sobota, 21 lutego 2009

Cnota stoików - marność Koheleta

Moje doświadczenia z bycia klientem TPSA (jeszcze bardziej pragnienie by nim już nie być) opisane w poprzednim wpisie (ciąg dalszy nastąpi) skłoniły mnie do poczytania starożytnych tekstów stoików, jak i ich szczególnej reminiscencji w starotestamentowej księdze Koheleta, zwanego też Eklezjastesem. Dziwne, ale prawdziwe... życie uczy pokory i sprawia, że człek w cnocie wzrasta. Cnocie rozumianej w sensie pierwotnym, czyli odwadze postępowania w życiu w zgodzie z naturą.


Tytuł niniejszego wpisu może - dla kogoś mało obeznanego z Biblią, jak i pogladami stoików- brzmieć obrazoburczo i budzić wewnętrzny sprzeciw. Ale dla otwartego umysłu, który zna poglądy stoików w warstwie etycznej, jak i mądrościową księgę Koheleta, oczywistym jawią się podobieństwa obydwu prezentacji. W Imperium Romanum - we wszystkich jego zakątkach - dochodziło do przenikania się idei i poglądów. Myśl starożytnych Greków (Zenon z Kition, Chryzyp i in.) przeniknęła także do ówczesnego judaizmu, zwłaszcza poprzez młodych i dobrze wykształconych przedstawicieli ówczesnych elit żydowskich. Stoicy i ich myśl dominowała od III w. przed Chr. aż do nastania ery chrześcijańskie, gdy w 313 r. po Chr. chrześcijaństwo zyskało sankcję prawną i swobodę działania. Nie zniknęła całkowicie, ale przetrwała w różnej formie aż do średniowiecza.


 



Cnota, Efez
Statua Cnoty, Efez

 


 


Według stoików całym światem rządzi wszechogarniająca siła określana mianem pneuma (w Nowym Testamencie to hagion pneuma jest określeniem Ducha Świętego). Ma ona swoje cele i reguły, ona określa prawa natury. Jest ponad wszystkim i przeciwstawianie się jej nie ma sensu, gdyż i tak opór materii zostanie przez nią pokonany. Człowiek, by osiągnąć i odczuwać szczęście powinien uznać jej prymat i żyć zgodnie z jej prawami. By żyć w zgodzie z naturą trzeba posiąść cnotę (gr. arete), która daje pełną znajomość natury, a tym samym pełnię szczęścia. Nie można posiąść cnoty częściowo tak samo, jak nie można być trochę w ciąży, a trochę nie. Wszystko, albo nic... taka jest zasada bycia cnotliwym w  stoicyzmie. Człowiek cnotliwy trzyma żądze i pragnienia na wodzy, bo wie, że występowanie przeciw naturze - rozumianej jako system rzeczy i relacji zdeterminowanych przez pneuma - jest nieskuteczne, a przynosi tylko  ból, cierpienia i rozczarowania.


Podobny myślenie i promowany styl życia znajduje się w księdze Koheleta, który zachęca do pogodzenia się z tym, jaki świat jest, gdyż jakiekolwiek działania mające na celu zmianę są bezcelowe. Wszystko Bóg już określił i człowiek tego nie zmieni. Trzeba to przyjąć jako oczywistość, a wtedy człowiek będzie szczęśliwy żyjąc w zgodzie z Bogiem i jego prawami. 


[1]Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: [2] Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, [3] czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, [4] czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów... (Koh 3,1-4).


[3]Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? [4] Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy. [5] Słońce wschodzi i zachodzi, i na miejsce swoje spieszy z powrotem, i znowu tam wschodzi. (Koh 1,3-5).



Vanitas vanitatum et omnia vanitas - marność nad marnościami i wszystko marność (Koh 1,2) - cóż więc mi może zrobić TPSA??? Nic. Wszystko ma swój czas.



9 komentarzy:

  1. Zawsze podziwiałam filozofię stoicką. Ale tak to już jest - podziwiamy lepszych i większych od siebie ;P
    Ja na stoika się nie nadaję. Jestem impulsywna, gniewna i uparta. I jak coś ma działać, to ma działać. (nie myślałeś o podpaleniu siedziby TPSA? ;])

