sobota, 16 maja 2009

Flirt, uwodzenie... Pamiętnik zmarłego

Kilka wpisów wcześniej popełniłem tekst pt. Google'omaniak. To było o mnie i przyznam, że jestem z tego określenia dumny. Słowo google zaczyna funkcjonować w różnych odmianach i zastosowaniach niczym swego czasu kuroniówka, bitles itp. Nazwa firmy stała się czasownikiem, przymiotnikiem, obelgą...


Ostatnio z dużym zaciekawieniem śledzę na blogu Defendo dyskusję dotyczącą flirtu i manipulacji. Przednia uczta... Uczestnicy dyskusji - wywołanej chytrością wpisu Autorki - chcą i mają wiele do powiedzenia. Ba! Odkrywają się. Nawet urlopowany Logos Amicus wychynął z uśpienia i wtrącił swoje trzy grosze.


Ale jak zawsze (niemalże) pojawi się w trakcie dyskusji ktoś, kto pożywia się i czerpie satysfakcję z obrzucania innych błotem (by użyć najłagodniejszego określenia). Zauważyłem - bładząc po tzw. blogosferze - że poza wolnymi strzelcami, wręcz pasjonatami, którzy ciekawie i ze swadą opisują potyczki z rzeczywistością (Barnaba o sporcie, David relacjonujący dzień po dniu swój powrót do kraju przodków, czy Mag pisząca Schulzem), funkcjonują grupy blogerów i ich nadwornych komentatorów, którzy niczym wilcze stada rzucają się na wybrane blogi. Dla mnie to oznaka słabości i jałowości ich wirtualnego bytu. Są jak wampiry, jak czarne dziury, które żywią się cudzą materią, świecą światlem odbitym tych, których atakują.  Nie chodzi o to, by we wszystkim zgadzać się z blogerem i pisać jak to miło i przyjemnie i bla bla bla, ale o merytoryczną dyskusję, czy spór. Jeśli zamiast racji pojawia się stek wyzwisk i obelg mamy do czynienia ze słabeuszem, miernotą intelektualną, tchórzem...


Defendo doświadcza tego samego, co nieco wcześniej Flanela. Jeden z blogerów - w towarzystwie nicków, które wydawały mi się dalekie od takich miejsc (przykro widzieć je w takim miejscu) - walczy o rzekomą jakość wpisów na blogach. Czuje się niczym arbiter elegantiarum, lecz w nim ani umiejętności rozstrzygania, a tym bardziej elegancji.


U Defendo pojawił się jakiś troll o nicku nudziarz. Nie starczało mu bluzgać w towarzystwie sobie podobnych. Z ciekawości kto zacz ów nudziarz zagooglowałem rzeczonego impertynentna. Przeglądając wyrzucone przez wyszukiwarkę odniesienia natrafiłem na miejsce, które sprawiło, że było mi szkoda czasu na identyfikację tchórza. Odkryłem bardzo stary blog pt. Pamiętnik zmarłego.  Spisywany był pomiędzy 13/02 a 5/03/2002. Sam wygląd jakiś taki zmurszały, nieciekawy... Rzuciłem okiem, myśląc, że to jakaś kolejna prowokacja. Z każdym przeczytanym zdaniem uświadamiałem sobie, że czytam autentyczny zapis myśli osoby, która świadoma jest zbliżającej sie śmierci.


Tuż przed końcem tej niedługej lektury miałem łzy w oczach. Cóż!!! Wzruszyłem się, jak cholera. Cały czas we mnie siedzą i krzyczą przeczytane słowa, mimo iż zostały spisane kilka lat temu. Życie to radość flirtu, uwodzenia, szczęścia, ale i umieranie. Wszystko ma swój czas i miejsce pod słońcem.


Dobrze jest googlować, a trolli ignorować.


PAMIĘTNIK ZMARŁEGO

28 komentarzy:

