środa, 7 maja 2008

Bieg na setkę

Dziś setny wpis. Ale się tego nazbierało od września 2007. Nie będę się pastwił nad Wami i pisał o tym, co już zostało napisane. Odnotowałem to tylko gwoli kronikarskiej powinności.

A teraz pora wziąć się do roboty: pisarze do pióra, kobiety na traktory, robotnicy do fabryk. Aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej... Jeśli jakieś fajne hasła z minionej i niezapomnianej przeszłości się Wam przypomną możecie dołączyć je do komentarzy:-)))
__________

Wczoraj po południu odwoziłem na dworzec PKP moje pierworodne szczęście, które po długim łykędzie wracało dalej studiować do Poznania. Wcześniej - bo z samego rana - postanowiła poprawić czwórkę z matury z rozszerzonego języka angielskiego. Nadmienię, że maturę zdawała dwa lata temu (sic!!!). Zapytałem ją po co to robiła?
- A chciałam się sprawdzić - odpowiedziała z rozbrajającym uśmiechem.
W głowie mi się to nie mieści, by podchodzić do egzaminu maturalnego po dwóch latach wyłącznie dla sprawdzenia się i bez żadnego widocznego, czy koniecznego powodu. Sam, aż tak ambitny nigdy nie byłem. Wyznawałem zasadę: zdać, zaliczyć i - jeśli nie ma konieczności - to do tego nie wracać. Ciekawe po kim ona to ma? - pomyślałem. Owszem, badam genealogię rodziny, ale nikogo takiego ambitnego nie znalazłem... no chyba, że jej dziadek Fredek (85 lat skończy w wigilię Bożego Narodzenia). Ten to jest ambitny. Potrafi codziennie studiować i ćwiczyć język niemiecki, którym posługuje się biegle od czasów wojny. Ale żeby, aż tak przeszło to na wnuczkę?
Gdy tak jechaliśmy na ten dworzec PKP i byliśmy już w połowie drogi Oliwka zamyśliła się przez moment, spojrzała na swoją torebkę i plecak i mówi:
- Ciekawe czego dziś znów zapomniałam zapakować?
Spojrzałem na nią wymownie. Odwzajemniła spojrzenie i z rozbrajającym uśmiechem dodała:
- Ciekawe za kim to mam tatku?
Obydwoje gruchnęliśmy śmiechem. Moja krew - pomyślałem z dumą.
Gdy wróciłem do domu, a Oliwka była już w drodze do Poznania, powitał mnie w progu Marcin z ciekawą informacją. W tzw. międzyczasie (nawiasem mówiąc idiotyczny kolokwializm) Oliwka zadzwoniła do brata z informacją, że zapomniała ładowarki do telefonu... I jak jej nie kochać?:-)))

(19,149)

50 komentarzy:

  1. Gdybym była tak analitycznie nastawiona do informacji napływającej mi do mózgu, to teraz zastanawiałabym się głęboko, czy mogłeś się kiedykolwiek spotkać z moją Mamuśką ;))

    Najczęściej jest tak, że jednak dumne "moja krew" mieści się w nawykach wyniesionych z domu, nie z puli genów ;) No, ale brzmi dumnie, i to się liczy przecież :)

    Lunetarius
    Pierworodna to pierworodna:-))). Gdy miała się urodzić nie wyobrażałem sobie, że mógłby to być chłopak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę Ci. Kiedyś też wyobrażałam sobie, nawet imiona nadawałam (Oliwia, żeby było śmieszniej i Zuza). Teraz już takimi marzeniami mogę się ciąć psychicznie.. Ale w życiu jest wiele powodów do radości, i tego się trzymam :)

    Lunetarius
    Imię Oliwia chodziło za mną od lat 70-tych, gdy zauroczyłem się Olivią Newton-John. Mój brat kombinował jak koń pod górkę... zakończył próby po czwartym synu:-). Siostra poprzestała tylko na Arturze, zatem jako najmłodszemu przypadł mi obowiązek dania wnuczki mojej Mamie. Była najszczęśliwszą babcią na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiadomo, za co bardziej ich kochamy... za to, że tak do nas podobni, czy że jednak lepsi od nas:-)

