czwartek, 1 maja 2008

Bezdech

Amerykański iluzjonista David Blaine wstrzymał oddech na ponad 17 minut, ustanawiając tym samym nowy rekord świata w tej kategorii. [...] Po zanurzeniu się w zbiorniku wypełnionym wodą, przez ponad 20 minut oddychał przez maskę czystym tlenem, aby nasycić nim krew i oczyścić się z dwutlenku węgla. Dopiero po tym przygotowaniu wstrzymał oddech na 17 minut i 4 sekundy. (Źródło: Onet.pl)


Ta z goła niewinna notka, jakich wiele w necie z różnymi mniej lub bardziej interesującymi ciekawostkami, przeczytana wczesnym porankiem w pierwszym dniu długiego weekendu - sprowokowała mnie do zastanowienia się Co ja tutaj robię? Skoro nie mogę już spać - kiedyś bardzo to lubiłem - to powinienem cieszyć się wolnym czasem i zająć się pożyteczniejszymi sprawami niźli przeglądanie netu i blogów. Trawnik czeka na skoszenie, okna do mycia też się garną, a pies czeka na kąpiel (dobrze, że tego nie potrafi przeczytać). Jakoś tak zatęskniłem za zajęciami prozaicznymi, ale kojącymi swą prostotą i nieskomplikowaniem umęczoną psyche. Nadto najbliżsi czekają na czas, który im poświęcę... rozmowy, spacery, delektowanie się byciem-ze-sobą.


Celestyna - prababcia moich dzieci ukonczyła wczoraj 93 lata i dziś czeka na nasz przyjazd. Miasto i okolice zapraszają mnie do miejsc, do których jeszcze nie dotarłem w ciągu 33 lata zamieszkania. Koniecznie pod ręką musi być aparat cyfrowy - takie małe uzależnienie, ale w trosce o potomnych. A stare zdjęcia w kartonach i przewiązane listy z kilkudziesięciu lat oraz notatki nie mogą doczekać się na swoje miejsce w opracowywanej genealogii :-)


Zmykam zatem natlenić, dotlenić i oczyścić swego ducha i emocje i... wymieść wszystko, co do tej pory było zmiecione pod dywan. Nie będzie tak, że jakoś to będzie. Od poniedziałku znów będę mógł bez problemu wstrzymać oddech na kolejne dni morderczego biegu. Może trochę patetycznie to zabrzmiało, ale niech tak już zostanie.


 


 


 


 


 


(18,079)

19 komentarzy:

  1. Zatem, Lunetariusie cudownego odblogowywania się na świat, nad i pod dywanem.Też zapuściłam
    obejście i idę przekonywać /siłowo bu.../ gołębie, co by zrezygnowały z gniazdowania na moim balkonie. To zawał serducha dla Ptaśka. Dzięki za pyszotne, inne światy babki z Gdyni.
    Swoją drogą skąd tyle cierpliwości/tkane!/ u ekscentrycznej i żywiołowej kobietki.Gratulacje!

    Kontakt z żywym brudem i zeschłym kwieciem zregeneruje moje ekranowo sponiewierane oczy.
    Miłego odpoczynku, wedle potrzeb dla miłych blogowiczów.

    OdpowiedzUsuń
  2. ten ostatni obraz bardzo mi się podoba i przemawia :) a włochate ludziki są pełne energii :)
    Lunetko...w taką pogodę i wolny czas to same dobre pomysły przychodzą do głowy :) mi np. rodzi się pomysł wybudowania wędzarenki - oczywiście na podwórku u znajomych-i wzięcie we własne ręce produkcji wędlin :) tak na początek..rewolucje jedzeniową poczynamy :) a trawę-uwierz mi - z chęcią bym skosiła..nawet na duużej działce:) i pogrzebała w ziemi...chyba jakieś pierwotne instynkty budzą się we mnie :D pogoda jak drut-wiadomo 1 maja :) - miłego natleniania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też ciąglę biegam na wstrzymanym oddechu i już dawno nie oddychałam "pełną piersią". Brakuje mi tlenu, brakuje spokoju, ciszy. Mam nadzieję że te kilka dni przyniesie trochę wytchnienia. Natlenianie mocno wskazane =). Udanego tlenowego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń
  4. babka z Gdyni01.05.2008, 13:51

