niedziela, 18 maja 2008

Widok z okna


Powyższy widok towarzyszy mi, gdy siedzę przy biurku i zerkam przez okno. Przyznam, że bardzo go lubię, gdyż tutaj mam najwięcej czasu i miejsca na refleksję, a nawet na lenienie się (nie mylić z linieniem). Za każdym razem, gdy spoglądam przypomina mi się scena z filmu Imię róży, gdy Wilhelm z Baskerville przybywa do opactwa i zostaje przyjęty w komnacie opata. Abstrahując od treści rozmowy, moją uwagę przykuł stół z księgami i tuż za nim oszałamiający widok z okna. Było to miejsce, w którym można było oddać się rozkoszy myślenia i przeżywania... zazdrościłem opatowi takiego miejsca.


Prosty stół, surowe wyposażenie, ale niezwykle uderzające ciepłem i... grube księgi zawierające wiedzę znacznie wykraczającą poza to, co widoczne, pokazujące inny świat. Każda księga to inne okno i inny widok. Jak dobrze mieć wiele takich okien - pomyślałem.


Patrząc przez okno o świcie lub teraz... wiem, że za gęstą i zwartą strefą krzewów i drzew jest wąwóz głęboki na kilkanaście metrów. Biegnie nim droga na południe. Nigdy dotąd - to jest do niedawna - nie byłem po drugiej stronie drogi. Bardziej wyobrażałem sobie, jak tam jest niż wiedziałem. Pewnego dnia - w trakcie cyklicznego już dotleniania się - zapuściłem się w nieznane mi rewiry. Jakież było moje zaskoczenie i zauroczenie tym, co zobaczyłem z drugiej strony... okna. Ciągle mnie coś zaskakuje!


Szczęście to ruchome święto!







(21,888)

8 komentarzy:

  1. :) no no Tatku, widzę, że też lubisz widok z tego okna... przyznam Ci się, że mnie również zawsze pobudzał on do refleksji i marzeń na jawie :) tak samo, jak dróżka poniżej zarośnięta po bokach dzikimi krzewami... pozdrowienia z Poznania i do zobaczenia wkrótce:*** :)

    Lunetarius
    Do zobaczenia

    OdpowiedzUsuń
  2. a mnie od zawsze fascynowały klasztory i teraz, gdy czytam u Ciebie o opactwie i komnatach klasztornych (nie tylko czytam, ale i widzę podobnie do Ciebie - stół, małe okienko, do którego próbuje przedostać się światło, cała ta niepowtarzalna atmosfera) myślę sobie, że chciałabym się przenieść w czasie, żeby poczuć to wszystko na własnej skórze, bo niestety u siebie nie mam takiego miejsca sprzyjającego "pracy" - może kiedyś

    Lunetarius
    Takie miejsca maja w sobie zawsze coś z magii. Do końca nie wiemy dlaczego nas fascynują.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładny widok. Zieleń zawsze jest przyjemna i wskazana:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostawię Ci kiedyś link do mojego widoku z okna, codziennie innego, bo patrzę na zachód słońca :)

    Od wspomnianego filmu wolę książkę, ale.. to nie jest raczej mocno odkrywcze ;DD

    OdpowiedzUsuń
  5. zadroszcze ci takiego widoku z okna chyba rownie mocno jak ty zazdrosciles temu opatowi. nie bede w takim razie juz ogladac tego filmu, bo po co sie katowac:) moj widok z okna jest zdecydowanie mniej atrakcyjny, choc troche zieleni na szczescie jest i malo ruchliwa ulica osiedlowa. gdy otwieram okno slysze krzyki papug, co raczej nie nastraja mnie refleksyjnie... pewnego dnia wroble harcowaly w poblizu-na te odglosy od razu mi sie beztroskie lata przypomnialy...

    OdpowiedzUsuń
  6. O mamusiu.. a tu jeszcze Era Moderacji panuje :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak można zapomnieć adresu do siebie, proszę pana?

    To tak ku uśmiechowi i na powitanie, jak się już odnajdziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bystrzacha z Pana, Panie Sadoq :)

    ps. znaleźne jakieś przysługuje?

    OdpowiedzUsuń