sobota, 13 czerwca 2009

Termometr tolerancji

Od kilkunastu lat doświadczamy zmian w sposobie organizowania społeczeństwa,  zmian obyczajowości i charakterystycznych dla wolnych społeczeństw podziałów politycznych. Skutkuje to zmianami w sposobie użycia języka oraz odmiennej niż kiedyś ekspresji tych zmian.
Język jest czymś żywym i odzwierciedla tego typu zmiany. Przesuwają się sensy i znaczenia słów najczęściej jako skutek, a nie świadoma manipulacja, by nie powiedzieć przekłamanie. Napisałem świadomie najczęściej, gdyż faktem jest to, że na przestrzeni dziejów język był w równym stopniu przestrzenią walki, jak pola bitew, na których lała się krew. W zależności od wyznawanych poglądów, przekonań, systemów wartości, czy przynależności wylewają się różne potoki słów - w tym wyżej podpisanego.
Ostatnio obserwuję dość ciekawe, ale zarazem irytujące manipulacje wokół słowa tolerancja. W swym pierwotnym sensie oznacza ono cierpliwe znoszenie czegoś w mojej przestrzeni, choć nie jest to przeze mnie aprobowane. Jest to na tyle nieuciążliwe, że pozwalam temu czemuś funkcjonować obok siebie. Tak się składa, że określenie tolerancja zawłaszczane jest przez bardzo wąską grupę osób związanych z ruchem homoseksualistów, którzy próbują nadać mu nowy sens i znaczenie. Tolerancja w nowej roli ma równać się akceptacji. Jest to z ich strony celowe rozszerzenie znaczenia tego słowa, by wymusić na uczestnikach dyskursu modną dziś poprawność polityczną. Skoro jesteś tolerancyjny to jednocześnie powinieneś akceptować skłonności i zachowania homoseksualne. Co charakterystyczne, wśród zwolenników tego zawłaszczania, tolerancja jest rozumiania jednokierunkowo, jako akceptacja dla homoseksualizmu. Immanentne takiemu rozumieniu jest odmawianie symetryczności dla poglądów i postaw odmiennych. Taka tolerancja staje się przymusem, zwłaszcza, gdy podejmowane są kroki zmierzające do penalizacji określeń obraźliwych i ocennych. UE zaleca zmianę przepisów prawa tak, by penalizować mowę nienawiści wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej. Określenie mowa nienawiści jest tak pojemne, jak niegdyś za komuny zatrzymanie niewygodnych osób na 48 godzin.
Można w Polsce profanować krzyż, Biblię, nazywac odmiennie myślących chorymi z nienawiści, oszołomami, czy ciemnogrodzianami. Można wymieniac cały katalog słów i określeń. Wartościowanie postaw homoseksualnych będzie - jeśli nowe prawo wejdzie w życie - mową nienawiści (sic!!!)
Ten wpis nie jest zobiektywizowany. Wiem to, gdyż jest reakcją na coś z czym się nie zgadzam, by w przestrzeni społecznej budować unijną religię poprawności politycznej. Wpis ten jednak nie jest nieprawdziwy, ani też kłamliwy - nie wypaczam sensu słów, nie zmieniam ich znaczenia. Chcę by słowa były używane w ich właściwym znaczeniu.
Toleruję homoseksualistów, ale nie akceptuję. To moje niezbywalne prawo. Nie są oni w gronie moich przyjaciół i znajomych. Nie sądzę też, by ich poczucie tolerancji było na tyle silne i szczere, by chcieli mieć mnie w gronie swoich znajomych.
Pamiętam spór Wałęsy z Komitetem Obywatelskim w 1990 roku. Oponenci w Komitecie próbowali przekonywać, że rzeczywsitość społeczna, gospodarcza i polityczna w Polsce wygląda inaczej niż twierdził Wałęsa* i krytycy dotychczasowych rządów Mazowieckiego.  Wałęsa skwitował krótko: Stłucz pan termometr, nie będziesz miał gorączki.
* Abstrahuję od późniejszego sprawowania urzędu przez Wałęsę, choć ówczesną diagnozę dotyczącą Polski (o to toczył sie spór) podzielam.

17 komentarzy:

  1. No tak. Narodziły nam się z tej samej sytuacji
    dwojaczki :)

    Stłucz pan termometr, nie będziesz miał gorączki.

    Podsumowanie idealnie oddające moje odczucia i prowadzące do relatywizmu moralnego w stopniu chaos. Każdy zaś chaos generuje w końcu przemoc, bo - jak bardzo byśmy nie chcieli - umiemy żyć tylko w uporządkowanym świecie, który daje poczucie bezpieczeństwa i istniejącej rzeczywistości. Problem w tym, że nie umiemy jednocześnie wyrzec się części niezależności na rzecz uporządkowania będącego gwarantem poszanowania wolności każdego człowieka w JEDNAKOWYM stopniu. A więc nie tej, która z butami pcha się do łóżek - łóżka pozostawmy we własnych sypialniach, wyjdzie nam na zdrowie. Każde. Głównie to społeczne, jeśli się nad tym głębiej i uczciwie zastanowimy.