    Lunetarius
    W dzieciach często widzimy szansę na realizację własnych marzeń. czasami zapominamy, z eto jednak jest ICH życie, a nie nasze. My tylko w nim uczestniczymy i kibicujemy. Zazdroszczę Tobie tej istotki, która udomowiła Cię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz? To jest tylko tragedia połowiczna - ukierunkowywanie dzieci, by "dokańczały dzieła" naszego, czy realizowały marzenia. Choć świadczy o egoizmie (co o nim nie świadczy, powiedz?), to jednak wiąże się też z myśleniem o dzieciach. Dzisiejsi młodzi Rodzice, będący pokoleniem "dzieci z kluczem na szyi" często nie potrafią być rodzicami w ogóle - nie mają żadnych obserwacji, czasu - w pogoni za karierą, czy zwykłą walką o byt. Bazują na zdawkowych informacjach medialnych i pseudopsychologicznych poradnikach, zrzucają odpowiedzialność na Szkołę, etc. Efekty nie są zjawiskowe, choć często pojedynczy młody Egzemplarz, to zjawisko samo w sobie..
    Oczywiście nie generalizuję. Jedynie zauważam pewien szybko rosnący "w siłę" schemat i jego skutki.

    Lunetarius
    Robimy tak wszyscy w mniej lub bardziej świadomy sposób. Niektórzy tylko - mając świadomość tej ułomności - powstrzymują się.

    OdpowiedzUsuń
  5. wrocilam:))

    Lunetarius
    Biegnę już zobaczyć, co słychać na Bałkanach. Mam nadzieję, że nic nie kombinowałaś i nie wywołałaś kolejnej wojny światowej, jak onegdaj zabójca arcyksięcia Ferdynanda.

    OdpowiedzUsuń
  6. babka z Gdyni07.05.2008, 15:55

    Gratulacje OJCZE !!
    i to podwójne z okazji udanej OLIWKI i ... setnego wpisu (choć to tylko statystyka).
    Córki naturalnie pozazdrościć tylko...
    O wpisy ... postaramy sie sami...

    Lunetarius
    No, akurat w tym dziele nie dopuszczałem myśli o cooperatores:-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję setnego wpisu! ;)
    Czyta mi się tego bloga z wielką przyjemnością! :)

    Lunetarius
    A ja z... wzajemnością.

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro o bieganiu to wchodzę w to:) setka niewdzięczny dystans, 100m ponoć robi się bez oddychania, na jednym tzw. wdechu, tak robią najlepsi, mi jako wariatowi przydarzyło się to raz w życiu, innym razem wyplułem powietrze jakieś 5m przed metą. Inna bajka w bieganiu na 100km, co jest moim marzeniem i celem treningów, dla wytrwałych, mocnych napieraczy - zatem gratuluję dołączenia do tej grupy wybrańców, zwanych długodystansowcami, przyjemnego pisania!

    Lunetarius
    Cieszę się, że chociaż tytuł o charakterze sportowym wpisał się w Twoje zainteresowanie moją notką. Udanych i jak najliczniejszych marszobiegów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy raczej "bieg po setkę"?

    Lunetarius
    Chyba nie ta konwencja setki, ale rozumiem, że każdemu się coś kojarzy:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nooooo
    Ja też wróciłam z niebytu...
    Musiałam się przekopać przez "nieprzeczytane", juuuuż...
    Ja zawsze mojej córce mówię "jaka ty śliczna jesteś, bardzo podobna do mnie" - ale się wtedy fajnie wkurza...
    Pozdrawiam żyjących

    Lunetarius
    To-Tera-My dostaniemy popalić:-)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Sitting Bull07.05.2008, 22:57

