czwartek, 9 kwietnia 2009

O względności prawdy

Przed kilku dniami, gdy wyjeżdżałem z domu na zakupy, zagadnęły mnie przed bramą - nie widziane od kilkunastu miesięcy - znajome Panie zapraszając mnie na obchodzony 9 kwietnia (wg kalendarza żydowskiego 14 nisan) - dzień śmierci Jezusa. Dwie Panie to sympatyczne i zawsze uśmiechnięte Świadkinie (Świadkowe? - szukam odpowiedniej feministycznej formy słowa) Jehowy, pełne żarliwości i przekonania, że są depozytariuszami PRAWDY absolutnej.


Cóż! Mam - mówiąc najoględniej - sceptyczne podejście do treści głoszonych jako ostateczne i niepodważalne. Sceptycyzm odczuwam zwłaszcza wtedy, gdy czynią to Świadkowie Jehowy wielokrotnie  zmieniający na przestrzeni minionych stu lat swoja doktrynę. 


Biblia ma to do siebie, że jest wieloznaczna z racji swej wielowarstwowości. Wielość stylów i czasu w jakim powstawała oraz wielości autorów, czynią ja zbiorem wielu ksiąg. Spójność jej przekazu uzyskuje się przez interpretację i wiązanie pewnych zapisów z innymi nadając jednym znaczenie względne, drugim zaś absolutne. Wszystko zależy od założeń doktryny, którą chce się uzasadnić.


Mnie zaintrygowała ostatnimi czasy jedn arzecz, dlaczego Świadkowie Jehowy z uporem lepszej sprawy od lat 30-tych ub. wieku forsują pogląd, że Jezus umarł nie na krzyżu, lecz na palu? Czyżby to miało jakiekolwiek  znaczenie dla istoty ofiary Jezusa. Kluczową sprawą jest ofiara jego życia, a nie kształt narzędzia kaźni. 


Inną kwestią jest prawda historyczna, w obronie której rzekomo stają Świadkowie. Według mnie mają szczególny dar wybiórczego interpretowania słów i tekstów.


Nie biorą pod uwagę, że język jest czymś żywym i słowa zmieniają swe sensy i zakresy znaczeń.  Uczepili się słowa greckiego słowa stauros (σταυρóς), które rzeczywiście w grece klasycznej oznaczało słup, czy też pionową belkę mogącą tez stanowić element palisady, ale już w okresie tzw. greki koine, tj. z okresu 350 r. przed Chr. do 330 r. po Chr. słowo stauros przyjęło szersze znaczenie i można je tłumaczyć tez jako krzyż. W tym też okresie zostały spisane Ewangelie.


Przyjmują zasadę, że jeśli fakty nie zgadzają się z ich tezami tym gorzej dla faktów.


Wszelkie świadectwa historyczne wskazują, że w czasach Jezusa w Cesarstwie Rzymskim krzyżowano, a nie zawieszano na palu. Poza tym jaki byłby cel, by chrześcijanie głosili coś wbrew prawdzie i czy dałoby się tę zmianę w głoszeniu Jezusa ukryć tak, by nie pozostał żaden ślad w pismach i świadectwach. Tego Świadkowie nie zdołali wykazać poza jakimiś mglistymi bajdurzeniami o wschodnich kultach pogańskich, które rzekomo zostały zaaplikowane przez kościół katolicki i stąd konieczność przeformułowania sposobu śmierci Jezusa.


Cóż to jest prawda?


Im więcej szukam, tym mniej odpowiedzi, więcej wątpliwości. Za Sokratesem mogę więc rzec: wiem, że nic nie wiem.


 

7 komentarzy:

  1. Przewrotnie nie podejmę tematu, jako takiego, a jedynie coś zauważę :)


    Zarzucając komukolwiek, że szuka wybiórczo argumentów dla 'własnej' tezy, nie rób tego samego. Twoja teza to - za Sokratesem - "wiem, że nic nie wiem" - zauważ, jak zgrabnie cały tekst jej wybiórczą argumentacją ;)

    Może rzucę jeszcze luźno w przestrzeń, że to jednak smutne i jakieś takie mało napędzające do życia nic nie wiedzieć.. Zwłaszcza takie, które motywuje do szukania jedynie w celu obalenia kolejnego znalezionego ;)
    To fatalnie, być zasadniczym. Ale nie mieć zasad - jeszcze gorsze. Podobnie z przekoniem w jakimkolwiek znaczeniu, nie tylko tym religijnym. Jest się listkiem na wietrze (zmian).

    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przywołanie Sokratesa w żaden sposób nie jest ani smutne i nihilistyczne. Jest raczej wyrazem pokory wobec PRAWDY.

    "To fatalnie, być zasadniczym. Ale nie mieć zasad - jeszcze gorsze". Spointuję to żartobliwym powiedzeniem: "Byle jak, ale zachowuj się"

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie jest smutne - nie musimy się zgadzać, nawet byłoby to niewskazane dla prowadzenia dyskursu nie będącego głównie zapisem gg ;)

    Za to posiadanie kręgosłupa nijak się ma do bylejakości. Nie mówię o fanatyzmie , a o przekonaniu opartym na wiedzy wystarczającej do tego, by przyjąć dla siebie określony pkt. widzenia.

