest martwy, Bramy Nieba zaklulu:))
    A wysyłanie dorosłych mężczyzn na prawdopodobną śmierć w Afganistanie,czyż to nie aborcja!Obłuda,fałsz,zakłamanie.
    Niskie mandaty dla pijanych morderców na drogach,przyzwolenie na działanie jawnogrzeszących.
    Za zgodę wyproszoną u K.K. pochowano J.Waldorffa za 10.000 zeta .

    Kanibalizm?
    Taka perełeczka..
    ".. Pozostaliśmy w ciszy modląc się; wszystcy obecni mieli możliwość widzenia i adorowania cudownej hostii. Po chwili poleciłem Julii połknąć i spożyć hostię. A po Mszy Julia wyjaśniła, że Hostia stała się duża i cielista; i że spożywała ją z pewną trudnością.
    Smak krwi pozostał w jej ustach przez dłuższy czas. Wtedy poprosiłem, aby podano j ej szklankę wody z cudownego źródła w pobliżu. Gdy piła wodę, jej palec dotknął ust i stróżka krwi była widoczna na j ej palcu. Julia spłukała palec w wodzie i wypiła ją. "
    oto link http://www.ourlady.ca/translations/Polish/najuTestimonyPolish.htm

    Jak mówił Sokrates "Żeń się,lub nie i tak bedziesz żałował"
    Dziad swoje i Pop swoje,niemniej jednak miło było.
    Goethe:"wiecej swiatła"

    OdpowiedzUsuń
  18. Za to mamy nowe pojęcie wzięte z
    Kodeksu Kanonicznego: OSIĄGNIECIE UŻYWANIA ROZUMU ,jako przyzwolenie do czynności liturhicznych......chłe chłe.:))Pogrzebię w wolnej
    chwili w tej zacnej księdze,kopalnia bawidełek.
    Nie rozdrapywać policzków Julio!Jakkolwiek.

    A telefonia Rydza bedzie nazywała się SIM CITY,a!

    OdpowiedzUsuń
  19. Miło zobaczyć, że zaciekawiły Cię napotkane problemy i że... myślisz. Po prostu :-) Nie za często to się zdarza u gatunku homo sapiens.
    Przyznam, że to zagadnienie też każe mi się zastanowić, wciąż nie rozumiem. Wiem jednak, że z problemem kanibalizmu mierzyć musieli się już Doktorzy i Ojcowie Kościoła, którym sprawę tę wytykano. Musieli jakoś ją wygimnastykować wtedy...
    Na ten temat założyłem wątek na forum.wiara.pl (sekcja Sakramenty), ale - przyznaję - rozróżnienie obecności fizycznej od sakramentalnej wykladane tam wydaje mi się miałkie i naciągane. Jest też inne wytłumaczenie - bez głębszego wejścia w wiarę katolicką nie dam rady tego ogarnąć... Szkoda tylko, że aby pojąć codzienność katolika, jego "chleb powszedni", trzeba zostać teologiem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda tylko, że aby pojąć codzienność katolika, jego “chleb powszedni”, trzeba zostać teologiem

    Oj, to chyba sporo na wyrost założone - najpierw potencjalny katolik musiałby liznąć teologii, by uświadomić sobie, co ponad przysposobienie chrztem za niemowlęcia, jest jego rzeczywistym udziałem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ezoteryka mnie nie razi. Razi mnie raczej impregnacja na dialog i podejrzliwość. Stąd uzasadniony wpis o ezoteryce w wydaniu Astromarii:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przesłanka pierwsza jest punktem wyjścia do rozważań, więc trudno mówić o trafności lub nie. Tak stoi w Piśmie i jest to poza taką kategoryzacją, jak przywołana przez Ciebie. To samo tyczy się i drugiej przesłanki.

    One służą przedłożeniu wątpliwości. Nic nie rozstrzygają.

    OdpowiedzUsuń
  23. Lewiatanie,
    Miło mi przeczytać dowody uznania wyrażone w Twoim komentarzu. Do tej pory tylko zdawało mi się, że myślę. Dzięki Tobie już to wiem.

