wtorek, 6 maja 2008

Pamięć mężczyzny

Ostatni wpis z cyklu zasłyszane

--------------------
Stoję sobie ostatnio spokojnie w kolejce do kasy w Carrefourze.
Stoję sobie ..... stoję...
Nagle zauważam przy drugiej kasie, wpatrzoną we mnie i uśmiechającą się do
mnie blondynę.
Ale jaką blondynę!
Mówię wam Karaiby, słońce, plaża, Bacardi...!
Ostatnio ładne dziewczyny się do mnie tak uśmiechały, gdy przytaszczyłem
do akademika, na drugi dzień po imprezie, skrzynkę
zimnego piwa. Ale to było 10 lat temu...
Ta jednak uśmiechała się do mnie przyjaźnie nawet bez piwa.
Jakaś taka znajoma mi się przez chwilę wydała, ale nie mogłem sobie
przypomnieć skąd...
Pewnie podobna do jakiejś aktorki...
Powoli budził się we mnie głęboko uśpiony instynkt łowcy.
Mieszanka adrenaliny i testosteronu wypełniały mój organizm.
To one kazały mi bez zastanowienia zapytać:
- Przepraszam, czy my się skądś nie znamy?
Wypadło nawet nieźle.
Lala połknęła haczyk.
Jej reakcja była szybka, uśmiech bez zmian:
- Nie jestem pewna, ale chyba jest pan ojcem jednego z moich dzieci...
Mówi się, że ludzki umysł potrafi w sytuacjach ekstremalnych pracować nie
gorzej od komputera.
Mój był w tej sekundzie w stanie konkurować z najlepszymi.
Po chwili miałem wydruk.
Zawsze używam gumek.
Zdrada małżeńska jest już sama w sobie wydarzeniem szargającym nerwy
szanującego się mężczyzny.
Po co ją jeszcze dodatkowo komplikować?
Mój komputer pokładowy przypomniał mi tylko
trzy przypadki, które były odstępstwem od tej zasady.
Koleżanka z pracy, na szczęście tak brzydka, tak, że sama jej twarz była
najlepszym zabezpieczeniem.
Koleżanka żony z pracy, na szczęście po takim alkoholu, że mi nie do końca
... tego...
Jest.
Pozostała tylko jedna możliwość. Kiedy mogłem sobie" strzelić" dzieciucha
na boku.
Nie omieszkałem podzielić się tą radosną nowiną z matką "mojego"
nieślubnego dziecka i setką kupujących przy okazji:
- Już wiem Pani musi być tą stripteaserką, którą moi koledzy zamówili na
mój wieczór kawalerski przed 8-ma laty.




Pamiętam, że za niewielką dodatkową opłatą zgodziła się pani wtedy robić
to ze mną na stole w jadalni na oczach moich klaszczących
kolegów i tak się pani przy tym rozochociła, że na koniec za darmo zrobiła
im pani wszystkim po lodziku!
Zaległa całkowita cisza.
Nawet kasjerki przestały pracować.
Wszyscy wpatrywali się na przemian we mnie i w czerwieniącą się coraz
bardziej ślicznotkę.
Kiedy osiągnęła kolor znany w kręgach muzycznych jako "Deep Purple"
wysyczała przez śliczne usteczka:
- Pan się myli!
Karaiby zastąpiła Arktyka
- Jestem wychowawczynią pana syna w 2b...

(18,875)

20 komentarzy:

  1. No to ma Synek prze-ten-tego.. zawsze powtarzam "nie robić tego, czego się nie potrafi".. a większość facetów i tak na upartego myśli, i myśli, i myśli.. ;P

    Lunetarius
    Dlatego już nie kombinuje tylko cudze teksty zasłyszane wlepiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. cFFaniak.. w dodatku od razu odstaje na plus.. tylko to "nie kombinuję" niniejszym w łeb bierze ;)

    Do "zobaczenia" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dzisiaj stałem w kolejce, w Lidlu. Działy się dantejskie ceny. Nie ma co. Wpadka, pierwsza klasa.
    Wybacz za moją natarczywość, ale nudzę się w pracy.