    3xNIEEEEE!!! Wesele, poprawki, 1-3 Maj się święcił, jeszcze kilka innych w międzyczasie (mnie tam pasi kolokwializm?) wojsk przemarszów i tera jeszcze u Ciebie SETKA?? Nie żebym tam co kojarzył, ale przyznasz, że okazja jest! Jak myślisz, mają tam takie kaftany na miarę? Bo pewnie po tym wszystkim białe myszki brykające po suficie uwidzę :))) Pozdrawiam wszystkich bez ciągania za cokolwiek i lecę do tyłu truchtem lekkim.. patataj, patataj,pa! Aaaa córkę masz fajną i pewnie tez jesteśmy spowinowaceni, przynajmniej po ..ładowarce:))))

    Lunetarius
    Witaj Sitting Bullu. Masz bycze zdrowie. Już chodziły słuchy, że zaginąłeś w akcji.

    OdpowiedzUsuń
  12. babka z Gdyni07.05.2008, 23:29

    @Charme :-))) pytanko:czy śliczna córeczka ma chociaż warkoczyki? Pociągać nie będę, dzieci są u mnie pod specjalna ochroną.Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  13. Sitting Bull07.05.2008, 23:48

    A jeszcze co do haseł,to moze z obecnej epoki?Bezdomni na dworce,zbieracze do hasioków,seniorzy do domów spokostarości,malowane lale do tvków, golibrody do Lunety:))) no i Twoi goście do..konfesjonału na następne 100 wpisów.

    Lunetarius
    Z tymi golibrodami to idziesz bo bandzie

    OdpowiedzUsuń
  14. Hura ! Hura! do sufitu Lunentariusa! Podziekowania za SETKĘ. Wpisy są niebywale frapujące, komentarze i dysputy nie mniej. I nawet zmierzwione, myszowate do tyłu i na płask, patataj, przechodzą.
    Oby nigdy nie skończyły nam się przydziały na kalesony zimowe /plakaty przesłałam!/, a inwencja twórcza zacnego Jubilata nigdy nie podzieliła losu ładowarki ślicznej Oliwki.
    W temacie dziecka jakie jest - nigdy nie nastawałam na wybory. Syn zawsze powtarza, "to
    ona mówi, że mnie urodziła, co ja tam wiem". Ma dzieciak dużo szczęścia, że nie wrodził się
    w niemotę, co PiT-a wypełnić nie umie. Hej!
    Powiem więcej , nie mam parcia, co by się tego nauczyć.
    Podziekowania Demiurgowi i Gościom, bez których "stół "opustoszały i molom na pożarcie wydany byłby.

    Lunetarius
    A któż to ten Demiurg? Nie znam gościa?

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tylko chciałam zaznaczyć, że nieporozumienia tez bywają kwestią genów.. acz nie te wirtualne, więc dokładniej czytajmy, by i nam, i innym, przykro nie było.. a jak zajrzysz, to Ci się rozjaśni ;)) Pozdrawiam :)

    Lunetarius
    Rozjaśniło się.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tiaa.. setka, chyba wódki ;p
    Tymczasem, Lunetariusie, wprowadzasz czytelników w błąd. Jeśli Twoja pierworodna zdawała maturę dwa lata temu, to nie mogła mieć oceny, tylko procenty. Chyba że nie zdała kilka razy i szła starym trybem, w co wątpię... ;)
    Ha! Żona dziadka, mąż babci... U nas jest tak fajnie, że jest trzech starszych synów, a dwie ostatnie latorośle to dziewczyny. W tym ja najmłodsza. Oczywiście, w ramach rodzeństwa ciotecznego ;)
    Pozdrawiam!