    A tak już na poważnie, to nie trzeba być teologiem, by rozumieć. Wystarczy... myśleć (-:

    OdpowiedzUsuń
  24. Bravissimo flamenco !
    Niekoniecznie teologiem,wystarczy uważna lektura N.T.:))

    OdpowiedzUsuń
  25. homo @ sadoq & homo @ Lewiatan
    Panowie!proszę myśleć,ja czekam na chociażby cząstkowe zrozumienie :))

    a być może jest tak: "...teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce,ale wówczas twarzą w twarz.teraz poznanie moje jest czastkowe,ale wówczas poznam tak,jak jestem poznany...." I KOR. 13,12

    OdpowiedzUsuń
  26. Sadoqu, ja im więcej w tym temacie myślę, tym mniej rozumiem. :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam, dyskusja ciekawa, tym bardziej, że mądrzy ludzie ją prowadzą. A dokąd ona ich zaprowadzi? Czy nie na manowce? Pozdrawiam między burzami, Gosia

    OdpowiedzUsuń
  28. Witaj Sadoq & consortes :)

    Eucharystia ma mniej więcej tyle wspólnego z kanibalizmem, co ciąża. u mistyków, m.in. u Juliany z Norwich, możemy przeczytac o metaforze Jezusa-Matki i ma ona zakorzenienie właśnie w kobiecym spojrzeniu na tajemnicę Eucharystii.

    Ciąża oznacza fizjologicznie karmienie swoim ciałem i krwia drugiego człowieka, jest to dobrowolny dar, w założeniu wypływający z milosci matki do jej dziecka (tu proszę, żeby nie wrzucac komentarzy o niechcianych ciążach etc. - ja piszę o pewnej sytuacji modelowej, doskonałej, wiem, ze sa od niej odchylenia). Jezus daje nam siebie dobrowolnie i z miłosci tak, jak matka daje siebie dziecku. I ten dar pozwala nam żyć Jego życiem i jednocześnie wzrastać.

    Jednocześnie metafora ta pozwala rozumieć smierć jako narodziny do nowego życia a odmowe przyjęcia Eucharystii jako droge do obumierania.

    Przepraszam za autoreklame, ale szerzej pisałam o tym tutaj i nie chce mi się powtarzać: http://mateusz.pl/wdrodze/nr403/11-wdr.htm

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Pomijając już wątpliwość powiązania z tematem, wybitnie zniesmaczyło mnie na Pani stronie wynoszenie do boskości (płciowości i) ludzi. Czuć wyraźny aromat bałwochwalczego zachwytu człowiekiem, który jest tylko stworzeniem Bożym i może odwzorowywać przymioty swego Stwórcy, świadomie Go naśladując (na Jego obraz ). Gorzej, bałwochwalczy zachwyt płciowością samą w sobie.

    Pozwoliłam sobie na te krótkie trzy zdania tu tylko dlatego, że tam możliwości komentowania nie ma. Z tego też powodu zdania owe mają mocno spiłowany pazur.

    OdpowiedzUsuń
  30. "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.
    Po czym im błogosławił mówiąc do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,27-28)

    Po pierwsze: obrazem jesteśmy (jest to stan dany nam przez Boga a On jak daje, to raz na zawsze - por. List do Rzymian 11,29), poprzez grzech zagubiliśmy jedynie nasze podobieństwo i je właśnie możemy odzyskać upodabniając się do Chrystusa.
    Mówiąc metaforycznie: obraz pozostaje obrazem, nawet jeśli jest brudny i poszarpany. Tyle, że jako brudny i poszarpany nie jest w pełni podobny do pierwowzoru.

    Po drugie: płciowość i płodność są jednym z aspektów naszego bycia obrazem Boga, zwłaszcza, że Bóg w Biblii sam w Nowym Testamencie objawia siebie jako Ojca. A ojcostwo wynika z płciowości, tak samo, jak macierzyństwo. Bóg jest przede wszystkim Dawcą Życia: fizycznego i duchowego (dlatego największym cudem Jezusa było to, że zmartwychwstał).

    Nie ubóstwiam człowieka ani nie deifikuję jego płodności czy płciowości, mówię jedynie (bazując zresztą na Biblii, w której ludzka miłość opisana w Pieśni nad pieśniami jest obrazem miłości Boga i Jego ludu), że to co ludzkie, mówi o tym, co Boskie. To prawda: wymaga świadomości, że jest to jedynie obraz i często zatarte podobieństwo, ale mówi o Nim. Doświadczając bólu porodu czy opiekując się swoim dzieckiem, uczę się Boga - upodabniam się do Niego, chociaż nigdy dokładnie taka jak On nie będę. Ale mam szansę odzyskać moje podobieństwo do Niego. Właśnie Go naśladując :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To ja przepraszam...czy tu...?
    /na skróty/
    @ ewiater,a z kim to Bóg Ojciec miał syna Jezusa,że o płciowość spytam ?
    I po co ta "teologozofia" w prostych słowach "życiem" nazwana ?