    Lunetarius
    Uważaj, bo podwyżka może zostać cofnięta:-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. buhahahahahahahahahahahhaahahahahahahhaah

    Lunetarius
    Skem!!! Użyłaś aż czterech liter w komentarzu. Dobrze, że nie te inne:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że nie. Mam już wszystko napisane na papierze. Podpisane, itd. Szef w delegacji.

    Lunetarius
    Zatem miłej zabawy

    OdpowiedzUsuń
  6. No niezla historia, az do szanownego kolegi nie pasuje heheh, ale co ja tam wiem :)
    Kiedys moj maz (wowczas chlopak) powiedzial w przyplywie szczerosci jedno zdanie " faceci to psy" i ja sie tego trzymam :) Hau!

    Lunetarius

    No cóż! Czasami trzeba coś odmiennego napisać, by czytelnik zastanowił się czy to Lunetarius, czy nie Lunetarius:-).
    Teraz już mogę się powoli szykować to obmyślenia kolejnego MOJEGO wpisu.

    OdpowiedzUsuń
  7. babka z Gdyni06.05.2008, 21:52

    @Heliska:-)))).O psach mam dobre mniemanie, a podobno analogia jest taka,ze " panów tzeba dobrze karmić, nie drażnić i wypuszczać na noc."
    I anegdota opowiadana ostatnio w Tv przez Panią Barbarę F(wdowę po pewnym Ministrze z czasów Prezydentury Lecha W., a ponć była to para nadzwyczajna , a moim zdaniem wzorcowa).Otóż Pan Minister lubił wyskoczyć na kielicha z koleżkami, a wtedy Pani małżonka nie wpuszczała Go w domowe pielesze słusznie rozumując:"wyszedł trzeźwy, ktoś go po drodze zepsuł".Wpuszczała dopiero " naprawionego":-))))

    OdpowiedzUsuń
  8. babka z Gdyni06.05.2008, 21:59

    @ Lunetariusie, nie widzę problemu . Grozi nam bowiem niż demograficzny, trza nam więcej dzieci!!:-))))

    Lunetarius

    Teraz to mówisz?:))))

    OdpowiedzUsuń
  9. hahahahahaha!!! :D No to dzieciak będzie miał teraz lekko: pani w szkole będzie patrzyła na synka z politowaniem "Biedne dziecko, co się dziwić, że jakiś taki inny, skoro takiego ojca ma..." Ci mężczyźni xD

    Lunetarius
    Czasami, gdy czytam tego typu dowcipy i opisy to łapię się na tym, ze one mogą być prawdziwe... niestety:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam.

    Dowcip co prawda znam, ale i tak świetny blog, jeden z najlepszych jakie znam - gratuluję.

    Śledzę go od kilku tygodni i mam jedno techniczne pytanko - dlaczego naraz widać tylko dwa posty? Strasznie utrudnia to czytanie jeśli odwiedza się blog tylko raz na jakiś czas, nie wspominając o tym, że zniechęca to zupełnie do przeglądania archiwów.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na http://haes.wordpress.com

    Lunetarius
    Celowo zrobiłem wyświetlanie po 2 wpisy, ale skoro jest postulat to odblokuje resztę. Dowcip z brodą, ale czasami warto odświeżyć humor.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nóż mało się nie udławiłam... ale się uśmiałam... a tak z innej beczki..to nie mogę się nadziwić, jak idealnie potrafisz nie tylko zrozumieć moje pisanie, ale przede wszystkim wyrazić myśl... Dziękuję, że mogę uczyć się siebie z pomocą Twoją.

    Lunetarius
    Dobrze, że czytając nie jadłać precelków. Śmiech (nie: grzech) byłby wtedy śmiertelny :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. babka z Gdyni07.05.2008, 00:41

    Nic nie szkodzi Ojcze!I nie tylko mój !!! (kiedyż ja wreszcie nabędę jakąś wyłączność ?) O niżu wspomniałam, ale nie czuje się winna! Masz wystarczająco dużo wyobraźni, by sobie uświadomić o ilu nicponiów więcej byłoby na tym świecie. A tak świat pełen jest uroczych blondasków po II b, nie licząc tych, których jeszcze nie zidentyfikowano. Ale nauka robi postępy! Bezrobocie maleje, przeto emerytury będą. Pozdrawiam wszystkich wystających w kolejkach marketowych. A ponieważ cenię sobie prywatność ponad wszystko - zakupy robię w małych zaprzyjaźnionych sklepikach, tam mi nic nie grozi oprócz rachunku.:-)))