    Miło,że moje prace znalazły się na tym blogu.Ale i sprostowac muszę, jako,że Lunetarius nie byłby sobą,żeby trochę nie poprawił:Otóż tkane są( gobeliny) pierwszy od dołu:"Dębki -ujście"( własn. Muzeum Miasta Gdyni) , oraz drugi od dołu"Cooloongatta"(mam go na ścianie).
    Ślimak("Przejcie na jednej nodze"- to rysunek), a "Portret ślubny") to obraz techniką papieru czaerpanego, gdzie wszystko sie wylewa na specjalnych sisie.Technika stara jak.. Chiny.
    Tyle wyjaśnień.Dotleniam się kila razy dziennie z psem w lesie.
    A oddech wstrzymuję z osłupienia,że mi się jeszcze chce żyć.
    Pozdrawiam Was Pierwszomajowo, jak,że należę do świata pracy,kultury i rozrywki nie wspominając o ... necie.:-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. babka z Gdyni01.05.2008, 13:57

    ps.Gobelin "Cooloongatta"(ciekawostka) inspirowany jest zyciem Aborygenów i w ich języku znaczy" miejsce na ziemi".Tam się czyta wiele, z ludożercami ,rzutem bumerangiem włącznie( nagr.Prezydenta Miasta Gdyni).
    Materiał:konopie, jakich używali hydraulicy.
    To nie przechwałki, jeno wyjaśnienia.
    Nicponie już tak mają!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiosna na szczęście skutecznie odciąga nas sprzed ekranów monitora ... :) Udanego Oszczyszczania życzę !

    OdpowiedzUsuń
  7. W pierwszej chwili myślałam, że pomyliłam blogi:-) Co tutaj robisz? z lubością oddajesz się nałogowi. To potrzebne do życia na równi z tlenem. Nie jest groźne, dopóki kosząc ten trawnik potrafisz nie myśleć o tym, co tu zostawiłeś.
    A prace babki cudne, szczególnie podoba mi się ten aborygeński obraz

    OdpowiedzUsuń
  8. babka z Gdyni01.05.2008, 15:44

    @ dzięki Ulszko, też wzywałam dwukrotnie fachowca o kompa, coś tu zacny Ojciec nasz pomajstrował zamiast się dotleniać.:-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. babka z Gdyni01.05.2008, 15:46

    @ dzięki Ulszko, też wzywałam dwukrotnie fachowca o kompa, coś tu zacny Ojciec nasz pomajstrował zamiast się dotleniać.:-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe z tym iluzjonistą, a co do tego przeglądania internetu, blogów itp. to sam się często n ad tym zastanawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzisiaj rano wyszłam na nowoobarierkowany balkon. I poczułam ten już prawie zapomniany zapach trawy nagrzanej słońcem i usłyszałam śpiewające ptaki. Brzmi to tak straszliwe banalnie, a jednak wrażenie jakie robi jest niezmienne od lat. Maj się zaczął. A z majem zawsze wiążą się zmiany, od zawsze.
    I widzę, że z pierwszym dniem maja nie tylko u mnie coś się porusza. Więc... Owocnych rozruchów, wcale niekoniecznie kończących się bezdechem, Lunetariusie.

    A portret ślubny mnie urzekł. Wyrazy uznania dla Autorki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lunetariusie, bo to maj tak nastraja, żeby się wreszcie ruszyć sprzed kompa... przyznam się, ze nawet jak kosiłam Trawkę w ogrodzie to i tak zastanawiałam się co tu na blogach słychać, wniosek- uzależnienie, kolejne zresztą...Ja walczyć z tym nie będę jednak, a tuz za oknem mam ogród wiec zawsze wyskoczyć mi się udaje na ociupinkę. U nas nie ma tak długiego weekendu, niestety...only monday ;(
    Babko z Gdyni ślimak mnie urzekł ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. komórek, oczywiście... ehh za dużo internetu

    OdpowiedzUsuń
  14. baw się dobrze Lunetariusie


    i tak swoją drogą ciekawe ile komórek, szarych komurek zabił ów magik drogą tak zacnego ekseprymentu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Takiemu to dobrze. A ja uzupełniałem braki w sprawdzaniu wypracowań, robiłem jakies analizy ilościowe i jakościowe, pisałem pracę dyplomową (skończyłem własnie kurs kwalifikacyjny). I kto powiada, że belfer to tylko 18 godzin? Lunetariusz na szczęśćie tak nie powiada.

    Cieszę się natomiast, że udało mi się z synem zrobić pyszne ciasto tulentowato-otruntowe (czytaj kuleczkowato-okruszkowe) przekładane marmoladą różaną. Jest radość!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieje, że szło o ten poniedziałek.. no i, że wypocząłeś.. pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej, hej, Lunetariusie! Jesteś tam? Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czcigodny Luu-Dawid,oddychał czystym tlenem
    prze conajmniej 20 min.+ kilka dni,dlatego bezdech potrwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !
    Pomyśnego wynurzonka.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochani Komentatorzy!
    Dziękuję za podzielenie mojej opinii, że czasami warto wyskoczyć gdzieś by nałykać się tlenu, co też i ja zapowiadając uczyniłem. Muszę powiedzieć, że dobrze mi to zrobiło.
    Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście i też odpoczywaliście w wolne dni. Niestety skończyły się, ale już kolejny dłuuuugi weekend przed nami zaczyna sie 22-25 maja.
    A tymczasem zanurzmy sie znów na bezdechu w rzeczywistość pracy i pogoni za szczęściem jakkolwiek je sobie wyobrażamy.

    OdpowiedzUsuń