    OdpowiedzUsuń
  32. Jesteśmy tylko obrazem Boga, nasza płciowość posłużyła Mu w Objawieniu jako metafora tego, jak bardzo nas pragnie i jak głęboko boli Go nasz grzech - naprawdę polecam lekturę, może nawet nie tyle Pieśni nad pieśniami, co fragmentu z proroków - np. Ozeasza, pierwsze trzy rozdziały.

    Jesteśmy OBRAZEM Boga a nie identyczni jak On - przecież kiedy patrzymy na obraz wazonu, owszem - widzimy wazon, ale nikt nie oczekuje, że będzie on trójwymiarowy. Podobnie jest z nami i Bogiem - On jest Kimś więcej, o te nieskończoną ilość wymiarów więcej, jednak jesteśmy do Niego podobni - inaczej nic o Nim nie moglibyśmy zrozumieć, Objawienie byłoby niemożliwe.

    Jezus jako człowiek urodził się z Maryi z Nazaretu, jeśli chodzi o ścisłość :) Co prawda współżycia w sensie dosłownym nie było, ale ciąża i poród już jak najbardziej :) Syn Boży (czyli druga natura Wcielonego Boga) rodzi się nieustannie z Ojca bez współżycia.

    OdpowiedzUsuń
  33. @ ewiater,rozumiem pokornie,
    że tak wnikliwie rozgryzła Pani naturę Boga i" nasze bycie jego obrazem".
    jego ból,e.c.t.Prezentuje Pani opcję podaną do wierzenia i trzyma się jej
    kurczowo.O.K. są i takie przypadłości naszej niedoskonałości..Prowadzi tu Pani swoistą ewangelizację na katolicyzm/?/ na podstawie Biblii,a niekoniecznie chodzi tu o to w tym dyskursie.

    Czyli Jezus urodził się z Boga Ojca i Maryi z Nazaretu ?
    Skąd ta pewność,że do współżycia w sensie dosłownym nie doszło,skoro
    Bóg jest Wszechmogący?
    Jak nieustannie rodzi sie Jezus,proszę o podanie przybliżonej liczby ponownych narodzin i sposobu.,of course.
    Ta ostatnia teza to już jakiś obłęd,proszę podać źródło z jakiego czerpie Pani te rewelacje :))
    Pieśń nad Pieśniami ma różne recenzje (- >.
    Przykro mi.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  34. To ja będę taki miły i zaproszę Pana/Panią na studia teologiczne. Tam, z pewnością, dowie się Pan/Pani tego wszystkiego, czego pragnie się Pan/Pani dowiedzieć i może przestanie się Pan/Pani nabijać z katolików, co też nieustannie Pan/Pani uskutecznia.

    A słowo "nieustannie", mówiące o rodzeniu się Syna z Ojca, oznacza "nieustanne", czyli nieprzerwane, wieczne rodzenie/zrodzenie. Nie ma żadnej liczby narodzin ani żadnego sposobu, of course.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja wiedziałem że tak będzie...

    OdpowiedzUsuń
  36. @ Maurycy Teo,ani mi w głowie nabijać się z kogokolwiek,
    ale skoro sami się proszą:))) wypowiadając aurytatywnie,nieprecyzyjnie,podręcznikowo.....
    Ja pokornie zapytałam,lecz odpowiedzi jak dotąd nie otrzymałam.Są inne formy ewangelizacji,n.p. przez miłość bliźniego ubogiego,których ci u nas dostatek.
    Dziękuję za bycie miłym i zaproszenie na.....mam ci ja w mieście sporo takich ofert,ale po 10 latach neokatechumenatu mam dość :((((((((.

    Biedaczysko ten Jezus musi sie nieustannie "przeciskać".
    A co na to Maryja ?,chyba już zupełnie wyczerpana ciągłymi połogami.
    Jasne!,że nie było żadnego sposobu ani liczby,szanowny teolog o tym WIE DOSKONALE.
    NIECH NAM ŻYJE WIECZNE ZRADZANIE !-HURA ZNÓW NOWE POJĘCIE DO"ROZBIERANIA".
    "nieprzerwane rodzenie Syna z Ojca"-czysta demagogia.