  1. Sadoqu - nie znasz jeszcze drugiego dna, otóż podobny wpis, ale obarczony tagiem "polityka" powiesiłam na takim dziennikarskim portalu i dyskusja oraz interpretacje są diametralnie różne.
    To nie manipulacja - powodowała mną ciekawość. Jakość rozmów jest zresztą porównywalna, tylko kierunki nieco inne.p;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie nasze blogi to dzienniki umierania. Odchodzimy dzień po dniu. I nie ma w tym nic złego.
    Ważne, żeby mówić tak, żeby po nas pozostało milczenie. Za wiele chcę?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, wiem, że dyskusja może iść na forum dziennikarskim w zupełnie innym kierunku, ale jak napisałem we wcześniejszym komentarzu u Ciebie manipulacja jest częścią składową naszego sposobu funkcjonowania w relacjach z innymi. Nie twierdzę, że manipulowałaś, napisałem, że chytrze skłoniłaś nas - czytelników - do dyskusji.
    I chwała Ci za to.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szacowny Martin Heidegger napisał, że człowiek jest bytem-ku-śmierci. Zgrabnie to ujął (Sein zum Tode), ale nie odkrył niczego nowego, tylko nadał odpowiedni format dyskusji o człowieku.
    Jest takie porzekadło Człowiek się urodził, to i umrzeć musi. Banał, ale jak na to spojrzeć tak bez uprzedzeń to banały nas najbardziej poruszają: narodziny, ślub, miłość, śmierć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko, co najważniejsze, dzieje się w łóżku, a jedyna oznaka postępu to fakt, że łóżka coraz wygodniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywista oczywistość:-)
    Przyznam, że ten krótki, acz treściwy komentarz podsunął mi pewną inspirację.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem kultury Pana Sadoq... Wchodząc do wirtualnego świata zawsze czułam lęk związany z poważnym jego traktowaniem - stąd też przymróżone oko mojego bloga. Będę tu częściej zaglądać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam w mojej skromnej zagrodzie. Lubie zaścianki i miejsca zaciszne nad strumykiem... nawet jeśli tym strumieniem jest internet.

    Swoją obecność w blogowisku traktuję tak samo jak Ty z przymrużeniem oka, co nie znaczy że jest mi obojętne CO i JAK jest pisane. Wszędzie należy zachowywać się przyzwoicie...
    także tutaj.
    Od-pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ponieważ swoje w temacie trolli powiedziałam, a Tobie dzięki uczyniłam, pozostaje mi czekać na inspirację łóżkową.. uwodzicielsko przemilczę temat uwodzenia ;) Na razie przemilczę..

    OdpowiedzUsuń
  10. Uprzejmie donoszę, że powyższy wpis spotkał się z niezwykle życzliwym i nad wyraz uprzejmym komentarzem na jednym z najbardziej opiniotwórczych blogów.
    Wysoki poziom analizy, precyzyjne eleganckie słownictwo i merytoryczne oceny tekstu sprawiły, że do godzin południowych nikt nie odważył się pomieścić żadnych komentarzy. Być może potencjalni komentatorzy uznali, że PT Autor pomieścił wszystko.
    W godzinach około południowych magister elegantiarum zabezpieczył swój blog przed wzrokiem spragnionych jego słów... Może dopracowuje jeszcze szczegóły komentarzy lub mobilizuje swoich komentatorów.
    To tyle gwoli zamknięcia poruszonego we wpisie wątku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z głuszy, korzystając z chwilowego kontaktu z cywilizacją - naprawdę bierzesz pod uwagę ujadanie? Zawsze było tak: słudzy w antykamerach wyśmiewali panów, ale to panowie bywali na salonach... pariasów wyrzucano lub lekce sobie ważono;)
    A to "nieotwieralne" miejsce może zamknęło się ze wstydu? Chociaż na to akurat nie liczyłabym... tak już jest, że nie-gentlemani są bezwstydni.

    OdpowiedzUsuń
  12. Salony, salony... I ci słudzy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Moon!
    Miło Cię widzieć pośród moich gości.
    Jak to mówią niektórzy i bardzo doświadczeni życiowo, że jednym podoba sie córka, innym zaś teściowa. Nie wiem do której z wymienionych kategorii można Cię zaliczyć.

    Każdy dobiera sobie towarzystwo tych, z którymi dobrze sie czuje. Skoro tu zajrzałaś i pozostawiłaś swój ślad to miejsce nie musi być Tobie aż tak przykre.
    No chyba, że się mylę, co czasami mi się zdarza:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze, że dałaś znac o sobie. Już gotów byłem sądzić, że dopadło Cie załamanie nerwowe, a Ty po prostu w głuszy akumulatory ładujesz.

    Hm! Nie biorę pod uwagę w jakiś szczególny sposób tego, o czym wspominasz, ale obruszam się czytając coś, co trafia kulą w płot. I kurtka w dętkę! tylko tych sztachet szkoda.
    A tak na poły powaznie i z pobłażaniem - także dla samego siebie - naiwnie liczę, że jest możliwa komunikacja na innym poziomie niźli obelga i inwektywa.