    Lunetarius
    Czwórka to takie przybliżenie procentów. Dla starszego pokolenia jest to czytelniejsze niż jakieś procenty. Prosiłem córkę, by mi to w ten sposób wyraziła. Innymi słowy było to z polskiego na nasze:-)
    A setka może i będzie dzisiaj, ale z okazji imienin Stanisława... będę życzył jemu duuużo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak mi się chlapnęło w roztargnieniu o Demiurgu-sprawcy bloga - co to coś z niczego czyni... zmilczę
    dalej, bo dostanę poleconym wezw. do zrewidowania swoich poglądów. Ktokolwiek ON, pozdrawiam gościa.

    Lunetarius
    Figura ciekawa, ale to tylko pozór, że coś z niczego:-). Tworzywem jest bagaż, który z każdym dniem mamy coraz większy i bogatszy.
    Mając go można demiurgować do woli.

    OdpowiedzUsuń
  18. babka z Gdyni08.05.2008, 15:35

    @ze mną ci będzie miał sprawę kto by Lunetariusa:-)))) naszego w partacze ręce golibrody wpędzał, w dodatku w Czas Jubileuszowy.
    Po progeniturze widać, że broda wcale nie szkodzi na urodę potomstwu, skoro Oliwka taka śliczna.
    Nosiciel lunetariuswego nazwiska- też pewnie będzie grzeszył urodą , nawet z brodą, lub mimo brody..

    A że -Lunetarius czasem... kłuje?
    Powtórzę za Wieszczem:"to lubię..rzekłem to lubię"!!!:-))))

    aaa@ Bzyku Kochany
    Demiurg, jak mnie uczono, to idealna siła
    (s) twórcza, której dziełem jest rzeczywistość, a tu wszak mamy wielkie teatrum netowe...
    Uściski!!!- jeśli tylko uda się Bzyka w garść uchwycić......

    OdpowiedzUsuń
  19. Na szczęscie kochać można całym sercem i bezwarunkowo .. z racji relacji "ojcowo-córkowych" :)

    matura ...bosh ... jak ten czas gna do przodu !

    Lunetarius
    O miłości ciekawie pisze Flamenco-Night w swoim wpisie Chodź opowiem ci bajeczke

    OdpowiedzUsuń
  20. babka z Gdyni08.05.2008, 19:27

    po długim namyśle podaję kilka zasłyszanych haseł z epoki i obecnyć (niepotrzebne skreślić):

    1.Solidna praca szkodzi wypoczynkowi
    2.Biurwy do biur
    3.Starcy do Starachowic(?)
    4.marynarka wojenna -za kolana (po ostatnich święceniach w Trójmieście),

    oraz przeczytane na wiacie przystanku autobusowego błaganie: "Czekam na autobus! Zawiadomić rodzinę pond nr.tel."

    Lunetarius
    Dzięki Babko za część hasłową

    OdpowiedzUsuń
  21. No ładnie.. a ja z włosiem rozwianym biegam w nieświadomej obecności potencjalnych Gości ;)

    Nieco zgłodniałam na Twoje myśli, mam nadzieję jutro ich skosztować. Dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratuluję jubileuszowego wpisu! Ewaluację widać i to doskonale! Cieszy fakt, iż rozwijasz się blogowo, zjednujesz sobie wielu ludzi:)

    Lunetarius
    Dziękuję i zachęcam do częstszego odwiedzania tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  23. @ babko z Gdyni...a przyduszaj garściami.On że,
    niefortunnie nazwany demiurgiem, owo teatrum
    rozpisuje, bagaż zrzucając w kolejnych odsłonach
    role na szczęście nie do końca zapisane w scenariuszu.

    Póki co, przyduszonam schnięciem 80-letniego
    kasztana,ponieważ posiadacz nieprzyzwoicie
    drogiego samochodu podjazd sobie zabetonował
    zabierając dopływ wody do mojego cudu zaokiennego.W czarny woal się zawijam ponuro.
    W patataju wstecz golibrodzenie jest całkowicie
    uzasadnione-zgłaszam zdanie odrębne,albowiem nie o ogołobrodzenie zacnego Lunentariusa chodziło.
    @ Sitting Bullu,jak dobrze,że w swoich potyczkach
    nie zapodziałeś pticy,miło widzieć/kropka-smutek
    odmóżdża mnie/.

