niedziela, 1 lutego 2009

Przypływy

Pisać, czy nie pisać? - oto jest pytanie!!!


Porzucając jesienią ub. roku pisanie bloga sądziłem, że mimo to będe miał ochotę odwiedzać zaprzyjaźnione miejsca. Okazało się to płonną nadzieją... Potrzebowałem odpocznienia od rzeczywistości jaką było blogowisko. Czułem się tak, jakbym uciekał z osiedla mieszkaniowego epoki socrealizmu na obrzeża miasta do...  swego domu, który niczym bezpieczna warownia chronił mnie zakrzewionym i  zadrzewionym ogrodem.


Potrzebowałem tego niczym postu na pustyni, by nabrać emocjonalnej i duchowej tężyzny. 


Dziś przegladając niektóre blogi zauważyłem, że jestem jednak w innym miejscu.... Osobiste nawalanki, dyskusje we własnym gronie, odwoływanie się do zaszłości i zawiści blogowych, wilcze stada agresywnych komentatotorów z jednej i reduty obronnej złożonej z drugich.


Nadal nie wiem, czy mam coś sensownego do powiedzenia w tej przestrzeni, z której czmyhnąłem jakiś czas temu. Podejmę jednak trud powrotu licząc, że znajdę tu miejsca, w których spotkam interesujących interlokutorów.


 


20080925599

2 komentarze:

  1. [...] szczególnie niskie temu, który dał mi wiele do myślenia poza [...]

    OdpowiedzUsuń
  2. To miejsce ukryte pod liśćmi drzew tylko czeka na przypomnienie, starzy adwersarze nie zapomnieli ;). Wojny i wojenki niedługo odejdą w zapomnienie, a konstruktywny dialog trwa nadal, pod nimi i obok nich. Zapewnie trafiłeś przypadkiem pod nieodpowiedni adres, któremu czas nie sprzyja.
    Będę czytała Cię z przyjmnością.

    OdpowiedzUsuń