    A co z tym termometrem, co to się go tłucze? Wiadomo.. źle wskazywał ;) Tyle, że jeśli jeden wskazywał źle, to wszystkie kolejne można stłuc na wstępie.

    Pozdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cholera z netem, ludzie realnie odchodzą...

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę o pomoc - wiem, zenie na temat - Yoyo, którego linkuję, dziś dowiedział się, że ma raka.Zero nadziei. Kliknij u mnie w jego link, niech chociaż to ma....

    OdpowiedzUsuń
  4. Popadam w komentoreę - ale proszę - nie dla mnie! Dla mnie nie umiałabym...
    Jestem jak Don Kichot - walczę z wiatrakami śmierci!

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobne jak Ty, Sadoqu, toleruję homoseksualistów, ale ich nie lubię. Głównie dlatego, że maja często agresywny, czy pogardliwy, stosunek do "czystych" heteroseksualistów, czyli takich bez żadnych biseksualnych odchyłów.

    Mniejszość zawsze tak się nastawia względem większości, widać tak musi być. Potem większość musi ich zaledwie tolerować.

    OdpowiedzUsuń
  6. w rzeczy samej od tolerancji do akceptacji w moim świecie bardzo daleko... i nie czuję się nietolerancyjna nie akceptując tego, czy owego... a najczęściej jest tak, że znakomita większość z grup nietolerowanych pławi się w tym nawoływaniu do tolerancji i nie daje szansy zwykłym ludziom przejść obok nich obojętnie, tak jak przechodzę obok każdego innego... toleruje nie znaczy, akceptuję ani kocham i popieram, dla mnie znaczy "przechodzę obok Ciebie obojętnie"

    OdpowiedzUsuń
  7. "Poprawności politycznej" jako takiej nie lubię, bo zmusza do używania przesadnej ilości eufemizmów.
    Ale homoseksualistów właśnie akceptuję, nie toleruję. Nie mam zresztą żadnego powodu, żeby tego nie robić. Akceptuję zielonookich i łysych. I mądrych. Mam znajomych gejów, tak się składa, że jeden jest literatem, inny - malarzem, inny - znakomicie śpiewa. Miałabym ich wyrzucić z grona znajomych, bo mają taka a nie inną orientację seksualną? Kim wtedy j a
    byłabym? Kimś, kim nie jestem, okłamałabym siebie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Defendo,

    A co wspólnego ma Ich orientacja seksualna ze śpiewem, malowaniem i tworzoną literaturą? Dlaczego homoseksualiści usilnie zmieniają sami gradację znaczeń i wartości? Dlaczego, jeśli ktoś jest homoseksualistą, to jest to z automata GEJ, który świetnie śpiewa, GEJ, który świetnie maluje, GEJ, który świetnie pisze? To nie są przypadkiem LUDZIE, których wartość można odnaleźć w Ich dziełach, a którzy upierają się przy odgórnym narzucaniu tolerancji i wartościowaniu siebie SEKSEM? Po co to robią? Żeby mieć możliwośc zrzucenia swojego złego samopoczucia hasłami dyskryminacja, nietolerancja na każdego, kto NIE MUSI uważać homoseksualizmu, jako takiego, za TYLKO cechę osobniczą?

    Nawet, jeśli już przyjąć takie uproszczenie, to nasuwa się kolejne pytanie:

    Powiedz mi - czujesz się gorsza, poniżona albo dyskryminowana przez każdego mężczyznę, który stwierdzi w Twojej obecności, że podobają mu się tylko niskie blondynki?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ceterum censeo...

    Tolerancja to nie akceptacja
    Tolerancja to minimum, by być przyzwoitym
    Akceptacja to więcej niż tolerancja
    Jestem człowiekiem przyzwoitym. Tyle i aż tyle.

    OdpowiedzUsuń
  10. o tak, jestem z flamenco całym sercem!

    OdpowiedzUsuń
  11. Defendo,
    Jasno określiłaś, że jesteś dalej niż wymagane minimum i dobrze. Ważne, by móc zachowywać się wobec osób i zjawisk w sposób dla siebie najbardziej właściwy.
    Mam jednak jedną uwagę, że bycie dobrym pisarzem, malarzem nie ma związku z byciem homoseksualistą. Bo talent to nie kwestia seksualności. Nie wiązałbym tych elementów, chyba, że chciałaś podkreślić wartość tego, co robią bez związku z seksualnością.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ma związku. Chyba nie ma. A może ma?
    Może bunt jest konieczny? Bo jak wyjaśnić wyższy odsetek gejów wśród twórców niż w całej populacji? Nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  13. Unikałbym statystyk tego typu, jak doktor Cameron, który wykazuje, że większość pederastów do homoseksualiści. Argumentacja w oparciu o statystyki może prowadzić na manowce, a jak sądzę obydwoje jesteśmy od tego dalecy, choć pozostajemy przy swojej ocenie homoseksualizmu.
    Unikajmy statystycznych uproszczeń.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj Sadoqu:)
    Na początek moje bla , bla, ble, ble...dotarłam tu idąc tropem Twojej wypowiedzi na blogu Astromarii. Pierwsze wrażenie: treść-ciekawy blog, wiele interesujących artykułów, forma- bardzo podoba mi się styl Twoich wypowiedzi( pióro erudyty), poglądy- często odmienne od moich.
    Artykuł o tolerancji - ciekawy , ale w moim odczuciu zbyt ogólny. W sumie niewiadomo ,co tak naprawdę tolerujesz , a czego nie akceptujesz.