    OdpowiedzUsuń
  24. Sitting Bull09.05.2008, 01:59

    Szanownej Flamenco _night może się coś rozjasniło,ale nie mnie! Coś ostatnio malkontencisz i nos zadzierasz wysoko Panie Lunetariusie!!!Co znaczy:Idziesz po bandzie? Czy to "w międzyczasie"*** to na pewno idiotyczny kolokwializm?Bo mnie Twoje "rykneliśmy"bardziej odpowiada definicji kolokwializmu.Człek kulturalny,a przecie nim jesteś,od święta jakim niewątpliwie jest Twój setny wpis:Goli się,oblewa flaszą ogórkowej i swoim wiernym gościom stawia wirtualnie!!! "Hop szklankę piwa hop! ***Zdaniem prof. Jana Miodka nadszedł chyba dobry czas, żeby zaaprobować w polszczyźnie ogólnej wyraz międzyczas w znaczeniu ‘czas między jedną a drugą upływającą chwilą’. Nie @ a ptasiek barwny:Masz u mnie jeszcze kilka Malovanych dżbanków i odwiń się proszę z tej czerni!!!Charmee tu kiedyś rzuciła "banałem", że najważniejszy jest CZŁOWIEK!

    OdpowiedzUsuń
  25. Co do wyżej,to SITTMARACJĘ,sodówa jak w
    PRL-u,podziekowań nima,łe tam ON ci Luu.
    Jak człowieka nie ma,to i w międzyczasie nad
    drzewem zaryczę i temi łzami go dowonię.
    Nad ludzkością przelotnie też czasem udaje mi się
    no...tego..ale to słaba inwestycja,za duże tłumy.
    @ na dżbanek się doczeka,coś od człeka.CD padło,ptaszki na mnie plują, a jak do człowieka, to mam na oku Dom Kaleki Wojennego /rzut kamieniem/zawsze można sie przydać.Mam nadzieję,że rozbrojeni przed demobilizacją.
    A z resztą....
    Dzisiaj o 22:00 /piatek/ na RFM-classic,L.Wójcicki
    Piwnicę pod Baranami będzie wspominał,jakby co

    OdpowiedzUsuń
  26. To wielkie szczęście mieć tak cudowne dzieci!!!!!!!! Mnie też to się udało!
    Dziękuję za notkę u mnie. Niestety nie umiem, albo nie mogę wklejać zdjęć. Mam starego laptopka po dzieciach!!!! Też żałuję, że notki są bez ilustracji, lubię fotografować i mam odpowiedni aparat. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Siedzący.. to była całkowita prywata, rozjaśnianie dwubiegunowe :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Prywata z zaćmieniem przejściowym,jak sądzę.
    Życzę zrozumionka
    I uwaga! Siedzący..jak Wstanie... a i zwierzę osiodła.
    Miłego dzionka.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja się byków nie boję - przeważnie zakładam czerwoną kiecę i tańczę swoje ;)

    Miłego :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale koniecznie w NIGHT !czerwona kieca w blasku ogniska,łał! czad i solo bez toreadora.
    Będzie się dziać !
    Serio nieco,o próżność chodziło ?Temat ciekawy
    a przywara nieznośna i na manowce/w żadnym wypadku "Cudno-Stachurowe"/ wyprowadza.
    Do zobaczenia

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja mam taka osobista teorie nie podparta zadnym dowodem naukowym, ze dzieci sa podobne bardziej do dziadkow/babc, niz do rodzicow. To stwierdzenie jest oparte na moim wylacznym przykladzie i na moich kilku znajomych ;-) Podobno nalogi tez ujawniaja sie w co drugim pokoleniu, tak mi Babcia mowila, ale czy to prawda....kto wie? Swoja droga ciekawe ile z tego to genetyka, a ile wplyw srodowiska/wzorcow ktore mamy w zyciu?!