    Pozdrowienia dla głuszy!

    OdpowiedzUsuń
  15. Załamanie nerwowe Defendo???

    Sadoq, wyspałeś się? Głową muru nie przebijesz - tym bardziej pustą makówką marmuru ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Flamenco!!!
    Gdybym nie wiedział, że znów się przejęzyczyłaś to gotów byłbym się obrazić. Weź pod uwagę powszechny uzus powiedzenia głową muru nie przebijesz. Uzupełnienie tego makówką - w dodatku pustą - czyni Twą wypowiedź dwuznaczną.
    A może masz rację:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tam od razu,że przejęzyczyłam..

    To był taki swoisty bezokoliczni(c)k ;)

    I tylko na okoliczność okoliczności, bez generalizowania, nie wykluczam u ni(c)kogo zmian - szczególnie na lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie zadziwiasz mnie- bo Cię znam, ale imponujesz. Świetną prowokacją filozoficzną. To sztuka. A metoda- widzę- skuteczna. I dobrze. Tak trzymać!!! Będę naukę pobierał, z przyjemnością. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj Barnabo!
    Jak zawsze potrafisz wprawić w dobry nastrój i... zakłopotanie. Tk się dzieje zawsze, gdy mistrz mówi adeptowi, że ten mu imponuje. Przyjmuję twe słowa jako zachętę i potwierdzenie, że zmierzam w dobrym kierunku i nikt mi nie powie już, jak onegdaj Aleksander Wspaniały: Ludwiku Dorn i psie Sabo! Nie idźcie tą drogą;)

    OdpowiedzUsuń
  20. ''Dobrze jest googlować, a trolli ignorować.'' - bardzo mi się to zdanie podoba;-)
    teraz zajrzę do pamietnika
    pozdrawiam weekendowo

    OdpowiedzUsuń
  21. Pomyliłam swój adres
    I'm sorry

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak tak dalej pójdzie zostanę klasykiem!
    I tego najbardziej się obawiam, bo to znak, że pora wynosić się na drugą stronę:-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam, mówisz stokrotka, mówisz metafizyka, mówisz... i masz rację. Stokrotki są bardzo metafizyczne, a ponieważ nosze ich imię, więc i ja bywam czasami z lekka metafizyczna. Przynajmniej lubie tak o sobie myśleć. A tak na serio, świetnie piszesz, co znaczy, że świetnie myślisz. Przy okazji zmuszasz czytelnika do myślenia. Teraz myślę... Pozdrawiam serdecznie i jak najbardziej realnie... ze stokrotkami w tle, Gosia

    OdpowiedzUsuń
  24. Myślenie to ciekawe doświadczenie zwłaszcza, gdy dotyczy... realności. Trzeba jednak z nim uważać, gdyż przy braku ostrożności może rozboleć głowa:-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziwnie się czuje czytając taki pamiętnik.

    Ktoś u Ciebie napisał,że przecież każdy z nas z każdym dniem odchodzi. Tak... tylko ,że my nie umieramy, nie znamy swego końca...

    Chyba nie ma nic gorszego w życiu , niż znać z jakąś tam dokładnością swój koniec, bo najgorsze jest to czekanie, prawda?...

    I tutaj nawiąże niejako do kolejnego Twojego wpisu . Wiara według mnie , to asekuracja , to marzenie i dlatego wyręczamy sie pośrednikami (kapłanami), którym jeszcze płacimy za wymyślny rytuał.

    Dlatego jak jestem na cmentarzu , to dziwnie sie czuje, jak jakieś stare , nieopłacane groby są niszczone , bo tylu jest chętnych na te miejsca?...

    Jakoś to mnie razi, taki cynizm w wierze.

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Śmierć to biznes. Miejsce na cmentarzu to powierzchnia handlowa, jak magazyn lub mieszkanie. Wszystko kosztuje.

    Natomiast sprawę pamiętnika traktuję jak memento, że to czeka każdego z nas i że zawsze jest to nie w porę, że za wcześnie. Wiara nie wydaje się mi czymś cynicznym. To raczej takimi są ludzie, którzy w ten sposób traktują religię.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pozdrawiam zagubionego gdzieś w sieci...finezyjnie salonowego mena.
    Klasyka jest o wiele milsza dla oka ..tenże ucha bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. (Od)pozdrawiam Dianę... boginię łowów.
    Toć zawsze milsze dla oka:-)

    OdpowiedzUsuń