    OdpowiedzUsuń
  2. Myśl przednia, ale niestety nierealna. Zwykłe środki podpalenia murów z betonu, szkła i żelaza nie ruszą. Ponadto najlepiej byłoby wiedzieć, podpalenie którego budynku byłoby najskuteczniejsze. Najbardziej zależałoby mi na tym, w którym są serwery z systemem informatycznym dzierżącym mnie jako ichniego klienta. Kto wie jaki szalony pomysł - z Twojej rzecz jasna inspiracji - wpadnie mi do głowy w nadchodzącym tygodniu. Wszystko w rękach informatyków TPSA:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Można się - kurde-odezwać!!! Strony nie ma, telefon nie odpowiada. Brak szacunku dla starucha! PZDR

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykro mi, ale się nie zgadzam. Stoicy są spokojni, miałcy, jakby "wtopili się w świat". W opozycji można znaleźć epikureizm, wolę mocy Nietzschego... JAK człowiek spokojny może poznać życie? JAKIE doświadczenia może zebrać? czy człowiek spokojny, stoicki, może pędzić 300km/h na autostradzie i otrzeć się o śmierć przy tym? NIE NIE I JESZCZE RAZ NIE!

    Bo stoicyzm czasami ogranicza! BO niweluje działanie, bo niszczy pragmatyczną skuteczność, bo rozleniwia! Człowiek przestaje umieć walczyć... a walka - co tu dożo pisać - wiąże się z istotowością człowieka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Beniek
    Twoje prawo nie zgadzać się.
    Na tym polega wolność dyskursu i ocen sytuacji. Wszytko zależy od osobistych preferencji i temperamentów. Żadna z postaw nie jest mnie lub bardziej uprawniona i dla każdego jest miejsce pod słońcem: dla stoika i epikurejczyka, dla ascety i hedonisty...

    OdpowiedzUsuń
  6. Beniek nie rozumie stoicyzmu. Pan chyba też, bo nie jest to żaden ascetyzm.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że i Ty Miły Gościu nie zrozumiałeś wpisu. Nie wystarczy zaprzeczyć memu wpisowi, należy wskazać dokładnie to, czemu zaprzeczasz i na czym polega błąd jeśli takowy jest.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, przepraszam za samą negację i już biorę się za uzasadnienie. :)

    Nietrafne jest moim zdaniem przypisanie stoikom ascetyzmu, a epikurejczykowi hedonizmu przeciwstawnego ascetyzmowi.

    Zaczną może od końca. Hedonizm Epikura jest w swych konsekwencjach bardzo bliski ascetyzmowi.

    Epikur uważał, że należy dążyć do szczęścia, które z kolei jest zapewniane przez przyjemności. Kwestia jest tego rodzaju, że przyjemności podzielił na zewnętrzne i wewnętrzne. Mniej i bardziej wartościowe.

    Dla osiągnięcia przyjemności zewnętrznych muszą być spełnione dwa warunki:
    1) Trzeba mieć potrzeby.
    2) Trzeba chcieć je zaspokoić.

    Gdzie są potrzeby, tam jest groźba ich niezaspokojenia, a próby ich zaspokojenia nieraz łączą się z cierpieniem. Dlatego przyjemności zewnętrzne Epikur uważał za mniej wartościowe. Liczyła się dla niego przyjemność wewnętrzna. A co zapewniało przyjemność wewnętrzną? Jak pisze Epikur:

    "Nie uczty i pochody świąteczne, rozkosze miłości i rozkosze podniebienia przy zastawnych stołach czynią życie słodszym, lecz trzeźwy rozum, który odrzuca błędne mniemania, najwięcej niepokoju sprawiające duszy. Najskromniejsze przyjemności - grono przyjaciół i kwiaty w ogrodzie - przyjemnościami największymi."

    Ów filozof dodaje ponadto:

    "Najwięcej przyjemności ma ten, kto ma najmniej potrzeb"

    A kto ma najmniej potrzeb, jeśli nie asceta?

    ---

    Co do ascetyzmu przypisanego stoikom... oni wcale nie odrzucali wszelkich wygód i wbrew powszechnym mniemaniom, nie unikali przyjemności. Czyli nie byli ascetami.

    Oni do przyjemności po prostu nie przywiązywali większej wagi.

    Różnica między ascetyzmem a stoicyzmem na chłopski (czyli m.in. mój) rozum:

    Asceta unika przyjemności. Wyzbywa się bogactwa, żyje w biedzie itd.

    Stoik bogactwa nie unika. Jeśli wygra milion w totka, to nie pozbędzie się tych pieniędzy. Przyjmie je, ale nie będzie się cieszył z wygranej.

    Niedługo napiszę na temat stoicyzmu jakiś większy tekst, także za parę dni zapraszam na mój blog i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję! bardzo odpowiada mi taka forma komentarza.
    Jestem mądrzejszy o to, co wpisałeś powyżej.

    OdpowiedzUsuń