    Lunetarius
    Droga Helisko! Nieważne jak to z tymi genami jest. Ważne co my o tym myślimy i jaki to ma wpływ na nasze emocje. czasami mniemania są przyjemniejsze niż fakty.

    OdpowiedzUsuń
  32. Sitting Bull09.05.2008, 23:13

    Malovany dzbanku na góralską nutę i do tego rytmy Flamenco uch!
    Ale czy warto?
    Może nie warto?
    Chyba nie warto...
    Badzo to warto.
    Jeszcze jak warto!" o 22 bodnąć co nieco-dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  33. Lunetariusie Miły, a do tego Zaslużony!
    1. Gratulacje! Setka, to...setka. Potem będzie 200,300, ale to już tylko wyniki mnożenia. Tak trzymać, i świat podbijać oraz intelektem zapładniać.
    2. Hasła? Setki. Wiktor Saja- "Ja nie wypuszczę braku"! Można dopasować do Twojego bloga. Dalej. U mnie w parku jest głęboko filozoficzne: " Wszystko jest do dupy, tylko pasta- do zębów". Więcej niż stomatologiczne, prawda? Jadąc z Leszna ku domowi zauważyłem na płocie też filozoficzną, a długą wypowiedź na bazie znanej z historii: " Jeśli- oko za oko, jeśli ząb za ząb, to dlaczego- d...za pieniądze?". Nie wiedziałbym, co odpowiedzieć, ale i autor drugiej części nie jest mi znany.
    3. Oliwka, jak... Oliwka. Trochę nawet do mnie podobna. Jakim cudem?
    Pozdrawiam

    Lunetarius
    Hasła przednie i z nutka filozoficznej dociekliwości. Zwłaszcza ostatnie.
    Oliwka podobna do Ciebie? Ależ tak... współdzielicie pewnikiem jakieś geny:-)))

    OdpowiedzUsuń
  34. przeczytałam posta Flamenco mądry :) tak na zasadzie skojarzeń .... http://femmes.republika.pl/
    w baśniach feministycznych jest taka nazywająca się śpiąca królewna ....

    Lunetarius
    Cieszę się, że mogłem polecić coś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
  35. czy pierworodna wie, że wystawiłeś ją na podziwianie publiczne? :)

    Lunetarius
    Wie, wie. Po prawej stronie mego bloga znajdziesz link pt. Oliwia.

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziękuję za komentarz do notki o remoncie. Nie umiem, niestety, albo nie mogę wklejać zdjęć. Muszę się tym zająć.
    Masz super dzieci, to wielkie szczęście. Podziwia Cię, że tak ciepło potrafisz opowiadać o rodzinie.
    Już drugi raz piszę tę notkę, bo teraz już ze swego komputera, może dojdzie. Próbuję! hooop!

    OdpowiedzUsuń
  37. Próbuję po raz trzeci dotrzeć do Twoich komentarzy!!!!!!! Hooop!

    OdpowiedzUsuń
  38. Ponawiam próbę dostania się do Twoich komentarzy!

    OdpowiedzUsuń
  39. hej Lunetariusie! akurat gdy zdecydowalam sie odezwac trafilam na jakis popularny wpis... podczytuje cie od jakiegos czasu od wiedzmy, ndoto i balkanblues i tak jakos czuje, ze jestes mi bliski swoja serdecznoscia.
    zapraszam do siebie i pozdrawiam cieplo
    shyJa
    http://shyja.blog.onet.pl

    Lunetarius
    Dziękuję za odwiedziny. Lubię debatować w gronie podobnych, choć niekoniecznie zgadzających sie we wszystkim osób.