    @ telemachu .."..tylko nie miejcie do mnie pretensji, jak będzie padał deszcz..."
    Kłapołuchy

    Do szukających
    przestroga: obława,obława,na małe owieczki obława ((:

    OdpowiedzUsuń
  37. @ ewiater , z jakiego mistycznego powodu przekierowujesz nickiem na
    stronę wydawnictwa eSPe ? /taka maleńka autoreklama ?/(:

    OdpowiedzUsuń
  38. Pani Wiater jest jedną z redaktorek tego wydawnictwa, a każdy ma prawo swoim nickiem przekierowywać na dowolną stronę. Też mam przez to kłopoty, by wejść na bloga Pani Eli, ale zamieściłem u siebie linkę, więc jak masz ochotę raczej poczytać co Pani Doktor tworzy, to zapraszam naopkoło :P.

    A Jezus i Syn Boży to może i jedna osoba, ale nie łącz wiecznego zrodzenia z Ojca (stąd właśnie są Ojciec i Syn, a nie dwóch np. Ojców albo innych Rycerzy) z ludzkim zrodzeniem z Maryi. Zrodzenie z Ojca jest odwieczne i niezależenie od ludzkiego czasu. Zrodzenie z Maryi - jednorazowe, w ludzkiej czasoprzestrzeni. Po pierwsze to wcale nie takie skomplikowane. Po drugie - to nie podręcznikowe. To piękne i cudowne.

    Współczuję 10-letniego skrzywienia przez Neokatechumenat. Byłem tam pół roku i złego słowa nie powiem, ale wspólnota raczej nie dla mnie. Szkoda, że nie odeszłaś/odszedłeś wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
  39. Drodzy Komentatorzy,
    Kilka dni nieobecności, a tu slowne potyczki, że aż wirtualny atrament leje się niczym krew.
    Swoim wpisem popełnionym jakiś czas temu chcialem wzbudzć tylko refleksję i pobudzić do myślenia. Okazuje się, że skutek taki jak na strzelnicy: jest parę trafień w tarczę, ale i ściany boczne też ucierpiały (-:

    Ad Ewiater
    Dziękuję za merytoryczne podejście do postawionego problemu. Cenię Twoją wiedzę i wyważone wypowiedzi. Z przyjemnością zaglądam do Twoich tekstów.

    Ad Schicha
    Elbaszku, mniej zacietrzewienia, ale wiem, że tak już masz i lubię Twą spontaniczność. Ufam, że w swych wypowiedziach nie zamierzałaś nikomu dokopać.

    Ad Telemach
    Miałeś rację, ale nie należy się bać stawiania trudnych pytań... wszak Ty specjalizujesz się w odpowiedziach do szczególnych zawikłań.

    Ad Flamenco
    Marks mówił Byt określa świadomość. Dopowiem... język, którym się posługujemy określa stopień rozumienia innych i ich światów. Ewiater naprawdę jest kompetentna w tym, co pisze i warto do jej wypowiedzi oraz tekstów podejść bez uprzedzeń.

    Ad Dru'
    Myślenie ma kolosalną przyszłość. Ważne, by w zmierzaniu ku przyszłości nie stać na krawędzi przepaści (-:


    Ad MGM
    Manowce są czasem bardzo przyjemnym zboczniem z drogi konwenansów i codziennej rutyny.

    Ad Maurycy
    Schicha się nieco kryguje z tym neokatechumenatem - tak sądzę - ale, jak mawiali starożytni errare humanum est.

    OdpowiedzUsuń
  40. Sadoq, tak odnośnie manowców, pod warunkiem wszelako, że w zaślepieiu swym i zacietrzewieniu nie zabrnie wędrowiec na bagno grząskie i zdradliwe. I wóczas, cóż, jedynie wyczekiwać mu przyjdzie zmiłowania Pańskiego i podesłania jakiegoś światełka w ciemności, byle nie był to błędny ognik? A co do powyższej dyskusji, ma ona sens, jak każda wymiana mysli, pod warunkiem, ze pochylimy się nad argumentami przeciwnika i zastanowimy przez moment, nieprawdaż? Nocną porą pozdrawiam :) Gosia

    OdpowiedzUsuń
  41. Sodoqu,
    Niech Twoja ufność stanie się pewnością.
    Nie było moja intencją nikomu "dokopywać".
    Zadawałam pytania i wiem,że nie ma na nie jednoznacznych odpowiedzi. i.
    Odpowiedzi bywają jedynie w przyjętych do wierzenia dogmatach nie podlegających dyskusji.Na szczęście jest wiele dróg do "nawiązania osobistego kontaktu z Bogiem "i czerpania z tego siły duchowej i zachwytu nad Jego Cudownością.Każdy szuka swojej,jestem przekonana,że ma do tego prawo.
    Dzięki za skarcenie,nawet szanowny onegdejszy Siedzący ,przyznał Ci rację.Kajam się jak potrafię i przyrzekam nie zabierac głosu z perspektywy" prostaczka", w tak znamienitym gronie teologów.