    Lunetarius
    I jeszcze o jednym zapomniałaś napisać: nie spotkasz tak roztargnione ojca, jak ten powyżej opisany.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jasneeeeeeeeeeeeeeeeeeee !
    Nawet z zasłyszenia samiec musi, musi, musi sponiewierać płeć słabszą /czasami !/.
    O ile znam sie na przekrojach mózgowych, to płaty czołowe są już od myślenia, a nie zalegania ciałami damskimi /nie przeczę ponętne/. Z życia: w przebytych szkołach nie spotkałam nigdy super-sex-bomby w roli nauczycielki. W liceum była jedna całkiem niezła i z prześlicznym tyłeczkiem ocierała się o ławki
    już stestosteronowanych kumpli. Źle skończyła: wystawiali cyrkiele - przestała.

    Świetna muzyczka ! miło wiosłować w marzeniach o włóczędze.

    Lunetarius
    Bzyku drogi! Pewnikiem Ty zwracałaś uwagę na nauczycieli. A z tym cyrklem świetna i przednia zabaw,a choć sam wolałbym w inny sposób dotykać opisanych atrybutów ciała pedagogicznego;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale się uśmiałam! Rewelka! To ma gościu przechlapane.. ;o)

    Lunetarius
    Sam miałem przednią zabawę, gdy doszedłem do końca opiweści. Wcześniej snułem scenariusz i jego finał, a ten był zaskakujący.

    OdpowiedzUsuń
  15. babka z Gdyni07.05.2008, 14:53

    @ Bzynio to prawdziwy krytyk sztuki.Mnie się ten łeb pełen damskich zwłok bardzo podoba!Prawie Dali w mniejszym wydaniu.
    Kłuciem cyrklem mi tez Bzyniu nie zaimponujesz.Na studiach przytykaliśmy cyrkiel szkolny naszemu bezlitosnemu wykładowcy geometrii wykreślnej.,kiedy się opierał nierozważnie o nasz stół.Skończyło się dla mnie fatalnie: zdawałam tem przedmiot u niego 7 razy!!Ale pożytek był, na 3 roku już dawalam korepetycje ofiarom tego kata!!

    @Ojcze nas wszystkich (znowu się trzeba z kimś dzielić hehhe) nie masz to jak roztargniony Ojciec, jakież dzieci są wtedy przydatne...Zatem huzia na blondynki w marketach!!

    OdpowiedzUsuń
  16. lunetarius: bo ja elokwentna erudytka jestem :)

    Lunetarius

    Wiem, wiem... leniu:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lunentariusie,trudno...prowokacja
    Respektując zasady przyzwoitości na Twoim blogu,nie dokładnie wskazałam,którą częścią
    zgrabnego ciała nadziewała ciało
    pedagogiczne o kant ławki.Gdy zbliżała się
    zalotnie, w tym miejscu czekał na nią ..cyrkiel.
    W ten sposób, jeszcze mało zdemoralizowana
    młodzież poradziła sobie bez pomocy psychologa z molestowaniem wprost.
    Przykro mi,wtedy miałam " zły etap'" w życiu,łaziłam z Platonem pod pachą,bo burzliwym okresie wczesnego zainteresowania płcią przeciwną /niekoniecznie nauczyciele/.
    Cyrkiel! dlaczego nie ! wszystko zależy od siły nacisku i wyobraźni..lekkie kopnięcie prądem
    na lekcji fizyki..ach! pomocy naukowych jest ci teraz dostatek.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przemiła babko z Gdyni,ja tam nie jezdem żaden krytyk sztuki,tylko do problemu podeszłam naukowo.Muszę skończyć z edukowaniem się
    na Discovery,bo mi apetyt wzrasta w miarę papusiania i już bym uwierzyła,że jakieś płaty czołowe w...ten tego męskim płacie,kiedy
    tokuje SĄ.

    OdpowiedzUsuń