    OdpowiedzUsuń
  40. Sitting Bull11.05.2008, 10:19

    Nie jest dobrze proszę Szanownego Państwa! Ociec zaginął ...w boju? Cza gdzie pisać,monitować,węszyć,knuć,może nawet maile słać na.... Berdyczów?Korzeni tam szuka?A może opił się tą ogórkową cyco? Święta,święta i po świętach się mawia nad Wisłą drogi On u!!! "

    "Ktokolwiek wiedziałby
    o losie zaginionej(Lunety)
    proszony jest..." (T.Różewicz-Białe groszki)

    Lunetarius
    Jestem:-))) Przyznasz, że moja nieobecność jest znacznie krótsza niźli Twoja. Mawiali już, że zaginąłeś w akcji.

    OdpowiedzUsuń
  41. Też się rozglądam z lekkim niepokojem.. drzwia otwarte zostawił, przyjdą, meble wyniEsą, zdewastują ściany..

    Lunetarius

    I o to chodzi. Tak o musiałbym płacić za usunięcie staroci. Teraz umebluję wszystko na nowo:-)))

    OdpowiedzUsuń
  42. Jak to w necie,nigdy nie wiadomo,czy to wirtualne do końca..pewnie się po blogach szlaja ,
    albo zapędzony do skopania ogródka został.
    Jak babka z Gdyni nie wie/co jej komp padł/,to
    trza nam z olejami do namaszczenia ku życiu
    gnać.
    Zaznaczyć należy,że Ojcowie tyż przeżywaja swoje zadumania i odpowiedzialność to wielka.
    Poddaje nas próbie ..kusiciel jeden"Głodnyś,a może chlebka? "hę?.Jak przeszkody w ciele nie ma to niebawem tu wróci,za to dam się oskalpować a zdobycz nie byle jaka!
    Zacny Stting Bullu,pod kirem czarnym broń ostrą
    ukrywam,albowiem to było oichydne morderstwo na kasztanie,co nas przez 40 lat osłaniał przed kłębami dymu z fabryki.Widzę skunksa w mercedesie,co pluje i poleruje swoje cudo i potruł to drzewo a hipermarket chce postawić.
    Juz raz postrzeliłam ekipę co gałęzie podcinała i
    palmy z kasztanów/były dwa/ zrobić chciała,bo jego elektryfikacja garażu/taki sznur z prądem/
    wchodziła w liście.
    Kombatanci mnie nie chcą,idę szukać CZŁOWIEKA.
    Wybacz to był l.Wójtowicz i to mocno okrojony.
    "ogórkówka cyco"??????%,########## hmm

    Lunetarius
    Bzyku, słusznieś i trafnie oceniła sytuację dotyczącą mej krótkiej niebytności.

    OdpowiedzUsuń
  43. No, ale jaką kartkę mógł, nawet zmietą zostawić (i z miętą świeżo parzoną dla gości) "będę, jak wrócę", czy "wrócę, jak będę", a nie tak bez słowa się zapadł, jak w studnię..

    Lunetarius
    No jak bez słowa??? Mało to słów? A zobacz, że dialogowanie bez mego udziała toczyło się... patrz kolejny mój wpis Metatekst:-))

    OdpowiedzUsuń
  44. babka z Gdyni11.05.2008, 14:48

    @Pani Bzyk:
    1.Babka z Gdyni- nie wie,gdzie autor bloga przebywa( a swoja drogą wstrętna insynuacja!!)
    2.komp naprawiony co widać.
    3.Babka z Gdyni nie uprawia niczyjego ogródka, nie podcina nikomu kwiatów i nikogo na litość nie wabi,intryg nawet na blogach nie lubi..choć też człowiek...

    Miło bylo z Wami wszystkimi pogadać na tym blogu. Charmee- ostatnie pociągnięcie za warkoczyki...

    Lunetarius
    Czy stało się coś o czym nie wiem, że czytam taką deklarację... jakby pożegnalną?

    OdpowiedzUsuń
  45. babka z Gdyni11.05.2008, 15:05

    @Bzyk:
    Babka z Gdyni ma:
    1 komp już w porządku.
    2.Nie szuka autora( co za jadowita sugestia) ani guza,
    3. nie uprawia niczyjego ogródka,
    4.nie wyciska łeż żebraniem o uwagę,
    5.ma szcunek dla innych pań z tego bloga.
    pozdrawiam wszystkie miłe panie,

    @Charmeee ostati raz za warkoczyi..