    Z dziką radością udaję się na Stachurowe Cudne Manowce,gdzie niepodważalnie /dla mnie/ fruwają wonne anioły,a trawa pachnie..
    jak...no własnie jak ?.Nie do opisania i to jest PIĘKNE :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Maurycy Teo,
    dzięki za współczucie,pomimo "sodomi i gomorii " jaką dano
    mi było tam ujrzeć, JESTEM NIESKRZYWIALNA KOSZERNIE !!!:)).
    I pozwól,że lektury dobierać będę sobie sama,dobja?

    OdpowiedzUsuń
  43. Fakt, miałam coś dotupać, ale.. się zmitygowałam w ostatniej nanosekundzie, że zdrowiej będzie nie dawać Ci okazji do dalszego słodkiego leniuchowania obracaniem tematu z boku na bok - zatem czekam na świeżonkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. @ Schicha

    Nie odpowiadałam na Pani pytania, bo miałam ograniczony dostęp do sieci.
    Zacznę od końca - nie wiem czemu wordpress przekierowuje z mojego nicka na strone wydawnictwa - popytam naszego magika od internetu jak wróci z urlopu i poproszę, żeby to naprawił.

    Co do kwestii teologicznych - proszę mi wybaczyć, ale uważam, że nie ma sensu dialog z kimś, kto treści, w które wierze z głębi serca i nie dlatego, ze je przeczytałam w podręczniku, ale dlatego, że sprawdziłam je intelektualnie (proszę mi uwierzyć, mam za sobą wiele momentów zwątpienia) równa z błotem nie podając żadnych merytorycznych argumentów. Wiem z doświadczenia, że próby rozmowy w takiej sytuacji kończą się zazwyczaj argumentacją personalną i obie strony wychodzą z takiej dyskusji poranione i przekonane o własnym męczeństwie. A mi o to nie chodzi.

    Podałam interpretacje, do których doszłam sama, potem ze zdumieniem odnalazłam je także w nauce Kościoła. I to byłoby tyle w tym temacie z mojej strony - może mi Pani uwierzyć lub nie, na to nie mam wpływu.

    OdpowiedzUsuń
  45. Maurycy Teo- nie dostrzegałam tu nabijania się z katolików, raczej ...typowo katolickie przewrażliwienie:-)

    Gosiu- co w kontekście tej dyskusji , oznaczają dla Ciebie"manowce"?
    Którą drogę uważasz za dobrą a którą za złą?

    Sadoqu- jestem bardzo ciekawa Twojego zdania nt. treści zawartych w moim baaardzo ezoterycznym artykule:-)"Świat w kuleczce prany zamknięty"?

    Pozdrawiam wakacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  46. ewiater
    Doskonale rozumiem,że brak dostepu do neta i niewiedza i przekierowywaniu nicka na stronę ksiązek o określonej tematyce, nie
    podlega ocenie i dyskusji.Czasem elektronika miesza nam szyki i zamierzenia.:))
    Odnośnie merytorycznych zarzutów nie podzielam Pani poglądów i oceny
    moich wpisów.Cztyałam uważnie z przekierowania linkowego Pani
    teksty,które są ciekawe,aczkolwiek zawierają sporą dozę własnej interpretacji tekstów ewangelicznych na potrzeby mariawickiej edukacji
    dzieci i dorosłych.To jest Pani praca,pasja i nie podlega żadnej ocenie.

    Natomiast, jeżeli czytam pod tematem "Kanibalizm ?"tekst przypominający
    kazanie z ambony, nie polemizujacy w zasadzie z "rzuconym" tematem
    budzaja się we mnie sprzeczne uczucia graniczące z przekorą.
    Identycznie reaguje,gdy Świadkowie Jechowy recytują przed drzwiami
    wyuczony tekst "na rybkę" z jedynym celem -wzbudzić polemikę.

    Długo zastanawiałam sie dlaczego w Pani tekście nie padło stwiedzenie,że Maria z Nazaretu poczęła z Ducha Świetego ??????