    Przykład tolerancji po mojemu:
    toleruję krzyż , Bilblię i jej wyznawców, chociaż do nich nie należę i się z nimi nie utożsamiam. Oznacza to ,że przyznaję im prawo istnienia i działania w mojej przestrzeni , prawo do wyznawania i głoszenia swoich poglądów, pod warunkiem ,że nie krzywdzą innych ,nie próbują narzucać i zmuszać do życia według ustalonych przez siebie praw. Jeśil jednak będą próbować wpływać na moje życie, zmuszać do postępowania według zasad ,które nie są moimi , jeśli wyznawcy ci staną się "chorymi z nienawiści " oszołomami- mam prawo taką postawę krytykować i zwalczać słowem i czynem i nadal pozostanę osobą tolerancyjną.
    Co to dla Ciebie oznacza,że "jesteś człowiekiem przyzwoitym" i nie akceptujesz homoseksualizmu ?
    Akceptacja , to uznanie , przyznanie , zgoda na to ,że może istnieć coś czego ja mogę nie rozumieć, nie utożsamiam się z tym, ale wiem ,że istnieje i przyznaję ,że powinno mieć takie same prawa jak ja. Czy można nie akceptować czegoś co zostało stworzone przez Naturę( Boga)?
    Zdziwiła mnie też wypowiedź i argumentacja Moon. Taka mała trawersacja i mogło by wyglądać tak:

    toleruję katolików ale ich nie lubię. Głównie dlatego, że mają często agresywny, czy pogardliwy, stosunek do “czystych” ateistów i wyznawców innych religii .
    Prawda? Tak się tylko zastanawiam , dlaczego miałabym nie lubić wszystkich katolików? Lubię kogoś lub nie , za to jakim jest człowiekiem , bez względu na orientację seksualną i wyznawaną wiarę.
    Wiele złego można powiedzieć o kk i katolickich oszołomach , ale wielu katolików to bardzo porządni ludzie , to również moja rodzina i przyjaciele. Lubię ich:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Anno, sądzę, że w swoim rozumieniu opisywanego zjawiska jesteśmy bliżej niż się Tobie wydaje, choć oczywiście niekoniecznie mamy takie same poglądy na pewne zjawiska i postawy społeczne.
    Powyższy wpis był sprowokowany dyskusją na całkiem innym blogu i dotyczył rozróżnienia pomiędzy tolerancją a akceptacją. Możliwe, że mało precyzyjnie, ale jednak wyraziłem pogląd, że tolerancja to nie to samo, co akceptacja. Wyraziłem także opór wobec narzucanej poprawności politycznej i wymuszania tolerancji, jako akceptacji. Nie miałem natomiast na celu przedstawienia wykazu rzeczy, osób, czy zachowań, które mieściłyby się w kategorii TOLEROWANE lub AKCEPTOWANE.
    Dla mnie tolerować, to w praktyce przyjmować cudzą odmienność jako fakt. Akceptować to krok dalej: utożsamiać się z wartościami i postawami.
    To tyle gwoli dopowiedzenia. Nigdy dość dyskusji.
    Dziękuję za odwiedziny i ciekawy komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  16. Na tym etapie rozmowy trudno mi stwierdzić , czy w poglądach na sprawę jest nam bliżej czy dalej, coś mi przeczucie mówi ,że chyba jednak dalej :-)
    Twoja wypowiedź na temat różnicy między tolerancją a akceptacją- sensowna i logiczna, ale co z tego wynika tak konkretnie?
    Żeby ustalić na ile nasze rozumienie jest zbieżne, należałoby rozwinąć temat i podać wykaz rzeczy, które budzą Twój sprzeciw( a więc zrobić to czego chciałeś uniknąć:-)
    Może stać się to przyczynkiem do wymiany poglądów.

    PS Pięknie piszesz, przeczytałam dziś "Pastelowy (s)pokój" i łza się w oku kręci, "Rozmowy z dzieckami"- przypominają mi podobne sytuacje z moją córką. Czy można liczyć na opis następnej fali kardamonowego przypływu?:-)
    Fajne fotki-uchwycony nastrój chwili, w moim odczuciu świadczą o wrażliwości na urodę świata.
    Pozdrawiam wakacyjnie z Zielonego Wzgórza
    Ania




    wili

    OdpowiedzUsuń
  17. PS 2
    Wiele razy słyszałam o tym , jak ładnie jest w Ślesinie, a Twoje zdjęcia to potwierdzają:-)

    OdpowiedzUsuń