    OdpowiedzUsuń
  46. a ja sie ciesze, ze zwrócił sie ku zyciu na niekorzysc bloga i ufam, ze swietnie sie bawi... Raczej nami martwic sie nalezy ;)

    Lunetarius
    Życie życiem, ale i blog to także cząstka mnie. Raczej nie porzucam przestrzeni, miejsc i osób, loginów i nicków

    OdpowiedzUsuń
  47. babka z Gdyni11.05.2008, 15:35

    Przepraszam miał być wpis to mój ostatni, coś tu się pogmatwało:-))) wyszły dwa to i będzie trzeci.
    Posłuchajcie doświadczeń babki z Gdyni:kiedyś na blogu pewnej matce umieralo dziecko, gdzieś tam zagranicą, dorosłe.
    Jak zwykle się tym przejęłam usiłując zorganizować jakiś logiczny kontakt,przew europosłów i jak się da.
    Wołanie o pomoc okazało się wabiem( i chwała bogu,bo dziecko żyje i ma się dobrze).
    Nie dajcie się nabierać na takie texty.
    Jako też opowieściami ,że liczy się CZłOWIEK.

    Fakt liczy się, ale ten który tym człowiekiem się zabawia- nie z nim, a NIM.

    Ta historia nauczyła mnie jednego: nie ufać nikomu, nawet jak żebrze o uwagę.Smutne,bo już się z tego nie wyleczę.

    Lunetarius
    Nadal nie wiem, o co chodzi, choć opisaną sytuację kojarzę, bo w jakimś stopniu byłem tego świadkiem. Było to dość dawno temu, że nie rozumiem dlaczego teraz to zdarzenie wywołuje Twoją reakcję?

    OdpowiedzUsuń
  48. Kochana,oszukana babko z Gdyni,jak się mówi
    A..trzeba powiedzieć B !,spieszę z wyjaśnieniem.
    To wredne indywiduum/matka "jakoby" chorego
    dziecka,to Bzyk. I dalej.
    Przykro mi z powodu "wyliczanki" nr.1 i nr.2.
    Mam nadzieję,że to nieporozumienie w którym
    rozdeptałaś mnie jak oszalały koń wyjaśni się
    drogą bardziej cywilizowaną/maile i skype/.
    Nic z tego nie rozumiem.Prawdę mówiąc OSŁUPIAŁAM! /Jeśli zechcesz nie będziesz mnie blokować w kontakcie "wprost"./
    Będzie jak zechcesz,na wszelki wypadek można przyjąć,że będę blogowym straszydłem.
    Mam nadzieję,że Ty zostaniesz i nie ostatni raz
    zahaczysz o warkoczyki....Warto!

    OdpowiedzUsuń
  49. Tak bardzo od kilku dni usiłuję się wpisać, już masz nową notkę, a ja coś z mojego kompa nie mogę dołączyć komentarza!!!

    OdpowiedzUsuń
  50. babko z Gdyni
    Dziekuję za maila,co mi kamień z serca .....
    Poszło jak zwykle../wstyd powidzieć,więc zmilczę
    o ..co autor chciał powiedzieć.Domysły,za domysłami,pewność że...I tak stałam się:
    -naciagaczką blogową-wyciskaczką łez na wabia !
    -intrygantką blogową i jeszcze tam.....coś.
    Sądzę,że pomyliłaś się w ocenie,ale każdy ma prawo do specyficznie własnej oceny.
    Przeto możesz mnie linczowac do woli.
    Nie bedę udawadniać,ze nie jestem wielbłądem.
    Róbta z tym co chceta !
    Osobiscie atmosfera "magla" mi nie odpowiada,
    ale cóż,przyjaciół bierze się z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nadal warto !

    OdpowiedzUsuń