    Stawiam pytanie,serio!,czy można intelektuanie dojść do wiary z głębi serca,czy nie jest to dostępne "doświadczalnie",osobiście.
    Przykład jest skrajny.Wiem,że intelektualnie można przepracować człowieka,tak,aby wierzył,ze rasa aryjska jest naj!Natomiast mam watpliwości,czy wiedza teologiczna może przybliżyć nam Stwórcę.
    Stąd pojawiły się moje pytania,z nadzieją na intelektualną odpowiedź,tymczasem ze smutkiem dowiedziałam się,że cyt...równam z
    błotem"/mocne!/ to o czym Pani pisała.Jest Pani wykształconą osobą i
    doskonale wie,że na poparcie moich pytań i twierdzeń nie ma merytorycznych odpowiedzi,poza "pojedynkiem" na wiedzę z Biblii,która
    jest podana do wierzenia bezpodwarzalnie.
    Dlatego! dyskusja była niemożliwa.
    To nie przekonanie,że wyjdziemy z tego poranione,ale fakt,że dyskusja
    z założenia musi być bezprzedmiotowa,ponieważ ja zadaję niewygodne
    pytania,a Pani nie decyduje się po raz kolejny walczyć z wiatrakami.
    W dyskusji na serio nigdy nie posługuję się atgumentami personalnymi :).
    Przykre i błędne założenie,czasem warto z niego zrezygnować dla dobra
    głoszonej prawdy.
    Miło mi,że odnałazła się Pani w nauce /jakiegoś?/Kościoła-życzę powodzenia w dociekaniach teologicznych i pracy redaktora.
    a także:
    Khalil Gibran
    Miłość nie odnawiana każdego dnia stanie się przyzwyczajeniem, a z biegiem czasu niewolą.

    OdpowiedzUsuń
  47. No cóż ewiater ! pogodzona jestem z maksymą-milczenie jest złotem.
    Oby było wysokiej próby.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  48. Czytam z nieukrywaną przyjemnością powyższą dysputę na temat powiązań chrześcijaństwa i kanibalizmu. Moja wypowiedź zapewne będzie wielce odbiegać od waszych, gdyż mój wiek (18 lat) zapewne zaniży poziom średniej wieku osób komentujących. Uprzedzam, że uczęszczałem do kościoła całe dzieciństwo i możliwe, że z powodów dojrzewania bądź buntu młodzieńczego odczuwałem coraz większą awersję do KK.

    Ostatnio naszła mnie pewna myśl, która wielu osobom może wydawać się kontrowersyjna bądź nawet może zabiegać o miano herezji. Pomyślałem podobnie jak autor - chrześcijaństwo i kanibalizm. Zaraz wpadło mi do głowy - "jedzcie moje ciało i pijcie moją krew". Jezus zapewne mówił to metaforycznie, ale czy tak zrozumieli go jego uczniowie.? Może po jego śmierci go rzeczywiście zjedli.? Musimy wziąć pod uwagę, że nie byli to ludzie uczeni, ale prości ludzi, którzy mogli źle zinterpretować słowa Jezusa i zjeść jego ciało i wypić jego krew już nie w sposób merytoryczny. To wyjaśniałoby brak ciało Jezusa w trzy dni po śmierci (możliwe, że uczniowie go stamtąd zabrali i zjedli). Nowy Testament był przecież napisany właśnie przez uczniów Jezusa bądź ich towarzyszy, a więc napisać mogli tam to co chcieli, a nawiązanie do eucharystii byłoby dla nich symbolem ich spożycia prawdziwego ciała i krwi Jezusa, a dla potwierdzenia możecie sobie poszukać w Nowym Testamencie fragmentów o przybyciu do grobu chrystusowego i niezgodności w tym miejscu.

    Jeżeli dobrze kojarzę to żywot Chrystusa był za czasów Imperium Rzymskiego, a czy plemiona, które żyły w tych czasach w Europie Wschodniej nie posiadały żadnych zalążków kanibalizmu.? Wydaję mi się, że Hunowie zjadali swoich wielkich wojowników czy wodzów (nie jestem tego pewien). Karaiby przecież jeszcze przez bardzo długi okres były miejscem bytności Kanibalów (jednakże nie miały one dostępu do Europy czy Bliskiego Wschodu, ale potwierdzają bytność tego zjawiska). Czyli uznać można kanibalizm za rzecz dosyć znaną w tamtym okresie.

    To są tylko moje refleksję i mimo dłuższego czasu od ostatniego komentarza ktoś przeczyta i może oceni moją wypowiedź. Jestem również otwarty na wszelkiego rodzaju poprawki językowe czy związane z podanymi przeze mnie faktami bądź teoriami. :)

    OdpowiedzUsuń