    Pokora wobec prawdy? Krzyś :)
    Zerknij na dany przez Ciebie tytuł, z którego można szybko i prosto wyprowadzić wniosek, że pojęcie 'prawdy' jest nieużytkiem rolnym na polu istniejącej rzeczywistości (obojętnie jak rozumianej). Jeśli prawda jest względna, to i względny jest fałsz. Nie są zatem antagonistyczne, a ich istnienie w sferze pojęć językowych i filozoficznych jest zbędnym balastem, który poza pustymi dociekaniami nie prowadzi do żadnego konkretnego celu, bo.. przecież mogą się dzięki temu swobodnie zamieniać miejscami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poprawiam wiec tytul: O wzglednosci rozumienia prawdy.
    Kazdy obchodzi sie z prawda i falszem po swojemu. Boje sie jakobinskiej zarliwosci bez wzgledu na zrodlo motywacji. Prawda zawsze jest jej pierwsza ofiara.

    OdpowiedzUsuń
  5. Względność rozumienia czegokolwiek - nie tylko jakiejś prawdy - wynika z nastawienia do rozumianego. Jeśli chce się temu nadać własny kształt i nie jest się pokornym wobec - tu - prawdy religijnej, to uparcie obstaje się przy swojej wersji. Lub też brnie się w kolejne kłamstwa, przykrywając je tajemnicą wiary i innymi znakami stopu, za które wstępu myślą i rozumowaniem jako takim, nie ma. Bo i jak być może, skoro coś jest abstrakcją i logiki w tym za grosz? Stąd swobodne czerpanie wiadrem z szerokiego oceanu obrządków pogańskich i religijnych całego globu w całej jego historii istnienia - wszystko da się ubrać w legendę i przyswoić. Nieumiejętność przyznania się do błędu prowadzi m.in. do przyjęcia pozycji każdy obchodzi się z prawdą i fałszem po swojemu, co daje możliwość dowolnego manipulowania rozważaniami i "prawdami" przy jednoczesnym opatentowaniu "buforu bezpieczeństwa dowolności" ;)

    Co ciekawe, to właśnie pokorę i umiejętność ugięcia się przed prawdą (nie jakobińską żarliwość) w Twoim tekście znajdujemy jako tę niewłaściwą. Wspominasz po drodze, że ŚJ zmieniali kilka razy zdanie - zauważ, że zarówno wtedy, jak i dziś, nie uciekają się w wyjaśnieniach takiego stanu rzeczy ani w celowo dokonywane przez innych błędne tłumaczenia, ani w fałszywe nauki pozostałych grup religijnych, którym rzekomo mieliby ulec i dlatego źle zrozumieć słowa Pisma. Szczerze przyznają, że to im zabrakło pokory, zgrzeszyli pychą, chcieli "za dobrze" coś zrozumieć, dlatego poszli w niewłaściwą drogę, pomijając wyraźne ostrzeżenie Jezusa, że o dniu i godzinie nie wie nikt, nawet Syn, tylko Ojciec.
    To nie błąd jest grzechem, który powoduje ostateczne odrzucenie przez Boga. To pycha, która nie pozwala się do niego przyznać przed Bogiem i prosić o przebaczenie, nim jest. Gdyby Szaweł został odrzucony za swoją gorliwość w walce z chrześcijanami, spowodowanym niewłaściwym rozumieniem Pisma, nigdy nie stałby się apostołem Pawłem. Ważna była jego postawa po skarceniu, nie przed nim. Bóg nie pomija naszej niedoskonałości, bierze ją pod uwagę, dlatego cierpliwie czeka na skruchę, nim się odwróci od grzesznika - w przeciwnym razie wszyscy pomarlibyśmy jeszcze w lędźwiach Adama raz na zawsze, Biblia i zawarta w niej prawda byłyby bezużyteczne dla grzesznych ludzi :)

    Jeśli prawda religijna istnieje, to musi być jedna, nie wiele, które sobie przeczą - bo w takim przypadku prawdy nie ma. Dla chrześcijan jej źródłem jest Bóg, nie ludzie. Czy można ją odnaleźć? Jeśli nie, to słowa poznacie prawdę i prawda was wyzwoli nie mają sensu i cały system religii opartych na Biblii nie powinien w ogóle istnieć, a każdą winniśmy traktować, jak skalaną kłamstwem. Traktować wszystkie jednakowo, bo kłamst może być nieskończenie wiele. Zatem wszelkie rozważania okołotematyczne, oparte na wspólnym mianowniku prawda są próżne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiosennych marzeń i ich realizacji - tego Ci życzę z całego serca. Oczywiście - tylko kilku marzeń, za wiele szczęścia może być trudnym doświadczeniem.
    Bo może prawda polega na tym, że nic nie jest takie, jakie jest, ale jakie się komuś wydaje?
    I dystansu, bo jak twierdzi Derrida - to odległość dzieląca sens od bezsensu...

    OdpowiedzUsuń
  7. [...] O czym będzie? O bezwzględności Prawdy - odwracając tytuł inspiracji [...]

    OdpowiedzUsuń